Niebezpieczny Rak?

pm63

Dzisiejszy wpis będzie na temat polskiego pistoletu maszynowego wzór 1963 (PM-63), zwanego popularnie Rakiem. Otóż wielokrotnie spotykałem się z opiniami według których PM-63 jest bronią niebezpieczną dla użytkownika. We wpisie postaram się więc przyjrzeć tezom zgodnie z którymi PM-63 wypada słabo jeśli idzie o bezpieczeństwo użytkownika. PM-63 jest bronią działającą na zasadzie odrzutu zamka swobodnego i jednocześnie strzelającą z zamka otwartego. Działanie na zasadzie odrzutu zamka swobodnego powoduje że zamek po oddaniu strzału hamowany jest przede wszystkim swoją bezwładnością, stąd też aby zamek miał wystarczająco dużą bezwładność, musi mieć stosunkowo dużą masę. Jednocześnie Rak strzela z zamka otwartego, to znaczy, po przeładowaniu zamek pozostaje w tylnym położeniu i dopiero ściągnięcie spustu powoduje ruch zamka w przednie położenie, pobranie naboju z magazynka, a następnie oddanie strzału. Przy broni strzelającej z zamka otwartego, jeśli zamek cofnie się nie dość daleko aby zatrzymać się na zaczepie spustowym, ale dość daleko aby pobrać nabój z magazynka, najpewniej dojdzie do strzału przypadkowego. Jednocześnie duża masa zamka swobodnego, a tym samym jego duża bezwładność, zwiększa szanse na to że zamek broni samoczynnie się cofnie, przykładowo w sytuacji kiedy żołnierz skacze z paki ciężarówki na znajdujące się poniżej podłoże. Jednak aby coś ocenić, dobrze mieć według mnie skalę porównawczą. Owszem, Rak działa na zasadzie odrzutu zamka swobodnego i jednocześnie strzela z zamka otwartego, ale takie połączenie (odrzut zamka swobodnego i jednocześnie strzelanie z zamka otwartego) to prawie standard wśród leciwych pistoletów maszynowych (znaczna większość leciwych peemów charakteryzowała się takim połączeniem). Dobrze zauważyć coś jeszcze. Otóż PM-63 ma nastawny bezpiecznik umożliwiający zabezpieczenie broni zarówno z zamkiem w tylnym położeniu, jak i z zamkiem w przednim położeniu. Bezpiecznik blokuje zamek, stąd też przy zabezpieczonym Raku zamek nie powinien się samoczynnie cofnąć. Nie uważam więc aby Rak był bardziej niebezpieczny dla użytkownika niż inne peemy działające na zasadzie odrzutu zamka swobodnego i jednocześnie strzelające z zamka otwartego. Od niektórych był według mnie wręcz bardziej bezpieczny- istniały peemy działające na zasadzie odrzutu zamka swobodnego i jednocześnie strzelające z zamka otwartego, które nie miały bezpiecznika umożliwiającego zabezpieczenie broni z zamkiem w przednim położeniu, czego przykładem niemiecki drugowojenny pistolet maszynowy MP.38 i wczesne wersje MP.40.  Oczywiście, Rak to nie tylko odrzut zamka swobodnego i strzelanie z zamka otwartego. Rak to również zamek zewnętrzny. Pisząc o zamku zewnętrznym mam na myśli to że zamek tego peemu nie jest umieszczony we wnętrzu komory zamkowej (zamek we wnętrzu komory zamkowej to cecha znacznej większości pistoletów maszynowych), lecz porusza się na szkielecie, niczym w zwykłym pistolecie samopowtarzalnym. Czy zastosowanie zamka zewnętrznego powodowało wzrost zagrożenia dla użytkownika? Cóż, według mnie nie. Co prawda można argumentować że zamek zewnętrzny może powodować wzrost szans na przypadkowe odciągnięcie zamka w tylne położenie, przykładowo podczas wkładania broni do kabury, z drugiej jednak strony, przy broni z zamkiem umieszczonym we wnętrzu komory zamkowej również może nastąpić przypadkowe odciągnięcie zamka w tylne położenie, przykładowo jeśli użytkownik broni przyhaczy o coś rączką zamkową. No i jak już napisałem, Rak ma bezpiecznik który umożliwia zablokowanie zamka zarówno w tylnym, jak i przednim położeniu, tym samym jeśli Rak jest zabezpieczony, nie powinno nastąpić przypadkowe odciągnięcie zamka w tylne położenie. Tutaj dodam że podczas prowadzenia ognia zamek zewnętrzny Raka ma rzekomo od czasu do czasu uderzać w twarz (a konkretnie w oko) swojego użytkownika, jednak mam wrażenie że ta opinia to z dużym prawdopodobieństwem tak zwana miejska legenda. Przede wszystkim Rak strzela z zamka otwartego, tym samym po przeładowaniu broni zamek pozostaje w tylnym położeniu, a użytkownik widzi jak daleko zamek cofnie się po oddaniu strzału. Jednocześnie spotkałem się z opinią według której nie było żadnego udokumentowanego przypadku w którym strzelec Raka dostał zamkiem w twarz. Tutaj dodam że były przypadki kiedy podczas strzelania z Raka jego zamek tłukł szkła masek przeciwgazowych, ale podobno takie przypadki zachodziły jedynie przy niektórych typach masek przeciwgazowych, a i nie były to sytuacje szczególnie częste. Na zakończenie dodam że rzekomo były przypadki kiedy strzelec Raka tracił palec ze względu na małą długość przedniego chwytu pistoletowego (rzekomo palec dłoni trzymającej przedni chwyt pistoletowy potrafił znaleźć się na linii strzału), ale również w tym przypadku mam wrażenie że to tak zwana miejska legenda. Podobno nie było żadnego udokumentowanego przypadku utraty palca podczas strzelania z Raka, zakładając  prowadzenie ognia w prawidłowy sposób. Ogólnie rzecz biorąc, nie uważam aby PM-63 był jakoś szczególnie niebezpieczny dla użytkownika, szczególnie jeśli oceniać Raka na tle innych leciwych pistoletów maszynowych.

Reklamy
Niebezpieczny Rak?

3 uwagi do wpisu “Niebezpieczny Rak?

  1. Razorblade1967 pisze:

    Dokonując oceny PM-63 należy przede wszystkim zdać sobie sprawę w jakim celu powstała ta broń… Miała być uzbrojeniem przede wszystkim załóg wozów bojowych oraz żołnierzy obsługujących niektóre rodzaje broni zespołowej – zastąpiła w tym zastosowaniu pistolety, dając takim żołnierzom większe możliwości samoobrony niż daje „zwykły” pistolet (szczególnie, że pistolety w WP i w ogóle w UW też „zmalały”, bo były już bronią wybitnie pomocniczą).

    W plutonie zmechanizowanym WP znajdowało się 9 pistoletów maszynowych wz. 1963 – po trzy w każdej drużynie. Uzbrojeni w nie byli kierowcy oraz działonowi-operatorzy bojowych wozów piechoty (BWP) oraz celowniczowie granatników przeciwpancernych. Ponadto był przede wszystkim uzbrojeniem załóg czołgów, dział samobieżnych czy opancerzonych pojazdów rozpoznawczych. Gdyby nie uzbroić ich w mały pistolet maszynowy to w większości przypadków uzbrojeni by zostali w pistolety… bo czasy gdy w „konfliktach asymetrycznych” nawet całe załogi czołgów uzbraja się subkarabinki i karabinki automatyczne nadeszły wiele lat po skonstruowaniu „Raka”, który powstał w zupełnie innej doktrynie i do spodziewanego zupełnie innego konfliktu zbrojnego.

    Z oczywistych powodów… niewielkie wymiary i masa PM-63 był (jest… choć armia już go nie używa) mniej celny od „pełnowymiarowych” pistoletów maszynowych. Jednak sama broń nie służyła do walki na większych odległościach, a w systemie uzbrojenia nie miała zastąpić „klasycznych frontowych” pistoletów maszynowych używanych wcześniej, bo te (podobnie jak karabiny i karabinki powtarzalne) były zastępowane przez karabinki automatyczne, na amunicję pośrednią. To miała być broń do skutecznej samoobrony… i była. Dawała możliwości zdecydowanie wyższe niż pistolet, a tylko niewiele górowała nad nim masą i wymiarami – czyli nie przeszkadzała w wykonywaniu podstawowych czynności żołnierza.

    Nawet w programach strzelań stosowanych w WP – strzelania z tej broni odbywały się do celów (sylwetek) umieszczonych na odległościach 75 i 100m (z podstawy leżąc), w przeciwieństwie do identycznych umieszczonych w odległościach 100 i 150m dla „pełnowymiarowych” pistoletów maszynowych typu PPS. Nikt od tej broni nie wymagał celności porównywalnej z większymi pm-ami. instrukcyjne wielkości rozrzutu, podczas strzelania seriami wynoszą 50cm na odległości 50m, 100cm na odległości 100m, 160cm na 150m oraz 220m na 200m, a dopuszczalny rozrzut dla ognia pojedynczego na odległości 50m wynosi (przy przestrzeliwaniu broni) 25cm.

    Warto wspomnieć też jeszcze o jednym „problemie” z „niecelnością” PM-63… był on spowodowany nie jakimiś wadami „Raka”, a po prostu kwestiami „biurokratycznymI”. Gdy z uzbrojenia zostawały wycofywane PPS-y (w latach 80-tych) to często w etatach jednostek figurowała w tym miejscu należność pt. „pistolet maszynowy”… siłą rzeczy wojskowi biurokraci przydzielali w miejsce PPS-ów właśnie PM-63 – tylko, że niekoniecznie to się sprawdzało, bo założenia dla PM-63 były jakie były (i w nich się sprawdzał) i dopóki nie poprawiono tych należności etatowych i zamiast wpisu „pistolet maszynowy” nie pojawił się wpis „karabinek” (wtedy można było zamiast PPS-a przydzielić AK z kolbą składaną lub nowszy AKMS) to niektóre pododdziały np. techniczne w lotnictwie dostawały broń, za pomocą której trudno było realizować zadania choćby obrony miejsca dyslokacji (no bo PM-63 do tego się „słabo” nadaje).

    Co do niebezpieczeństwa uszkodzenia szkła maski przeciwgazowej to też warto pamiętać kiedy PM-63 został skonstruowany… w czasie gdy WP stosowało maski przeciwgazowe typu OM-14 i SzM-41M, które miały zupełnie inny kształt części twarzowej niż późniejsze maski MP-4. Przy strzelaniu z PM-63 z tych starszych typów masek nie było najmniejszego problemu z pracą zamka PM-63. Sporadyczne przypadki uszkodzenia masek zaczęły się dopiero wraz z wprowadzeniem MP-4, która nawiasem mówiąc była w ogóle mało wygodna podczas strzelania z jakiejkolwiek broni, poza pistoletem.

    Do do rzekomego „niebezpieczeństwa” PM-63 – to spostrzeżenia autora powyższego artykułu są jak najbardziej słuszne… nie był „bardziej niebezpieczny” od innych pistoletów maszynowych działających podobnie (zamek swobodny, strzelanie z otwartego zamka). Jednak często źródłem tzw. „urban legend” są zupełnie subiektywne odczucia żołnierzy (niejedna broń padła tego „ofiarą”). A ci bardzo często po powołaniu do odbycia służby zasadniczej przechodzili szkolenie podstawowe (tzw. „unitarkę”) będąc uzbrojonymi w AK/AKM (lub ich odmiany z kolbą składaną) i odbywając pierwsze strzelania właśnie z takiej broni. Jest ona oczywiście o wiele celniejsza niż mały pistolet maszynowy strzelający z otwartego zamka oraz jest „bezpieczniejsza” bo odbezpieczona broń, bez naboju w komorze nabojowej nie wystrzeli, bez względu co się z nią dzieje (bo niby jak…), natomiast odbezpieczony pm tej klasy może spowodować przypadkowy strzał przy zaczepieniu zamka o cokolwiek. Jako „niebezpieczny” postrzegali „Raka” zwykle ci, którzy go otrzymywali po wcześniejszych doświadczeniach tylko z AK… Żołnierze mający wcześniej PPS-y tego nie odczuwali – bo byli przyzwyczajeni do konieczności zabezpieczania pm-u przy zamku w przednim położeniu, z racji tego, że PPS w tym przypadku generował takie same „niebezpieczeństwa” jak PM-63.

    Polubienie

    1. Razorblade- świetny komentarz. Według mnie dobrze oddaje problem skali porównawczej- żołnierz który miał do czynienia z kbk AK i peemem PPS-43 mógł oceniać Raka jako niecelnego, ze względu na brak doświadczeń z innymi małymi peemami. Jednak jeśli porównać Raka do zwykłego pistoletu (a zauważmy że na zachodzie długo uzbrojeniem czołgisty był zwykły pistolet, często z jednorzędowym magazynkiem, czego przykładem M1911, Walther P1, MAC Mle 1950), to według mnie Rak był bardziej skuteczny zarówno na małą odległość (większe szanse na uzyskanie kilku trafień, czy w ogóle trafienie przeciwnika), jak i na względnie dużą (strzelanie pistoletu na 100 metrów jest możliwe, ale to trochę sport ekstremalny, podczas gdy z Raka strzelanie na 100 metrów ma całkiem spory sens).

      Polubienie

  2. Razorblade1967 pisze:

    Strzelając krótkimi seriami z PM-63 na odległość 25m w pozycji stojąc z rozłożoną kolbą, można bez trudu zmieścić się w polu „8” wojskowej tarczy nt/23p (popiersie), a rozrzut przestrzelin z zasady nie przekracza 25cm. Przyjmując bardziej stabilną pozycję klęcząc i strzelając seriami 2-strzałowymi można uzyskać skupienie pierwszych przestrzelin w serii nie przekraczające 4-5cm, a skupienie przestrzelin drugich pocisków serii w granicach 8-10cm – przy czym średni punkt trafienia (ŚPT) drugich pocisków w serii znajduje się około 8cm powyżej ŚPT pierwszych pocisków w serii. Strzelając z pozycji stojąc do figur bojowych przedstawiających pełną sylwetkę człowieka (170x50cm) czy sylwetkę żołnierza klęczącego (100x50cm) bez problemu uzyskuje się praktycznie 100% trafień na 50m, a z pozycji klęcząc na 100m. Nie są to wyniki złe – jak na niewielki pistolet maszynowy strzelający z otwartego zamka. Nieco gorzej przedstawia się sytuacja podczas próby strzelania ogniem pojedynczym, bez rozkładania kolby i przedniego chwytu – stosując typową postawę strzelecką dla pistoletów czyli stojąc, z trzymaniem broni oburącz. Co prawda można uzyskać skupienie przestrzelin w granicach 12-15cm, będącej na tego typu broni wynikiem niespecjalnie słabym – to jednak silne uderzenie zamka w chwili strzału mocno podbija lufę w górę, zmuszając do celowania około 40 cm poniżej pożądanego punktu trafienia. Jest to spowodowane sporą masą uderzającego zamka, wynoszącą 435g w stosunku do lekkiego pistoletu, ważącego bez amunicji 1,5kg. Zdecydowanie pistolet maszynowy wz. 1963 słabo nadaje się do pełnienia roli pistoletu i strzelania bez rozkładania przedniego chwytu i kolby.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s