Prędkość pocisku a jego przebijalność

Dziś wpis o przebijalności amunicji strzeleckiej, a konkretnie o tym jak ma się prędkość pocisków do ich przebijalności. Wydawać by się mogło że im większa prędkość pocisku w chwili uderzenia w przeszkodę, tym większa jego przebijalność. Otóż okazuje się że nie do końca. Zasadniczo wzrost prędkości pocisku prowadzi do wzrostu jego przebijalności, ale przynajmniej w niektórych przypadkach, ów wzrost przebijalności, występuje tylko do pewnego momentu. Otóż w niektórych sytuacjach, powyżej pewnej prędkości, pocisk uderzając w cel, zaczyna się poważnie odkształcać, co prowadzi do spadku przebijalności. Spadek przebijalności pocisku przy dużej prędkości uderzenia w cel, spowodowany odkształceniem się pocisku, to zjawisko zbliżone (bądź wręcz tożsame) do luki skruszeniowej, możliwej czasami do zaobserwowania podczas prowadzenia ognia do pojazdów pancernych. Poniżej cytat z książki Broń strzelecka wojsk lądowych (autor: Michał Kochański, rok wydania: 1968, Wydawnictwo MON) oraz dwa rysunki z tej książki:

 

Możliwości przebicia warstw drzewa lub piasku, w zależności od prędkości spotkania pocisku z celem przedstawia rys. 34. Wykresy te uzyskał w 1926 r. Cranz dla amuncicji karabinowej. Charakterystyczne jest zwiększanie przebijalności pocisków przy zwiększaniu prędkości spotkania, lecz tylko do pewnych granic. Następnie na skutek poważnego odkształcenia pocisków w chwili spotkania z przeszkodą głębokość wnikania pocisków w przeszkodę szybko maleje.

W zależności od odległości od punktu wylotu pociski strzeleckie (karabinowe) mają średnie zdolności przebijania, przedstawione na rys. 35. Wykresy te sporządzono dla wartości średnich. Największe wartości przebijania przeszkód bywają do 20% większe. Kopy siana i słomy nie stanowią przeszkody dla pocisków strzeleckich.

 

predkosc_przebijalnosc_1m

 

predkosc_przebijalnosc_2m

Reklamy
Prędkość pocisku a jego przebijalność

Jak działa strumień kumulacyjny?

Kumulacja_m2

Rysunek dotyczący zjawiska kumulacji. Rysunek pochodzi z książki „Współczesna broń strzelecka” (autor: Michał Kochański, Wydawnictwo MON, rok wydania: 1963).

 

Jak pewnie wielu czytelnikom tego bloga wiadomo, jeden z typów amunicji przeciwpancernej to amunicja kumulacyjna. W amunicji tego typu za przebicie pancerza odpowiada strumień kumulacyjny. To znaczy, pocisk uderza w pancerz, w wyniku działania zapalnika następuje wybuch materiału wybuchowego umieszczonego we wnętrzu pocisku, a w wyniku owego wybuchu metalowa wkładka kumulacyjna zmienia się w strumień kumulacyjny, który przebija pancerz. Aby uzyskać najlepszą przebijalność, wkładka kumulacyjna powinna znajdować się w odpowiedniej odległości od pancerza w chwili wybuchu materiału wybuchowego umieszczonego we wnętrzu pocisku. Odległość pomiędzy wkładką kumulacyjną a pancerzem w chwili wybuchu materiału wybuchowego to ogniskowa. Tutaj dodam że zjawisko kumulacji może wystąpić w przypadku odpowiednio ukształtowanego materiału wybuchowego pozbawionego metalowej wkładki kumulacyjnej, ale wszystkie znane mi kumulacyjne pociski przeciwpancerne metalową wkładkę mają.

Lecz na jakiej zasadzie strumień kumulacyjny przebija pancerz? Wielokrotnie spotykałem się z opiniami według których strumień kumulacyjny przepala pancerz. Jednak znane mi informacje wskazują że nie jest to prawda. Według posiadanych przeze mnie informacji strumień kumulacyjny przebija pancerz dzięki swojej energii kinetycznej, a duża energia kinetyczna strumienia kumulacyjnego bierze się z bardzo dużej prędkości strumienia. Strumień kumulacyjny ma bardzo dużą prędkość, a tym samym dużą energię, w wyniku wybuchu materiału wybuchowego odpowiedzialnego za uformowanie się strumienia. Prędkość strumienia kumulacyjnego jest tak duża, że prędkość pocisku w chwili uderzenia w cel, nie ma istotnego wpływu na prędkość strumienia. Stąd też jedną z zalet amunicji kumulacyjnej jest to że jej przebijalność nie zależy w istotnym stopniu od prędkości pocisku. Poniżej cytat z książki Broń przeciwpancerna piechoty (autor: Leon Chodkiewicz, Wydawnictwo MON, rok wydania: 1959):

 

Zdolność przebicia pocisku kumulacyjnego zależy głównie od energii kinetycznej strumienia. Energię kinetyczną strumienia uzyskuje się przez detonację materiału kruszącego zawartego w ładunku kumulacyjnym…

…Prędkość postępowa pocisku w chwili uderzenia w pancerz, a więc prędkość unoszenia układu kumulacynego jest tak mała w porównaniu z prędkością strumienia, że jej wpływ na energię kinetyczną strumienia, jak i na zdolność przebicia pozbawiony jest praktycznego zdarzenia.

Jak działa strumień kumulacyjny?

Derywacja pocisku

zboczenie_pocisku_1m

Powyżej rysunek przedstawiający zboczenie pocisku (derywacja pocisku) spowodowane gwintowaniem lufy. Rysunek pochodzi z instrukcji „Teoria Strzału” (wydawnictwo MON, 1970 rok).

 

Dziś wpis o balistyce, a konkretnie o derywacji pocisku (zboczenie pocisku) występującym podczas strzelania z broni o lufie gwintowanej. Otóż podczas strzelania z broni o prawoskrętnym gwincie lufy, pocisk będzie podczas lotu zbaczał w prawo, natomiast podczas strzelania z broni o lewoskrętnym gwincie lufy, pocisk podczas lotu będzie zbaczał w lewo. Poniżej cytat z pracy zatytułowanej Instrukcja strzelania piechoty, część IV, teoria strzału (wydawnictwo MON, 1951 rok):

Wskutek jednoczesnego działania na pocisk ruchu obrotowego, nadającemu pociskowi trwałe położenie podczas lotu, i oporu powietrza, dążącego do obrócenia pocisku przednią częścią do tyłu, oś pocisku odchyla się od kierunku lotu w stronę obracania się, w rezultacie czego pocisk napotyka na opór powietrza więcej jedną swą stroną i dlatego odchyla się od płaszczyzny strzału w kierunku obracania się. Takie odchylenie obracającego się pocisku w bok od płaszczyzny strzału nazywa się z b o c z e n i e m.

Zboczenie wzrasta nieproporcjonalnie do odległości toru lotu pocisku, wskutek czego tor obracającego się pocisku widziany z góry przedstawia linię krzywą.

W broni o bruzdach prawoskrętnych zboczenie zawsze następuje w prawo od płaszczyzny strzału.

Podczas strzelania pionowego (przy kącie rzutu 90°), wskutek braku przyczyn przewracania pocisku w czasie pokonywana oporu powietrza, zboczenie nie istnieje.

 

Czy jednak zboczenie pocisku spowodowane gwintowaną lufą ma istotny wpływ na celność? Aby na to pytanie odpowiedzieć, postanowiłem zajrzeć do pracy zatytułowanej Podręcznik strzelca wyborowego (rok wydania: 1972). Poniżej cytat z ów podręcznika:

W praktyce strzeleckiej zboczenie pocisku na bliższych odległościach (do 600 m) nie ma praktycznego wpływu na trafienie celu. Natomiast podczas strzelania na odległość wynoszącą około 1000 m należy koniecznie uwzględnić poprawkę na zboczenie, które na przykład dla karabinu wyborowego (chodzi o radziecki karabin SWD na nabój 7,62x54R mm- przypis autora bloga) w odległości 1200 m wynosi 45 cm.

 

Poniżej natomiast tabela z pracy zatytułowanej Krótkie wiadomości z teorii strzelania (Wojskowy Instytut Naukowo – Wydawniczy, 1945 rok):

zboczenie_wartosc_m

Powyższa tabela zawiera wartości derywacji dla broni strzelającej nabojem 7,62x54R mm z pociskiem lekkim wzór 1908 (taką bronią był między innymi karabin Mosina). Znane mi wzory broni na nabój 7,62x54R mm mają lufę o gwincie prawoskrętnym.

 

Przy czym pisząc o derywacji pocisku, poruszę również zagadnienie wpływu siły Coriolisa na celność broni strzeleckiej (choć już zamieściłem na ten temat oddzielny wpis). Otóż czytając internetowe dyskusje dotyczące celności broni strzeleckiej, doszedłem do wniosku że dyskutanci często poruszają zagadnienie wpływu siły Coriolisa na celność broni, a rzadko temat derywacji pocisku. Jednocześnie znane mi dane wskazują że derywacja pocisku ma zdecydowanie większy wpływ na położenie średniego punktu trafienia niż siła Coriolisa. Przykładowo, zgodnie z książką Celność broni strzeleckiej (autor: Jerzy Ejsmont), podczas strzelania w Europie Środkowej, maksymalny wpływ siły Coriolisa na położenie średniego punktu trafienia będzie wynosić 7 centymetrów, zakładając że strzelamy na 1000 metrów z broni na nabój .308 Winchester. Dla porównania, zgodnie z tą samą książką, wpływ derywacji pocisku na położenie średniego punktu trafienia będzie wynosić 19 centymetrów, zakładając że strzelamy na 800 metrów z broni na nabój .308 Winchester, używając pocisków o masie 185 granów.

Warto zauważyć coś jeszcze. Otóż na półkuli północnej siła Coriolisa, w zależności od kierunku strzelania, powoduje odchylenie toru lotu pocisków w prawo, w dół, lub w górę. Jednocześnie na półkuli północnej siła Coriolisa nie powoduje odchylenia toru lotu pocisków w lewo. Tym samym wydawać by się mogło że jeśli jakaś armia przewiduje walkę głównie na półkuli północnej, to powinna używać broni z lufą o gwincie lewoskrętnym. W końcu jeśli siła Coriolisa będzie odchylać tor lotu pocisków w prawo, a derywacja w lewo (lewoskrętny gwint lufy), to wtedy oba czynniki będą się częściowo znosić. To znaczy, przyjmijmy że jesteśmy na półkuli północnej i strzelamy w kierunku północnym bądź południowym z broni o lewoskrętnym gwincie lufy. W takiej sytuacji siła Coriolisa będzie odchylać tor lotu pocisków w prawo, a derywacja w lewo. Wpływ derywacji będzie większy, więc tor lotu pocisków będzie mimo wszystko odchylony w lewo, ale ów odchylenie będzie zmniejszone o wpływ siły Coriolisa. Tyle teoria. W praktyce broń o prawoskrętnym gwincie lufy była powszechnie używana również przez armie które walczyły głównie na półkuli północnej. Przykładem armii walczącej głównie (bądź jedynie) na półkuli północnej, a używającej broni z prawoskrętnym gwintem lufy, jest między innymi Wojsko Polskie.

Dodam że jeśli jesteśmy na półkuli północnej i strzelamy w kierunku północnym bądź południowym z broni o prawoskrętnym gwincie lufy, to wtedy wpływ siły Coriolisa i derywacji będzie się nakładać. To znaczy, w takiej sytuacji tor lotu pocisków będzie odchylony w prawo, przy czym za ów odchylenie odpowiadać będzie zarówno derywacja (głównie), jak i dodatkowo siła Coriolisa (w mniejszym stopniu). Bądź ujmując to inaczej, odchylenie toru lotu pocisków w prawo spowodowane derywacją będzie dodatkowo zwiększone o oddziaływanie siły Coriolisa. Ogólnie rzecz biorąc, według mnie powszechne występowanie broni o prawoskrętnym gwincie lufy w armiach walczących głównie na półkuli północnej dowodzi że wpływ siły Coriolisa na położenie średniego punktu trafienia nie jest przesadnie istotny.

 

Na zakończenie, kilka rysunków z pracy zatytułowanej Podręcznik balistyki (autor: Stanisław Rajewski, rok wydania: 1947). Zamieszczone poniżej rysunki dotyczą derywacji pocisku:

zboczenie_pocisku_2m

 

zboczenie_pocisku_3m

 

zboczenie_pocisku_4m

 

zboczenie_pocisku_5m

 

zboczenie_pocisku_7m

 

Derywacja pocisku

Składowanie amunicji w czołgu, część 2

Dzisiaj kolejny wpis poświęcony składowaniu amunicji armatniej we wnętrzu czołgu. Tym razem skupię się na amunicji armatniej umieszczonej we wnętrzu wieży czołgu, przy czym pisząc o wieży mam na myśli ten element czołgu który wystaje ponad kadłub, a nie znajdujący się we wnętrzu kadłuba kosz wieży. Choć pomysł aby umieścić amunicje armatnią we wnętrzu wieży może wydawać się poniekąd naturalny, to jeszcze podczas drugiej wojny światowej powszechnym rozwiązaniem był brak jakiegokolwiek naboju armatniego we wnętrzu wieży. Sytuacja zaczęła zmieniać się pod koniec drugiej wojny światowej, czego przykładem ewolucja czołgów radzieckich, amerykańskich i niemieckich. Przykładowo, o ile radziecki czołg średni T-34/76 nie przewoził amunicji armatniej we wnętrzu wieży, to amunicja armatnia znalazła się we wnętrzu wieży czołgu T-34/85. Podobnie było w przypadku amerykańskich czołgów średnich, bowiem o ile M4 Sherman nie przewoził w wieży amunicji armatniej (mam na myśli tą część wieży która wystawała poza kadłub, pomijam kosz wieży), to następca Shermana, czołg M26 Pershing, miał amunicję armatnią we wnętrzu wieży. Również u Niemców pod koniec drugiej wojny światowej amunicja armatnia pojawiła się we wnętrzu wieży, czego przykładem czołg ciężki Panzer VI B Königstiger (Tygrys Królewski), który przewoził amunicję armatnią we wnętrzu wieży, w odróżnieniu od swojego poprzednika, czołgu Panzer VI Tiger (Tygrys). Amunicja armatnia umieszczona w wieży zazwyczaj pełni rolę podręcznego zapasu (amunicja pierwszego rzutu), ale są wyjątki od tej reguły. Umieszczenie w wieży podręcznego zapasu amunicji armatniej może ułatwić pracę ładowniczemu, a tym samym zwiększyć szybkostrzelność praktyczną. Ułatwienie pracy ładowniczemu polega między innymi na tym że amunicja umieszczona w wieży jest cały czas usytuowana tak samo względem armaty i ładowniczego, niezależnie od tego jak obrócona jest wieża, a tym samym niezależnie od tego w którą stronę skierowana jest armata. Z drugiej jednak strony, jeśli założyć że wieża jest często trafianą częścią czołgu, umieszczenie amunicji armatniej w wieży może zmniejszyć przeżywalność załogi w razie przebicia pancerza. Tutaj dodam że według znanych mi danych o ile podczas drugiej wojny światowej kadłub czołgu był znacznie częściej trafiany niż wieża, to jednocześnie podczas zimnej wojny sytuacja się odwróciła i to wieża zaczęła być częściej trafiana od kadłuba. Ta zmiana mogła mieć związek ze stosowaniem coraz potężniejszego uzbrojenia głównego, a tym samym coraz większych wież, wraz z tendencją do obniżania sylwetki kadłuba (przykładowo, poprzez umieszczenie kierowcy w pozycji półleżącej). Choć podczas zimnej wojny wieża czołgu była często trafianym elementem wozu, to jednocześnie podczas zimnej wojny powszechnie stosowano podręczny zapas amunicji armatniej umieszczony w wieży, również w wozach które nie miały odizolowanych od załogi magazynów amunicji ze słabymi panelami. Wskazuje to że według decydentów zalety podręcznego zapasu amunicji armatniej umieszczonego w wieży przeważały nad wadami tego rozwiązania. Poniżej przedstawiłem sposoby umieszczenia amunicji armatniej we wnętrzu wieży.

 

 

Amunicja armatnia w niszy wieży

czolg_amunicja_nisza_m

Rysunek przedstawiający umieszczony w niszy wieży podręczny zapas amunicji armatniej, amunicja umieszczona została poprzecznie względem wieży. Niebieska podwójna strzałka wskazuje na odległość pomiędzy nasadą zamkową a tylną częścią pierścienia oporowego wieży.

 

Chyba najbardziej popularnym sposobem na umieszczenie amunicji armatniej w wieży jest umieszczenie jej w niszy wieży. Rozwiązanie to ma swoje zalety. Przykładowo, amunicja armatnia umieszczona w niszy wieży pozwala wykorzystać przestrzeń znajdującą się w niszy, a jednocześnie nisza wieży równoważy (przynajmniej w jakimś stopniu) masę znajdującej się z przodu wieży armaty i masę potężnego (a tym samym ciężkiego) przedniego pancerza wieży. Jednocześnie podręczny zapas amunicji umieszczony w niszy wieży pozwala skonstruować czołg tak aby niewielka była odległość pomiędzy nasadą zamkową (tylna część armaty) a tylną częścią pierścienia oporowego wieży (pisząc o tylnej części pierścienia oporowego zakładam że lufa skierowana jest na wprost). Ułatwia to zastosowanie potężnego uzbrojenia głównego, z drugiej jednak strony, przy takim rozwiązaniu utrudnione jest ładowanie armaty przy pomocy amunicji umieszczonej w kadłubie. Jest to jeden z powodów dla których w wielu czołgach z amunicją w niszy wieży, w razie wystrzelenia zapasu amunicji znajdującego się w niszy, zaleca się przeładować amunicję z kadłuba do niszy wieży, a następnie ponownie ładować armatę przy pomocy amunicji znajdującej się w niszy. Znajdująca się w niszy wieży amunicja armatnia zazwyczaj umieszczona jest poziomo względem wieży (T-34/85), choć były też czołgi gdzie umieszczona w niszy amunicja znajdowała się pionowo względem wieży (pociski umieszczone w niszy radzieckiego drugowojennego czołgu ciężkiego IS-2). Przy amunicji umieszczonej w niszy poziomo, amunicja być ona umieszczona poprzecznie względem wieży (T-34/85) bądź wzdłużnie względem wieży (Leopard 2, M1 Abrams). Aby amunicja znajdująca się w niszy wieży nie stanowiła zagrożenia dla załogi, w wielu czołgach zachodnich III powojennej generacji jest ona umieszczona we wnętrzu odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami. Przy takim rozwiązaniu słabe panele zazwyczaj znajdują się na dachu niszy wieży. Co ciekawe, również w czołgach bez wyraźnie wykształconej niszy wieży stosowano podręczny zapas amunicji armatniej znajdujący się w tylnej części wieży. Czołgi z takim rozwiązaniem to między innymi radzieckie zimnowojenne wozy T-54/T-55 i T-62. Bardzo często zapas amunicji znajdujący się w niszy wieży jest wyraźnie mniejszy od zapasu amunicji znajdującego się w kadłubie, tak jest między innymi w radzieckim drugowojennym czołgu T-34/85 i w niemieckim zimnowojennym czołgu Leopard 2. Istnieją jednak czołgi gdzie w niszy wieży jest zbliżony zapas amunicji armatniej do zapasu umieszczonego w kadłubie, czego przykładem francuski współczesny czołg AMX Leclerc. Istnieją też czołgi które w niszy wieży mają więcej amunicji armatniej niż w kadłubie, przykładem takiego wozu jest amerykański zimnowojenny czołg M1 Abrams. Magazyn amunicji we wnętrzu niszy wieży może występować zarówno w wersji obsługiwanej przez ładowniczego (T-34/85, Leopard 2, M1 Abrams), jak i w wersji obsługiwanej przez automat ładujący (francuskie czołgi AMX-13 i AMX Leclerc). Jeśli w niszy znajduje się magazyn amunicji współpracujący z automatem ładującym, to zazwyczaj znajdująca się w nim amunicja armatnia umieszczona jest względem wieży poziomo, wzdłużnie, a dodatkowo pociskiem skierowanym do przodu. Dla porównania, jeśli umieszczony w niszy magazyn amunicji obsługiwany jest przez ładowniczego, to jeśli w magazynie tym amunicja umieszczona jest względem wieży poziomo, wzdłużnie, to zazwyczaj naboje armatnie skierowane są łuską do przodu. Tutaj zaznaczę że umieszczony w niszy wieży magazyn amunicji obsługiwany przez automat ładujący może być odizolowanym od załogi magazynem amunicji ze słabymi panelami, rozwiązanie takie zastosowano właśnie we francuskim czołgu AMX Leclerc. Na koniec dodam że o ile zazwyczaj amunicja armatnie znajdująca się w tylnej części wieży jest amunicją podręczną (pierwszego rzutu), to istnieją wyjątki od tej reguły. Wyjątkiem takim jest radziecki zimnowojenny czołg T-72, który ma amunicję pierwszego rzutu umieszczoną w kadłubowym magazynie amunicji obsługiwanym przez automat ładujący, a jednocześnie niektóre wersje tego wozu mają w tylnej części wieży dwa przeciwpancerne pociski podkalibrowe pełniące rolę amunicji drugiego rzutu.

 

 

Amunicja armatnia na bocznej ścianie wieży

t-34-85_ammo_stowageSkładowanie amunicji armatniej we wnętrzu radzieckiego czołgu średniego T-34/85. Kolorem zielonym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną we wnętrzu wieży, na jej prawej ścianie.

 

Amunicja armatnia umieszczona w wieży może być przymocowana do wewnętrznej strony bocznej ściany wieży. Przy takim rozwiązaniu amunicja może być umieszczona na prawo od ładowniczego (co może mieć związek z umieszczeniem ładowniczego w prawej części wieży) bądź na lewo od ładowniczego (co może mieć związek z umieszczeniem ładowniczego w lewej części wieży). Przy pomocy takiego rozwiązania można umieścić we wnętrzu czołgu stosunkowo niewielką ilość amunicji armatniej, jednocześnie amunicja ta najczęściej pełni rolę zapasu podręcznego. Przykładowo, w czołgu T-34/85 do wewnętrznej strony prawej ściany wieży przymocowane były cztery podręczne naboje armatnie, podczas gdy w niszy wieży znajdowało się dwanaście podręcznych naboi armatnich.

 

 

Amunicja armatnia w przedniej części wieży

czolg_amunicja_wieza_przod_m

Rysunek przedstawiający podręczny zapas amunicji umieszczony we wnętrzu wieży, przed ładowniczym. Naboje armatnie zaznaczone są na czerwono.

 

Znajdująca się we wnętrzu wieży amunicja armatnia może być umieszczona w przedniej części wieży, przed ładowniczym. Rozwiązanie takie zazwyczaj zazwyczaj służy do przewożenia podręcznej amunicji armatniej. Przykładowo, we wnętrzu wieży amerykańskiego drugowojennego czołgu M26 Pershing znajdowało się kilka podręcznych naboi armatnich, przy czym te naboje armatnie umieszczone były przed ładowniczym. Podręczna amunicja armatnia umieszczona w przedniej części wieży, przed ładowniczym, występowała również w amerykańskim zimnowojennym czołgu ciężkim M103. Jeśli amunicja armatnia znajduje się tuż za przednim pancerzem wieży, to zwiększone zostają szanse na to że przy wieży ustawionej przednim rogiem do wroga, amunicja będzie zasłonięta przez przedni, a tym samym zazwyczaj najbardziej odporny pancerz wieży. Zbliżona sytuacja występuje przy amunicji armatniej umieszczonej tuż za przednim pancerzem kadłuba czołgu.

 

 

Składowanie amunicji w czołgu, część 2

Składowanie amunicji w czołgu, część 1

Dzisiejszy wpis poświęcony będzie składowaniu amunicji armatniej we wnętrzu czołgu. We wpisie tym postaram się opisać najczęściej stosowane sposoby składowania armatniej amunicji czołgowej. Pisząc o sposobach składowania, mam na myśli nie konstrukcję pojemników i stelaży służących do przechowywania amunicji, ale miejsca przeznaczone na składowanie amunicji armatniej. Ogólnie rzecz biorąc, postaram się opisać które miejsca we wnętrzu czołgu były i są najczęściej stosowane do przechowywania amunicji armatniej.

 

 

Amunicja armatnia w sponsonach

tiger_ii_ammo_stowage

Składowanie amunicji armatniej we wnętrzu niemieckiego drugowojennego czołgu ciężkiego Panzer VI B Königstiger (Tygrys Królewski). Na czerwono zaznaczono główny zapas amunicji umieszczony w sponsonach, przy czym należy zaznaczyć że narysowany czołg ma w sponsonach mniejszą ilość amunicji od ilości nominalnej. Kolorem żółtym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną w niszy wieży.

 

W okresie drugiej wojny światowej wiele czołgów miało główny zapas amunicji armatniej przechowywany we wnętrzu sponsonów (pod pojęciem sponsony mam na myśli te fragmenty górnej części kadłuba, które wystają poza szerokość dolnej części kadłuba, a tym samym znajdują się nad gąsienicami czołgu). Rozwiązanie to miało zarówno zalety, jak i wady. Jeśli amunicja armatnie zostanie umieszczona w sponsonach, to będzie znajdować się w górnych partiach kadłuba, co powinno ułatwić pracę ładowniczemu. Z drugiej jednak strony, jeśli amunicja armatnia zostanie umieszczona stosunkowo wysoko w kadłubie, to można uznać że wzrastają szanse na to że w razie przebicia pancerza (perforacji pancerza) zostanie trafiona przez pocisk który dokonał przebicia pancerza. Tutaj dodam że znane mi dane wskazują że w okresie drugiej wojny światowej bardzo duży procent trafień przypadających na pancerz czołgu to były trafienia w boczny górny pancerz kadłuba, tak więc trafienia w pancerz chroniący sponsony. Dobrze też zauważyć że o ile Amerykanie we wczesnych i średnich czołgach średnich M4 Sherman stosowali magazyny amunicji umieszczone w sponsonach, to w późnych Shermanach zastosowali magazyn amunicji umieszczony na dnie kadłuba. Zmiana ta miała związek z chęcią zmniejszenia palności wozu po wystąpieniu perforacji pancerza. Jednocześnie znane mi dane wskazują że późne Shermany faktycznie paliły się zdecydowanie rzadziej przy wystąpieniu perforacji pancerza od Shermanów wczesnych i średnich (choć dobrze zaznaczyć że przeniesienie magazynu amunicji na dno kadłuba wiązało się jednocześnie z zastosowaniem mokrych komór amunicyjnych, co też mogło mieć wpływ na spadek palności wozu). Czołgi z amunicją armatnią składowaną we wnętrzu sponsonów to między innymi wczesne i średnie Shermany oraz niemieckie czołgi Panzer IV, Panzer V Panther (Pantera), Panzer VI Tiger (Tygrys) oraz Panzer VI B Königstiger (Tygrys Królewski). Dobrze zaznaczyć że najpewniej nie wszystkie wozy z amunicją składowaną w sponsonach paliły się równie dobrze po trafieniu. W mojej ocenie mogły występować różnice pomiędzy (przykładowo) czołgami gdzie umieszczona w sponsonach amunicja była przechowywana w nieopancerzonych pojemnikach/regałach/stelażach amunicyjnych (wczesne Shermany), a wozami gdzie umieszczona w sponsonach amunicja armatnia była przechowywana w pancernych pojemnikach/szafkach amunicyjnych (średnie Shermany). Wśród czołgów opracowanych po zakończeniu drugiej wojny światowej trudno znaleźć wóz z amunicją armatnią umieszczoną w sponsonach. Powodem takiej sytuacji może być to że wiele czołgów powojennych nie miało sponsonów (brak sponsonów to między innymi cecha radzieckich powojennych czołgów średnich i podstawowych, czego przykładem wozy rodziny T-54/T-55).

 

 

Amunicja armatnia na dnie kadłuba czołgu

t-34-85_ammo_stowage

Składowanie amunicji armatniej we wnętrzu radzieckiego drugowojennego czołgu średniego T-34/85. Na czerwono zaznaczono główny zapas amunicji składowany na dnie kadłuba (naboje umieszczone poziomo we wnętrzu metalowych pojemników). Kolorem niebieskim zaznaczono nieliczne naboje armatnie umieszczone pionowo w kadłubie. Kolorem żółtym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną we wnętrzu niszy wieży. Kolorem zielonym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną we wnętrzu wieży, na jej prawej ścianie.

 

Podczas drugiej wojny światowej wiele czołgów miało główny zapas amunicji armatniej umieszczony na dnie kadłuba (a konkretnie na dnie przedziału bojowego). Również to rozwiązanie miało zarówno zalety, jak i wady. Zaletą takiego rozwiązania jest spadek szans na to że wrogi pocisk po przebiciu pancerza trafi w główny magazyn amunicji. Tutaj zaznaczę że znane mi dane dotyczące występującego podczas drugiej wojny światowej rozkładu trafień czołgów wskazują że dolna część kadłuba czołgu była trafiana rzadziej od górnej części kadłuba (stąd też wiele wozów miało przedni górny pancerz kadłuba bardziej odporny od przedniego dolnego, a boczny górny pancerz kadłuba bardziej odporny od bocznego dolnego). Mam co prawda wątpliwości czy takie rozwiązanie było dobre w przypadku najechania czołgu na minę przeciwpancerną, z drugiej jednak strony znane mi dane wskazują że podczas drugiej wojny światowej czołgi częściej były niszczone ogniem bezpośrednim prowadzonym z wrogich armat niż przez miny. Jednocześnie okres drugiej wojny światowej to mniejsza popularność przeciwpancernych min przeciwdennych niż obecnie, a w mojej ocenie miny tego typu stanowią raczej większe zagrożenie dla magazynu amunicji umieszczonego na dnie przedziału bojowego względem zagrożenia stwarzanego przez miny przeciwgąsienicowe. Dobrze też zauważyć że w czołgach o typowej konstrukcji przed przedziałem bojowym znajduje się przedział kierowania, tym samym istnieją szanse że mina przeciwdenna wybuchnie nie pod przedziałem bojowym, a pod przedziałem kierowania. Jednocześnie w czołgach z amunicją składowaną na dnie kadłuba amunicja armatnia zazwyczaj znajdowała się na dnie przedziału bojowego, a nie na dnie przedziału kierowania. Zakładam że wybuch miny przeciwdennej następujący pod przedziałem kierowania powinien stanowić mniejsze zagrożenia dla magazynu amunicji zlokalizowanego na dnie przedziału bojowego od wybuchu miny przeciwdennej następującego bezpośrednio pod przedziałem bojowym. Za wadę magazynu amunicji umieszczonego na dnie wozu można uznać utrudnione pobieranie amunicji armatniej z dna kadłuba przez ładowniczego, stąd też wiele wozów z głównym magazynem amunicji umieszczonym na dnie kadłuba miało oprócz głównego magazynu amunicji również niewielki magazyn podręczny zlokalizowany w partiach wozu położonych wyraźnie wyżej niż dno kadłuba. Przykładowo, radziecki drugowojenny czołg średni T-34/76, oprócz głównego magazynu amunicji umieszczonego na dnie przedziału bojowego, miał również niewielką ilość naboi armatnich umieszczoną na ścianach przedziału bojowego. Ta niewielka ilość naboi armatnich znajdująca się na ścianach przedziału bojowego była podręcznym zapasem amunicji. Podobnie było w T-34/85, choć tam podręcznym zapasem amunicji była przede wszystkim amunicja armatnia umieszczona w wieży czołgu. Wśród czołgów z głównym magazynem amunicji umieszczonym na dnie kadłuba stosowano zarówno rozwiązanie polegające na umieszczeniu amunicji armatniej pionowo, rozwiązanie polegające na umieszczeniu amunicji armatniej poziomo, jak i rozwiązanie polegające na umieszczeniu amunicji armatniej skośnie (ani poziomo, ani pionowo). Mam wrażenie że przy umieszczonych pionowo nabojach armatnich ładowniczy miał ułatwione zadanie jeśli chciał pobrać nabój armatni z dna kadłuba. Z drugiej jednak strony, naboje armatnie umieszczone pionowo mogły powodować wzrost wysokości magazynu amunicji znajdującego się na dnie kadłuba, a tym samym wzrost szans na to że w razie perforacji pancerza wrogi pocisk trafi umieszczony na dnie kadłuba główny zapas amunicji. Znajdujący się na dnie kadłuba główny magazyn amunicji zawierający naboje armatnie umieszczone pionowo to rozwiązanie zastosowane między innymi w amerykańskich późnych (mokrych) Shermanach z armatą M3 kalibru 75 mm. Jednocześnie jeśli czołg miał główny zapas amunicji umieszczony na dnie kadłuba, a naboje należące do tego zapasu umieszczone poziomo, to takie rozwiązanie mogło jak dla mnie utrudniać pracę ładowniczemu, ale jednocześnie zmniejszać wysokość magazynu amunicji znajdującego się na dnie kadłuba, a tym samym zmniejszać szanse na to że znajdujący się na dnie kadłuba zapas amunicji zostanie trafiony. Umieszczony na dnie kadłuba główny zapas amunicji zawierający naboje armatnie umieszczone poziomo to rozwiązanie zastosowane między innymi w radzieckim czołgu T-34. Zastosowanie amunicji umieszczonej skośnie (ani poziomo, ani pionowo) powinno z jednej strony nie utrudniać pracy ładowniczemu, a z drugiej strony rozwiązanie takie mogło umożliwić opracowanie dennego magazynu amunicji charakteryzującego się względnie niewielką wysokością. Takie rozwiązanie zastosowano między innymi w mokrych Shermanach z armatą M1 kalibru 76 mm. Różnice pomiędzy sposobem składowania amunicji w dennym magazynie amunicji mokrych Shermanów z armatą M3 kalibru 75 mm (naboje armatnie umieszczone pionowo) a sposobem składowania amunicji w dennym magazynie mokrych Shermanów z armatą M1 kalibru 76 mm (naboje armatnie umieszczone skośnie) mogły wynikać z tego że naboje armatnie do armaty M1 miały większą długość od naboi armatnich do armaty M3. Główny magazyn amunicji umieszczony na dnie kadłuba czołgu utrudnia zastosowanie podłogi wieży. Co prawda podłogę zastosować można, ale podłoga może utrudniać ładowniczemu pobieranie amunicji znajdującej się na dnie wozu. Stąd też o ile we wczesnych i średnich amerykańskich czołgach średnich M4 Sherman stosowano pełną podłogę wieży przeznaczoną dla wszystkich wieżowych członków załogi, to większość późnych Shermanów miało jedynie połowę podłogi wieży (podłogą dysponował dowódca i działonowy, lecz nie ładowniczy). Dobrze też zauważyć że następca Shermana, czołg M26 Pershing, w ogóle nie miał podłogi wieży (Pershing, podobnie jak późne Shermany, miał główny zapas amunicji na dnie kadłuba). Czołgi z głównym magazynem amunicji umieszczonym na dnie przedziału bojowego to między innymi drugowojenne czołgi radzieckie (T-34, IS-2) oraz późne drugowojenne czołgi amerykańskie (M26 Pershing, M24 Chaffe oraz późne czołgi M4 Sherman). Istniały również wozy gdzie na dnie kadłuba zlokalizowana była jedynie niewielka część amunicji armatniej, umieszczana w takim a nie innym miejscu aby sensownie wykorzystać puste (nie zajmowane przez różnego rodzaju urządzenia) miejsce zlokalizowane na dnie kadłuba. Do wozów w których jedynie niewielka ilość amunicji armatniej zlokalizowana była na dnie kadłuba zalicza się między innymi niemiecka drugowojenna Pantera (główny zapas amunicji tego wozu znajdował się w sponsonach). Mam wrażenie że po zakończeniu drugiej wojny światowej nastąpił spadek popularności rozwiązania polegającego na umieszczeniu głównego zapasu amunicji na dnie kadłuba. W mojej ocenie miało to między innymi związek z występującą (przynajmniej u niektórych producentów czołgów) tendencją do projektowania czołgów charakteryzujących się możliwie małą wysokością. W niskim czołgu podłoga wieży (bądź stopy czołgistów, jeśli wóz nie ma podłogi wieży) może znajdować się tuż nad dnem kadłuba, a w takiej sytuacji raczej nie ma miejsca aby umieścić amunicję armatnią na dnie przedziału bojowego. Innym powodem spadku popularności magazynu amunicji umieszczonego na dnie kadłuba było być może wzrastające rozpowszechnienie min przeciwdennych, choć mam co do tego wątpliwości, bowiem jeden z najbardziej popularnych sposobów składowania amunicji w powojennych czołgach, magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy, również nie wydaje mi się zbyt dobrym rozwiązaniem w przypadku wybuchu miny przeciwdennej. Według mnie współcześnie dodatkowym czynnikiem zmniejszającym sens magazynu amunicji umieszczonego na dnie kadłuba są przeciwpancerne pociski kierowane (PPK) wyposażone w opcję top attack (możliwość rażenia czołgu od góry). W mojej ocenie PPK wykorzystujący opcję top attack ma znacznie większe szanse spowodować bezpośrednie trafienie przez strumień kumulacyjny amunicji umieszczonej na dnie kadłuba od PPK atakującego klasycznie. Przy czym PPK z opcją top attack pojawiły się dopiero pod koniec zimnej wojny, a spadek popularności magazynu amunicji umieszczonego na dnie kadłuba czołgu to w mojej ocenie okres zdecydowanie wcześniejszy. Spośród zimnowojennych czołgów które przewożą istotną część amunicji armatniej na dnie kadłuba wymienić można radziecki czołg podstawowy T-72. W wozie tym na dnie kadłuba znajduje się amunicja umieszczona w obrotowym magazynie automatu ładującego. Mam jednak wrażenie że w przypadku tego pojazdu amunicja armatnia znalazła się na dnie kadłuba nie ze względu na chęć zmniejszenia palności wozu w razie perforacji, ale jedynie ze względu na konstrukcję automatu ładującego. Uważam tak, bowiem o ile w T-72 amunicja umieszczona w magazynie automatu ładującego znajduje się na dnie kadłuba wozu, to amunicja drugiego rzutu umieszczona jest w różnych zakamarkach czołgu, również w tych zakamarkach które znajdują się w górnych partach wozu. Dodam że według niektórych opinii czołg T-72 przewożący amunicję jedynie w magazynie automatu ładującego jest bezpieczniejszy w razie perforacji od czołgu T-72 przewożącego pełny zapas amunicji (amunicja w magazynie automatu ładującego oraz amunicja drugiego rzutu).

 

 

Amunicja armatnia obok kierowcy

t-44_ammo_stowage

Składowanie amunicji armatniej we wnętrzu radzieckiego czołgu średniego T-44 z końca drugiej wojny światowej. Na czerwono zaznaczono główny zapas amunicji umieszczony z przodu kadłuba, po prawej stronie kierowcy. Kolorem niebieskim zaznaczono naboje armatnie przymocowane do lewej i prawej ściany przedziału bojowego. Kolorem żółtym zaznaczono amunicję podręczną znajdującą się we wnętrzu niszy wieży. Kolorem zielonym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną we wnętrzu wieży, na jej prawej ścianie.

 

Podczas drugiej wojny światowej wiele czołgów miało oprócz umieszczonego w przedniej części kadłuba stanowiska kierowcy, znajdujące się obok niego drugie stanowisko, przeznaczone dla strzelca kadłubowego karabinu maszynowego. Strzelec kadłubowego kaemu w wielu czołgach zajmował się również obsługą radiostacji. Co ciekawe, istniały pojazdy pancerne gdzie kadłubowego karabinu maszynowego nie było, ale i tak zastosowano kadłubowe stanowisko przeznaczone dla żołnierza siedzącego obok kierowcy (pojazdem takim był między innymi amerykański niszczyciel czołgów M10 Wolverine z okresu drugiej wojny światowej). Po zakończeniu drugiej wojny światowej dość szybko przestano stosować umieszczone z przodu kadłuba stanowisko przeznaczone dla żołnierza siedzącego obok kierowcy. Najwyraźniej uznano że obsługą radiostacji może zajmować się dowódca czołgu oraz że kadłubowy karabin maszynowy nie jest bronią zbyt skuteczną. Skoro przestano stosować kadłubowe stanowisko znajdujące się obok kierowcy, to obok kierowcy pojawiło się miejsce, które można było na coś wykorzystać. Stąd też wiele czołgów opracowanych po drugiej wojnie światowej ma znajdujący się obok kierowcy główny magazyn amunicji. Magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy może mieć różną postać, między innymi w zależności od tego czy kierowca siedzi na środku przedziału kierowania, czy może po lewej bądź prawej stronie przedziału kierowania. Jeśli kierowca znajduje się na środku przedziału kierowania, to przy takim rozwiązaniu magazyn amunicji można umieścić zarówno na lewo, jak i na prawo od kierowcy. Takie rozwiązanie zastosowane zostało między innymi w amerykańskim zimnowojennym czołgu M60 (wóz zaliczany do czołgów serii Patton). Natomiast jeśli kierowca znajduje się po lewej bądź prawej stronie kadłuba, to przy takim rozwiązaniu magazyn amunicji można umieścić po prawej (jeśli kierowca siedzi po lewej stronie przedziału kierowania) bądź po lewej (jeśli kierowca siedzi po prawej stronie przedziału kierowania) stronie kierowcy. Magazyn amunicji umieszczony po prawej stronie kierowcy to między innymi radzieckie zimnowojenne czołgi serii T-54/T-55. Co ciekawe, w T-55 (choć nie w T-54) magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy jest jednocześnie zbiornikiem paliwa (gniazda na naboje armatnie znajdują się we wnętrzu zbiornika paliwa). Magazyn amunicji umieszczony po lewej stronie kierowcy to między innymi niemiecki zimnowojenny czołg Leopard 1. Zazwyczaj jeśli magazyn amunicji znajduje się na prawo od kierowcy, to ładowniczy siedzi po prawej stronie wieży (sytuacja występująca między innymi w czołgach serii T-54/T-55), natomiast jeśli magazyn amunicji umieszczony jest na lewo od kierowcy, to wtedy najczęściej ładowniczy siedzi po lewej stronie wieży (sytuacja występująca w czołgu Leopard 1). Jeśli stanowisko ładowniczego znajduje się po lewej stronie wieży, to taka sytuacja powinna jak dla mnie ułatwiać ładowanie armaty osobom praworęcznym, które stanowią większość społeczeństwa. Z drugiej jednak strony, stanowisko ładowniczego umieszczone po prawej stronie wieży było całkiem popularne, nie tylko w przypadku czołgów radzieckich (T-34, T-44, T-54/T-55, T-62, IS-2, IS-3, T-10). Takie rozwiązanie stosowano między innymi w niemieckich czołgach drugowojennych (Panzer III, Panzer IV, Panzer V Panther, Panzer VI Tiger, Panzer VI B Königstiger). Istnieją wyjątki od reguły zgodnie z którą magazyn amunicji umieszczony po lewej stronie kierowcy oznacza ładowniczego po lewej stronie wieży, a magazyn amunicji umieszczony po prawej stronie kierowcy oznacza ładowniczego po prawej stronie wieży. Przykładowo francuski zimnowojenny czołg AMX-30 ma kierowcę umieszczonego po lewej stronie przedziału kierowania, magazyn umieszczony po prawej stronie kierowcy, a ładowniczego umieszczonego po lewej stronie wieży. Mam wrażenie że rozwiązanie zastosowane w czołgu AMX-30 może utrudniać ładowniczemu pobieranie amunicji z magazynu amunicji umieszczonego obok kierowcy. Dobrze jednak zauważyć że w czołgach które mają magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy, amunicja zlokalizowana obok kierowcy często pełni rolę amunicji drugiego rzutu, natomiast rolę amunicji pierwszego rzutu (amunicja podręczna) pełnią naboje armatnie zlokalizowane w innych, łatwiej dostępnych dla ładowniczego miejscach czołgu (przykładowo naboje armatnie umieszczone w niszy wieży). Uważam że główny magazyn amunicji zlokalizowany obok kierowcy to rozwiązanie które ma większy sens w czołgach z odpornym przednim pancerzem kadłuba niż w czołgach których przedni pancerz kadłuba nie zapewnia dobrego poziomu ochrony pancernej. Jeśli czołg ma odporny przedni pancerz kadłuba, a jednocześnie magazyn amunicji armatniej umieszczony obok kierowcy, to wtedy przedni pancerz kadłuba umieszczony tuż przed magazynem amunicji zapewnia sensowną ochronę magazynu amunicji, zakładając że wóz stoi przodem bądź przednim rogiem do wroga. Natomiast jeśli czołg ma przedni pancerz kadłuba charakteryzujący się słabą odpornością, to wtedy przedni pancerz zlokalizowany tuż przed magazynem amunicji raczej nie będzie dobrze chronił magazynu amunicji. Stąd też według mnie magazyn amunicji umieszczony w przedniej części wozu, obok kierowcy, ma większy sens w czołgu Leopard 2, niż we wcześniejszym czołgu Leopard 1. Leopard 2 ma przedni pancerz kadłuba oferujący sensowny poziom ochrony pancernej, podczas gdy w mojej ocenie przedni pancerz Leoparda 1 nie oferował dobrego poziomu ochrony pancernej nawet wtedy kiedy Leopard 1 dopiero został wprowadzony do uzbrojenia. Uważam również że magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy może być podatny na wybuchy min. Magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy to rozwiązanie bardzo popularne do dzisiaj, bowiem wiele współczesnych czołgów ma układ konstrukcyjny zbliżony do Leoparda 2. Mam na myśli układ konstrukcyjny gdzie amunicja umieszczona obok kierowcy pełni rolę amunicji drugiego rzutu, a rolę amunicji podręcznej pełnią naboje armatnie umieszczone w odizolowanym od załogi magazynie amunicji ze słabymi panelami, który znajduje się w niszy wieży. Tutaj zaznaczę że nie kojarzę czołgu w którym magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy był by jednocześnie odizolowanym od załogi magazynem amunicji ze słabymi panelami, a to tego typu magazyny amunicji są najbardziej bezpiecznym sposobem składowania amunicji armatniej.

 

 

m60a1_ammo_stowage

Składowanie amunicji armatniej we wnętrzu amerykańskiego zimnowojennego czołgu M60. Na czerwono zaznaczono amunicję armatnią umieszczoną z przodu kadłuba, na lewo i na prawo od kierowcy. Kolorem żółtym zaznaczono amunicję umieszczoną we wnętrzu niszy wieży. Kolorem niebieskim, zielonym i fioletowym zaznaczono resztę amunicji armatniej.

Składowanie amunicji w czołgu, część 1

Czołgowa amunicja pierwszego i drugiego rzutu

Czytając internetowe dyskusje o broni pancernej można spotkać się z terminem amunicja pierwszego rzutu oraz z terminem amunicja drugiego rzutu. Pojęcia te dotyczą armatniej amunicji czołgowej. Co oznaczają? Termin amunicja pierwszego rzutu dotyczy amunicji która jako pierwsza ma zostać załadowana do armaty czołgowej. Jeśli czołg nie ma automatu ładującego amunicję, lecz ładowniczego, amunicja pierwszego rzutu zazwyczaj umieszczona jest tak, aby ładowniczy mógł względnie łatwo ładować przy jej pomocy armatę. Przykładowo w wielu czołgach amunicja pierwszego rzutu znajduje się w niszy wieży, skąd może zostać względnie łatwo pobrana przez ładowniczego. Zamiast terminu amunicja pierwszego rzutu można zastosować termin podręczny zapas amunicji, jednak pisanie o podręcznym zapasie amunicji niezbyt dobrze pasuje w mojej ocenie do czołgów wyposażonych w automat ładujący armatę, przynajmniej jeśli brać pod uwagę najczęściej występujące typy automatów ładujących. Tutaj zaznaczę że w czołgach z automatem ładującym amunicja pierwszego rzutu znajduje się we wnętrzu magazynu automatu ładującego (w przeciwieństwie do amunicji drugiego rzutu, która w powszechnie spotykanych rozwiązaniach nie jest pobierana przez automat ładujący). Czego dotyczy natomiast termin amunicja drugiego rzutu? Termin ten dotyczy amunicji armatniej która ma być pobierana do ładowania armaty dopiero po wyczerpaniu się amunicji pierwszego rzutu. Stąd też amunicja drugiego rzutu może być umieszczona gorzej pod względem ergonomii ładowniczego, ale lepiej pod względem zapewnienia względnego bezpieczeństwa w przypadku przebicia pancerza wozu. Przykładowo amunicja drugiego rzutu może być umieszczona na dnie kadłuba czołgu. Takie rozwiązanie utrudnia ładowniczemu pobieranie amunicji drugiego rzutu, jednak zmniejsza szanse na to że wrogi pocisk po przebiciu pancerza trafi w amunicję drugiego rzutu (a przynajmniej zmniejszało w czasach kiedy większość czołgów niszczona była przez wrogie armaty strzelające ogniem bezpośrednim). Przechodząc ponownie do amunicji pierwszego rzutu, aby mogła ona zostać łatwo pobrana przez ładowniczego, często umieszczona jest stosunkowo wysoko (przykładowo w wspomnianej już niszy wieży czołgu). Jeśli założyć że wrogie pociski najczęściej trafiają górną część kadłuba bądź wieżę, to można również założyć że umieszczona wysoko amunicja pierwszego rzutu ze sporym prawdopodobieństwem zostanie trafiona przez wrogi pocisk jeśli przebije on pancerz czołgu. Stąd też w tych czołgach które nie mają odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami, często spotykane rozwiązanie to względnie niewielka ilość amunicji pierwszego rzutu znajdująca się w wieży i znacznie większa ilość amunicji drugiego rzutu znajdująca się w dość bezpiecznym miejscu kadłuba. Tym samym magazyn amunicji drugiego rzutu stosunkowo często jest głównym (największym) magazynem amunicji armatniej w czołgu. Jednocześnie trafienie przez wrogi pocisk zapasu amunicji pierwszego rzutu liczącego kilka bądź kilkanaście naboi armatnich powinno stanowić dla załogi czołgu mniejsze zagrożenie od trafienia przez wrogi pocisk zapasu amunicji liczącego kilkadziesiąt naboi armatnich (główny magazyn amunicji). Aby zmniejszyć szanse na to że magazyn amunicji drugiego rzutu (główny magazyn amunicji) zostanie trafiony przez pocisk któremu udało się dokonać przebicia pancerza, poza umieszczeniem amunicji drugiego rzutu na dnie kadłuba, stosowane jest między innymi rozwiązanie polegające na umieszczeniu magazynu amunicji drugiego rzutu (głównego magazynu amunicji) tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewo bądź na prawo od kierowcy (zależnie od tego czy kierowca czołgu siedzi po prawej, czy po lewej stronie kadłuba). Przy takim rozwiązaniu, zakładając żę wrogie pociski będą miały trudności z przebiciem przedniego pancerza kadłuba, jeśli już nastąpi przebicie pancerza kadłuba, to raczej będzie to przebicie pancerza bocznego. Jednocześnie jeśli pocisk przebije pancerz boczny kadłuba, to raczej nie trafi głównego magazynu amunicji znajdującego się tuż za przednim pancerzem kadłuba (zakładam czołg stojący przednim rogiem do wroga). Dobrze też zauważyć że czołgi zimnowojenne, tak więc wozy wyposażone w potężne armaty, a tym samym wieże charakteryzujące się dużym wymiarami, stosunkowo często trafiane są przez wroga w wieżę, a nie w kadłub. Pocisk który przebił pancerz wieży raczej nie powinien trafić głównego magazynu amunicji znajdującego się tuż za przednim pancerzem kadłuba.

 

Powyższe przemyślenia dotyczą czołgów bez odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami. Jak jednak wygląda zagadnienie amunicji pierwszego i drugiego rzutu w czołgach z odizolowanym od załogi magazynem amunicji ze słabymi panelami? Otóż większość czołgów z tego typu magazynem amunicji ma amunicję pierwszego rzutu znajdującą się w niszy wieży, przy czym amunicja ta znajduje się w magazynie ze słabymi panelami. Nawet jeśli tego typu magazyn amunicji zostanie trafiony, to znajdująca się w nim amunicja nie powinna stanowić zagrożenia dla załogi, bowiem spalające się ładunki miotające bądź wybuchające pociski powinny odrzucić umieszczone na dachu wieży słabe panele magazynu amunicji, co z kolei umożliwia energii powstałej podczas spalania się bądź wybuchu amunicji, ujście na zewnątrz czołgu, bezpieczne dla załogi. Jednocześnie większość czołgów wyposażonych w wieżowy magazyn amunicji ze słabymi panelami, zawierający amunicję podręczną (pierwszego rzutu), ma również kadłubowy magazyn amunicji, pozbawiony słabych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji najczęściej zawiera amunicję drugiego rzutu. Zazwyczaj kadłubowy magazyn amunicji znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewą bądź na prawo od kierowcy (zależnie od tego czy kierowca siedzi po prawej, czy po lewej stronie kadłuba). Jeśli w wyniku przebicia pancerza nastąpi zapłon bądź wybuch amunicji drugiego rzutu, znajdującej się w kadłubowym magazynie amunicji bez słabych paneli, to zjawisko takie będzie groźne dla załogi. Inaczej sytuacja wygląda w czołgu gdzie zarówno amunicja pierwszego rzutu, jak i drugiego rzutu, znajduje się w magazynie ze słabymi panelami. W tego typu wozie ani zapłon bądź wybuch amunicji pierwszego rzutu, ani zapłon bądź wybuch amunicji drugiego rzutu, nie powinien stanowić zagrożenia dla załogi. Teraz czas na przykłady z życia. Pierwszy przykład to zachodnioniemiecki zimnowojenny czołg Leopard 2. Wóz ten ma znajdujący się w niszy wieży magazyn amunicji ze słabym panelem. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 15 naboi armatnich pierwszego rzutu. Jednocześnie Leopard 2 ma kadłubowy magazyn amunicji pozbawiony słabych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji zawiera 27 naboi armatnich drugiego rzutu. Tym samym jednostka ognia Leoparda 2 wynosi 42 naboje armatnie, przy czym głównym (największym) magazynem amunicji jest magazyn kadłubowy zawierający amunicję drugiego rzutu. Kadłubowy magazyn amunicji znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewo od kierowcy (kierowca siedzi po prawej stronie kadłuba). Leopard 2 nie ma automatu ładującego armatę, armata ładowana jest przez ładowniczego. Drugi przykład to amerykański zimnowojenny czołg Abrams w wersji M1A1. Wóz ten ma znajdujący się w niszy wieży magazyn amunicji ze słabymi panelami. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 34 naboje armatnie pierwszego rzutu. M1A1 ma również kadłubowy magazyn amunicji ze słabymi panelami zawierający 6 naboi armatnich drugiego rzutu. Tym samym jednostka ognia czołgu M1A1 wynosi 40 naboi armatnich, przy czym największym (głównym) magazynem amunicji jest magazyn wieżowy zawierający amunicję pierwszego rzutu. Czołg M1A1 nie ma automatu ładującego armatę, armata ładowana jest przez ładowniczego. Abrams to obecnie jedyny seryjny czołg w którym cały zapas amunicji armatniej znajduje się w odizolowanych od załogi magazynach amunicji ze słabymi panelami. Następny przykład to francuski czołg AMX Leclerc wprowadzony do uzbrojenia po zakończeniu zimnej wojny. Pojazd ten ma umieszczony w niszy wieży magazyn amunicji ze słabymi panelami. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 22 naboje armatnie pierwszego rzutu i współpracuje z automatem ładującym armatę (AMX Leclerc nie ma ładowniczego). Oprócz wieżowego magazynu amunicji ze słabymi panelami, AMX Leclerc ma również kadłubowy magazyn amunicji, pozbawiony słanych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji zawiera 18 naboi armatnich drugiego rzutu. Magazyn kadłubowy znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na prawo od kierowcy (kierowca siedzi po lewej stronie wozu). Kadłubowy magazyn amunicji nie współpracuje z automatem ładującym armatę. Jeśli skończy się amunicja pierwszego rzutu, to aby ponownie korzystać z automatu ładującego, należy ręcznie przenieść amunicję z kadłubowego magazynu amunicji do wieżowego magazynu amunicji. Jednostka ognia czołgu AMX Leclerc wynosi 40 naboi armatnich.

 

Wcześniej napisałem że w czołgach które nie mają odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami często spotykane rozwiązanie to mała ilość amunicji armatniej pierwszego rzutu umieszczona w miejscu mało bezpiecznym (przykładowo nisza wieży) i duża ilość amunicji armatniej drugiego rzutu znajdująca się w miejscu stosunkowo bezpiecznym (przykładowo dno kadłuba). Istnieją jednak wyjątki. Taki wyjątek to między innymi radziecki zimnowojenny czołg T-72 oraz czołgi na nim bazujące (między innymi rosyjski T-90 i polski PT-91 Twardy). Czołg T-72 nie ma magazynu amunicji ze słabymi panelami. 22 sztuki amunicji pierwszego rzutu znajdują się nisko, na dnie kadłuba, w magazynie współpracującym z automatem ładującym armatę (T-72 nie ma ładowniczego). Natomiast 19 sztuk amunicji drugiego rzutu znajduje się w różnych zakamarkach czołgu, między innymi w zakamarkach znajdujących się stosunkowo wysoko (górna część kadłuba i wieża). Stąd też w T-72 to amunicja pierwszego rzutu umieszczona jest w sposób bardziej bezpieczny od amunicji drugiego rzutu. Jednostka ognia czołgu T-72 wynosi 39 sztuk amunicji. Piszę o sztukach amunicji, bowiem T-72 strzela amunicją rozdzielnego ładowania. Tutaj warto dodać że podczas drugiej wojny w Czeczenii podobno rosyjskie załogi czołgów T-72 często jadąc do walki miały w czołgach jedynie amunicję pierwszego rzutu, stąd też podczas drugiej wojny czeczeńskiej rzekomo wielu rosyjskich czołgistów służących na czołgach T-72 przeżyło przebicie pancerza swojego wozu. Dodam też że o ile usunięcie z czołgu T-72 amunicji drugiego rzutu być może ma wyraźny pozytywny wpływ na przeżywalność załogi w razie przebicia pancerza, to mam wątpliwości czy tego typu manewr miał by dobrą skuteczność w radzieckich zimnowojennych czołgach T-64 i T-80. Czemu tak uważam? Jak już napisałem, w T-72 amunicja pierwszego rzutu znajduje się nisko, na dnie kadłuba. Natomiast w czołgach T-64 i T-80 amunicja pierwszego rzutu znajduje się wyraźnie wyżej niż w czołgu T-72. Nawet jeśli T-64 bądź T-80 będzie przewoził jedynie amunicję pierwszego rzutu, to i tak przebicie pancerza z dużym prawdopodobieństwem skończy się bezpośrednim trafieniem amunicji przez pocisk bądź strumień kumulacyjny. Różnice wynikają z tego że magazyn amunicji automatu ładującego czołgu T-72 ma inną konstrukcję od magazynu amunicji automatu ładującego zastosowanego w czołgach T-64 i T-80. W T-72 magazyn automatu ma pociski i ładunki miotające umieszczone w pozycji poziomej, natomiast w T-64 i T-80 magazyn automatu ma pociski znajdujące się w pozycji poziomej, a ładunki miotające umieszczone w pozycji pionowej.

 

Na zakończenie poruszę zagadnienie dotyczące tego jak wygląda sytuacja w czołgu po wystrzeleniu amunicji armatniej pierwszego rzutu. Otóż w przypadku wielu czołgów występuje założenie zgodnie z którym jeśli skończy się amunicja w magazynie pierwszego rzutu, to należy przeładować amunicję z magazynu drugiego rzutu do magazynu pierwszego rzutu, a następnie ponownie ładować armatę korzystając z magazynu pierwszego rzutu. Założenie takie występuje między innymi z tego względu że w wielu czołgach trudno osiągnąć sensowną szybkostrzelność praktyczną ładując armatę bezpośrednio z magazynu drugiego rzutu. Szczególnie dobrze jest to widoczne w czołgach wyposażonych w automat ładujący, gdzie powszechnie spotykane rozwiązanie to takie w którym automat ładujący pobiera jedynie amunicję umieszczoną w magazynie pierwszego rzutu. W czołgach z automatem ładującym można co prawda ładować armatę ręcznie amunicją drugiego rzutu, ale strzelając w ten sposób można osiągnąć jedynie bardzo niską szybkostrzelność praktyczną. Choć tutaj należy dodać że istnieją czołgi z ładowniczym (bez automatu ładującego) które również nie nadają się zbyt dobrze do ładowania armaty bezpośrednio amunicją drugiego rzutu. Jednocześnie można w mojej ocenie postawić tezę że przeładowanie amunicji drugiego rzutu do magazynu amunicji pierwszego rzutu trwa dłużej w czołgach z automatem ładującym, niż w czołgach z ładowniczym (bez automatu ładującego). Jak widać, układ z automatem ładującym armatę i jednocześnie brakiem ładowniczego, nie ma tylko i wyłącznie zalet.

Czołgowa amunicja pierwszego i drugiego rzutu

Siła Coriolisa a celność broni strzeleckiej

Pewnie wiele osób interesujących się bronią snajperską, bądź działaniami snajperów, zastanawiało się na ile istotny jest wpływ siły Coriolisa na celność broni strzeleckiej. Na początek rozważań napiszę skrótowo czym jest siło Coriolisa. Otóż zgodnie z książką „Balistyka dla snajperów” siła Coriolisa jest siłą pozorną, której efekt polega na odchyleniu od linii prostej toru ruchu ciała poruszającego się w układzie obracającym się, jakim na przykład jest Ziemia. Zgodnie ze wspomnianą książką na powierzchni Ziemi siła Coriolisa powoduje odchylanie w kierunku zachodnim toru lotu pocisku poruszającego się ku równikowi, a jednocześnie powoduje odchylenie w kierunku wschodnim toru lotu pocisku poruszającego się ku biegunowi (mam na myśli biegun północny jeśli jesteśmy na półkuli północnej i biegun południowy jeśli jesteśmy na półkuli południowej). Ogólnie rzecz biorąc, jeśli strzelamy na półkuli północnej, siła Coriolisa będzie powodować odchylanie toru lotu pocisku w prawo. Siła Coriolisa ma większy wpływ na położenie średniego punktu trafienia w płaszczyźnie poziomej podczas strzelania w pobliżu biegunów, a mniejszy wpływ podczas strzelania w pobliżu równika. Dodać można że siła Coriolisa będzie wywierać największy wpływ na położenie średniego punktu trafienia w płaszczyźnie poziomej w sytuacji kiedy strzelamy idealnie w kierunku północnym bądź idealnie w kierunku południowym. Jeśli będziemy strzelać (przykładowo) w kierunku północno zachodnim bądź południowo wschodnim, to wtedy wpływ siły Coriolisa na położenie średniego punktu trafienia w płaszczyźnie poziomej będzie mniejszy.

Co się jednak dzieje kiedy strzelamy w kierunku wschodnim bądź zachodnim? Cóż, wtedy siła Coriolisa nie powoduje odchylenia toru lotu pocisku w płaszczyźnie poziomej. Podczas strzelania w kierunku wschodnim bądź zachodnim siła Coriolisa (czy raczej siła Eötvösa w tych przypadkach) powoduje natomiast zmianę położenia średniego punktu trafienia w płaszczyźnie pionowej. Podczas strzelania w kierunku wschodnim następuje podwyższenie położenia średniego punktu trafienia, natomiast podczas strzelania w kierunku zachodnim następuje obniżenie położenia średniego punktu trafienia. Siła Eötvösa ma większy wpływ na położenie średniego punktu trafienia podczas strzelania w pobliżu równika, a mniejszy wpływ podczas strzelania w pobliżu biegunów. Siła Eötvösa będzie wywierać największy wpływ na położenie średniego punktu trafienia w płaszczyźnie pionowej w sytuacji kiedy strzelamy idealnie w kierunku wschodnim bądź idealnie w kierunku zachodnim. Jeśli będziemy strzelać (przykładowo) w kierunku północno wschodnim bądź południowo zachodnim, to wtedy wpływ siły Eötvösa na położenie średniego punktu trafienia w płaszczyźnie pionowej będzie mniejszy.

Czy siła Coriolisa i siła Eötvösa mają istotny wpływ na celność broni strzeleckiej? Cóż, w mojej ocenie nie. Otóż zgodnie z książką „Celność broni strzeleckiej”, w Europie środkowej, na odległości 1000 metrów, siła Coriolisa powoduje maksymalne odchylenie toru lotu pocisku z naboju .308 Winchester jedynie o 7 centymetrów. Tutaj dodać należy że odległość rzędu 1000 metrów to odległość bardzo duża jak na broń strzelającą nabojem .308 Winchester. Jednocześnie dla porównania, stosunkowo słaby wiatr boczny wiejący z prędkością 4 metrów na sekundę, na odległości 700 metrów, znosi pocisk Nosler Solid Base BT wystrzelony z prędkością 820 metrów na sekundę, z broni na nabój .308 Winchester, o prawie 1,5 metra. Dodam że masa pocisku Nosler Solid Base BT wynosi 165 granów (około 10,7 grama), a jego współczynnik balistyczny BC (Ballistic Coefficient) wynosi 0,427. Zaznaczę że mam na myśli współczynnik balistyczny zgodny z definicją stosowaną w literaturze anglojęzycznej, tym samym współczynnik balistyczny w przypadku którego im wyższa jego wartość, tym pocisk lepiej przeciwstawia się oporom aerodynamicznym, co jednocześnie oznacza że im wyższy współczynnik balistyczny, tym pocisk jest mniej podatny na wiatr. Dodam że w polskiej literaturze bywa stosowany inna definicja współczynnika balistycznego, zgodnie z którą im wartość współczynnika balistycznego jest wyższa, tym pocisk szybciej traci prędkość na torze lotu, tak więc w tym przypadku im wyższa jest wartość współczynnika balistycznego, tym pocisk jest bardziej podatny na wpływ wiatru.

Jak już wspomniałem, w przypadku broni strzeleckiej siła Coriolisa i siła Eötvösa mają niewielki wpływ na miejsce trafienia pocisku. Inaczej sprawa wygląda jeśli idzie o artylerię strzelającą na duże odległości. Przykładowo, w przypadku działa paryskiego, przy pomocy którego Niemcy ostrzeliwali Paryż podczas pierwszej wojny światowej, przy strzelaniu na odległość 120 kilometrów, siła Coriolisa i siła Eötvösa powodowały że miejsce upadku pocisków położone było o 400 metrów bliżej i 1350 metrów w prawo, względem sytuacji w której siła Coriolisa i siła Eötvösa nie istniały by. Dane dotyczące wpływu wiatru na pocisk Nosler Solid Base BT oraz wpływu siły Coriolisa i siły Eötvösa na ostrzał prowadzony z działa paryskiego pochodzą z książki „Celność broni strzeleckiej”. Zarówno książka „Balistyka dla snajperów”, jak i książka „Celność broni strzeleckiej”, napisane została przez Jerzego Ejsmonta. Obie książki bardzo polecam czytelnikom zainteresowanym bronią strzelecką.

Siła Coriolisa a celność broni strzeleckiej