Broń palna pod wodą

Dziś wpis o broni palnej, a konkretnie o tym czy broń palna działa pod wodą. Przy czym pisząc o broni palnej, mam na myśli zwykłą broń palną, przeznaczoną do walki na lądzie. Nie mam na myśli konstrukcji specjalnie zaprojektowanych do użycia pod wodą, takich jak pistolet SPP-1 bądź karabinek APS. A zatem- czy zwykła broń palna jest w stania działać pod wodą? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przytoczę pewne zdarzanie, jakie miało miejsce w Polsce lat 90.

Otóż w latach 90., na Mazurach, doszło do sytuacji, w której kłusownicy zaatakowali funkcjonariuszy Państwowej Straży Rybackiej. Strażnicy zostali zaatakowani na jednym z mazurskich jezior, kiedy to płynęli łódką. Podczas ataku jeden z kłusowników wciągnął do wody funkcjonariusza i zaczął go topić. Podtapiany funkcjonariusz oddał pod wodą strzał ze swojego pistoletu, lecz strzał nie poskutkował. Podtapiany strażnik oddał więc drugi strzał- tym razem skuteczny. Po oddaniu drugiego strzału napastnik przestał topić strażnika, a następnie owy kłusownik popłynął do brzegu, skąd został zabrany przez swoich kompanów. Jakiś czas później napastnik został znaleziony w szpitalu z raną postrzałową prawego podudzia. Postrzał doprowadził do wieloodłamkowego złamania kości piszczelowej.

Dodam że strażnik uzbrojony był w polski pistolet P-64, czyli 9 mm pistolet wzór 1964. Jest to działająca na zasadzie odrzutu zamka swobodnego broń samopowtarzalna, strzelająca radzieckim nabojem 9×18 mm. Nabój ten określany jest potocznie mianem nabój Makarowa bądź 9 mm Makarow, od Pistoletu Makarowa, który jest najbardziej popularną bronią strzelającą owym nabojem. Trzeba jednak pamiętać że konstruktor Pistoletu Makarowa, Nikołaj Makarow, nie skonstruował naboju 9×18 mm. Nabój został skonstruowany przez Borysa Siemina.

Wróćmy jednak do mazurskiego zdarzania. Sprawa trafiła do sądu, który to zwrócił się z zapytaniem do Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia (WITU), czy możliwe jest oddanie pod wodą dwóch strzałów z pistoletu P-64. Przeprowadzone w WITU doświadczenie wykazało, że zanurzony w wodzie pistolet P-64, przeładowuje się poprawnie po oddaniu strzału. Czyli możliwe jest oddanie pod wodą dwóch strzałów z takiego pistoletu. Dodam że podczas doświadczenia pistolet zanurzony był w wodzie na głębokość 20 centymetrów, a woda miała temperaturę 12 stopni Celsjusza. Jednak obie te informacje raczej nie mają istotnego znaczenia.

Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia jednak na tym nie poprzestał. W instytucie postanowiono również sprawdzić, czy pocisk wystrzelony z trzymanego pod wodą pistoletu P-64, jest w stanie doprowadzić do takich obrażeń, jakie występowały u kłusownika. Aby to sprawdzić, najpierw oddano pod wodą strzał z pistoletu P-64, do deski sosnowej o grubości 25 mm. Podczas testu, pomiędzy wylotem lufy pistoletu a deską, była odległość wynosząca 0,5 metra (owe pół metra uznano za maksymalną odległość z jakiej mógł paść strzał oddany pod wodą przez strażnika). W wyniku podwodnego testu pocisk wbił się w deskę na głębokość 12 mm. Następnie testy napowietrzne wykazały że wystrzelony z pistoletu P-64 pocisk, wbijający się w deskę sosnową na głębokość 12 mm, ma prędkość wynoszącą 140 metrów na sekundę i energię kinetyczną 94 Jouli na centymetr kwadratowy. Po zakończeniu testu uznano że taka energia jest wystarczająca do zadania obrażeń występujących u kłusownika. Testy przeprowadzone w WITU potwierdziły więc prawdziwość zeznać strażnika.

Tutaj nadmienię iż czasami uznaje się że aby pocisk był w stanie skuteczne porazić cel żywy, powinien mieć w momencie uderzenia energię kinetyczną wynoszącą co najmniej 150 Jouli na centymetr kwadratowy. Z drugiej jednak strony, za niebezpieczne dla człowieka uważane są już pociski i odłamki, mające energię kinetyczną wynoszącą ponad 19,6 Jouli na centymetr kwadratowy, przy założeniu że masa pocisku bądź odłamka jest nie mniejsza niż 0,2 grama (pocisk z radzieckiego naboju 9×18 mm ma masę wynoszącą około 6 gram).

Reasumując, przynajmniej niektóre wzory lądowej broni palnej są w stanie poprawnie działać pod wodą. Jednocześnie przynajmniej niektóre pociski projektowane pierwotnie do użytku lądowego, zachowują skuteczność podczas strzelania podwodnego, zakładając bardzo małą odległość pomiędzy wylotem lufy a celem.

Na zakończenie, wpis napisałem na podstawie artykułu Strzały pod wodą. Artykuł ten, napisany przez Andrzeja Kowalczyka, zamieszczony został w Magazynie Strzeleckim Colt, numer 5-6 1995.

Broń palna pod wodą

Półautomatyczna broń strzelecka

Dziś wpis na temat broni strzeleckiej, a konkretnie na temat półautomatycznej broni strzeleckiej. Wpis będzie tyczyć się tego, czy istnieje jakaś półautomatyczna broń strzelecka. Na początek jednak pewna uwaga terminologiczna- otóż w polskiej terminologii, termin broń półautomatyczna, znaczy co innego, niż anglojęzyczny termin semi-automatic firearm. Otóż odpowiednikiem terminu semi-automatic firearm, jest polski termin broń samopowtarzalna.

 

Ujmując to inaczej, w polskiej terminologii broń automatyczna dzieli się na samopowtarzalną, samoczynną i samoczynno-samopowtarzalną. Broń samopowtarzalna to taka, gdzie aby oddać następny strzał, należy jedynie ponownie ściągnąć spust. Taką bronią jest przykładowo pistolet Glock 17. Zgodnie z polską terminologią, Glock 17 nie jest bronią półautomatyczną, lecz bronią automatyczną (a konkretnie automatyczną bronią samopowtarzalną). Natomiast zgodnie z terminologią anglojęzyczną, Glock 17 to semi-automatic firearm. Można w mojej ocenie przyjąć, że jeśli w mediach głównego nurtu słyszymy stwierdzenie broń półautomatyczna, to tak naprawdę chodzi o broń samopowtarzalną (termin semi-automatic firearm często tłumaczony jest niepoprawnie na broń półautomatyczna).

Broń samoczynna (automatyczna broń samoczynna) to taka, która po ściągnięciu spustu strzela, dopóki nie zwolnimy spustu. Taką bronią jest przykładowo radziecki uniwersalny karabin maszynowy PK. Innymi słowami- PK ma jedynie tryb ogień ciągły. Jedyny sposób na oddanie pojedynczego strzału, to odpowiednio krótkie ściągnięcie spustu.

Istnieje również broń samoczynno-samopowtarzalna (automatyczna broń samoczynno-samopowtarzalna). W broni tego typu mamy najczęściej przełącznik rodzaju ognia z trybem do prowadzenia ognia pojedynczego i trybem do prowadzenie ognia ciągłego. Przykładowo, w karabinku Kałasznikowa, jeśli przełącznik rodzaju ognia ustawimy na tryb ogień pojedynczy, to wtedy karabinek Kałasznikowa będzie działać jak broń samopowtarzalna (konieczne ponowne ściągnięcie spustu aby oddać następny strzał). Natomiast jeśli przełącznik rodzaju ognia ustawimy na tryb ogień ciągły, wtedy Kałasznikow będzie strzelać dopóki nie zwolnimy spustu (no, ewentualnie dopóki nie skończą się naboje w magazynku).

 

No dobra, czym jednak w takim razie jest broń półautomatyczna? Otóż broń półautomatyczna to taka, gdzie część cyklu wykonana jest ręcznie, a część automatycznie. Broń półautomatycznie to głównie broń artyleryjska. Przykładowo, armata F-34, stanowiąca uzbrojenie główne czołgu T-34, to broń półautomatyczna. W przypadku armaty F-34 należy ręcznie załadować nabój do komory nabojowej (czyli wyjąć nabój armatni z jakiegoś stelaża/pojemnika/uchwytu i włożyć go do komory nabojowej). Po włożeniu naboju do komory nabojowe zamknięcie zamka odbywa się automatycznie, a po oddaniu strzału następuje automatyczne wyrzucenie łuski. Jednak aby oddać następny strzał, należy kolejny nabój armatni ręcznie włożyć do komory nabojowej. Czyli część cyklu wykonana została ręcznie (włożenie naboju do komory nabojowej), a część automatycznie (zamknięcie zamka, wyrzucenie łuski).

 

Podany powyżej przykład to armata, czyli broń artyleryjska. Czy jednak istnieją jakieś półautomatyczne konstrukcje strzeleckie? Otóż okazuje się że tak, przy czym liczba wzorów (modeli) półautomatycznej broni strzeleckiej jest bardzo mała.

Przykładowo, półautomatyczną bronią strzelecką jest nominalnie radziecki karabin przeciwpancerny PTRD z okresu drugiej wojny światowej. Zgodnie z instrukcją obsługi, w karabinie PTRD należy ręcznie włożyć nabój do komory nabojowej i ręcznie zamknąć zamek, jednak po oddaniu strzału wyrzucenie łuski powinno odbywać się automatycznie. Czyli mamy część cyklu pracy wykonaną ręcznie (włożenie naboju do komory nabojowej, zamknięcie zamka), a część automatycznie (wyrzucenie łuski). Tyle teoria. W praktyce PTRD nie za bardzo chciał samoczynnie wyrzucać łuski- więcej na ten temat napisałem tutaj. Dodam że radziecki karabin przeciwpancerny PTRD to przykład na to, że dobrze jest rozróżniać broń półautomatyczną od broni samopowtarzalnej. Uważam tak, bowiem w okresie drugiej wojny światowej, oprócz PTRD, Sowieci używali również karabinu przeciwpancernego PTRS. Karabin PTRS to automatyczna broń samopowtarzalna. Innymi słowami- w okresie drugiej wojny światowej Sowieci mieli dwa powszechnie spotykane wzory (modele) karabinu przeciwpancernego, z czego jeden był nominalnie półautomatyczny (PTRD), a drugi samopowtarzalny (PTRS).

No dobra, mamy PTRD- ale to raptem jeden wzór, który zresztą miał półautomatykę działającą nie do końca tak, jak należy. Przydał by się jeszcze jakiś wzór półautomatycznej broni strzeleckiej. Takim wzorem jest niemiecki karabin przeciwpancerny Panzerbüchse 38 z okresu drugiej wojny światowej. Był on, tak jak późniejszy PTRD, bronią półautomatyczną. Spotkałem się też z opinią, według której półautomatyczną bronią strzelecką jest granatnik rewolwerowy Milkor MGL. Mam jednak co do tej tezy wątpliwości (link).

 

Półautomatyczna broń strzelecka

Siła rozklinowania

Dziś wpis o broni strzeleckiej, a konkretnie o zjawisku określanym jako siła rozklinowania. Czym jest ów zjawisko? Postaram się to wytłumaczyć na przykładzie.

Przyjmijmy że mamy broń działającą na zasadzie odprowadzania gazów prochowych przez boczny otwór w lufie. Czyli po oddaniu strzału, gazy prochowe dostają się do komory gazowej przez niewielki otwór umieszczony w ściance lufy, po czym powodują ruch tłoka gazowego do tyłu, a tym samym ruch suwadła do tyłu.

Przyjmijmy teraz że broń ryglowana jest poprzez obrót zamka. Czyli po oddaniu strzału, suwadło najpierw pokona odległość swobodnego ruchu (gdzie suwadło nie powoduje ani odryglowania zamka, ani jego otwarcia), później spowoduje obrót zamka (jego odryglowanie), a następnie otwarcie zamka (suwadło wymusza ruch zamka do tyłu). Podczas ruchu zamka w tylne położenie następuje wyrzucenie łuski.

Tutaj nadmienię że w broni ryglowanej poprzez obrót suwadło może sterować zamkiem dzięki odpowiednio ukształtowanej krzywce. Przykładowo, w karabinku Kałasznikowa mamy umieszczony na zamku występ który współpracuje z krzywką umieszczoną na suwadle (krzywka ma postać rowka).

Jak już zespół ruchomy (zamek i suwadło) dojdzie w swoje skrajne tylne położenie, to pod wpływem działania sprężyny powrotnej zespół ruchomy zaczyna poruszać się w położenie przednie. Ujmując to inaczej, pod wpływem sprężyny powrotnej suwadło jedzie do przodu, wymuszając ruch zamka do przodu.

Dochodzimy właśnie do siły rozklinowania. Skoro suwadło poruszając się w tył wymuszało obrót zamka, to poruszając się w przód również będzie wymuszać obrót zamka, tyle że w stronę przeciwną. Innymi słowami, podczas ruchu w przód suwadło cały czas chce obrócić zamek (suwadło dąży do zaryglowania zamka), jednak do zaryglowania zamka może dojść dopiero pod sam koniec drogi suwadła w przód. Czyli przez zdecydowaną większość drogi suwadła w przód, suwadło chce obrócić zamek, lecz zamek obrócić się nie może (odpowiedni kształt komory zamkowej, czyli obudowy broni, uniemożliwia przedwczesne zaryglowanie zamka). Stąd też zamek trze o wnętrze komory zamkowej. To jest właśnie siła rozklinowania.

Wspomniane tarcie zamka o wnętrze komory zamkowej, występujące przez większość drogi suwadła w przód, to zjawisko negatywne. Po pierwsze, powoduje ono spadek prędkości zespołu ruchomego, czyli spadek jego energii kinetycznej. Czyli zespół ruchomy ma mniej energii aby pokonać opór stawiany przez zanieczyszczenia mogące się znaleźć we wnętrzu komory zamkowej. Po drugie, ów tarcie powoduje zwiększone zużycie powierzchni zamka i komory zamkowej.

Czy można zapobiec powstaniu siły rozklinowania? Okazuje się że tak. Bronią gdzie sobie z tym zjawiskiem poradzono jest karabinek Kałasznikowa. W karabinku Kałasznikowa, umieszczona na suwadle krzywka (rowek) sterująca zamkiem, jest na tyle sprytnie ukształtowana, że przez zdecydowaną większość drogi suwadła w przód, suwadło nie próbuje wymusić obrotu zamka (nie próbuje wymusić jego zaryglowania). Dopiero pod sam koniec drogi zespołu ruchomego w przód, następuje nieznaczne uderzenie zamka o element umieszczony we wnętrzu komory zamkowej. W wyniku tego uderzenia zamek nieznacznie się obraca. Dopiero po tym nieznacznym obrocie zamka, suwadło zaczyna wymuszać obrót zamka (jego zaryglowanie). Czyli suwadło wymusza obrót zamka dopiero wtedy, kiedy jest to konieczne dla zaryglowania zamka, nie wcześniej. Poniżej kilka rysunków, które to bazują na rysunkach z polskiej instrukcji obsługi karabinka Kałasznikowa:

 

rozklinowanie_suw_ak_m

Suwadło karabinka Kałasznikowa. Kolorem niebieskim zaznaczyłem krzywkę (rowek, bądź też „skos odryglowujący”) sterującą zamkiem. Czerwona strzałka wskazuje na ten fragment krzywki, który współpracuje z występem prowadzącym zamka, przy ruchu suwadła do przodu. Ów fragment zaznaczyłem dodatkowo na czerwono. Warto zauważyć że fragment ten jest prostopadły do osi wzdłużnej suwadła (a tym samym do osi wzdłużnej broni). Widoczna na rysunku czerwona strzałka wskazuje dodatkowo przód suwadła.

 

 

rozklinowanie_suw_ak_2_m

Kolejny rysunek przedstawiający suwadło karabinka Kałasznikowa. Tak jak na poprzednim rysunku, kolor niebieski oznacza krzywkę sterującą zamkiem. Czerwona strzałka wskazuje na ten fragment krzywki, który współpracuje z występem prowadzącym zamka, przy ruchu suwadła do przodu. Fragment ten, zaznaczony kolorem czerwonym, jest prostopadły do osi wzdłużnej suwadła. Widoczna na rysunku czerwona strzałka wskazuje również przód suwadła.

 

 

rozklinowanie_zamek_ak_m_strzalka_mod

Zamek karabinka Kałasznikowa. Kolorem zielonym zaznaczyłem występ prowadzący zamka- występ ten współpracuje z krzywką umieszczoną na suwadle. Czerwona strzałka wskazuje ten fragment występu prowadzącego, który współpracuje z krzywką umieszczoną na suwadle, przy ruchu suwadła do przodu. Fragment ten zaznaczyłem również kolorem czerwonym. Ów fragment w instrukcji opisany został jako „6a – tylne ścięcie występu prowadzącego”. Widoczna na rysunku czerwona strzałka wskazuje dodatkowo przód zamka.

 

 

rozklinowanie_zamek_ak_2_m

Zamek karabinka Kałasznikowa. Kolor zielony- występ prowadzący zamka. Czerwona strzałka wskazuje ten fragment występu prowadzącego, który współpracuje z krzywką umieszczoną na suwadle, przy ruchu suwadła do przodu. Fragment ten zaznaczyłem kolorem czerwonym. Widoczna na rysunku czerwona strzałka wskazuje również przód zamka.

 

 

Siła rozklinowania

Broń samoczynna- ogień seryjny czy pojedynczy?

Dziś wpis o broni strzeleckiej, a konkretnie o broni samoczynnej. Otóż z broni samoczynnej można prowadzić ogień seriami. Czyli ściągamy spust i broń strzela dopóki nie zwolnimy spustu. Taką bronią są między innymi pistolety maszynowe. Jednak broń samoczynna może być wyposażona w przełącznik rodzaju ognia- czyli mamy przełącznik dzięki któremu możemy wybrać czy chcemy strzelać seriami, czy może ogniem pojedynczym. Jeśli broń samoczynna ma przełącznik rodzaju ognia, to wtedy zwana jest bronią samoczynno-samopowtarzalną. Zresztą, niektóre wzory broni samoczynnej, choć pozbawione przełącznika rodzaju ognia, również nadają się do prowadzenia ognia pojedynczego- jeśli broń charakteryzuje się niską szybkostrzelnością teoretyczną, to można ręcznie oddać strzał pojedynczy, ściągając spust na odpowiednio krótki czas.

Kiedy jednak wybrać strzelanie ogniem pojedynczym, a kiedy strzelać seriami? Można według mnie zastosować generalizację zgodnie z którą broń samoczynna podczas strzelania ogniem pojedynczym ma mniejszy rozrzut (czyli zasadniczo lepszy), niż podczas strzelania seriami. Czyli wydawać by się mogło, że podczas strzelania na dużą odległość, należy strzelać ogniem pojedynczym, natomiast podczas strzelania na małą odległość, można pozwolić sobie na strzelanie seriami- bowiem duży rozrzut jest mniejszym problemem podczas strzelania na małą odległość, niż podczas strzelania na dużą odległość.

Można jednak podejść do sprawy bardziej naukowo. Aby to zrobić, należy dla ognia pojedynczego i seryjnego obliczyć parametr określany jako skuteczność ognia (Sk). Czym jest skuteczność ognia? Aby odpowiedzieć na to pytanie, zamieszczam cytat z książki Broń strzelecka wojsk lądowych (autor: Michał Kochański, Wydawnictwo MON, rok wydania: 1968):

 

Dla stosunkowo najprostszego przypadku porażenia celów żywych, kiedy praktycznie każde trafienie powoduje co najmniej krótkotrwałe wyeliminowanie żołnierza nieprzyjacielskiego z walki, skuteczność broni określa się wzorem

skutecznosc_ognia_m

 Na podstawie znajomości prawdopodobieństwa trafienia p, które zmienia się ze zmianą odległości prowadzenia ognia oraz zmiennych długości serii s dla różnych odległości broni od celu, można określić dla każdej odległości największą osiągalną skuteczność Skmax, oraz wyjaśnić optymalną długość serii, przy której się ją uzyskuje. Wyniki obliczeń dogodnie jest ujmować w wykresy, przedstawione na rys. 70.

 

We wspomnianej książce (Broń strzelecka wojsk lądowych) znajdują się między innymi wykresy skuteczności ognia dla radzieckiego drugowojennego pistoletu maszynowego PPSz-41, zwanego potocznie Pepeszą. Oto ów wykresy:

sk_ppsz_m

Powyższe wykresy są w mojej ocenie bardzo interesujące. Otóż zgodnie z lewym wykresem, podczas strzelania z Pepeszy do sylwetki popiersie, na odległościach poniżej 160 metrów, bardziej skuteczny jest ogień pojedynczy, natomiast na odległościach powyżej 160 metrów, bardziej skuteczny jest ogień seryjny. Podobnie sprawa ma się w przypadku strzelania z Pepeszy do sylwetki biegnący (prawy wykres)- wtedy na odległościach do 180 metrów, bardziej skuteczny jest ogień pojedynczy, natomiast na odległościach powyżej 180 metrów, bardziej skuteczny jest ogień seryjny. Dodam że Pepesza, podobnie jak inne wzory broni samoczynnej i samoczynno samopowtarzalnej, charakteryzuje się mniejszym rozrzutem podczas strzelania ogniem pojedynczym, niż podczas strzelania seriami. Ujmując to innymi słowami, wydawać by się mogło że podczas strzelania z Pepeszy, ogień seryjny powinien być bardziej skuteczny na małe odległości, a ogień pojedynczy powinien mieć większą skuteczność na odległości duże. A tymczasem, zgodnie z powyższymi wykresami, jest odwrotnie.

 

Zajrzyjmy teraz do instrukcji obsługi Pepeszy, zatytułowanej 7,62-mm PISTOLET MASZYNOWY wz. 1941 r. (instrukcja wydana w 1945 roku przez Wojskowy Instytut Naukowo-Wydawniczy). Oto cytat z ów instrukcji:

Najlepsze rezultaty osiąga się przy strzelaniu: ogniem pojedynczym do 300 m, ogniem krótkimi seriami (2 – 4 wystrzały) do 200 m, długimi seriami (20 – 25 wystrzałów) do 100 m.

 

Czyli zalecano strzelanie na zasadzie duża odległość- ogień pojedynczy, mała odległość- ogień seryjny. Zamieszczone wcześniej wykresy wskazują więc że przeznaczona do Pepeszy instrukcja zawierała nieoptymalne zalecenia.

Mam jednak pewne wątpliwości czy zamieszczone we wpisie wykresy, dotyczące skuteczności ognia prowadzonego z Pepeszy, aby na pewno są zgodne z rzeczywistością. Pomysł aby z pistoletu maszynowego strzelać seriami na duże odległości, a ogniem pojedynczym na odległości małe, wydaje mi się co najmniej dziwny. Z drugiej jednak strony, sądzę że osoba tworząca ów wykresy, pewnie miała dużą wiedzą na temat broni strzeleckiej.

Na koniec, poniżej zamieszczam wykres skuteczności ognia z broni na amunicję pośrednią (kolejny wykres z książki Broń strzelecka wojsk lądowych). Wykres najpewniej dotyczy karabinka Kałasznikowa- w latach 60. była to w Polsce najbardziej popularna broń strzelająca nabojem pośrednim.

sk_kbk_aut_m

Broń samoczynna- ogień seryjny czy pojedynczy?

Broń strzelecka- kącik czytelnika

Dziś wpis o broni strzeleckiej, a konkretnie o tym jakie książki o tej tematyce polecam. Ale do rzeczy, przyjmijmy czytelniku że nie masz dużej wiedzy o broni strzeleckiej. Przyjmijmy wręcz że Twoja wiedza o broni strzeleckiej jest okołozerowa. Wtedy pojawia się pytanie: od czego zacząć? Jakie książki kupić na początek? Najlepiej oczywiście aby były to książki w języku polskim, napisane przystępnym językiem, łatwo dostępne i tanie. Oto więc mój spis książek które polecam początkującym miłośnikom broni strzeleckiej. Większość z wymienionych przeze mnie książek to pozycje które można bezproblemowo kupić za stosunkowo niewielkie pieniądze. Wszystkie wymienione książki zostały napisane po polsku, przystępnym językiem. Książki wymieniam w kolejności losowej- to nie jest tak że im wcześniej wymieniona pozycja, tym bardziej wartościowa. Zaczynajmy więc!

 

Pozycja pierwsza: Automatyczna broń strzelecka. Autor tej książki to Stanisław Kochański. Książka została wydana w 1991 roku przez wydawnictwo Sigma. Jest to jedna z pierwszych porządnych książek o broni strzeleckiej, jakie przeczytałem. Pozycja naprawdę wartościowa, wręcz kultowa wśród miłośników broni strzeleckiej. Istnieje również wcześniejsza wersja tej książki, zatytułowana Broń strzelecka lat osiemdziesiątych (wydawnictwo Bellona, 1985 rok). Istnieją pewne różnice pomiędzy oboma tytułami, lecz są one w mojej ocenie nieznaczne.

Pozycja druga: Broń i Amunicja strzelecka LWP. Autorem książki jest Stanisław Torecki. Książka została wydana w 1985 roku przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej. Oto kolejna świetna pozycja. Polecam, nie tylko miłośnikom tych wzorów broni, które były używane przez ludowe Wojsko Polskie.

Pozycja trzecia: Broń strzelecka wojsk lądowych. Tym razem autorem książki jest Michał Kochański (nie wiem czy był on spokrewniony ze Stanisławem Kochańskim, autorem Automatycznej broni strzeleckiej). Książka została wydana w 1968 roku przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej w ramach serii Biblioteka wiedzy wojskowej (BWW). Broń strzelecka wojsk lądowych to pozycja którą przeczytałem dużo później niż dwie wcześniejsza pozycja. Podobnie jak wcześniej wymienione książki, jest to pozycja bardzo, ale to bardzo dobra. Istnieje również wcześniejsza wersja tej książki, zatytułowana Współczesna broń strzelecka (Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1963 rok) i wydana w ramach serii Biblioteka popularnej wiedzy technicznej (seria Sowy). Różnice pomiędzy obiema wersjami książki Michała Kochańskiego są bardzo małe w mojej ocenie.

Pozycja czwarta: Celność broni strzeleckiej. Praktyczny Poradnik. Względem książek wymienionych wcześniej, jest to pozycja stosunkowo młoda, bo z 2007 roku. Książka napisana została przez Jerzego Ejsmonta i wydana przez wydawnictwo Pantera Books. Ów pozycję polecam nie tylko miłośnikom tych wzorów broni gdzie kładziony jest duży nacisk na celność (broń wyborowa), lecz wszelkim miłośnikom broni. Jerzy Ejsmont napisał również inne bardzo dobre książki o broni strzeleckiej (Amunicja i jej elaboracja oraz Balistyka dla snajperów), lecz Celność broni strzeleckiej jest chyba książką najbardziej przystępną spośród jego dzieł.

Pozycja piąta: Podręcznik balistyki. Tym razem pozycja zdecydowanie trudniej dostępna od pozycji wcześniejszych. Autor Podręcznika Balistyki to major Stanisław Rajewski. Podręcznik wydany został w 1947 roku przez Zakłady Graficzne Wojskowego Instytutu Naukowo-Wydawniczego. Podręcznik balistyki to praca którą polecam, bowiem wbrew temu co mogło by się wydawać widząc słowo podręcznik w nazwie, jest to praca napisana przystępnym językiem.

Pozycja szósta: Mechanicy i styliści. Historia i praktyka rewolweru i pistoletu XIX i XX stulecia. Oto kolejna wartościowa, choć trudno dostępna pozycja. Autor książki to Seweryn Bidziński. Książka została wydana w 1996 roku przez wydawnictwo SMB Co. Ltd. Książka ta ma inny charakter niż pozycje wcześniejsze. Mechanicy i styliści to coś co można moim zdaniem określić mianem opowiadania na temat historii broni i jej twórców. Wśród książek o motoryzacji jej odpowiednikiem jest w mojej ocenie książka Dzieje samochodu napisana przez Witolda Rychtera.

 

Na zakończenie, wartościowe książki o broni strzeleckiej to nie tylko te wymienione w moim dzisiejszym wpisie. Jednak to pozycje wymienione w tym wpisie najbardziej zapadły mi w pamięć.

Broń strzelecka- kącik czytelnika

Czołgowe kaemy przeciwlotnicze

Dziś wpis o czołgowych przeciwlotniczych karabinach maszynowych, montowanych najczęściej na wieży czołgu. Czyli o broni klasyfikowanej jako uzbrojenie pomocnicze czołgu. Wpis ten bazuje na książce Uzbrojenie wozów bojowych (autor: Zygmunt Pankowski, Wydawnictwo MON, rok wydania: 1987). W sumie wpis ten nie jest przesadnie rozbudowany- postanowiłem po prostu wkleić tabele dotyczące stosowanych w czołgach przeciwlotniczych karabinów maszynowych, które to tabele pierwotnie znajdowały się w książce Uzbrojenie wozów bojowych. Tabele wydają mi się interesujące, choć polecam nie traktować informacji w nich zawartych jak prawdy objawionej, bowiem twórca tabel nie ustrzegł się błędów. Jak na razie znalazłem następujące błędy- po pierwsze, radziecki wielkokalibrowy karabin maszynowy DSzK działa na zasadzie odprowadzania gazów prochowych przez boczny otwór w lufie (w książce jest wzmianka że działa na zasadzie krótkiego odrzutu lufy). Po drugie, karabin maszynowy MG3, umieszczony na wieży niemieckiego czołgu Leopard 1, raczej nie jest obsługiwany przez działonowego (celowniczego), skoro znajduje się przy włazie ładowniczego. To samo tyczy się karabinu maszynowego Mg 51 znajdującego się na wieży szwajcarskich czołgów Pz 61 i Pz 68.

 

czolg_km_plot_1

 

czolg_km_plot_2

 

czolg_km_plot_3

 

Czołgowe kaemy przeciwlotnicze

Strzelanie z zamka otwartego

Dziś wpis o budowie broni strzeleckiej, a konkretnie o broni strzelającej z zamka otwartego. Otóż istnieje zarówno broń strzelecka strzelająca z zamka zamkniętego (głównie pistolety i karabiny), jak i broń strzelecka strzelająca z zamka otwartego (głównie pistolety maszynowe i karabiny maszynowe).

Jeśli idzie o broń strzelającą z zamka zamkniętego, to w tego typu broni, zarówno po dokonaniu nabicia broni, jak i podczas przerw w strzelaniu, zamek pozostaje w przednim położeniu. Wpis ten tyczy się jednak broni strzelającej z zamka otwartego. Przyjrzyjmy się więc broni strzelającej z zamka otwartego:

zamek_otwarty_1_mPowyższy rysunek przedstawia broń strzelającą z zamka otwartego, która nie jest gotowa do strzału. Naboje znajdują się w magazynku, a zamek jest w przednim położeniu. Nie ma naboju w komorze nabojowej. Przyjmijmy że chcemy broń nabić. Spójrzmy więc na kolejny rysunek:

zamek_otwarty_2_mPowyżej rysunek przedstawiający nabijanie broni strzelającej z zamka otwartego. Strzelec odciąga rączkę zamkową w tylne położenie, co powoduje ruch zamka w tylne położenie. Teraz kolejny rysunek:

zamek_otwarty_3_mPowyżej rysunek przedstawiający nabitą broń strzelającą z zamka otwartego. Zamek przytrzymywany jest w tylnym położeniu przez zaczep spustowy, a nabój znajduje się na linii dosyłania. Jak widać, mimo tego że broń jest nabita (gotowa do strzału), nie ma naboju w komorze nabojowej. Czerwona strzałka wskazuje na okno wyrzutowe łusek. Okno wyrzutowe zaznaczyłem, bowiem na powyższym rysunku dobrze widać, że przy gotowej do strzału broni strzelającej z zamka otwartego, zanieczyszczenia mogą łatwo dostać się do wnętrza komory zamkowej przez okno wyrzutowe łusek- jeśli zanieczyszczenia natrafią na okno wyrzutowe łusek, to nie osiądą na ściance zamka, lecz po prostu wlecą do wnętrza broni. Skoro mamy nabitą broń, to możemy oddać strzał. Spójrzmy na kolejny rysunek:

zamek_otwarty_4_mPowyżej rysunek przedstawiający broń strzelającą z zamka otwartego w momencie tuż po ściągnięciu spustu. Zielona strzałka w okolicy kabłąka spustu symbolizuje ściąganie spustu, natomiast strzałka bordowa ruch zaczepu spustowego. Po ściągnięciu spustu, zamek zostaje zwolniony z zaczepu spustowego i rusza w przednie położenie, dzięki sprężynie powrotnej. Podczas tego ruchu zamek pobiera nabój z magazynka i wprowadza go do komory nabojowej. Ruch zamka (ewentualnie zamka i suwadła), elementu o dość dużej masie, następujący po ściągnięciu spustu, może powodować destabilizację broni pomiędzy ściągnięciem spustu, a odpaleniem naboju. Stąd też przyjmuje się że strzelanie z zamka otwartego negatywnie wpływa na celność ognia pojedynczego. Kolejny rysunek:

zamek_otwarty_5_mPowyżej moment odpalenia naboju. W broni strzelającej z zamka otwartego, odpalenie naboju następuje natychmiast po wprowadzeniu go do wnętrza komory nabojowej. Tuż przed odpaleniem naboju, następuje dojście zamka w przednie położenie, a tym samym uderzenie zamka w przednią część broni. Ów uderzenie, następujące tuż przed odpaleniem naboju, może mieć negatywny wpływ na celność, choć niekoniecznie- zamek uderzający w przednią część broni, może powodować ruch broni skutkujący opadnięciem końca lufy, a ów opadnięcie końca lufy (ruch końca lufy w dół) może pozytywnie wpływać na celność (choć wydaje mi się że raczej w ogniu seryjnym, a nie pojedynczym).

W broni strzelającej z zamka otwartego, nabój pozostaje we wnętrzu komory nabojowej jedynie przez ekstremalnie krótki okres, pomiędzy wprowadzeniem naboju do komory nabojowej, a zbiciem spłonki. Broni strzelającej z zamka otwartego nie przenosi się z nabojem w komorze nabojowej. Stąd też przy strzelaniu z zamka otwartego, znacznie spada ryzyko samozapłonu naboju w komorze nabojowej, pod wpływem wysokiej temperatury- zagadnienie istotne w karabinach maszynowych, które przeznaczone są do prowadzenie bardzo intensywnego ognia.

Jeśli idzie o sposób w jaki zbijana jest spłonka, strzelanie z zamka otwartego umożliwia znaczne uproszczenie mechanizmy uderzeniowego. Nie trzeba kurka bądź bijnika napędzanego swoją własną sprężyną- w pistoletach maszynowych strzelających z zamka otwartego stosowano powszechnie iglicę stałą osadzoną na zamku. Iglicę stałą widać na rysunkach (mały element koloru fioletowego znajdujący się na przedniej części zamka). Możliwość uproszczenia broni jest szczególnie istotna w pistoletach maszynowych.

zamek_otwarty_6_mNa powyższym rysunku nabój został już odpalony, a zamek ruszył samoczynnie w tylne położenie. Nastąpiło wyrzucenie łuski przez okno wyrzutowe.

 

zamek_otwarty_7_mPowyżej rysunek przedstawiający broń po tym jak skończył się cykl przeładowania- po oddaniu strzału zamek pozostał w tylnym położeniu, przytrzymywany przez zaczep spustowy. Można teraz oddać kolejny strzał (zamek w tylnym położeniu, nabój na linii dosyłania). Zanieczyszczenia ponownie mogą łatwo dostać się do wnętrza broni przez okno wyrzutowe łusek. Ogólnie rzecz ujmując, przy broni strzelającej z zamka otwartego, zamek pozostaje w tylnym położeniu podczas przerw w strzelaniu.

 

Jak już wspominałem, strzelanie z zamka otwartego stosowane jest głównie w pistoletach maszynowych i karabinach maszynowych. Przy czym mam wrażenie że w przypadku pistoletów maszynowych idzie głównie o to aby broń uprościć, natomiast w przypadku karabinów maszynowych idzie o spadek szans na samozapłon naboju w komorze nabojowej, pod wpływem wysokiej temperatury. Spotkałem się też z tezą że strzelanie z zamka otwartego pozytywnie wpływa na chłodzenie lufy- przy broni strzelającej z zamka otwartego, podczas przerw w strzelaniu, zamek pozostaje w tylnym położeniu, co oznacza lufę otwartą od obu stron. Mam jednak wątpliwości czy ów otwarcie lufy od obu stron zapewnia jej lepsze chłodzenie (taka dyskusja na forum strzelecka.net).

We wpisie tym dałem do zrozumienia że strzelanie z zamka otwartego zwiększa szanse na to że zanieczyszczenia dostaną się do wnętrza broni. Jest to jednak nie do końca idealna generalizacja- owszem, w wielu wzorach broni tak jest, jednak istnieją takie konstrukcje broni strzeleckiej, gdzie strzelanie z zamka otwartego nie powoduje wzrostu szans na to że zanieczyszczenia wpadną do wnętrza broni.

Strzelanie z zamka otwartego to dobry pomysł w przypadku karabinu maszynowego, choć są pewne wyjątkowe sytuacje, kiedy to lepiej aby kaem strzelał z zamka zamkniętego. Mam na myśli karabiny maszynowe stanowiące uzbrojenie dawnych samolotów myśliwskich napędzanych śmigłem. Otóż w tego typu samolotach stosowano powszechnie karabiny maszynowe strzelające przez tarczę śmigła. Aby pociski wystrzeliwane z karabinu nie trafiały w łopaty śmigła, stosowano synchronizatory, dzięki którym broń strzelała tylko wtedy, kiedy łopaty śmigła nie znajdowały się przed lufą. Broń strzelająca z zamka otwartego słabo nadaje się do zsynchronizowania ze śmigłem samolotu, bowiem w broni strzelającej z zamka otwartego, występuje długi czas pomiędzy zwolenieniem zaczepu spustowego, a odpaleniem naboju.

W strzelających z zamka otwartego pistoletach maszynowych występowało pewne ryzyko. Otóż w tego typu broni mogło dojść do sytuacji w której zamek cofnie się zbyt słabo, aby zatrzymać się w tylnym położeniu na zaczepie spustowym, ale wystarczająco daleko, aby wprowadzić nabój do komory nabojowej i go odpalić. Ów sytuacja mogła nastąpić przykładowo pod wpływem uderzenia broni o twarde podłoże- pistolety maszynowe budowano powszechnie w oparciu o zasadę działania zwaną odrzutem zamka swobodnego, która wymagała zastosowania odpowiednio ciężkiego zamka, a duża masa zamka oznacza dużą siłę bezwładności. Aby problemowi zaradzić, zaczęto stosować bezpieczniki, które umożliwiały unieruchomienie zamka w przednim położeniu.

Broni strzelającej z zamka otwartego nie przenosi się z nabojem w komorze nabojowej (nie dlatego, że to niebezpieczne, ale dlatego, że jest to w pewnym sensie niemożliwe), co ma pewien negatywny wpływ na ilość naboi w obrębie broni. Jeśli mamy (przykładowo) pistolet maszynowy strzelający z zamka otwartego, zasilany z magazynków na 30 naboi, to nie możemy przenosić broni w stylu 30 naboi w magazynku plus nabój w komorze nabojowej, łącznie 31 naboi w obrębie broni. Z drugiej strony, z zamka otwartego strzelają głównie pistolety maszynowe i karabiny maszynowe, gdzie i tak ilość naboi w obrębie broni jest duża.

W zasilanej magazynkowo broni strzelającej z zamka otwartego (przynajmniej jeśli idzie o powszechnie spotykane wzory) wyjęcie magazynka z gniazda oznacza rozładowanie broni- naboju w komorze nabojowej i tak nie powinno być. Podczas gdy w broni strzelającej z zamka zamkniętego, samo wyjęcie magazynka z gniazda, niekoniecznie oznacza rozładowanie broni (jeden nabój nadal może pozostawać we wnętrzu komory nabojowej, nawet po wyjęciu magazynka z gniazda). Z drugiej jednak strony, w zasilanych taśmowo karabinach maszynowych strzelających z zamka otwartego, wyjęcie taśmy nie musi oznaczać rozładowania- w niektórych wzorach, mimo wyjęcia taśmy amunicyjnej, jeden z naboi nadal może pozostawać na linii dosyłania.

Strzelanie z zamka otwartego umożliwia zbudowanie broni działającej na zasadzie odrzutu zamka swobodnego z wyrzutem (nie mylić ze zwykłym odrzutem zamka swobodnego). Tego typu zasada działania nie jest możliwa do zastosowania w broni strzelającej z zamka zamkniętego.

 

 

 

Strzelanie z zamka otwartego

Szybkostrzelność a celność broni

Dziś wpis o broni strzeleckiej. Konkretnie o tym jaki wpływ ma szybkostrzelność teoretyczna broni na celność ognia seryjnego. Otóż wiele lat temu, w książce Automatyczna broń strzelecka (autor: Stanisław Kochański), napotkałem na pewną, dość ciekawą tezę. Oto cytat zawierający ów tezę:

Z szybkostrzelnością teoretyczną wiąże się, dyskutowane obecnie dość szeroko, zagadnienie celności ognia seryjnego. Ogień ten, zwłaszcza do celów ruchomych, nie jest zbyt celny ze względu na znaczne, kątowe przemieszczenie lufy. Proponuje się zatem dwa, przeciwstawne rozwiązania: albo strzelanie z tak dużą szybkością, aby lufa nie zdążyła zejść z linii celowania, a przemieszczenia celu w krótkim czasie były do pominięcia, albo strzelanie z małą szybkostrzelnością, aby strzelec mógł po każdym strzale poprawić celowanie i uwzględnić ruchy celu. W pierwszym przypadku chodzi o szybkostrzelność rzędu 2000 strz/min, w drugim zaś o szybkostrzelność rzędu 400 strz/min…

…Za dolną granicę dużej szybkostrzelności przyjmuje się 1200 strz/min.

 

Ujmując to innymi słowami, przyjmijmy że strzelamy seriami z broni o układzie klasycznym, czyli z takiej gdzie punkt podparcia kolby znajduje się poniżej osi lufy (brak układu liniowego). W takiej broni, po oddaniu strzału, odrzut spowoduje ruch końca lufy do góry, czyli podrzut. Podrzut natomiast wpływa negatywnie na celność podczas strzelania seriami. Jednak jeśli broń strzela z bardzo dużą szybkostrzelnością teoretyczną, to może występować sytuacja w której seria zostanie wystrzelona zanim podrzut spowoduje zejście lufy z celu. No i odwrotnie, jeśli broń strzela z bardzo małą szybkostrzelnością teoretyczną, to pomiędzy strzałami będzie na tyle dużo czasu, że po oddaniu pierwszego strzału w serii, strzelec będzie mieć dość czasu, aby ponownie naprowadzić lufę na cel, zanim padnie następny strzał w serii.

Zgodnie z powyższym można uznać że dobrze na celność podczas strzelania seriami wpływa zarówno bardzo duża szybkostrzelność teoretyczna, jak i bardzo mała szybkostrzelność teoretyczna. Można też wywnioskować że przeciętna szybkostrzelność teoretyczna wpływa negatywnie na celność podczas strzelania seriami, bowiem przy takiej szybkostrzelności, lufa zdąży zejść z celu po oddaniu pierwszego strzału w serii, ale jednocześnie czas pomiędzy strzałami będzie zbyt mały, aby po oddaniu pierwszego strzału w serii, strzelec zdążył ponownie naprowadzić lufę na cel, zanim padnie następny strzał w serii.

Jest jednak pewne ale. Przez długi okres nie byłem przekonany co do prawdziwości powyższej tezy, bowiem wiele (a może i większość) wzorów samoczynnej broni strzeleckiej strzela z przeciętną szybkostrzelnością teoretyczną, czyli z taką która ma mieć negatywny wpływ na celność ognia seryjnego. Ujmując to inaczej, multum konstrukcji samoczynnej broni strzeleckiej strzela z szybkostrzelnością teoretyczną wyraźnie niższą od 1200 strzałów na minutę, ale jednocześnie z wyraźnie wyższą od 400 strzałów na minutę. Tutaj dodam że w mojej ocenie ludzie zajmujący się konstruowaniem broni raczej wiedzą jaka szybkostrzelność teoretyczna jest sensowna w samoczynnej broni strzeleckiej. Poniżej kolejny cytat z książki Automatyczna broń strzelecka:

Przeciętnie szybkostrzelność teoretyczna ok. 600 strz/min jest wartością optymalną dla broni przeznaczonych do zwalczania celów naziemnych. W praktyce, w zależności od rodzaju broni i jej przeznaczenia, spotyka się szybkostrzelności teoretyczne od 500 do 1200 strz/min.

 

Dodatkowo, choć w internetowych dyskusjach na temat broni strzeleckiej, jakie toczyły się w języku polskim, czasami spotykałem się z tezą że zarówno wysoka, jak i niska szybkostrzelność teoretyczna, ma pozytywny wpływ na celność ognia seryjnego (a przeciętna szybkostrzelność negatywny), to byłem przekonany że dyskutanci po prostu powtarzają ów tezę za książką Automatyczna broń strzelecka (wśród polskich miłośników broni strzeleckiej jest to książka znana i ceniona).

Ostatnio natrafiłem jednak na pewien ciekawy film. W filmie tym Ian McCollum, autor portalu Forgotten Weapons, również stawia taką tezę (aby usłyszeć ów tezę należy oglądać film od 3:30). Przy czym film dotyczy radzieckiego pistoletu maszynowego PPSz-41 (Pepesza) i zgodnie ze słowami Iana McColluma, jest to właśnie broń w której wysoka szybkostrzelność teoretyczna ma pozytywny wpływ na celność podczas strzelania seriami. Jednocześnie McCollum przywołuje przykład amerykańskiego pistoletu maszynowego M3 „Grease Gun”, w którym to właśnie niska szybkostrzelność teoretyczna ma prowadzić do dobrej celności ognia seryjnego. McCollum stawia też tezę że przeciętna szybkostrzelność teoretyczna może mieć negatywny wpływ na celność podczas prowadzenia ognia seriami. Przy czym wątpię aby Ian McCollum znał język polski, stąd też uważam że człowiek ten nie stawia ów tez poprzez powtarzanie ich za polską książką.

Szybkostrzelność a celność broni

Broń strzelecka o układzie liniowym

Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie broni strzeleckiej charakteryzującej się układem liniowym. Pod pojęciem układ liniowy mam na myśli układ przy którym punkt podparcia kolby znajduje się na przedłużeniu osi lufy. Najpierw jednak opiszę broń charakteryzującą się układem klasycznym, tak więc takim w którym punkt podparcia kolby znajduje się poniżej osi lufy. Poniżej rysunek przedstawiający broń o układzie klasycznym, narysowana broń stylizowana jest nieco na karabinek Kałasznikowa:

 

AKM_opozniacz_1a

Jak widać na powyższym rysunku, punkt podparcia kolby znajduje się poniżej osi lufy. Tak umieszczony punkt podparcia kolby oznacza że spowodowany strzałem odrzut generuje moment obrotowy (zaznaczony na rysunku żółtą strzałką), który z kolei powoduje ruch końca lufy do góry (podrzut, zaznaczony na rysunku fioletową strzałką umieszczoną przy wylocie lufy). Podrzut powoduje wzrost rozrzutu w płaszczyźnie pionowej podczas strzelania seriami, a tym samym spadek celności podczas strzelania seriami. Podrzut utrudnia również prowadzenie szybkiego ognia pojedynczego.

Skoro podrzut to zjawisko negatywnie wpływające na celność, to dobrze było by zjawisko to wyeliminować. Jak więc wyeliminować, albo chociaż zredukować podrzut? Jedna z metod to opracowanie broni charakteryzującej się układem liniowym. Poniżej rysunek przedstawiający broń o układzie liniowym, narysowana broń stylizowana jest nieco na karabinek automatyczny M16:

 

uklad_liniowy

Jak widać na powyższym rysunku, punkt podparcia kolby znajduje się na przedłużeniu osi lufy. Dzięki takiemu rozwiązaniu następuje wyeliminowanie momentu obrotowego charakterystycznego dla układu klasycznego, co z kolei oznacza redukcję, bądź wręcz wyeliminowanie podrzutu. Układ liniowy zyskał sporą popularność we współczesnej indywidualnej broni samoczynnej (strzelającej seriami), co nie powinno zresztą dziwić, bowiem podrzut ma wpływ na celność przede wszystkim podczas strzelania seriami. Przy układzie liniowym występuje konieczność umieszczenia przyrządów celowniczych wysoko ponad osią lufy, stąd też całkiem sporo konstrukcji charakteryzujących się układem liniowym ma celownik umieszczony na chwycie transportowym, który z kolei znajduje się na grzbiecie komory zamkowej.

Dodam że spotkałem się z tezą według której zastosowanie układu liniowego powoduje wzrost odczuwalnego przez strzelca odrzutu. Otóż w układzie klasycznym, gdzie punkt podparcia kolby znajduje się poniżej osi lufy, oddanie strzału powoduje ruch końca lufy do góry (podrzut). Tym samym część energii odrzutu zostaje pochłonięta przez ruch końca lufy do góry (podrzut). Natomiast jeśli idzie o broń w układzie liniowym, zakładając że zastosowanie układu liniowego powoduje wręcz wyeliminowanie podrzutu, po oddaniu strzału nie występuje ruch końca lufy do góry, a tym samym energia odrzutu nie jest w żadnym stopniu pochłonięta przez podrzut, co z kolei oznacza wzrost odczuwalnego przez strzelca odrzutu.

 

Broń strzelecka o układzie liniowym

Opóźniacz kurka w karabinku AKM

Od jakiegoś czasu zastanawiało mnie po co w zmodernizowanym karabinku Kałasznikowa, karabinku AKM (Awtomat Kałasznikowa Modernizirowannyj), zastosowano urządzenie określane mianem opóźniacza kurka. Tutaj dodam że urządzenia tego nie było w oryginalnym, niezmodernizowanym karabinku AK. Spotykałem się co prawda z opiniami że ów opóźniacz kurka miał po prostu za zadanie zmniejszyć szybkostrzelność teoretyczną, ale opinie te nie przemawiały do mnie- wszystkie znane mi źródła wskazują że szybkostrzelność karabinka AKM jest praktycznie taka sama jak karabinka AK. Co prawda spotykałem się też z informacją że AKM ma lżejszy zespół ruchomy od AK, co mogło by wyjaśniać taką samą szybkostrzelność obu karabinków mimo zastosowania opóźniacza kurka w AKM, jednak z tego co wiem różnica dotycząca masy zespołu ruchomego obu karabinków jest bardzo nieznaczna, tak więc nawet bez opóźniacza kurka AKM nie powinien strzelać wyraźnie szybciej od AK. Ogólnie rzecz ujmując, gdyby Sowieci w AKM chcieli po prostu nieznacznie zmniejszyć szybkostrzelność teoretyczną, to najpewniej potrafili by to zrobić w prostszy sposób, niż dodając opóźniacz kurka.

Czemu więc w AKM znalazł się opóźniacz kurka? W mojej ocenie Sowieci przy pomocy tego urządzenia nie tyle chcieli wydłużyć cały cykl pracy broni, co konkretny etap cyklu pracy. Oczywiście, wydłużenie jednego z etapów cyklu pracy broni powinno spowodować choćby nieznaczne wydłużenie całego cyklu, a tym samym przynajmniej nieznaczny spadek szybkostrzelności teoretycznej, ale w karabinku AKM nieznaczne wydłużenie całego cyklu pracy spowodowane działaniem opóźniacza kurka najpewniej jest jedynie skutkiem ubocznym działania opóźniacza, a nie jego celem. Cel działania opóźniacza kurka karabinka AKM to według mnie wydłużenie czasu pomiędzy dojściem zespołu ruchomego w przednie położenie (następujące po oddaniu strzału) a oddaniem kolejnego strzału serii. Poniżej wyjaśniam dokładniej o co mi chodzi:

 

AKM_opozniacz_1a

Powyższy rysunek przedstawia broń stylizowaną nieco na karabinek Kałasznikowa. Na powyższym rysunku czerwone strzałki przechodzące w długie czerwone linie mają za zadanie pokazać że broń nie jest skonstruowana w układzie liniowym (brak układu liniowego oznacza że punkt podparcia kolby jest poniżej osi lufy, taka sytuacja występuje między innymi w karabinku AK). Podczas strzału gazy prochowe napierają na pocisk, powodując jego ruch do przodu. Gazy prochowe napierają jednak nie tylko na pocisk, lecz również na denko łuski, a tym samym na czółko zamka. Owe napieranie na denko łuski, a tym samym napieranie na czółko zamka, oznacza ruch zamka do tyłu. Zakładając że broń ma zamek zaryglowany (a karabinki Kałasznikowa mają zaryglowany zamek we wczesnej fazie cyklu pracy broni), ruch zamka do tyłu oznacza ruch do tyłu całej broni (tak zwany odrzut broni). Przy punkcie podparcia kolby znajdującym się poniżej osi lufy, odrzut broni powoduje wygenerowanie momentu obrotowego (zaznaczony na rysunku żółtą strzałką), który z kolei powoduje ruch końca lufy do góry (tak zwany podrzut, zaznaczony na rysunku fioletową strzałką umieszczoną przy wylocie lufy). Podrzut to zjawisko odbijające się negatywnie na celności broni podczas strzelania seriami. Teraz kolejny rysunek:

 

AKM_opozniacz_2

Teraz widzimy broń w chwili kiedy po oddaniu strzału zespół ruchomy doszedł w swoje skrajne tylne położenie, uderzając w element ograniczający jego ruch do tyłu. Podczas owego uderzenia następuje kolejne przekazanie odrzutu na strzelca, a tym samym kolejne wygenerowanie podrzutu (zakładając że broń nie ma układu liniowego). Jednak z tego co wiem ów kolejne przekazanie odrzutu na strzelca jest zdecydowanie mniejsze względem tego jakie następuje wcześniej, przy zaryglowanym zamku. Ogólnie rzecz ujmując, główny wpływ na powstanie odrzutu, a tym samym na powstanie podrzutu, mają gazy prochowe napierające na zaryglowany zamek (zjawisko występujące we wczesnej fazie cyklu pracy broni), a nie późniejsze uderzenie zespołu ruchomego w element ograniczający jego ruch do tyłu. Teraz następny rysunek:

 

AKM_opozniacz_3

Tym razem widzimy broń w chwili kiedy zespół ruchomy, pod wpływem działania sprężyny powrotnej (nie ma jej na rysunku), dochodzi do swojego skrajnego przedniego położenia, a tym samym uderza w element ograniczający jego ruch do przodu. Uderzenie to powoduje ruch końca lufy w dół (opadnięcie lufy), co może być zjawiskiem pozytywnym, bowiem podczas strzelania seriami może redukować rozrzut w płaszczyźnie pionowej. W karabinku AK, podczas strzelania seriami, pomiędzy dojściem zespołu ruchomego w skrajne przednie położenie, a oddaniem kolejnego strzału serii, następuje zwolnienie kurka i jego uderzenie w iglicę. Jednak w AK czas występujący pomiędzy dojściem zespołu ruchomego w skrajne w przednie położenie, a oddaniem kolejnego strzału serii, jest zbyt krótki, aby maksymalnie wykorzystać opadnięcie lufy w celu redukcji seryjnego rozrzutu pionowego. Stąd też w AKM zastosowano opóźniacz kurka. Urządzenie to wydłuża czas jaki pada od zwolnienia kurka z zaczepu spustowego do uderzenia kurka w iglicę, co z kolei wydłuża czas pomiędzy dojściem zespołu ruchomego w przednie położenie, a oddaniem kolejnego strzału serii. Jednocześnie dłuższy czas pomiędzy dojściem zespołu ruchomego w przednie położenie, a oddaniem kolejnego strzału serii, oznacza więcej czasu na to aby lufa mogła opaść pod wpływem uderzenia zespołu ruchomego w element ograniczający jego ruch do przodu. Opóźniacz kurka ma wpływ jedynie na celność podczas strzelania seriami, stąd też niektóre samopowtarzalne klony AKM opóźniacza kurka nie mają.

Opóźniacz kurka to nie jedyny element zastosowany w AKM aby poprawić jego celność podczas strzelania seriami względem starszego AK. Karabinek AKM ma również umieszczone na końcu lufy urządzenie wylotowe pełniące rolę osłabiacza podrzutu (AK ma jedynie nakrętkę chroniącą zewnętrzny gwint lufy) i umieszczony wyżej punkt podparcia kolby (AKM nadal nie jest bronią charakteryzującą się układem liniowym, ale do układu liniowego bliżej mu niż starszemu AK). Istnieją również źródła według których w AKM suwadło (a tym samym zespół ruchomy) dochodząc w przednie położenie uderza w element umieszczony po lewej stronie broni, co ma podczas strzelania seriami zmniejszyć rozrzut występujący w płaszczyźnie poziomej (w AK suwadło dochodząc w przednie położenie ma uderzać w element umieszczony po prawej stronie broni). Poniżej cytat z napisanej przez Stanisława Kochańskiego książki Automatyczna broń strzelecka, cytat ten odnosi się do zmian wprowadzonych w karabinku AKM względem karabinka AK:

Przeniesienie uderzenia suwadła w przednim położeniu z prawej strony na lewą polepszyło stateczność karabinka w płaszczyźnie poziomej.

 

Wszystko to powoduje że choć AKM jest wyraźnie lżejszy od AK, to jednocześnie, według znanych mi źródeł, podczas strzelania seriami charakteryzuje się mniejszym rozrzutem w płaszczyźnie pionowej od AK. Temat opóźniacza kurka zastosowanego w karabinku AKM poruszony został na forum strzelecka.net, a konkretnie tutaj oraz tutaj.

 

 

Opóźniacz kurka w karabinku AKM