Działo samobieżne SU-85

Dziś wpis o radzieckim dziale samobieżnym SU-85 z okresu drugiej wojny światowej, które to zostało opracowane na bazie podwozia czołgu średniego T-34. Wpis napisałem, bowiem zauważyłem że w dziale samobieżnym SU-85 ładowniczy umiejscowiony był dość nietypowo jak na pojazd produkcji radzieckiej. Ale do rzeczy, spójrzmy najpierw na rysunek przedstawiający radziecki czołg średni T-34. Rysunek pochodzi z pracy zatytułowanej Czołg T-34. Krótkie wskazówki dla załogi.

Czołg T-34. MK oznacza mechanik-kierowca, RS to radiotelegrafista-strzelec kaemu, DW to dowódca wieży (czyli ładowniczy), a DC to dowódca czołgu.

Jak widać na rysunku zamieszczonym powyżej, w czołgu T-34 dowódca siedzi po lewej stronie wieży, a ładowniczy po prawej stronie wieży. Jest to zresztą typowe rozwiązanie dla czołgów radzieckich. Również w radzieckich wozach powojennych ładowniczy siedzi po prawej stronie wieży (T-54/T-55, T-62). Biorąc pod uwagę że większość populacji to ludzie praworęczni, wydawać by się mogło że ładowniczy siedzący po prawej to gorsze rozwiązanie od ładowniczego siedzącego po lewej, aczkolwiek warto pamiętać że ładowniczy siedzący po prawej to nie jest jakiś radziecki ewenement- podobnie było w niemieckich czołgach z okresu drugiej wojny światowej.

Spójrzmy teraz na analogiczny rysunek, tyle że przedstawiający działo samobieżne SU-85. Poniżej rysunek z pracy zatytułowanej 85 mm działo szturmowe. Krótkie wskazówki dla załogi:

SU-85. Litera K oznacza kierowcę, C to celowniczy (działonowy), Ł to stanowisko ładowniczego, a D oznacza dowódcę wozu.

Jak widać na powyższym rysunku, w dziale samobieżnym SU-85 dowódca siedzi po prawej stronie wozu, a ładowniczy po lewej stronie wozu. Czyli rozmieszczenie dowódcy i ładowniczego przypomina bardziej sytuację występującą we współczesnym czołgach zachodnich, niż sytuację znaną z czołgów produkcji radzieckiej.

Co ciekawe, w sieci można znaleźć rysunek zgodnie z którym we wnętrzu działa samobieżnego SU-85 znajdowało się pięć siedzeń, mimo pięcioosobowej załogi wozu. Poniżej ów rysunek:

SU-85. Kolor zielony to siedzenie kierowcy, kolor niebieski to siedzenie działonowego, kolor fioletowy to siedzisko ładowniczego, kolor czerwony to siedzenie dowódcy, a kolor różowy to drugie siedzenie umieszczone na stanowisku dowódcy. Kolorem żółtym zaznaczono denny właz ewakuacyjny.

Zgodnie z powyższym rysunkiem, we wnętrzu działa samobieżnego SU-85 było aż pięć siedzeń. Tutaj można zadać następujące pytanie- po co dwa siedzenia umieszczone na stanowisku dowódcy? Być może dowódca siedząc na przednim siedzeniu (kolor czerwony) patrzył przez peryskopy umieszczona na pseudo-wieżyczce obserwacyjnej, a siedząc na tylnym siedzeniu (kolor różowy) patrzył przez peryskopy umieszczone za ową pseudo-wieżyczką obserwacyjną. Aczkolwiek wydaje mi się że w wozach produkowanych seryjnie dowódca dysponował jedynie jednym siedzeniem (brak siedzenia koloru różowego).

Na powyższym rysunku kolorem żółtym zaznaczono pseudo-wieżyczkę obserwacyjną dowódcy. Czemu stosuję termin pseudo-wieżyczka obserwacyjna? Otóż w dziale samobieżnym SU-85 owa pseudo-wieżyczka miała formę prostopadłościennego wybrzuszenia na którym umieszczono raptem trzy przyrządy obserwacyjne- dwa nieruchome peryskopy (kolor niebieski) i peryskop panoramiczny (kolor czerwony). Tak mała ilość przyrządów obserwacyjnych powoduje że termin pseudo-wieżyczka obserwacyjna jest w moich oczach bardziej adekwatny niż po prostu wieżyczka obserwacyjna. Dodam że najpewniej głównym przyrządem obserwacyjnym pseudo-wieżyczki był peryskop panoramiczny, bowiem było to urządzenie zapewniające możliwość obserwacji okrężnej. Spośród nieruchomych peryskopów umieszczonych na pseudo-wieżyczce, jeden z nich skierowany był do przodu, a drugi do tyłu-w lewo.

Za pseudo-wieżyczką dowódcy, na dachu przedziału bojowego, umieszczono kolejne dwa nieruchome peryskopy (kolor niebieski). Jeden z nich skierowany był do tyłu, a drugi na prawo. Były to kolejne peryskopy przeznaczone dla dowódcy wozu. Dodatkowo na dachu przedziału bojowego, na lewo od włazu działonowego (właz oznaczony literą C), umieszczono nieruchomy peryskop skierowany na lewo. Był to nieruchomy peryskop przeznaczony dla działonowego.

Przy czym co do włazów- na rysunku włazy zaznaczono kolorem szarym. Przedni właz, umieszczony na przedniej górnej płycie pancernej, przeznaczony był dla kierowcy. Właz zawierał dwa peryskopy zaznaczone na rysunku kolorem zielonym. Na dachu przedziału bojowego umieszczono dwa kolejne włazy- właz działonowego (litera C) i właz ładowniczego (litera Ł). Co ciekawe, w dziale samobieżnym SU-85 dowódca nie dysponował swoim własnym włazem. Brak włazu dowódcy oznacza że dowódca nie mógł prowadzić obserwacji poprzez wystawienie głowy przez otwarty właz. Nieco inaczej było w zmodernizowanym wariancie wozu (SU-85M). Dowódca działa samobieżnego SU-85M dysponował wieżyczką obserwacyjną zbliżoną do tej z czołgu T-34-85. Stąd też w dziale samobieżnym SU-85M dowódca dysponował zarówno wieńcem szczelin obserwacyjnych, peryskopem Gundlacha, jak i swoim własnym włazem.

Działo samobieżne SU-85 widoczne od tyłu. Kolorystyka taka jak wcześniej, przy czym kolor różowy to szczelina obserwacyjna umieszczona z tyłu nadbudówki.

Działo samobieżne SU-85 charakteryzowało się mniejszą wysokością od czołgu średniego T-34. Nie jest to zresztą dziwne- dość powszechna jest sytuacja w której to działo samobieżne z armatą umieszczoną w kadłubie (brak wieży) charakteryzuje się mniejszą wysokością od klasycznego czołgu z obrotową wieżą. Jednak brak obrotowej wieży to nie jedyny powód małej wysokości działa samobieżnego SU-85. Inna powód to zmiana rozmieszczenia amunicji armatniej względem czołgu T-34. Otóż w czołgu T-34 główny zapas amunicji umieszczono na dnie kadłuba, stąd też pokrywy pojemników na amunicję pełniły rolę podłogi dla czołgistów siedzących w wieży. Poniżej odpowiedni rysunek:

Czołg T-34. Na rysunku kolorem czerwonym zaznaczono pojemniki zawierające główny zapas amunicji. Zielona pozioma linia oznacza gdzie znajduje się dolny metr czołgu, a czerwona pozioma linia oddziela górną część kadłub od części dolnej.

Jak widać na powyższym rysunku, w czołgu T-34 stopy czołgistów wieżowych znajdowały się sporo ponad dnem kadłuba. Inaczej było w dziale samobieżnym SU-85. Tam stopy czołgistów siedzących wewnątrz przedziału bojowego znajdowały się tuż ponad dnem kadłuba wozu. Przy czym w dziale samobieżnym SU-85 nie było pojemników z amunicją armatnią, umieszczonych na dnie przedziału bojowego. Zamiast nich zastosowano stelaż z amunicją umieszczony na prawo względem siedziska kierowcy. Poniżej odpowiedni rysunek:

Działo samobieżne SU-85. Kolor zielony to siedzisko kierowcy. Kolor czerwony to stelaż z amunicją armatnią.

Inne różnice pomiędzy czołgiem T-34 a działem samobieżnym SU-85 tyczą się rozmieszczenia zbiorników paliwa i dennego włazu ewakuacyjnego. Jeśli idzie o zbiorniki paliwa, oba wozy miały zarówno zbiorniki umieszczone w przedziale napędowym, jak i zbiorniki umieszczone w przedziale załogi. Przy czym w T-34 zbiorniki umieszczone w przedziale załogi znajdowały się po bokach przedziału bojowego, natomiast w SU-85 owe zbiorniki umieszczono przy prawej burcie przedziału kierowania (na prawo względem stelaża z amunicją armatnią). Jeśli idzie o denny właz ewakuacyjny, czołg T-34 miał ów właz umieszczony w przedziale kierowania, przed siedziskiem strzelca kadłubowego kaemu. W dziale samobieżnym SU-85 denny właz ewakuacyjny umieszczono w przedziale bojowym, na stanowisku dowódcy.

Czołg T-34. Żołnierz koloru czerwonego to kierowca, żołnierz koloru różowego to strzelec kaemu. Po bokach przedziału bojowego umieszczono zbiorniki paliwa (prostokąty koloru różowego).
Działo samobieżne SU-85. Żołnierz koloru czerwonego to kierowca. Duży czerwony prostokąt to stelaż z amunicją armatnią. Na prawo od stelaża z amunicją znajdują się zbiorniki paliwa (prostokąt koloru różowego).

Warto nadmienić że działo samobieżne SU-85 nie miało żadnego karabinu maszynowego. Ergo, brak karabinu maszynowego to nie tylko niemiecki niszczyciel czołgów Ferdinand z okresu drugiej wojny światowej. Przy czym w mojej ocenie brak kaemu nie jest czymś dziwnym w dziale samobieżnym z armatą umieszczoną w kadłubie – uważam że najbardziej skuteczny karabin maszynowy to taki umieszczony w obrotowej wieży, a jeśli pojazd nie ma obrotowej wieży, to zastosowanie takiego kaemu odpada. Dodatkowo uważam że brak karabinu maszynowego mógł być mniejszym problemem w dziale samobieżnym niż w czołgu, bowiem zastosowanie taktyczne działa samobieżnego jest inne niż czołgu.

Na tle klasycznego czołgu T-34 z armatą kalibru 76,2 mm (T-34-76), zaletą działa samobieżnego SU-85 był podział zadań wśród członków załogi. Otóż działo samobieżne SU-85, pod względem podziału zadań wśród członków załogi, przypominało czołgi z wieżą trzyosobową. Ergo, w dziale samobieżnym SU-85 dowódca wozu nie musiał ani strzelać z armaty, ani jej ładować- czyli dowódca mógł się skupić na dowodzeniu. Natomiast w czołgu T-34 z armatą kalibru 76,2 mm zastosowano wieżę dwuosobową, stąd też dowódca musiał prowadzić ogień z armaty. Dowódca pełniący jednocześnie rolę działonowego to rozwiązanie odległe od optymalnego.

Pod względem jednostki ognia działo samobieżne SU-85 wypadało gorzej od czołgu T-34. We wnętrzu działa samobieżnego SU-85 przewożono 48 naboi armatnich do armaty kalibru 85 mm. Dla porównania, w czołgu T-34 z armatą kalibru 76,2 mm przewożono od 77 naboi armatnich (wczesne wozy) do 100 naboi armatnich (T-34 Model 43). Czołg T-34-85 przewoził około 55 naboi armatnich do armaty kalibru 85 mm (taka sama amunicja jak w przypadku SU-85).

Działo samobieżne SU-85

Działanie odłamkowe pocisków artyleryjskich

Dziś wpis o broni artyleryjskiej, a konkretnie o działaniu odłamkowym pocisków artyleryjskich. Napisałem już jeden wpis na ten temat (link), przy czym ów wpis tyczył się wpływu kąta upadku pocisku artyleryjskiego, na jego działanie odłamkowe. Dzisiejszy wpis tyczyć się będzie innych czynników mających wpływ na działanie odłamkowe pocisku. Wpis bazuje na pracy zatytułowanej Podręcznik artylerii, tom I (autor: A. D. Blinow, Wydawnictwo MON, 1953 rok). Informacje zawarte we wpisie odnoszą się przede wszystkim do amunicji odłamkowo-burzącej.

 

Jeden z czynników mających wpływ na działanie odłamkowe pocisku to ilość zdolnych do rażenia odłamków. Zgodnie z Podręcznikiem artylerii, aby odłamek został uznany za skuteczny, musi mieć on masę co najmniej 5 gram i energię kinetyczną wynoszącą co najmniej 10 kilogramometrów (kGm) w chwili uderzenia odłamka w cel. Tym samym minimalna prędkość odłamka o masie 5 gram, powinna wynosić 200 metrów na sekundę. Zgodnie z pracą Blinowa, pocisk kalibru 76 mm, daje 1000 bądź więcej odłamków, lecz bardzo duża część z nich to odłamki zbyt małe i lekkie, aby być skutecznymi (małe i lekkie odłamki szybko tracą swoją prędkość). Poniżej tabela zamieszczona oryginalnie w Podręczniku artylerii:

 

Blinow_odlamki_1

Ilość zdolnych do rażenia odłamków w zależności od kalibru. Tabela pochodzi z pracy zatytułowanej „Podręcznik artylerii”.

 

 

Kolejny czynnik mający wpływ na działanie odłamkowe pocisku, to głębokość leja. Im głębszy lej, tym słabsze jest działanie odłamkowe pocisku. Ot, przy głębokim leju spora część odłamków utyka w ścianach leja, natomiast przy leju płytkim, odłamki rozlatują się na boki, rażąc cele. Zgodnie z Podręcznikiem artylerii, najlepsze działanie odłamkowe pocisku uzyskuje się przy głębokości leja nie większej niż 20-25 centymetrów. Przy leju o głębokości 35-40 centymetrów, rażenie odłamkowe spada prawie dwukrotnie. Przy leju o głębokości 50 centymetrów bądź większej, rażenie odłamkowe jest minimalne. Poniżej grafika z Podręcznika artylerii:

 

Blinow_odlamki_2

Grafika zamieszczona oryginalnie w „Podręczniku artylerii” Blinowa. Zgodnie z grafiką, im głębszy lej, tym słabsze działanie odłamkowe.

 

 

Następny czynnik mający wpływ na działanie odłamkowe pocisku, to odstęp wybuchu. Odstęp wybuchu, czyli odległość pomiędzy celem, a miejscem wybuchu pocisku. Wygenerowane ze skorupy pocisku odłamki mają nieregularny kształt, stąd też szybko tracą szybkość, a tym samym zdolność rażenia. Zgodnie z pracą Blinowa, przyjmuje się że zdolne do rażenia są wszystkie odłamki przebijające deskę sosnową o grubości 2,5 centymetra i połowa odłamków które utkną w ów desce sosnowej. Poniżej tabela z Podręcznika artylerii– tabela tyczy się pocisku odłamkowo-burzącego kalibru 76 mm, przy założeniu że zapalnik ustawiony został na działanie natychmiastowe.

 

Blinow_odlamki_3

Tabela z „Podręcznika artylerii”, tycząca się tego jak odstęp wybuchu (odległość pomiędzy miejscem wybuchu pocisku a celem) wpływa na działanie odłamkowe pocisku.

 

Tutaj warto wspomnieć o dwóch pojęciach: pierwsze to powierzchnia całkowitego rażenia odłamkami, drugie to powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami. Powierzchnia całkowitego rażenia odłamkami to powierzchnia, na której wybuch jednego pocisku, powoduje trafienie odłamkami co najmniej 90 procent celów, znajdujących się na ów powierzchni. Natomiast powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami to powierzchnia, na której wybuch jednego pocisku, powoduje trafienie odłamkami co najmniej 50 procent celów, znajdujących się na tej powierzchni. Stąd też powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami jest większa od powierzchni całkowitego rażenia odłamkami. Poniżej rysunek przedstawiający powierzchnię całkowitego rażenia odłamkami i powierzchnię skutecznego rażenia odłamkami, w zależności od kalibru pocisku:

 

Blinow_odlamki_4

Kolejny rysunek z „Podręcznika artylerii”, tym razem rysunek przedstawia powierzchnię całkowitego rażenia odłamkami i powierzchnię skutecznego rażenia odłamkami, dla pocisków różnych kalibrów.

 

Poniżej kilka wniosków odnoszących się do działania odłamkowego pocisków. Wnioski te bazują na Podręczniku artylerii:

-Pocisk razi odłamkami bardziej wszerz (lewo-prawo) niż wgłąb (przód-tył). Zgodnie z pracą Blinowa, stosunek głębokości rażenia odłamkowego do szerokości rażenia odłamkowego, wynosi 1:2 dla armat i 1:3 dla haubic. Ujmując to inaczej- przy pocisku armatnim, powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami, powinna być 2 razy szersza, niż dłuższa. Natomiast przy pocisku haubicznym, powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami, powinna być 3 razy szersza, niż dłuższa.

-Powierzchnia, na której istnieje jakakolwiek szansa, że jakiś odłamek razi skutecznie cel, jest wielka, lecz nie ma ona znaczenia przy obliczaniu skuteczności rażenia odłamkami. Ujmując to innymi słowami- niektóre odłamki są w stanie skutecznie razić cele znajdujące się poza powierzchnią określaną jako powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami.

-Im twardsza gleba, tym bardziej skuteczne działanie odłamkowe. Twarda gleba sprzyja małej głębokości leja, a im płytszy lej, tym bardziej skuteczne działanie odłamkowe pocisku.

-Aby zwiększyć skuteczność działania odłamkowego pocisku, pocisk powinny mieć zapalnik ustawiony na działanie natychmiastowe. Zapalnik ustawiony na działanie natychmiastowe sprzyja małej głębokości leja, a mała głębokość leja sprzyja skutecznemu działaniu odłamkowemu.

-Duży kąt upadku pocisku (stromy tor lotu) zwiększa skuteczność działania odłamkowego. Stąd też aby zwiększyć skuteczność działania odłamkowego pocisku, należy prowadzić ogień przy jak najmniejszym ładunku miotającym (haubice i moździerze mogą wykorzystywać ładunki miotające różnej mocy).

 

Na zakończenie- cytat z Podręcznika artylerii:

Odłamki pocisku moździerzowego dają skuteczne rażenie w granicach kręgu o promieniu 25 m od miejsca wybuchu dla 120 mm pocisku, 20 m – dla 107 mm, 18 m- dla 82 mm pocisku, całkowite – w granicach kręgu o promieniu w przybliżeniu dwukrotnie mniejszym.

Jeżeli będziemy strzelali z haubic przy kątach podniesienia ponad 45°, rozlatywanie się odłamków także zbliży się do kręgu i powierzchnia, zarówno skutecznego jak też całkowitego rażenia odłamkami zwiększy się półtora, dwa i więcej razy w porównaniu z podaną na rys. 248 – 251.

 

 

 

 

Działanie odłamkowe pocisków artyleryjskich

Pociski artyleryjskie- współczynnik napełnienia

Dziś wpis o amunicji artyleryjskiej, a konkretnie o parametrze który zwie się współczynnikiem napełnienia, bądź też współczynnikiem wypełnienia. Co określa współczynnik napełnienia? Otóż współczynnik ten określa jak duży procent masy pocisku stanowi kruszący materiał wybuchowy znajdujący się w pocisku. Przykładowo, zgodnie z książką Podręcznik artylerii, tom I (autor: A. D. Blinow, Wydawnictwo MON, 1953 rok) od 10 do 15% masy pocisku odłamkowo-burzącego stanowi materiał wybuchowy. Czyli współczynnik napełnienia pocisków odłamkowo-burzących wynosi od 0,10 do 0,15. Dodam że zgodnie ze wspomnianym już Podręcznikiem artylerii, grubość ścianek pocisków odłamkowo-burzących wynosi od 1/8 do 1/7 kalibru. Zaznaczę również że pociski odłamkowo-burzące mają za zadanie zwalczać przeciwnika zarówno siłą wybuchu, jak i odłamkami.

Oprócz pocisków odłamkowo-burzących, istnieją również pociski burzące. Tego typu pociski mają za zadanie zwalczać przeciwnika głównie siłą wybuchu. Pociski burzące charakteryzują się większym współczynnikiem napełnienia od pocisków odłamkowo-burzących, czyli w przypadku pocisku burzącego ponad 15% jego masy stanowi materiał wybuchowy. Zgodnie z Podręcznikiem artylerii, materiał wybuchowy stanowi do 20% masy pocisku burzącego, a grubość ścianek pocisków tego typu wynosi od 1/15 do 1/10 kalibru.

Występują także pociski odłamkowe, mające za zadanie zwalczać przeciwnika głównie odłamkami wygenerowanymi podczas wybuchu. Pociski odłamkowe mają mniejszy współczynnik napełnienia od pocisków odłamkowo-burzących. Czyli w przypadku pocisków odłamkowych mniej niż 10% masy pocisku stanowi materiał wybuchowy.

 

Kruszący materiał wybuchowy stosowano nie tylko w pociskach przeznaczonych do zwalczania celów nieopancerzonych (pociski odłamkowo-burzące, burzące i odłamkowe). Również używane w okresie drugiej wojny światowej klasyczne pełnokalibrowe pociski przeciwpancerne potrafiły zawierać ładunek kruszącego materiału wybuchowego. Tego typu pociski miały za zadanie najpierw przebić pancerz wrogiego czołgu bądź innego wozu bojowego, a następnie wybuchnąć w jego wnętrzu. W anglojęzycznej terminologii, klasyczne pełnokalibrowe pociski przeciwpancerne wyposażone w ładunek kruszącego materiału wybuchowego, określane są mianem APHE (Armor-Piercing High-Explosive). Zgodnie z Podręcznikiem artylerii, w przypadku tego typu amunicji, od 2 do 3% masy pocisku stanowił materiał wybuchowy. W książce tej można znaleźć również wzmiankę zgodnie z którą w przypadku amunicji APHE grubość ścianek pocisku wynosiła od 1/4 do 1/3 kalibru.

Pociski artyleryjskie- współczynnik napełnienia

Artyleria rakietowa- szybkostrzelność

Ostatnio zastanawiałem się nad zaletami i wadami artylerii rakietowej (Katiusze, Grady, tym podobny sprzęt) względem artylerii lufowej (armaty i haubice). Jedną z pożądanych cech działa bądź wyrzutni rakietowej jest wysoka szybkostrzelność. Jak więc wygląda szybkostrzelność artyleryjskiej wyrzutni rakietowej na tle armaty bądź haubicy? Otóż okazuje się że nie jest to takie proste zagadnienie.

Jeśli idzie o szybkostrzelność krótkotrwałą, artyleryjskie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, wypadają lepiej od armat i haubic. To znaczy, artyleryjska wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa w przeciągu 5-10 sekund jest w stanie wystrzelić kilkakrotnie więcej pocisków względem armaty bądź haubicy.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku szybkostrzelności długotrwałej. Przyjmuje się że jeśli prowadzić ogień godzinami, to armata bądź haubica wypadnie lepiej pod względem szybkostrzelności od artyleryjskiej wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej.

Czy jednak wysoka krótkotrwała szybkostrzelność artylerii rakietowej jest istotną zaletą? Okazuje się że tak. Otóż ostrzał artyleryjski zadaje przeciwnikowi największe straty w czasie zaskoczenia ogniem. Ujmując to innymi słowami, ostrzał artyleryjski zadaje przeciwnikowi największe straty na samym początku, bowiem im dłużej ostrzał artyleryjski trwa, tym większy procent żołnierzy wroga zdoła się ukryć, rozproszyć, bądź wyjść poza ostrzeliwany obszar. Zgodnie z książką Artyleria i rakiety (Wydawnictwo MON, 1972 rok) obserwacje poczynione podczas drugiej wojny światowej wskazują że zaskoczenie ogniem nie trwa dłużej niż 5-10 sekund. Po tym czasie żołnierze stosują środki samoobrony (przykładowo, kryją się w okopach, lejach po pociskach, bądź w nierównościach terenu). Tym samym można przyjąć że ostrzał artyleryjski zadaje przeciwnikowi największe straty podczas pierwszych 5-10 sekund. A jak już wspomniałem, artyleryjska wyrzutnia rakietowa w przeciągu 5-10 sekund jest w stanie wystrzelić zdecydowanie więcej pocisków względem armaty bądź haubicy. Tak więc podczas prowadzenia ognia przy pomocy artyleryjskiej wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej, można w większym stopniu wykorzystać efekt zaskoczenia ogniem, względem tego jak można wykorzystać ów efekt podczas prowadzenia ognia z armaty bądź haubicy.

Artyleria rakietowa- szybkostrzelność

Kąt upadku pocisku a działanie odłamkowe

Jakiś czas temu napisałem wpis dotyczący zależności pomiędzy płaskością toru lotu pocisków a głębokością pola rozrzutu. We wpisie tym dałem do zrozumienia że teoretycznie, w niektórych sytuacjach, stromy tor lotu pocisku może być zaletą, również jeśli idzie o prowadzenia ognia bezpośredniego (takiego kiedy cel widoczny jest ze stanowiska ogniowego), choć zazwyczaj przyjmuje się że podczas prowadzenia ognia bezpośredniego im bardziej płaski tor lotu, tym lepiej. Dziś zamieszczam kolejny wpis z którego można wywnioskować że płaski tor lotu pocisku nie zawsze musi być zaletą.

Ale do rzeczy. Wśród pocisków do dział występują między innymi pociski mające za zadanie razić wroga odłamkami. Chodzi mi o pociski odłamkowo burzące (rażące wroga zarówno siłą wybuchu, jak i odłamkami) oraz o pociski odłamkowe (rażące wroga głównie odłamkami). W przypadku klasycznych pocisków odłamkowo burzących i odłamkowych, odłamki wygenerowane zostają ze skorupy pocisku, pod wpływem wybuchu kruszącego materiału wybuchowego, umieszczonego we wnętrzu pocisku. Przy czym zdecydowana większość odłamków wygenerowana zostaje z bocznych ścianek pocisku. Z wierzchołkowej części pocisku wygenerowanych zostaje znacznie mniej odłamków. Tylna część pocisku generuje jedynie minimalną ilość odłamków.

 
Wyobraźmy sobie teraz sytuację w której pocisk o płaskotorowym torze lotu uderza w podłoże. Poniżej rysunek obrazujący taką sytuację. Rysunek pochodzi z pracy Podręcznik artylerii, tom I (autor: A. D. Blinow, Wydawnictwo MON, 1953 rok):

kat_pocisku_odlamki_1m
Pocisk taki, podczas uderzenia w podłoże, charakteryzuje się niewielkim kątem upadku. Ujmując to innymi słowami, w chwili uderzenia ustawiony jest prawie poziomo względem podłoża. Tym samym wśród odłamków wygenerowanych z bocznych ścianek pocisku (a tych odłamków jest najwięcej), część poleci na boki, część poleci w dół, a część poleci do góry. Te odłamki które polecą na boki, mają szanse trafić wroga. Te które polecą w dół, najpewniej trafią w podłoże, a nie we wroga. Te które polecą do góry, również najpewniej wroga nie trafią. Tym samym wśród odłamków wygenerowanych z bocznych ścianek pocisku, część się marnuje (te lecące w dół i do góry).

 
Wyobraźmy sobie teraz inną sytuację. Tym razem w podłoże uderza pocisk o bardzo stromym torze lotu. Poniżej rysunek obrazujący taką sytuację. Jest to kolejny rysunek z pierwszego tomu Podręcznika artylerii:

kat_pocisku_odlamki_2m
Taki pocisk, uderzając w podłoże, charakteryzuje się bardzo dużym kątem upadku. Można wręcz powiedzieć że w chwili uderzenia ustawiony jest mniej więcej pionowo względem podłoża. Tym samym wśród odłamków wygenerowanych z bocznych ścianek pocisku, praktycznie nie ma takich lecących w dół, bądź w górę. Tym samym spada ilość odłamków idących na zmarnowanie.

 
Jak widać, stromy tor lotu pocisku może mieć dodatni wpływ na działanie odłamkowe pocisku, a płaski tor lotu, wpływ ujemny. Tym samym płaski tor lotu pocisku nie zawsze jest zaletą.

Kąt upadku pocisku a działanie odłamkowe

Hamulce wylotowe

Dziś wpis o hamulcach wylotowych. Czym jest urządzenie zwane hamulcem wylotowym? Otóż jest to zamontowane na końcu lufy urządzenie wylotowe, mające za zadanie zmniejszyć odrzut broni, poprzez wykorzystanie powstałych podczas strzału gazów prochowych. Hamulce wylotowe stosowane są zarówno w przypadku broni strzeleckiej, jak i w broni artyleryjskiej. Hamulce wylotowe dzielą się na akcyjne (zwane też aktywnymi), reakcyjne (reaktywne) i akcyjno-reakcyjne (aktywno-reaktywne). Poniżej opisuję poszczególne typu hamulców wylotowych:

 

 

hamulec_aktywny_z

Akcyjny (aktywny) hamulec wylotowy.

W przypadku akcyjnego hamulca wylotowego, część gazów prochowych uderza w ścianki hamulca ustawione prostopadle do lufy. Gdyby odrzut broni nie istniał, uderzenie gazów prochowych w ścianki hamulca ustawione prostopadle do lufy, powodowało by ruch broni do przodu. Ale odrzut broni istnieje, tym samym wspomniane uderzenie jedynie zmniejsza odrzut. Na powyższym rysunku czerwonymi strzałkami zaznaczono gazy prochowe uderzające w ścianki hamulca prostopadłe do lufy (ów ścianki również zaznaczono kolorem czerwonym).

 

 

hamulec_reaktywny_z

Reakcyjny (reaktywny) hamulec wylotowy.

W przypadku reakcyjnego hamulca wylotowego, część gazów prochowych zostaje skierowanych przez hamulec do tyłu. Przy braku odrzutu, ruch gazów do tyłu, powodował by ruch broni do przodu. Jednak odrzut istnieje, tym samym skierowanie części gazów prochowych do tyłu jedynie zmniejsza odrzut. Na powyższym rysunku niebieskimi strzałkami zaznaczono gazy prochowe skierowane do tyłu przez reakcyjny hamulec wylotowy.

 

 

hamulec_aktywno_reaktywny_z

Akcyjno-reakcyjny (aktywno-reaktywny) hamulec wylotowy.

Akcyjno-reakcyjny hamulec wylotowy to skrzyżowanie hamulca akcyjnego z reakcyjnym. W przypadku akcyjno-reakcyjnego hamulca wylotowego, za zmniejszenie odrzutu częściowo odpowiada uderzenie gazów prochowych w ścianki hamulca prostopadłe do lufy, a częściowo skierowanie gazów prochowych do tyłu. Na powyższym rysunku czerwone strzałki to gazy prochowe uderzające w ścianki hamulca ustawione prostopadle do lufy (również zaznaczone kolorem czerwonym). Strzałki niebieskie to gazy prochowe skierowane do tyłu.

 

Zgodnie z pracą Teoria strzału (Wydawnictwo MON, rok wydania: 1970) hamulce wylotowe pochłaniają około 30-40% energii odrzutu. Natomiast zgodnie z książką Broń i amunicja strzelecka LWP (autor: Stanisław Torecki, Wydawnictwo MON, rok wydania: 1985) istniejące hamulce wylotowe mogą zmniejszać energię odrzutu swobodnego nawet o 60%. Hamulce wylotowe mają jednak pewne wady. Zgodnie z Teorią strzału wady hamulców wylotowych to:

-demaskowanie broni;

-kierowanie strumienia gazów na strzelającego;

-powodowanie wznoszenia pyłu przez gazy prochowe utrudniającego prowadzenie celnego ognia.

Przy czym ów pył wznoszony przez gazy prochowe to po prostu pył porywany z podłoża podczas strzału w wyniku działania gazów prochowych.

Dodatkowo, zgodnie z książką Broń i amunicja strzelecka LWP, wadą hamulców wylotowych są ich duże wymiary.

 

Hamulce wylotowe

Kąt położenia celu a tor lotu pocisku

kat_celu_tor_lotu

Rysunek z wydanej w 1947 roku polskiej książki „Podręcznik balistyki”. Książka ta została napisana przez majora Stanisława Rajewskiego. Oryginalny podpis pod rysunkiem głosi „Zwiększenie płaskości toru lotu pocisku z kb. wz. 1890/30 przy strzelaniu na 850 m w miarę zwiększania się kąta położenia celu”.

 

Jednym z kluczowych parametrów broni i amunicji podczas strzelania ogniem bezpośrednim (widoczność celu ze stanowiska ogniowego) jest płaskość toru lotu pocisku. Im tor lotu pocisku jest bardziej płaski, tym ewentualny błąd w ocenie odległości położenia celu ma mniejszy negatywny wpływ na szanse trafienia celu. Płaskość toru lotu pocisku ma szczególnie duże znaczenie jeśli dany środek ogniowy nie jest wyposażony w dalmierz, bowiem brak dalmierza sprzyja pomyłkom w ocenie odległości do celu. Zagadnienie które wiąże się bezpośrednio z płaskością toru lotu pocisku to odległość strzału bezwzględnego. Im bardziej płaski tor lotu pocisku, tym większa odległość strzału bezwzględnego. Płaskość toru lotu pocisku zależy od wielu czynników, jednym z tych czynników jest kąt położenia celu względem strzelającego. Jeśli kąt położenia celu jest zerowy (cel znajdujący się na tej samej wysokości co strzelający), wtedy tor lotu pocisku jest najbardziej stromy. Im kąt położenia celu jest bardziej odległy od zera, tym tor lotu pocisku jest bardziej płaski. Jeśli kąt położenia celu względem strzelającego wynosi +90 stopni (cel znajdujący się idealnie nad strzelającym), bądź –90 stopni (cel znajdujący się idealnie pod strzelającym), wtedy tor lotu pocisku jest teoretycznie idealnie płaski. Zgodnie z wydanym w 1947 roku polskim Podręcznikiem balistyki, przy kącie położenia celu wynoszącym od –15 stopni do +15 stopni, zmiana trajektorii lotu pocisku spowodowana niezerowym kątem położenia celu jest tak mała, że w praktyce można ją pominąć (można celować tak jak gdyby cel był na tej samej wysokości co strzelający).

Kąt położenia celu a tor lotu pocisku

Armata ćwierćautomatyczna

Dzisiejszy wpis to pewna anegdota dotycząca artylerii i związanej z nią terminologii. Otóż radzieckie przeciwpancerne armaty holowane i czołgowe kalibru 45 mm, strzelające amunicją 45×386 SR mm, były bronią półautomatyczną. To znaczy, przed oddaniem strzału należało ręcznie włożyć nabój do komory nabojowej, natomiast po oddaniu strzału następowało automatyczne wyrzucenie łuski. Tyle teoria. W praktyce automatyczne wyrzucenie łuski występowało podczas strzelania amunicją przeciwpancerną, jednak nie występowało podczas strzelania amunicją odłamkowo burzącą. Tym samym po wystrzeleniu pocisku odłamkowo burzącego, należało ręcznie usunąć łuskę z komory nabojowej, tak jak w przypadku niewypału (nie mylić z niewybuchem). W związku z tym że półautomatyka wspomnianych radzieckich armat działała poprawnie podczas strzelania amunicją przeciwpancerną, a jednocześnie nie działała poprawnie podczas strzelania amunicją odłamkowo burzącą, spotykany na wielu internetowych forach dyskusyjnych znany i lubiany użytkownik Speedy ukuł żartobliwy termin zgodnie z którym wspomniana broń była bronią ćwierćautomatyczną. Właśnie zbliżamy się do clou anegdoty. Otóż po jakimś czasie okazało się że termin armata ćwierćautomatyczna istniał w ZSRR na długo przed tym jak ukuł go Speedy, jednocześnie termin ten stosowany był przez Sowietów właśnie w odniesieniu do przeciwpancernych i czołgowych armat kalibru 45 mm, strzelających amunicją 45×386 SR mm. Sowieci stosowali termin armata ćwierćautomatyczna w związku z tym że półautomatyka armat strzelających amunicją 45×386 SR mm nie działała poprawnie podczas strzelania amunicją odłamkowo burzącą. Można więc powiedzieć że Speedy dokonał powtórnego wynalezienia terminu ćwierćautomat. Dodatkowo Speedy wynalazł termin ćwierćautomat niezależnie do Sowietów, którzy byli pierwotnymi twórcami tego pojęcia. Więcej na ten temat można znaleźć na forum DWS, konkretnie tutaj oraz tutaj.

Armata ćwierćautomatyczna

Niewypały w artylerii

Czasami podczas strzelania może wystąpić niewypał. Spłonka bądź zapłonnik zostają zbite, ale ładunek miotający nie zostaje odpalony. Często spotykałem się z tezą że niewypał to mniejszy problem w przypadku broni strzeleckiej, niż w przypadku broni artyleryjskiej (zaznaczam że nie mam na myśli niewybuchów artyleryjskich, ale właśnie niewypały). W mojej ocenie można uznać taką tezę za prawdziwą, biorąc pod uwagę że amunicja artyleryjska jest znacznie potężniejsza od amunicji strzeleckiej. Tutaj można zadać następujące pytanie: co robić w przypadku wystąpienia niewypału podczas strzelania z broni artyleryjskiej? Aby odpowiedzieć na to pytanie, zamieszczam fragmenty wydanej w 1972 roku polskiej instrukcji wojskowej występującej pod tytułem Instrukcja artylerii. Działoczyny artylerii naziemnej. Instrukcja ta została wydana w 1972 roku. Poniższy cytat pochodzi ze stron 78 i 79, z rozdziału Obchodzenie się z amunicją w czasie strzelania.

 

W razie niewypału należy jeszcze dwukrotnie odpalić i jeśli strzał nie nastąpił, odczekać 1-2 minuty, otworzyć zamek, wymienić łuskę z ładunkiem, ładunek zasadniczy lub pocisk moździerzowy.

 Jeżeli w czasie otwierania zamka w dziale o ładowaniu nabojami zespolonymi pocisk pozostał w lufie, a łuska się oddzieliła, należy włożyć skróconą łuskę ze zmniejszonym ładunkiem (dla takiego wypadku w każdej baterii należy je mieć) i dać strzał.

 Jeżeli w czasie strzelania z prowadnic wyrzutni artyleryjskich nie zszedł jeden lub kilka pocisków, należy ponownie uruchomić przyrząd odpalający i powtórzyć strzelanie; jeśli i w tym wypadku pociski nie zejdą, należy odczekać 1-2 minuty, po czym rozładować wyrzutnię artyleryjską.

 

 

W powyższym cytacie zainteresował mnie brak wzmianki o ręcznym usuwaniu pocisku z lufy w przypadku niewypału występującego przy dziale strzelającym amunicją rozdzielnego ładowania (oddzielnie ładowany pocisk, oddzielnie ładunek miotający). Jednak jak się zastanowić, nie jest to dziwne, bowiem niewypał oznacza problem z ładunkiem miotającym bądź zapłonnikiem, a nie z pociskiem, tym samym przy niewypale występującym w amunicji rozdzielnego ładowania nie trzeba ręcznie usuwać pocisku z lufy, wystarczy wymienić ładunek miotający i zapłonnik na nowy egzemplarz (oba elementy mogą występować razem pod postacią łuski zawierającej ładunek miotający i zapłonnik), ewentualnie wymienić sam zapłonnik, bez wymiany ładunku miotającego. Tutaj dobrze zaznaczyć że przy broni strzelającej amunicją rozdzielnego ładowania, usuwanie pocisku z lufy w sposób inny niż poprzez wystrzał może być czasochłonne, bowiem może występować konieczność ręcznego wybijania (od strony wylotu lufy) pocisku którego pierścienie wiodące werżnęły się w gwint. Zgodnie z powyższym cytatem, jeśli scalony nabój armatni ulegnie rozcaleniu podczas rozładowywania działa strzelającego amunicją scaloną, a pocisk pozostanie w lufie, należy usunąć pocisk z lufy poprzez oddanie strzału przy pomocy skróconej łuski ze zmniejszonym ładunkiem miotającym (łuska pozbawiona pocisku, tym samym można ją uznać za odmianę naboju ślepego). Brak wzmianki o ręcznym usuwaniu pocisku z lufy dotyczy również sytuacji opisanej powyżej (działo na amunicję scaloną, rozcalenie naboju podczas rozładowywania, pozostanie pocisku w lufie). Poniżej zamieszczam drugi cytat z instrukcji zatytułowanej Instrukcja artylerii. Działoczyny artylerii naziemnej. Tym razem jest to cytat dotyczący rozładowywania broni artyleryjskiej. Cytat pochodzi ze strony 79, z rozdziału Obchodzenie się z amunicją pozostałą po strzelaniu.

 

Działa o ładowaniu rozdzielnym, które po strzelaniu są załadowane rozładowuje się tylko strzelaniem. Pozostałe działa oraz moździerze można rozładowywać przez wyjęcie naboju z lufy przy zachowaniu środków ostrożności.

Wyrzutnie artyleryjskie rozładowuje się przez zdjęcie pocisku z prowadnicy.

 

 

W powyższym cytacie nie ma informacji na temat tego jak usuwać pocisk z lufy przy ręcznym rozładowywaniu działa strzelającego amunicją rozdzielnego ładowania. Jest natomiast wzmianka zgodnie z którą rozładowanie działa strzelającego amunicją rozdzielnego ładowania powinno odbywać się tylko poprzez wystrzał. Najwidoczniej w Wojsku Polskim w latach 70. uważano że rozładowywanie działa strzelającego amunicją rozdzielnego ładowania nie powinno odbywać się w sposób ręczny.

Niewypały w artylerii

Głębokość pola rozrzutu

pole_rozrzutu_m

 

Na powyższej grafice widać różnicę w głębokości pola rozrzutu, w zależności od tego czy pociski poruszają się stromotorowo, czy płaskotorowo. Na powyższej grafice szare ukośne linie wyznaczają tor lotu pocisków oraz ich rozrzut w płaszczyźnie pionowej. Kolorem purpurowym zaznaczono głębokość pola rozrzutu. Kolorem zielonym zaznaczono szerokość pola rozrzutu. Rysunki A i C odnoszą się do pocisków poruszających się stromotorowo, natomiast rysunki B i D odnoszą się do pocisków poruszających się płaskotorowo. Na powyższej grafice widać że im bardziej płaski jest tor lotu pocisków, tym większa jest głębokość pola rozrzutu. Tutaj dobrze zaznaczyć że szare linie wyznaczające tor lotu pocisków i ich rozrzut w płaszczyźnie pionowej różnią się jedynie kątem nachylenie względem podłoża (kąt ich nachylenia względem podłoża inny jest na rysunkach A i C względem rysunków B i D), odległość pomiędzy szarymi liniami jest jednak taka sama na wszystkich rysunkach, co wskazuje na to że w przypadku przedstawionym na powyższej grafice, pociski poruszające się płaskotorowo będą tworzyć pole rozrzutu o większej głębokości względem pola rozrzutu tworzonego przez pociski poruszające się stromotorowo, nie ze względu na większy rozrzut broni wystrzeliwującej pociski poruszające się płaskotorowo, a z tego względu że sama płaskość toru lotu powoduje wzrost głębokości pola rozrzutu.

 

Praktycznie zawsze byłem pewien że podczas strzelania ogniem bezpośrednim (widoczność celu ze stanowiska ogniowego), niezależnie od tego czy strzelanie odbywa się do celu punktowego (przykładowo strzelanie z armaty przeciwpancernej do wrogiego czołgu), czy strzelanie odbywa się do celu powierzchniowego (przykładowo strzelanie z armaty do wrogiego oddziału piechoty), im bardziej płaski jest tor lotu pocisku, tym lepiej. Duża płaskość toru lotu jest zaletą z tego względu że przy pocisku poruszającym się płaskotorowo błąd w ocenie odległości nie powinien powodować pudła. Znaczenie płaskiego toru lotu pocisku jest szczególnie duże jeśli dany środek ogniowy nie jest wyposażony w dalmierz umożliwiający dokładną ocenę odległości do celu. W tezie że podczas strzelania ogniem bezpośrednim praktycznie zawsze prawdziwa jest zasada zgodnie z którą im bardziej płasko, tym lepiej, utwierdzały mnie takie konstrukcje jak opracowany w latach 70. system RAW (Rifleman’s Assault Weapon), w przypadku którego widać silne dążenie do zapewnienia pociskowi płaskiego toru lotu. Jednak po przeczytaniu książki World War II Ballistics: Armor and Gunnery doszedłem do wniosku że przynajmniej w teorii płaskość toru lotu pocisków nie musi być zaletą podczas strzelania ogniem bezpośrednim do celów powierzchniowych. Otóż we wspomnianej książce znajduje się rozdział w którym poruszane zostało ciekawe w mojej ocenie zagadnienie. Zagadnieniem tym jest zjawisko zgodnie z którym im bardziej płaski jest tor lotu pocisków, tym wzrasta głębokość pola rozrzutu. Dodatkowo rozdział książki World War II Ballistics: Armor and Gunnery, w którym poruszone zostało zagadnienie wzrostu głębokości pola rozrzutu wraz z rosnącą płaskością toru lotu pocisków, zawiera rysunek podobny do grafiki zamieszczonej na początku tego wpisu. Zarówno rysunek umieszczony w książce World War II Ballistics: Armor and Gunnery, jak i grafika zamieszczona na początku wpisu, dobrze w mojej ocenie obrazują na czym polega wzrost głębokości pola rozrzutu wraz z rosnącą płaskością toru lotu pocisków. Wzrost głębokości pola rozrzutu wraz z rosnącą płaskością toru lotu pocisków, może mieć w mojej ocenie istotny negatywny wpływ na skuteczność prowadzonego ognia podczas strzelania z armaty (czołgowej bądź holowanej) pociskami odłamkowo burzącymi do celu powierzchniowego, przykładowo do wrogiego oddziału piechoty. Napisałem może mieć, bowiem mam wątpliwości czy podczas strzelania do celu powierzchniowego, wzrost głębokości pola rozrzutu powodowany przez wzrost płaskości toru lotu pocisku, jest bardziej istotny od zalet wynikających z płaskiego toru lotu pocisku. Pisząc o zaletach wynikających z płaskiego toru lotu pocisku mam na myśli przede wszystkim spadek wpływu prawidłowej oceny odległości na celność prowadzonego ognia. Tutaj dobrze według mnie zaznaczyć że czołgi z okresu drugiej wojny światowej, oraz spora część czołgów z wczesnego okresu zimnej wojny, nie miały dalmierza (pomijam tutaj mało dokładną skalę dalmierczą stanowiącą element siatki celowniczej celownika). Jednocześnie im armata (czołgowa bądź holowana) znajduje się wyżej nad celem, tym mniejsze są różnice pomiędzy głębokością pola rozrzutu generowanego przez pociski poruszające się płaskotorowo, a głębokością pola rozrzutu generowanego przez pociski poruszające się stromotorowo. Z drugiej jednak strony, można według mnie założyć że pociski odłamkowo burzące uderzające w podłoże pod niewielkim kątem od poziomu (pociski poruszające się płaskotorowo) mogą dawać większe szansa na niewybuch od pocisków uderzających pod dużym kątem od poziomu (pociski poruszające się stromotorowo). Jednocześnie podczas wybuchu pocisku odłamkowo burzącego, odłamki generowane są głównie ze ścianek pocisku, tym samym można założyć że pocisk uderzający w podłoże pod niewielkim kątem od poziomu (pocisk poruszający się płaskotorowo) może mieć słabsze działanie odłamkowe od pocisku uderzającego w podłoże pod dużym kątem od poziomu (pocisk poruszający się stromotorowo). Postaram się tutaj wyjaśnić to ostatnie stwierdzenie. Jeśli pocisk odłamkowo burzący wybuchnie w pozycji poziomej, a odłamki zostaną wygenerowane głównie przez ścianki pocisku, to spora część odłamków poleci prosto w podłoże, bądź pionowo do góry. Jednocześnie odłamki które polecą prosto w podłoże, bądź pionowo do góry, raczej nie będą skuteczne (zakładam że pocisk styka się z podłożem, a nie znajduje się nad celem). Natomiast jeśli pocisk odłamkowo burzący wybuchnie w pozycji pionowej, a odłamki zostaną wygenerowane głównie przez ścianki pocisku, to znaczna większość odłamków poleci na boki, co powinno być sytuacją optymalną jeśli chcieć zapewnić pociskowi skuteczne działanie odłamkowe. Nie jestem pewien czy podczas strzelania z armat ogniem bezpośrednim do celów powierzchniowych zalety wynikające ze stromego toru lotu pocisków (między innymi mała długość pola rozrzutu) mogą w praktyce przeważać nad wadami wynikającymi ze stromego toru lotu pocisków (między innymi większy wpływ błędnej oceny odległości na celność prowadzonego ognia). Jednak po przeczytaniu książki World War II Ballistics: Armor and Gunnery nie mam już pewności czy zawsze płaski tor lotu pocisku jest zaletą podczas prowadzenia ognia bezpośredniego. Na zakończenie dodam że wspomniane zjawisko (głębokość pola rozrzutu rosnąca wraz z rosnącą płaskością toru lotu pocisków) powoduje że przynajmniej w przypadku niektórych wzorów broni artyleryjskiej wzrost odległości strzelania oznacza zmniejszenie się głębokości pola rozrzutu przy jednoczesnym wzroście szerokości pola rozrzutu. Zmniejszenie się głębokości pola rozrzutu wraz ze wzrostem odległości strzelania powodowane jest tym że wraz ze wzrostem odległości strzelania tor lotu pocisków staje się bardziej stromy. Natomiast wzrost szerokości pola rozrzutu wraz ze wzrostem odległości strzelania powodowany jest tym że im większa jest odległość strzelania, tym większy jest rozrzut pocisków w płaszczyźnie prostopadłej do toru lotu pocisków. Tutaj zakładam że stromość toru lotu pocisków rosnąca wraz ze wzrostem odległości strzelania ma większy wpływ na głębokość pola rozrzutu od rosnącego wraz ze wzrostem odległości strzelania rozrzutu pocisków w płaszczyźnie prostopadłej do ich toru lotu. Mam jednak wątpliwości czy powyższe założenie (większy wpływ na głębokość pola rozrzutu rosnącej stromości toru lotu pocisków wraz ze wzrostem odległości strzelania od rosnącego wraz ze wzrostem odległości strzelania rozrzutu pocisków w płaszczyźnie prostopadłej do ich toru lotu) jest prawdziwe w odniesieniu do każdego wzoru broni artyleryjskiej.

 

Głębokość pola rozrzutu