Właz ewakuacyjny na dnie kadłuba czołgu

Spora część czołgów ma umieszczony na dnie kadłuba właz ewakuacyjny. Rozwiązanie to było dość popularne zarówno w czołgach drugowojennych, jak i w czołgach opracowanych po zakończeniu drugiej wojny światowej. Jednocześnie zarówno w przypadku czołgów opracowanych w okolicach drugiej wojny światowej, jak w przypadku wozów opracowanych po zakończeniu drugiej wojny światowej, część czołgów nie miała umieszczonego na dnie kadłuba włazu ewakuacyjnego. Właz ewakuacyjny umieszczony na dnie kadłuba zazwyczaj znajduje się w przedziale kierowania, w okolicach siedzenia kierowcy bądź siedzenia strzelca kadłubowego karabinu maszynowego. Jest to sensowne rozwiązanie, bowiem gdyby denny właz ewakuacyjny umieścić w przedziale bojowym, to korzystanie z włazu mogło by być utrudnione przez obrotową podłogę wieży czołgu. Tutaj można zauważyć że podczas drugiej wojny światowej istniało wiele czołgów bez obrotowej podłogi wieży, ale część z tego typu czołgów miała pojemniki z amunicją armatnią umieszczone na dnie przedziału bojowego. Tym samym gdyby denny właz ewakuacyjny umieścić w przedziale bojowym, to mogła by nastąpić sytuacja w której należało by zmniejszyć ilość pojemników z amunicją umieszczonych na dnie przedziału bojowego, tym samym zmniejszyć ilość amunicji armatniej przewożonej w czołgu, aby wygospodarować miejsce na właz.

 

denny_wlazNa powyższej grafice rysunek „1” przedstawie czołg w którym denny właz ewakuacyjny (zaznaczony kolorem niebieskim) umieszczony jest za siedziskiem strzelca kadłubowego kaemu. Rysunek „2” to czołg gdzie denny właz ewakuacyjny umieszczono częściowo za, a częściowo pod siedziskiem strzelca kaemu. Rysunek „3” to wóz gdzie denny właz ewakuacyjny znajduje się przed siedziskiem strzelca kaemu.

 

Tutaj pewna uwaga na temat tego jak umieszczony jest denny właz ewakuacyjny. Otóż taki właz można umieścić po prostu za siedziskiem kierowcy bądź strzelca kadłubowego karabinu maszynowego. Ujmując to inaczej, można umieścić denny właz pomiędzy kadłubowym siedziskiem a przedziałem bojowym (na powyższej grafice rozwiązanie takie przedstawia rysunek numer 1). Wtedy jednak nad włazem będzie znajdować się pusta, niewykorzystana przestrzeń (na powyższej grafice znaczona niebieską strzałką). Jednocześnie pusta, niewykorzystana przestrzeń, to marnotrawstwo cennej przestrzeni znajdującej się wewnątrz czołgu. Stąd też przynajmniej część rzeczywistych czołgów ma denny właz umieszczony tak, aby przestrzeń znajdująca się nad włazem nie pozostawała niewykorzystana. Przykładowo, na powyższej grafice, rysunek oznaczony cyfrą 2, przedstawia czołg, gdzie denny właz umieszczony jest częściowo za, a częściowo pod siedziskiem strzelca kadłubowego kaemu. Czyli przestrzeń znajdująca się nad dennym włazem częściowo wykorzystana jest przez siedzisko strzelca kaemu. Wśród rzeczywistych czołgów rozwiązaniem takim charakteryzował się niemiecki czołg średni Panzer IV. Można też denny właz ewakuacyjny umieścić przed siedziskiem kierowcy bądź strzelca kadłubowego kaemu (numer 3 na powyższej grafice). Wtedy w typowej sytuacji przestrzeń znajdująca się nad włazem wykorzystywana będzie przez nogi kierowcy bądź strzelca kaemu, czyli nie będzie to przestrzeń zmarnowana. Denny właz umieszczony przed siedziskiem strzelca kadłubowego karabinu maszynowego występował w radzieckim czołgu średnim T-34, natomiast denny właz umieszczony przed siedziskiem kierowcy to między innymi radziecki czołg ciężki IS-2.

 

Biorąc pod uwagę że w niektórych czołgach denny właz ewakuacyjny nie jest zbyt dobrze umieszczony z punktu widzenia załogi chcącej szybko opuścić trafiony wóz, oraz biorąc pod uwagę że rzeczywisty prześwit czołgu może być mniejszy niż prześwit katalogowy (nierówności terenu, gąsienice zapadnięte w miękkim podłożu), właz ewakuacyjny może słabo nadawać się do szybkiej ewakuacji załogi z trafionego czołgu. Tutaj dobrze zaznaczyć że jeśli nastąpi trafienie czołgu i przebicie jego pancerza, to czołg z dużym prawdopodobieństwem zacznie się palić, a pożar wymusza jak najszybszą ewakuację załogi z wnętrza wozu. Z drugiej strony, załoga wychodząca z wnętrza wozu przez denny właz ewakuacyjny powinna być słabiej widoczna niż załoga wychodząca z wnętrza czołgu włazami umieszczonymi na dachu kadłuba i wieży, co może utrudniać przeciwnikowi ostrzelanie załogi wychodzącej przez właz ewakuacyjny umieszczony na dnie kadłuba. Jednocześnie denny właz ewakacyjny może być bardzo przydatny w razie wywrócenia się czołgu do góry dnem, choć tego typu sytuacja jest raczej rzadko spotykana. Dodatkowo spotkałem się z informacjami że właz umieszczony na dnie kadłuba czołgu często służył do usuwania łusek z wnętrza wozu.

Choć denny właz ewakuacyjny ma swoje zalety, to jednak osłabia on dno kadłuba czołgu, co może mieć znaczenie jeśli czołg najedzie na minę lub jeśli pod czołgiem wybuchnie improwizowany ładunek wybuchowy. Tutaj dobrze zaznaczyć że kiedyś znaczna większość min to były miny wybuchające pod gąsienicami czołgu, a przy wybuchu miny pod gąsienicami wozu osłabienie dna kadłuba powodowane przez denny właz ewakuacyjny raczej nie powinno stanowić problemu, jednak obecnie bardzo popularne są miny przeciwdenne, wybuchające pod dnem czołgu. Choć jednocześnie z tego co wiem miny przeciwdenne zazwyczaj skonstruowane są tak aby atakować dno czołgu przy pomocy strumienia kumulacyjnego bądź pocisku formowanego wybuchowo (EFP), a z tego co wiem przy tego typu ataku otwór na właz osłabia pancerz jedynie w pobliżu swoich krawędzi, tym samym nie osłabia całej płyty pancernej w której znajduje się otwór na właz. Istnieją jednak miny przeciwdenne które atakują dno czołgu przy pomocy samego wybuchu, a w tym przypadku zastosowanie włazu ewakuacyjnego znajdującego się na dnie kadłuba może powodować istotne osłabienie dna wozu względem dna bez włazu ewakuacyjnego. Podobnie sprawa wygląda w przypadku improwizowanych ładunków wybuchowych. Niezależnie od tego czy uznamy że denny właz ewakuacyjny znacznie osłabia dno czołgu, czy może uznamy że osłabia dno jedynie nieznacznie, podczas prowadzonych podczas zimnej wojny prac nad amerykańsko niemieckim czołgiem MBT-70 próbowano skonstruować bardzo skomplikowany denny właz ewakuacyjny w przypadku którego osłabienie dna kadłuba czołgu miało być znacznie zminimalizowane. Podczas prac nad MBT-70 okazało się jednak że szybkie otwarcie tego typu włazu przez załogę czołgu jest znacznie utrudnione, tym samym czołgi produkowane seryjnie miały nie mieć dennego włazu ewakuacyjnego. Napisałem miały nie mieć, bowiem MBT-70 nie trafił do produkcji seryjnej i pozostał prototypem.

Jak już wcześniej napisałem, istnieją czołgi wyposażone we właz ewakuacyjny umieszczony na dnie kadłuba, istnieją również czołgi bez wspomnianego włazu. Przykładowo, w przypadku niemieckich czołgów z okresu drugiej wojny światowej, Pantera i Tygrys nie miały dennego włazu ewakuacyjnego, natomiast tego typu właz był w Tygrysie „Królewskim”. Opracowany przed Tygrysem i Panterą niemiecki czołg Panzer III miał dwa włazy ewakuacyjne, lecz umieszczone nie na dnie kadłuba, ale na bocznych dolnych płytach pancernych kadłuba (jeden właz na lewej dolnej płycie, drugi na prawej dolnej płycie). Czołg Panzer IV miał denny właz ewakuacyjny. Niemieckie zimnowojenne czołgi Leopard 1 i Leopard 2 mają denny właz ewakuacyjny. Radzieckie czołgi T-34 i IS-2 z okresu drugiej wojny światowej miały denny właz ewakuacyjny, przy czym dobrze zaznaczyć że IS-2 nie miał górnego włazu kierowcy, tym samym gdyby czołg ten nie miał dennego włazu ewakuacyjnego umieszczonego w okolicach fotela kierowcy, to kierowca mógł by wyjść z wozu jedynie poprzez włazy umieszczone na dachu wieży. Zaryzykuję zresztą stwierdzenie że mimo istnienia dennego włazu ewakuacyjnego, kierowca czołgu IS-2 i tak zazwyczaj korzystał z włazów umieszczonych na wieży. Czołg IS-3, opracowany pod koniec drugiej wojny światowej jako następca czołgu IS-2, miał co prawda zwykły właz kierowcy umieszczony na dachu kadłuba wozu, ale z tego co wiem denny właz ewakuacyjny w czołgu IS-3 pozostawiono. Radzieckie zimnowojenne czołgi T-54/T-55, T-62, T-64, T-72, T-80 i T-10 również mają umieszczony na dnie kadłuba właz ewakuacyjny. Amerykańskie czołgi M4 Sherman i M26 Pershing z okresu drugiej wojny światowej były wyposażone w denny właz ewakuacyjny. Amerykańskie zimnowojenne czołgi M46, M47, M48, M60 (zwane Pattonami) i M103 mają denny właz ewakuacyjny. Tego typu włazu nie ma natomiast czołg M1 Abrams, opracowany jako następca Pattonów.

W przypadku niemieckich czołgów średnich i ciężkich z okresu drugiej wojny światowej widać pewną prawidłowość. Otóż te niemieckie drugowojenne czołgi które miały zawieszenie bazujące na drążkach skrętnych, najczęściej nie miały włazu ewakuacyjnego na dnie kadłuba (Panzer III, Pantera, Tygrys). Można więc chyba założyć że zastosowanie drążków skrętnych utrudnia wygospodarowanie miejsca na denny właz ewakuacyjny. Utrudnia nie znaczy jednak uniemożliwia– przykładem jest choćby Tygrys „Królewski”, gdzie na dnie kadłuba były zarówno drążki skrętne zawieszenia, jak i właz ewakuacyjny. Dodam że sytuacja gdzie na dnie kadłuba znajdowały się zarówno drążki skrętne zawieszenia, jak i denny właz ewakacyjny, występowała powszechnie w wozach radzieckich i amerykańskich.

Na zakończenie napiszę pewną ciekawostkę. Otóż w amerykańskim serialu The Walking Dead, w jednym z odcinków, jest scena w której to jeden z bohaterów wychodzi z wnętrza czołgu przez umieszczony na dnie kadłuba właz ewakuacyjny, uciekając przez zombie które obsiadły czołg. Wóz przypomina amerykańskiego Abramsa, więc ktoś mógł by się zastanawiać jak to było możliwe że bohater wyszedł przez denny właz ewakuacyjny, skoro Abrams takiego włazu nie ma. Otóż wykorzystany w filmie czołg nie był prawdziwym Abramsem, lecz brytyjskim czołgiem Chieftain ucharakteryzowanym na Abramsa. Chieftain, w odróżnieniu od Abramsa, ma umieszczony na dnie kadłuba właz ewakuacyjny. Ogólnie rzecz biorąc, spora część widocznych w amerykańskich filmach i serialach czołgów przypominających Abramsy, to nie prawdziwe Abramsy, lecz odpowiednio ucharakteryzowane brytyjskie czołgi Centurion i Chieftain.

Właz ewakuacyjny na dnie kadłuba czołgu

6 uwag do wpisu “Właz ewakuacyjny na dnie kadłuba czołgu

  1. Ferdynand Fisher pisze:

    Mam dwa pytania:

    1. Czy PzKpfw IV rzeczywiście posiadał właz denny skoro zbiornik paliwa znajdował się na dnie czołgu?

    2. Nie miałem okazji widzieć na żywo włazu dennego w T-34 (jedynie na zdjęciach) ale opinie na jego temat na forach są podzielone: wg jednych przy odrobinie treningu można było z niego wysiadać (wysuwać się) nawet podczas powolnej jazdy, wg innych natomiast właz jest tak ciasny że opuszczanie czołgu nim może nastąpić jedynie w akcie ostatecznej desperacji i to pod warunkiem, iż czołgista będzie giętki i chudy.
    Na marginesie: w książce „Sowiecki niszczyciel czołgów” autor wspomina kolegów którzy pod Kurskiem opuszczają swój trafiony i palący się pojazd (T-34 lub SU-122) właśnie włazem dennym po tym gdy zakleszczyły się górne włazy.

    Polubienie

    1. Panzer IV z tego co wiem miał właz umieszczony za/pod siedziskiem strzelca kadłubowego kaemu- a zbiornik paliwa był na dnie przedziału bojowego. Pomysł aby umieścić tak właz denny nie dziwi mnie- gdyby nic nie umieścić nad tym włazem, to mieli byśmy pustą przestrzeń. Pusta przestrzeń to utrata cennego miejsca w czołgu. A tak mamy przestrzeń nad włazem wykorzystywaną przez siedzisko kierowcy. CHYBA podobnie umieszczony był denny właz Shermana. Taka fotka (model Panzer IV, chyba w miarę wierny rzeczywistości): http://media.fotki.com/1_p%2Crrkssqfbsfrtrtsxbtqwfsrrbqtk%2Cvi/wssfftsttxskgbsqsrqxkbqtdwdsw/6/1655536/8719810/P317-vi.jpg

      A co do włazu w T-34, zbyt wygodny raczej nie był, ale w sumie lepiej mieć niż nie mieć. No i może wykorzystywano go również do wyrzucania pustych łusek. Może, nie wiem czy czołgiści mogli ot tak wyrzucić sobie puste łuski z wnętrza wozu (łuski to metal który można przetopić), ale jeśli tak, to chyba wystarczyło kopnąć łuskę strzelcowi kadłubowego kaemu (siedział on przed ładowniczym), a on mógł ją wyrzucić. No i na Tank Archives, w oryginalnych radzieckich dokumentach, od czasu do czasu widać głosy że jednak dobrze mieć ten właz: http://tankarchives.blogspot.com/2018/06/t-44-44-requirements.html

      Polubienie

      1. Ferdynand Fisher pisze:

        „co do włazu w T-34, zbyt wygodny raczej nie był, ale w sumie lepiej mieć niż nie mieć. No i może wykorzystywano go również do wyrzucania pustych łusek. ”

        Moran na YT w omówieniu PzKpfw III pokazuje denny otwór do wyrzucania łusek właśnie w PzKpfw III. Kształt podłogi obok otworu sugerował mi istnienie mimo wszystko dennego włazu ale okazało się iż jest to jednak tylko podłoga. A Moran – wskazuje również inne przeznaczenie tego otworu czyli jak się domyślam pozbywania się płynów fizjologicznych. Zapewne w T-34 właz denny służył do podobnych celów 🙂

        Polubienie

      2. Co do oddawania moczu w radzieckich czołgach (w sumie niezły pomysł na wpis 😉 )- taki cytat z forum DWS o IS-2: „Otóż, jeżeli załoga była dobrze wyszkolona, to w trakcie walki, ładowniczy natychmiast po realizacji jednego zadania ogniowego, powinien poprzekładać amunicję (w tym ładunki) w miejsca dogodne do sięgania po nie, i w miarę możliwości przez uchylony właz wyrzucić łuski na zewnątrz czołgu (ewentualnie uprzednio oddając do nich mocz – jeżeli ktoś z załogi miał taką potrzebę a czas i sytuacja bojowa pozwalały na to).” https://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=72&t=1128&start=100

        Polubienie

Odpowiedz na Ferdynand Fisher Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s