Panzer III oraz Panzer IV- długość lufy

Dziś wpis o uzbrojeniu głównym niemieckich czołgów Panzer III i Panzer IV z okresu drugiej wojny światowej. Wpis ten zahacza o balistykę wewnętrzną, a konkretnie o to, że długość lufy to nie wszystko.

Ale do rzeczy. Otóż czołg Panzer III zaczął swoją karierę bojową z uzbrojeniem głównym pod postacią armaty KwK 36 kalibru 37 mm. Później dorobił się armaty KwK 38 kalibru 50 mm, która to miała lufę o długości 42 kalibrów. Następnie czołg otrzymał uzbrojenie główne pod postacią armaty KwK 39 kalibru 50 mm, armata ta miała lufę o długości 60 kalibrów. Ostatnia wersja czołgu Panzer III miała armatę KwK 37 kalibru 75 mm.

Skupmy się teraz na różnicach pomiędzy armatą KwK 38 kalibru 50 mm (lufa o długości 42 kalibrów), a armatą KwK 39 kalibru 50 mm (lufa o długości 60 kalibrów). W tym przypadku armata z dłuższą lufą (KwK 39) nadawała pociskom większą prędkość wylotową, a tym samym pociski wystrzeliwane z armaty KwK 39, miały większą przebijalność. Czy jednak większa prędkość wylotowa pocisków, była związana jedynie z zastosowaniem dłuższej lufy? Otóż nie. Powiem więcej, najpewniej dłuższa lufa, była jedynie sprawą wtórną.

Otóż armata z krótszą lufą (KwK 38) strzelała nabojem armatnim 50x289R mm. Natomiast armata z dłuższą lufą (KwK 39) strzelała nabojem armatnim 50x419R mm. Czyli nabój armatni zastosowany w KwK 39, miał dłuższą łuskę, co oznacza większą ilość ładunku miotającego.

Do czego zmierzam? Otóż armata KwK 39 miała dłuższą lufę od KwK 38, najpewniej po to, aby optymalnie wykorzystać większą ilość ładunku miotającego. Przyjmijmy że mamy armatę z lufą o długości dobranej tak, aby w chwili wylotu pocisku z lufy, ładunek miotający był już całkowicie spalony. Przyjmijmy teraz że zastosowano nową armatę, takiego samego kalibru, z lufą o takiej samej długości, ale strzelającą potężniejszym nabojem armatnim (większa ilość ładunku miotającego). Przy takim rozwiązaniu może okazać się że w nowej armacie, w chwili wyloty pocisku z lufy, część prochu będzie pozostawać niespalona. Czyli część prochu poniekąd pójdzie na zmarnowanie, bowiem w klasycznej broni lufowej, ładunek miotający zostaje optymalnie wykorzystany do rozpędzenia pocisku wtedy, kiedy podczas spalania się ładunku miotającego, pocisk jest we wnętrzu lufy.

Oczywiście, dobrze zauważyć że w klasycznej broni lufowej, takiej jak karabin bądź armata, prędkość wylotowa pocisku, to nie jest jego prędkość maksymalna. Po tym jak pocisk już wyleci z lufy, przez wylot lufy wylatują z dużą prędkością gazy prochowe, które to oddziałują na pocisk, dodatkowo go rozpędzając. Ergo, pocisk osiąga swoją prędkość maksymalną w pewnej odległości od wylotu lufy. Trzeba jednak pamiętać że w klasycznej broni lufowej, różnica pomiędzy prędkością wylotową pocisku, a jego prędkością maksymalną, jest bardzo mała.

 

Pisałem o czołgu Panzer III, jednak w Panzer IV występowała zbliżona sytuacja. Panzer IV najpierw miał armatę KwK 37 kalibru 75 mm, z lufą o długości 24 kalibrów. Później czołg Panzer IV dorobił się armaty KwK 40 kalibru 75 mm, z lufą o długości 43 kalibrów. Armata KwK 40 nadawała pociskom znacznie większą prędkość wylotową, względem armaty KwK 37. Jednak w tym przypadku większa prędkość wylotowa również wynikała nie tylko z dłuższej lufy, lecz również z potężniejszego naboju armatniego. Armata KwK 37 strzelała nabojem 75x243R mm, natomiast armata KwK 40 strzelała amunicją 75x495R mm.

Reklamy
Panzer III oraz Panzer IV- długość lufy

Broń palna pod wodą

Dziś wpis o broni palnej, a konkretnie o tym czy broń palna działa pod wodą. Przy czym pisząc o broni palnej, mam na myśli zwykłą broń palną, przeznaczoną do walki na lądzie. Nie mam na myśli konstrukcji specjalnie zaprojektowanych do użycia pod wodą, takich jak pistolet SPP-1 bądź karabinek APS. A zatem- czy zwykła broń palna jest w stania działać pod wodą? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przytoczę pewne zdarzanie, jakie miało miejsce w Polsce lat 90.

Otóż w latach 90., na Mazurach, doszło do sytuacji, w której kłusownicy zaatakowali funkcjonariuszy Państwowej Straży Rybackiej. Strażnicy zostali zaatakowani na jednym z mazurskich jezior, kiedy to płynęli łódką. Podczas ataku jeden z kłusowników wciągnął do wody funkcjonariusza i zaczął go topić. Podtapiany funkcjonariusz oddał pod wodą strzał ze swojego pistoletu, lecz strzał nie poskutkował. Podtapiany strażnik oddał więc drugi strzał- tym razem skuteczny. Po oddaniu drugiego strzału napastnik przestał topić strażnika, a następnie owy kłusownik popłynął do brzegu, skąd został zabrany przez swoich kompanów. Jakiś czas później napastnik został znaleziony w szpitalu z raną postrzałową prawego podudzia. Postrzał doprowadził do wieloodłamkowego złamania kości piszczelowej.

Dodam że strażnik uzbrojony był w polski pistolet P-64, czyli 9 mm pistolet wzór 1964. Jest to działająca na zasadzie odrzutu zamka swobodnego broń samopowtarzalna, strzelająca radzieckim nabojem 9×18 mm. Nabój ten określany jest potocznie mianem nabój Makarowa bądź 9 mm Makarow, od Pistoletu Makarowa, który jest najbardziej popularną bronią strzelającą owym nabojem. Trzeba jednak pamiętać że konstruktor Pistoletu Makarowa, Nikołaj Makarow, nie skonstruował naboju 9×18 mm. Nabój został skonstruowany przez Borysa Siemina.

Wróćmy jednak do mazurskiego zdarzania. Sprawa trafiła do sądu, który to zwrócił się z zapytaniem do Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia (WITU), czy możliwe jest oddanie pod wodą dwóch strzałów z pistoletu P-64. Przeprowadzone w WITU doświadczenie wykazało, że zanurzony w wodzie pistolet P-64, przeładowuje się poprawnie po oddaniu strzału. Czyli możliwe jest oddanie pod wodą dwóch strzałów z takiego pistoletu. Dodam że podczas doświadczenia pistolet zanurzony był w wodzie na głębokość 20 centymetrów, a woda miała temperaturę 12 stopni Celsjusza. Jednak obie te informacje raczej nie mają istotnego znaczenia.

Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia jednak na tym nie poprzestał. W instytucie postanowiono również sprawdzić, czy pocisk wystrzelony z trzymanego pod wodą pistoletu P-64, jest w stanie doprowadzić do takich obrażeń, jakie występowały u kłusownika. Aby to sprawdzić, najpierw oddano pod wodą strzał z pistoletu P-64, do deski sosnowej o grubości 25 mm. Podczas testu, pomiędzy wylotem lufy pistoletu a deską, była odległość wynosząca 0,5 metra (owe pół metra uznano za maksymalną odległość z jakiej mógł paść strzał oddany pod wodą przez strażnika). W wyniku podwodnego testu pocisk wbił się w deskę na głębokość 12 mm. Następnie testy napowietrzne wykazały że wystrzelony z pistoletu P-64 pocisk, wbijający się w deskę sosnową na głębokość 12 mm, ma prędkość wynoszącą 140 metrów na sekundę i energię kinetyczną 94 Jouli na centymetr kwadratowy. Po zakończeniu testu uznano że taka energia jest wystarczająca do zadania obrażeń występujących u kłusownika. Testy przeprowadzone w WITU potwierdziły więc prawdziwość zeznać strażnika.

Tutaj nadmienię iż czasami uznaje się że aby pocisk był w stanie skuteczne porazić cel żywy, powinien mieć w momencie uderzenia energię kinetyczną wynoszącą co najmniej 150 Jouli na centymetr kwadratowy. Z drugiej jednak strony, za niebezpieczne dla człowieka uważane są już pociski i odłamki, mające energię kinetyczną wynoszącą ponad 19,6 Jouli na centymetr kwadratowy, przy założeniu że masa pocisku bądź odłamka jest nie mniejsza niż 0,2 grama (pocisk z radzieckiego naboju 9×18 mm ma masę wynoszącą około 6 gram).

Reasumując, przynajmniej niektóre wzory lądowej broni palnej są w stanie poprawnie działać pod wodą. Jednocześnie przynajmniej niektóre pociski projektowane pierwotnie do użytku lądowego, zachowują skuteczność podczas strzelania podwodnego, zakładając bardzo małą odległość pomiędzy wylotem lufy a celem.

Na zakończenie, wpis napisałem na podstawie artykułu Strzały pod wodą. Artykuł ten, napisany przez Andrzeja Kowalczyka, zamieszczony został w Magazynie Strzeleckim Colt, numer 5-6 1995.

Broń palna pod wodą

Broń palna- ciekawy eksperyment

Dziś wpis na temat pewnego eksperymentu, dotyczącego odrzutu broni palnej. Ale do rzeczy, najpierw zastanówmy się, skąd bierze się odrzut broni palnej. Otóż podczas strzału gazy prochowe oddziałują nie tylko na pocisk, lecz również na denko łuski, a poprzez denko łuski na czółko zamka. Zakładając że zamek jest zaryglowany, oddziaływanie gazów prochowych na czółko zamka, oznacza oddziaływanie gazów prochowych na całą broń. Ujmując to inaczej, gazy prochowe powodują nie tylko ruch pocisku do przodu, ale również ruch całej broni do tyłu. Ruch broni do tyłu, czyli odrzut. Zakładam oczywiście że broń ma klasyczny układ miotający, a nie układ rakietowy bądź bezodrzutowy. Ot, zakładam że dyskutujemy o klasycznej broni lufowej, takiej jak karabin bądź armata.

W typowej broni lufowej, masa pocisku jest znacznie mniejsza, względem masy broni. Tym samym to nic dziwnego że w wyniku oddania strzału, pocisk porusza się do przodu ze znacznie większą prędkością, względem prędkości z jaką broń porusza się do tyłu. Jednak co by było gdyby pocisk miał taką samą masę jak broń? Cóż, wydawać by się mogło, że w takim przypadku, po oddaniu strzału, prędkość pocisku powinna być taka sama, jak prędkość broni. Czy jednak tak jest? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przytoczę eksperyment, przeprowadzony przez brytyjski magazyn Field. Dodam że eksperyment ten został przeprowadzony wiele lat temu- albo w XIX wieku, albo na początku XX wieku.

Na czym polegał ten eksperyment? Otóż opracowano lufę o kształcie cylindra, do której włożono ładunek miotający (proch) i pocisk o kształcie walca. Masa pocisku (walca) była taka sama jak masa lufy. Załadowaną prochem i pociskiem lufę położono poziomo na ruchomych wałkach (rolkach). Po odpaleniu ładunku miotającego okazało się że lufa poleciała na odległość wyraźnie większą względem odległości na jaką poleciał pocisk. Przeciętnie lufa leciała na odległość o 57% większą względem odległości na jaką leciał pocisk.

 

Czemu jednak tak było? Przecież wydawać by się mogło, że po oddaniu strzału, pęd pocisku powinien być równy pędowi broni. Otóż zgodnie z pracą zatytułowaną Wybrane zagadnienia z podstaw projektowania broni strzeleckiej (autor: Stanisław Kochański), dochodzą tutaj dwa czynniki:

-Czynnik pierwszy, czyli masa ładunku miotającego. W wyniku strzału ładunek miotający zmienia się w gazy prochowe, które to biorą udział w ruchu.

-Czynnik drugi, czyli odrzutowe działanie gazów prochowych. Otóż po wylocie pocisku z lufy, gazy prochowe wylatują z lufy z prędkością większą od prędkości pocisku. Wylatujące z lufy gazy prochowe oddziałują zarówno na pocisk, jak i na broń, przy czym oddziaływanie na pocisk jest niewielkie, natomiast oddziaływanie na broń znaczne. Ujmując to inaczej, w przypadku klasycznej broni lufowej, z powodu powylotowego oddziaływania gazów prochowych, maksymalna prędkość pocisku jest większa, względem prędkości jaką ma pocisk w momencie wylotu z lufy (prędkość wylotowa), lecz jest to nieznaczna różnica. Jednocześnie odrzutowe działanie gazów prochowych powoduje wyraźny wzrost odrzutu. Zgodnie z pracą Wybrane zagadnienia z podstaw projektowania broni strzeleckiej, odrzutowe działanie gazów prochowych to główny czynnik powodujący że w wyniku strzału broń otrzymuje większy pęd od pocisku.

Broń palna- ciekawy eksperyment

Działanie odłamkowe pocisków artyleryjskich

Dziś wpis o broni artyleryjskiej, a konkretnie o działaniu odłamkowym pocisków artyleryjskich. Napisałem już jeden wpis na ten temat (link), przy czym ów wpis tyczył się wpływu kąta upadku pocisku artyleryjskiego, na jego działanie odłamkowe. Dzisiejszy wpis tyczyć się będzie innych czynników mających wpływ na działanie odłamkowe pocisku. Wpis bazuje na pracy zatytułowanej Podręcznik artylerii, tom I (autor: A. D. Blinow, Wydawnictwo MON, 1953 rok). Informacje zawarte we wpisie odnoszą się przede wszystkim do amunicji odłamkowo-burzącej.

 

Jeden z czynników mających wpływ na działanie odłamkowe pocisku to ilość zdolnych do rażenia odłamków. Zgodnie z Podręcznikiem artylerii, aby odłamek został uznany za skuteczny, musi mieć on masę co najmniej 5 gram i energię kinetyczną wynoszącą co najmniej 10 kilogramometrów (kGm) w chwili uderzenia odłamka w cel. Tym samym minimalna prędkość odłamka o masie 5 gram, powinna wynosić 200 metrów na sekundę. Zgodnie z pracą Blinowa, pocisk kalibru 76 mm, daje 1000 bądź więcej odłamków, lecz bardzo duża część z nich to odłamki zbyt małe i lekkie, aby być skutecznymi (małe i lekkie odłamki szybko tracą swoją prędkość). Poniżej tabela zamieszczona oryginalnie w Podręczniku artylerii:

 

Blinow_odlamki_1

Ilość zdolnych do rażenia odłamków w zależności od kalibru. Tabela pochodzi z pracy zatytułowanej „Podręcznik artylerii”.

 

 

Kolejny czynnik mający wpływ na działanie odłamkowe pocisku, to głębokość leja. Im głębszy lej, tym słabsze jest działanie odłamkowe pocisku. Ot, przy głębokim leju spora część odłamków utyka w ścianach leja, natomiast przy leju płytkim, odłamki rozlatują się na boki, rażąc cele. Zgodnie z Podręcznikiem artylerii, najlepsze działanie odłamkowe pocisku uzyskuje się przy głębokości leja nie większej niż 20-25 centymetrów. Przy leju o głębokości 35-40 centymetrów, rażenie odłamkowe spada prawie dwukrotnie. Przy leju o głębokości 50 centymetrów bądź większej, rażenie odłamkowe jest minimalne. Poniżej grafika z Podręcznika artylerii:

 

Blinow_odlamki_2

Grafika zamieszczona oryginalnie w „Podręczniku artylerii” Blinowa. Zgodnie z grafiką, im głębszy lej, tym słabsze działanie odłamkowe.

 

 

Następny czynnik mający wpływ na działanie odłamkowe pocisku, to odstęp wybuchu. Odstęp wybuchu, czyli odległość pomiędzy celem, a miejscem wybuchu pocisku. Wygenerowane ze skorupy pocisku odłamki mają nieregularny kształt, stąd też szybko tracą szybkość, a tym samym zdolność rażenia. Zgodnie z pracą Blinowa, przyjmuje się że zdolne do rażenia są wszystkie odłamki przebijające deskę sosnową o grubości 2,5 centymetra i połowa odłamków które utkną w ów desce sosnowej. Poniżej tabela z Podręcznika artylerii– tabela tyczy się pocisku odłamkowo-burzącego kalibru 76 mm, przy założeniu że zapalnik ustawiony został na działanie natychmiastowe.

 

Blinow_odlamki_3

Tabela z „Podręcznika artylerii”, tycząca się tego jak odstęp wybuchu (odległość pomiędzy miejscem wybuchu pocisku a celem) wpływa na działanie odłamkowe pocisku.

 

Tutaj warto wspomnieć o dwóch pojęciach: pierwsze to powierzchnia całkowitego rażenia odłamkami, drugie to powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami. Powierzchnia całkowitego rażenia odłamkami to powierzchnia, na której wybuch jednego pocisku, powoduje trafienie odłamkami co najmniej 90 procent celów, znajdujących się na ów powierzchni. Natomiast powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami to powierzchnia, na której wybuch jednego pocisku, powoduje trafienie odłamkami co najmniej 50 procent celów, znajdujących się na tej powierzchni. Stąd też powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami jest większa od powierzchni całkowitego rażenia odłamkami. Poniżej rysunek przedstawiający powierzchnię całkowitego rażenia odłamkami i powierzchnię skutecznego rażenia odłamkami, w zależności od kalibru pocisku:

 

Blinow_odlamki_4

Kolejny rysunek z „Podręcznika artylerii”, tym razem rysunek przedstawia powierzchnię całkowitego rażenia odłamkami i powierzchnię skutecznego rażenia odłamkami, dla pocisków różnych kalibrów.

 

Poniżej kilka wniosków odnoszących się do działania odłamkowego pocisków. Wnioski te bazują na Podręczniku artylerii:

-Pocisk razi odłamkami bardziej wszerz (lewo-prawo) niż wgłąb (przód-tył). Zgodnie z pracą Blinowa, stosunek głębokości rażenia odłamkowego do szerokości rażenia odłamkowego, wynosi 1:2 dla armat i 1:3 dla haubic. Ujmując to inaczej- przy pocisku armatnim, powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami, powinna być 2 razy szersza, niż dłuższa. Natomiast przy pocisku haubicznym, powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami, powinna być 3 razy szersza, niż dłuższa.

-Powierzchnia, na której istnieje jakakolwiek szansa, że jakiś odłamek razi skutecznie cel, jest wielka, lecz nie ma ona znaczenia przy obliczaniu skuteczności rażenia odłamkami. Ujmując to innymi słowami- niektóre odłamki są w stanie skutecznie razić cele znajdujące się poza powierzchnią określaną jako powierzchnia skutecznego rażenia odłamkami.

-Im twardsza gleba, tym bardziej skuteczne działanie odłamkowe. Twarda gleba sprzyja małej głębokości leja, a im płytszy lej, tym bardziej skuteczne działanie odłamkowe pocisku.

-Aby zwiększyć skuteczność działania odłamkowego pocisku, pocisk powinny mieć zapalnik ustawiony na działanie natychmiastowe. Zapalnik ustawiony na działanie natychmiastowe sprzyja małej głębokości leja, a mała głębokość leja sprzyja skutecznemu działaniu odłamkowemu.

-Duży kąt upadku pocisku (stromy tor lotu) zwiększa skuteczność działania odłamkowego. Stąd też aby zwiększyć skuteczność działania odłamkowego pocisku, należy prowadzić ogień przy jak najmniejszym ładunku miotającym (haubice i moździerze mogą wykorzystywać ładunki miotające różnej mocy).

 

Na zakończenie- cytat z Podręcznika artylerii:

Odłamki pocisku moździerzowego dają skuteczne rażenie w granicach kręgu o promieniu 25 m od miejsca wybuchu dla 120 mm pocisku, 20 m – dla 107 mm, 18 m- dla 82 mm pocisku, całkowite – w granicach kręgu o promieniu w przybliżeniu dwukrotnie mniejszym.

Jeżeli będziemy strzelali z haubic przy kątach podniesienia ponad 45°, rozlatywanie się odłamków także zbliży się do kręgu i powierzchnia, zarówno skutecznego jak też całkowitego rażenia odłamkami zwiększy się półtora, dwa i więcej razy w porównaniu z podaną na rys. 248 – 251.

 

 

 

 

Działanie odłamkowe pocisków artyleryjskich

Poprawka Gorłowa

poprawka_gorlowaNa powyższej grafice rysunek oznaczony cyfrą 1 przedstawia osadzenie pocisku w łusce stosowane przed poprawką Gorłowa, natomiast rysunek oznaczony cyfrą 2 przedstawia osadzenie pocisku w łusce charakterystyczne dla naboi opracowanych w uwzględnieniem poprawki Gorłowa.

 

Tym razem wpis o broni strzeleckiej. Wpis ten tyczyć się będzie poprawki Gorłowa. Czym jest poprawka Gorłowa? Otóż to modyfikacja amunicji strzeleckiej będąca nowym sposobem osadzenia pocisku w łusce. Nazwa ów poprawki bierze się od nazwiska rosyjskiego generała, Aleksandra Pawłowicza Gorłowa (Александр Павлович Горлов). Zgodnie z książką Mechanicy i Styliści. Historia i praktyka rewolweru i pistoletu XIX i XX stulecia (autor: Seweryn Bidziński) można przyjąć że poprawkę Gorłowa wprowadzono w 1872 roku.

 

Ale na czym konkretnie polegała poprawka Gorłowa? Otóż strzeleckie naboje scalone sprzed poprawki zbudowane były tak, że do wnętrza łuski, wchodziła jedynie niewielka, tylna część pocisku. Największa średnica pocisku przypadała tuż powyżej górnej krawędzi łuski, przy czym największa średnica pocisku była mniej więcej równa zewnętrznej średnicy górnej części łuski. Ta część pocisku, która wchodziła do wnętrza łuski, miała średnicę mniejszą, od największej średnicy pocisku. Za prowadzenie pocisku w lufie odpowiadała dość krótka część pocisku, znajdująca się tuż przed górną krawędzią łuski. Można powiedzieć że scalona amunicja strzelecka sprzed poprawki Gorłowa charakteryzowała się sposobem osadzenia pocisku w łusce zbliżonym do tego zastosowanego w naboju bocznego zapłonu .22 LR.

 

Amunicja sprzed poprawki Gorłowa miała swoje wady. Po pierwsze, pocisk był stosunkowo słabo osadzony w łusce, stąd też nabój łatwo mógł się rozcalić. Po drugie, ta część pocisku, która odpowiedzialna była za prowadzenie pocisku w lufie, charakteryzowała się niewielką długością i nieoptymalnym, sferycznym kształtem. Zgodnie z tym co pisał Seweryn Bidziński, to właśnie zarzuty odnoszące się do sposobu prowadzenia pocisku w lufie, były powodem wprowadzenia poprawki Gorłowa.

Wprowadzono więc poprawkę Gorłowa. W amunicji skonstruowanej z uwzględnieniem tej poprawki, największą średnicą charakteryzuje się ta część pocisku, która wchodzi do wnętrza łuski. To właśnie ta część pocisku, która wchodzi do wnętrza łuski, odpowiada za prowadzenie pocisku w lufie. Stąd też ta część pocisku, która prowadzi pocisk w lufie, ma większą długość i bliższy optymalnemu kształt (cylindryczny), względem amunicji sprzed poprawki. Dodatkowo w amunicji opracowanej z uwzględnieniem poprawki Gorłowa, większa część pocisku wchodzi do wnętrza łuski, niż w przypadku amunicji przedpoprawkowej. Co oznacza mocniejsze osadzenie pocisku w łusce. Dodam że w nabojach popoprawkowych, górna część łuski ma większą zewnętrzną średnicę od największej średnicy pocisku.

Pojawił się jednak pewien problem. Aby zastosować poprawkę Gorłowa w amunicji starego typu, należało albo zwiększyć średnicę łuski naboju (a przynajmniej średnicę górnej części łuski), albo zmniejszyć średnicę pocisku. Zwiększenie średnicy łuski wymagało zastosowania komory nabojowej o większej średnicy, a zmniejszenie średnicy pocisku wymagało zastosowania lufy o mniejszym kalibrze.

 

Tutaj dochodzimy do zagadnienia kalibru. Otóż poprawka Gorłowa to jeden z czynników powodujących że oznaczania amunicji niekoniecznie oddają rzeczywisty kaliber broni. Przykładowo, istnieje nabój rewolwerowy .38 Special. Ktoś mógł by pomyśleć że .38 oznacza że kaliber broni (średnica pomiędzy polami gwintu) wynosi 0,38 cala, czyli 9,65 mm. Otóż nie. W przypadku amunicji .38 Special, średnica pocisku wynosi 9,1 mm, a średnica przewodu lufy pomiędzy polami gwintu wynosi 8,8 mm. Taka sytuacja ma miejsce, bowiem w przypadku amunicji .38 Special, liczba .38 występująca w oznaczeniu, bierze się z czasów sprzed poprawki Gorłowa. Dodam że w przypadku broni strzelającej nabojem .38 Special, średnica lufy pomiędzy polami gwintu (kaliber broni), jest taka sama, jak w broni strzelającej nabojem .357 Magnum. Powiem więcej, przyjmuje się że rewolwery strzelające nabojem .357 Magnum, mogą strzelać również amunicją .38 Special.

Poprawka Gorłowa

Donośność skuteczna broni

donosnosc_skuteczna_m_k3

Powyższa grafika bazuje na pracy zamieszczonej w książce „Broń strzelecka wojsk lądowych” (Autor: Michał Kochański, Wydawnictwo MON, rok wydania: 1968). Czerwone i niebieskie linie są mojego autorstwa. Czerwone linia oznaczają głębokość pola rażenia. Niebieskie, błąd w ocenie odległości.

 

Dziś kolejny wpis odnoszący się do broni strzeleckiej (choć nie tylko), a konkretnie do parametru broni zwanego donośnością skuteczną. Czym jest donośność skuteczna? Otóż zgodnie z polską terminologią, jest to parametr powiązany z płaskością toru lotu pocisku i wysokością celu. Ale do rzeczy, spójrzmy na powyższą grafikę. Na rysunku oznaczonym literą a mamy do czynienia z sytuacją w której cel (niewielki ludzik) znajduje się bliżej strzelającego niż wynosi odległość strzału bezwzględnego. Czyli na rysunku a głębokość pola rażenia (zaznaczona czerwoną linią) równa jest donośności pocisku. Dodam że głębokość pola rażenia to odległość na której trajektoria pocisku przecina cel.

Jeśli cel znajduje się w odległości nie większej niż wynosi odległość strzału bezwzględnego, wtedy pocisk nie powinien przelecieć nad celem, a tym samym nie powinien trafić w podłoże znajdujące się za celem (strzał długi). Nie powinien też trafić w podłoże znajdujące się przed celem (strzał krótki). Tym samym cel najpewniej zostanie trafiony. Czy jednak można trafić cel, jeśli znajduje się on w większej odległości od strzelającego, niż wynosi odległość strzału bezwzględnego? Otóż tak, ale pod warunkiem że błąd w ocenie odległości nie będzie większy od głębokości pola rażenia. Taka sytuacja przestawiona została na rysunku b stanowiącym część powyższej grafiki. Na rysunku b linia niebieska (błąd w ocenie odległości) jest krótsza od linii czerwonej (głębokość pola rażenia). Czyli błąd w ocenie odległości jest mniejszy od głębokości pola rażenia. Tym samym pocisk powinien trafić w cel- pocisk najpewniej nie przeleci nad celem (strzał długi), nie trafi też najpewniej w podłoże znajdujące się przed celem (strzał krótki).

Spójrzmy teraz na rysunek c. Na rysunku tym cel znajduje się w odległości większej niż wynosi odległość strzału bezwzględnego, a jednocześnie linia niebieska (błąd w ocenie odległości) jest dłuższa od linii czerwonej (głębokość pola rażenia). Tym samym błąd w ocenie odległości jest większy od głębokości pola rażenia, co oznacza że pocisk najpewniej przeleci nad celem (strzał długi), bądź trafi w podłoże znajdujące się przed celem (strzał krótki). Czyli pocisk nie trafi w cel.

Tutaj ktoś może zadać pytanie: czym więc w końcu jest donośność skuteczna broni? Otóż jest to największa odległość, na jakiej błąd w ocenie odległości nie jest większy od głębokości pola rażenia. Ujmując to innymi słowami, odległość na jakiej błąd w ocenie odległości równy jest głębokości pola rażenia, to donośność skuteczna broni. Rysunek zamieszczony poniżej to ilustracja donośności skutecznej broni:

 

donosnosc_skuteczna_2m

Na powyższym rysunku błąd w ocenie odległości (linia niebieska) równy jest głębokości pola rażenia (linia czerwona). Rysunek ilustruje donośność skuteczną broni.

 

Dodam że zgodnie z książką Broń strzelecka wojsk lądowych, dobrze wyszkoleni strzelcy oceniają odległość do celu z błędem wynoszącym co najmniej plus/minus 10%. Zgodnie ze wspomnianą książką, zazwyczaj przyjmuje się że błąd oceny odległości wynosi plus/minus 20%. Wymienione dane o błędach występujących przy ocenie odległości, dotyczą oceny odległości dokonywanej na oko, bez użycia dalmierza.

Wpis ten tyczy się nie tylko broni strzeleckiej, lecz również artyleryjskiej broni lufowej, przeznaczonej do prowadzenia ognia bezpośredniego (armaty czołgowe, armaty przeciwpancerne). Wpis najmocniej tyczy się dawnych wzorów tego typu broni, nie wyposażonych w dalmierz. Przykładowo, o ile wszystkie nowoczesne czołgi mają dalmierz, umożliwiający dokładną ocenę odległości, to w okresie drugiej wojny światowej brak dalmierza był standardem w pojazdach pancernych.

 

Donośność skuteczna broni

Kąt upadku pocisku a działanie odłamkowe

Jakiś czas temu napisałem wpis dotyczący zależności pomiędzy płaskością toru lotu pocisków a głębokością pola rozrzutu. We wpisie tym dałem do zrozumienia że teoretycznie, w niektórych sytuacjach, stromy tor lotu pocisku może być zaletą, również jeśli idzie o prowadzenia ognia bezpośredniego (takiego kiedy cel widoczny jest ze stanowiska ogniowego), choć zazwyczaj przyjmuje się że podczas prowadzenia ognia bezpośredniego im bardziej płaski tor lotu, tym lepiej. Dziś zamieszczam kolejny wpis z którego można wywnioskować że płaski tor lotu pocisku nie zawsze musi być zaletą.

Ale do rzeczy. Wśród pocisków do dział występują między innymi pociski mające za zadanie razić wroga odłamkami. Chodzi mi o pociski odłamkowo burzące (rażące wroga zarówno siłą wybuchu, jak i odłamkami) oraz o pociski odłamkowe (rażące wroga głównie odłamkami). W przypadku klasycznych pocisków odłamkowo burzących i odłamkowych, odłamki wygenerowane zostają ze skorupy pocisku, pod wpływem wybuchu kruszącego materiału wybuchowego, umieszczonego we wnętrzu pocisku. Przy czym zdecydowana większość odłamków wygenerowana zostaje z bocznych ścianek pocisku. Z wierzchołkowej części pocisku wygenerowanych zostaje znacznie mniej odłamków. Tylna część pocisku generuje jedynie minimalną ilość odłamków.

 
Wyobraźmy sobie teraz sytuację w której pocisk o płaskotorowym torze lotu uderza w podłoże. Poniżej rysunek obrazujący taką sytuację. Rysunek pochodzi z pracy Podręcznik artylerii, tom I (autor: A. D. Blinow, Wydawnictwo MON, 1953 rok):

kat_pocisku_odlamki_1m
Pocisk taki, podczas uderzenia w podłoże, charakteryzuje się niewielkim kątem upadku. Ujmując to innymi słowami, w chwili uderzenia ustawiony jest prawie poziomo względem podłoża. Tym samym wśród odłamków wygenerowanych z bocznych ścianek pocisku (a tych odłamków jest najwięcej), część poleci na boki, część poleci w dół, a część poleci do góry. Te odłamki które polecą na boki, mają szanse trafić wroga. Te które polecą w dół, najpewniej trafią w podłoże, a nie we wroga. Te które polecą do góry, również najpewniej wroga nie trafią. Tym samym wśród odłamków wygenerowanych z bocznych ścianek pocisku, część się marnuje (te lecące w dół i do góry).

 
Wyobraźmy sobie teraz inną sytuację. Tym razem w podłoże uderza pocisk o bardzo stromym torze lotu. Poniżej rysunek obrazujący taką sytuację. Jest to kolejny rysunek z pierwszego tomu Podręcznika artylerii:

kat_pocisku_odlamki_2m
Taki pocisk, uderzając w podłoże, charakteryzuje się bardzo dużym kątem upadku. Można wręcz powiedzieć że w chwili uderzenia ustawiony jest mniej więcej pionowo względem podłoża. Tym samym wśród odłamków wygenerowanych z bocznych ścianek pocisku, praktycznie nie ma takich lecących w dół, bądź w górę. Tym samym spada ilość odłamków idących na zmarnowanie.

 
Jak widać, stromy tor lotu pocisku może mieć dodatni wpływ na działanie odłamkowe pocisku, a płaski tor lotu, wpływ ujemny. Tym samym płaski tor lotu pocisku nie zawsze jest zaletą.

Kąt upadku pocisku a działanie odłamkowe