Pistolety- kształt kabłąka spustu

pistolet_kablakPo lewej pistolet z zaokrąglonym kabłąkiem spustu (kabłąk w starym stylu). Po prawej pistolet z kanciastym kabłąkiem o pionowej ściance przedniej.

 

Dziś wpis o broni krótkiej, a konkretnie o tym jak ukształtowany jest kabłąk spustu w pistoletach samopowtarzalnych. Wydawać być się mogło że trudno o jakieś niuanse w przypadku kabłąka spustu- ot, kabłąk to kabłąk, osłona spustu i tyle. Okazuje się jednak że nawet w przypadku czegoś tak nieskomplikowanego jak kabłąk spustu, występują swego rodzaju mody i tendencje.

Ale do rzeczy, stare pistolety miały zaokrąglony kabłąk spustu. Jednak w latach 80. pojawiła się moda na kanciaste kabłąki charakteryzujące się pionową ścianką przednią (bądź prawie pionową). Skąd wzięła się moda na kanciaste kabłąki o pionowej przedniej ściance? Otóż przy tego typu kabłąku, podczas strzelania oburącz, strzelec może oprzeć palec wskazujący ręki niestrzelającej, na przedniej ściance kabłąka. Czyli strzelec praworęczny może oprzeć na przedniej ściance kabłąka palec wskazujący swojej lewej ręki. Niektóre pistolety mają wręcz rowki antypoślizgowe umieszczone na przedniej ściance kabłąka spustu.

Tutaj warto zauważyć że niektóre pistolety dorobiły się kanciastego kabłąka dopiero po pewnym czasie. Przykładowo, czechosłowacki pistolet CZ 75 zaprojektowany w latach 70. początkowo miał zaokrąglony kabłąk spustu w starym stylu, dopiero po pewnym czasie dorobił się kanciastego kabłąka. To samo tyczy się włoskiego pistoletu Beretta 92.

Na zakończenie dodam że czasami spotykam się z krytyką kanciastego kabłąka spustu o pionowej przedniej ściance. Otóż podobno badania przeprowadzone przy wykorzystaniu superszybkiej fotografii wykazały, że podczas strzelania oburącz, opierania palca wskazującego ręki niestrzelającej na przedniej ściance kabłąka, nie ma tak naprawdę sensu. Z taką tezą zdarzało mi się spotkać między innymi czytając magazyn Strzał.

 

Pistolety- kształt kabłąka spustu

Nie trzymaj palca na spuście!

Dziś wpis o pewnej zasadzie, która to zwiększa bezpieczeństwo obsługi broni palnej. Ujmując sprawę bardziej konkretnie, wpis jest o zasadzie, zgodnie z którą należy unikać trzymania palca na spuście. Ale do rzeczy, otóż obecnie zasada aby unikać trzymania palca na spuście, jest bardzo mocno spopularyzowana. Według mnie to dobrze- jestem zdania że trzymanie się tej zasady wyraźnie zwiększa bezpieczeństwo obsługi broni. Jednak już jakiś czas temu doszedłem do pewnego interesującego wniosku- otóż jestem zdania że duża popularność zasady, aby unikać trzymania palca na spuście, to tendencja stosunkowo młoda! Ot, kiedyś byłem przekonany że przynajmniej na zachodzie od zawsze unikano trzymania palca na spuście, a tutaj okazuje się że istotna popularność tej zasady to chyba dopiero lata 80.

Poniżej dowód na prawdziwość mojej tezy, zgodnie z którą wiele lat temu, nie trzymano się zasady, aby unikać trzymania palca na spuście. Jest to kadr z amerykańskiego filmu szkoleniowego, zatytułowanego Combat Firing with Hand Guns. Film tyczy się strzelania z broni krótkiej, a konkretnie z pistoletu M1911. Film powstał w 1944 roku.

palec_spust_m

Na powyższym kadrze, po jego lewej stronie, widzimy kursanta.  Natomiast po prawej stronie kadru znajduje się instruktor. Jak widać na załączonym obrazku, nie dość że kursant trzyma palec na spuście, to jeszcze celuje w instruktora! Czyli nie dość że nie została tutaj zastosowana zasada, aby unikać trzymania palca na spuście, to jeszcze nie zastosowano zasady, aby nie celować do czegoś, czego nie chcemy zniszczyć.

Ergo, okazuje się że stosowane współcześnie zasady, mające zmniejszać ryzyko wypadku podczas obsługi broni palnej, nie są odwieczne. Pisałem o tym między innymi we wpisie o podręcznikach strzeleckich porucznika Jerzego Podoskiego. Aby było jasne- nie namawiam nikogo do lekceważenie współcześnie stosowanych zasad. Dzisiejszy wpis to jedynie swego rodzaju ciekawostka historyczna. Dodam że dyskusja o zasadzie, aby unikać trzymania palca na spuście, toczyła się między innymi na forum strzelecka.net.

Nie trzymaj palca na spuście!

Lot Gagarina- a jednak Makarow

Jakiś czas temu napisałem wpis o broni jaką mógł mieć na pokładzie statku kosmicznego Jurij Gagarin, podczas swojego słynnego lotu w kosmos (link). Postawiłem wtedy tezę że Gagarin miał na pokładzie albo pistolet TT, albo Pistolet Makarowa. Okazuje się że był to Pistolet Makarowa. Zgodnie z napisaną przez Leszka Erenfeichta monografią Pistoletu Makarowa, zamieszczoną w magazynie Strzał.pl (numer z czerwca 2018 roku), to Makarow był pierwszą stworzoną przez człowieka bronią palną wyniesioną na orbitę. Skoro więc Gagarin miał na pokładzie statku kosmicznego broń palną, to musiał to być pistolet Makarowa (lot Gagarina był pierwszym załogowym lotem kosmicznym, a jednocześnie ów lot był lotem orbitalnym).

Dodam że Leszek Erenfeicht w swojej monografii wspomina o sytuacji, kiedy to Pistolet Makarowa jak najbardziej kosmonautom się przydał. Chodzi o misję Woschod-2 z marca 1965 roku, kiedy to lądownik statku kosmicznego wylądował nie tam, gdzie powinien. Lądownik wylądował w tajdze, stąd też kosmonauci (Paweł Bielajew i Aleksiej Leonow) oczekiwali dwie doby na ekipę poszukiwawczą. Zgodnie z tym co napisał Leszek Erenfeicht, ekipa poszukiwawcza odnalazła kosmonautów, kierując się odgłosem strzałów oddawanych przez kosmonautów z pistoletu. W innych źródłach niż monografia Leszka Erenfeichta można spotkać się też z informacją według której kosmonauci użyli pistoletu aby odstraszać wilki.

Lot Gagarina- a jednak Makarow

Pistolet Gagarina

12 kwietnia 1961 roku miała miejsce radziecka misja kosmiczna Wostok-1. Misja ta była pierwszym załogowym lotem kosmicznym. Dzięki wspomnianej misji Jurij Gagarin stał się pierwszym człowiekiem w kosmosie. Podczas misji Wostok-1 wykorzystano statek komiczny Wostok 3KA i rakietę nośną Wostok 8K72K. Chyba każdy słyszał o Juriju Gagarinie, ale jednocześnie mało kto słyszał o tym że pierwszy człowiek w kosmosie miał na pokładzie statku kosmicznego pistolet. Pistolet najpewniej został umieszczony na pokładzie statku aby Jurij Gagarin nie był bezbronny po wylądowaniu na jakimś odludziu w ZSRR. Jaki pistolet został wykorzystany podczas pierwszej załogowej misji kosmicznej? Cóż, tego nie wiem, choć stawiam że był to albo radziecki pistolet TT (zwany tetetką) wprowadzony do uzbrojenia w pierwszej połowie lat 30., albo radziecki Pistolet Makarowa (zwany Makarowem) wprowadzony do uzbrojenia na początku lat 50. Tutaj należy pamiętać że broń strzelecka starzeje się stosunkowo wolno, stąd też to że pistolet TT został wprowadzony do uzbrojenia w latach 30., a był używany w ZSRR w latach 60. i później, to nie jest w mojej ocenie nic dziwnego, tym bardziej jeśli spojrzeć jak długo podstawową bronią krótką amerykańskich żołnierzy był pistolet M1911 wprowadzony do uzbrojenia na początku XX wieku. Niezależnie od tego czy Gagarin miał na pokładzie w tetetkę, czy Makarowa, misja kosmiczna Wostok-1 nie była jedyną radziecką misją kosmiczną podczas której na pokładzie statku kosmicznego znajdowała się broń. Na początku lat 80. Sowieci wprowadzili nawet pistolet TP-82 opracowany specjalnie dla kosmonautów. TP-82 pod względem konstrukcji przypominał skrócony dryling. Broń miała dwie lufy śrutowe kalibru 32/70 i jedną lufę kulową dostosowaną do małokalibrowego naboju pośredniego 5,45×39 mm. Do luf śrutowych przeznaczona była zarówno amunicja śrutowa, jak i amunicja sygnałowa, stąd też TP-82 mógł pełnić nie tylko rolę broni przeznaczonej do samoobrony lub polowania, ale również rolę pistoletu sygnałowego. Ładowanie pistoletu TP-82 odbywało się poprzez złamanie broni i odchylenie bloku luf w dół. Co ciekawe, TP-82 wyposażony był w maczetę, która mogła pełnić rolę kolby dostawnej. Aby maczeta mogła pełnić rolę kolby dostawnej, należało przymocować ją do chwytu pistoletowego broni, a jednocześnie na ostrze maczety założyć osłonę. Inną radziecką bronią kosmiczną było działko R-23M Kartiecz kalibru 23 mm, które stanowiło uzbrojenie stacji kosmicznej Salut-3 (oznaczenie wojskowe Ałmaz-2). Jest to jednak temat na oddzielny wpis.

Pistolet Gagarina

Saturday night special

Saturday night special to istniejący w USA termin oznaczający tanią, słabo wykonaną broń krótką, zazwyczaj  charakteryzującą się niewielkimi wymiarami i strzelającą słabą amunicją. Termin Saturday night special można by próbować przetłumaczyć jako „specjalność sobotniej nocy”, ale zdaję sobie sprawę z tego że jest to tłumaczenie stworzone na kolanie. Nazwa Saturday night special wywodzi się z przekonania że broń określana tym mianem często wykorzystywana jest przez różnych weekendowych mścicieli. Ot, w weekend była impreza, w wyniku imprezy zdradziła kogoś dziewczyna, tym samym zdradzony postanowił kupić tani pistolet lub rewolwer aby dokonać zemsty. Inna nazwa pod którą znane są Saturday night special to junk gun (śmieciowa broń). Termin Saturday night special najprawdopodobniej pojawił się pod koniec lat 60. XX wieku. Tandetna broń krótka z końca XIX i początku XX wieku, będąca odpowiednikiem Saturday night special, występuje w USA pod pojęciem suicide specials, co na upartego można by próbować przetłumaczyć jako „specjalności samobójcy”. Termin suicide specials nie pojawił się na przełomie XIX i XX wieku, ale pod koniec lat 40. XX wieku. Przedstawicielem Saturday night special jest przykładowo broń krótka produkowana pod marką RG (Röhm Gesellschaft). Broń krótka występująca pod marką RG produkowana była od lat 50., najpierw przez niemiecką firmę Röhm GmbH, a od przełomu lat 60. i 70. między innymi przez amerykański oddział tej firmy, RG Industries. Przeniesienie produkcji do USA miało związek z wprowadzeniem przez amerykańskie władze, pod koniec lat 60., Gun Control Act of 1968, który miał między innymi uniemożliwić import do USA broni krótkiej o niewielkich wymiarach. Zaliczany do kategorii Saturday night special rewolwer Röhm RG-14 strzelający nabojem bocznego zapłonu .22 LR (5,6x15R mm) został w 1981r wykorzystany przez Johna Hinckleya podczas próby zamachu na prezydenta USA, Ronalda Reagana. Biorąc pod uwagę trudności ze definiowaniem Saturday night special, postanowiłem poniżej zamieścić fragmenty książki „Mechanicy i Styliści”, a konkretnie fragmenty rozdziału zatytułowanego „Wolność, równość…”. Napisaną przez Seweryna Bidzińskiego książkę „Mechanicy i Styliści” polecam zresztą każdemu kto choć trochę interesuje się bronią strzelecką, bądź choćby tylko rozwojem techniki.



„ …Krwawa dekada suicides nie skończyła się wraz z rokiem 1880. Przeciągnęła się o sto lat; zgięcie palca, ów ruch nieznaczny, do dziś łączy się nader łatwo z groszową bronią i umysłem groszowym – obyczaj pozostał ten sam, zmieniono jedynie nazwę współczesnej tandety.

Saturday night special oznacza broń na sobotnią noc i pełni w Ameryce tę samą rolę co w Polsce kołek od płotu. Jest częścią subkultury. Wymyka się definicji – a więc i zakazom. Legislacyjnie jest trudna, tym bardziej że wszelkie ograniczenia naruszają swobodny obywatelskie, gwarantowane od XVIII wieku Drugą poprawką Konstytucji Stanów Zjednoczonych…”


„ …Gun Control Act z roku 1968 usiłował ograniczyć specjalność sobotniej nocy – przyjmowano kryteria kalibru 22, lufy 2-calowej i ceny…”


„ …obostrzenia obchodzono nadzwyczaj łatwo. Zmieniano ceny, długości lufy, nazwy. Z zakazanego przy okazji PPK powstał PPKS, już legalny…”


(o zamachu na Ronalda Reagana; przypis autora bloga) „ …Rewolwer zamachowca uchodził za esencję Saturday night special. Jego skrótową nazwę RG tłumaczono jako „Rotten Guns”, co oznaczać może zarówno broń „zgniłą moralnie”, jak i „kruchą”, a wreszcie „lipną, tandetną” – w sumie idiom dość wygodny, gdyż wszystkie te cechy RG odpowiadały. Rzecz była wątpliwa, materiał lipny, a cena niska…”

Saturday night special

Na co komu celownik?

Uważam że w powszechnej świadomości broń strzelecka to urządzenie wyposażone w przyrządy celownicze. Oczywiście, zależnie od rodzaju broni przyrządy celownicze mogą być zarówno bardzo proste, czego przykładem pistolety samopowtarzalne wyposażone w muszkę i szczerbinkę, jak i wysoce zaawansowane, czego przykładem celowniki optyczne i elektrooptyczne stosowane w karabinach wyborowych. Jednak nawet niezbyt celna broń strzelecka przeznaczona do strzelania na stosunkowo niewielkie odległości zazwyczaj jakieś przyrządy celownicze ma, choćby skrajnie prymitywne. Przy czym określenie zazwyczaj, nie oznacza zawsze. Otóż można znaleźć wzory broni strzeleckiej pozbawione jakichkolwiek przyrządów celowniczych. Wpis ten będzie przedstawieniem takich wzorów broni strzeleckiej, przy czym postanowiłem ograniczyć się do broni stosunkowo współczesnej, biorąc pod uwagę że w przypadku broni dawnej brak przyrządów celowniczych nie był ewenementem.

 

 

Broń krótka o niewielkich wymiarach

Brak przyrządów celowniczych występuje między innymi w broni krótkiej o niewielkich wymiarach. Nie jest to może nie wiadomo jak często spotykane rozwiązanie, ale nie dość że da się znaleźć pozbawioną przyrządów celowniczych broń krótką która była produkowana seryjnie, to jeszcze brak przyrządów celowniczych ma jakiś tam sens w niewielkiej broni krótkiej skonstruowanej do samoobrony, biorąc pod uwagę że tego typu broń przeznaczona jest do skrytego noszenia i szybkiego użycia na niewielkich odległościach, a w tego typu zastosowaniach przyrządy celownicze mogły by przykładowo zahaczyć o ubranie. Oczywiście, można skonstruować przyrządy celownicze które nie powinny zahaczyć o ubranie podczas szybkiego wyjmowania broni, jednak podczas szybkiego strzelania na niewielkie odległości i tak sensownym pomysłem jest celowanie po lufie. Przykładem broni krótkiej bez przyrządów celowniczych są niektóre Derringery.

 

 

Kadłubowy karabin maszynowy w amerykańskich czołgach

Amerykańskie czołgi z okresu IIwś, takie jak M3/M5 Stuart, M4 Sherman, M24 Chaffe, M26 Pershing, miały z przodu kadłuba, po jego prawej stronie (na prawo od kierowcy), stanowisko strzelca karabinu maszynowego. W amerykańskich czołgach z okresu IIwś, kadłubowy karabin maszynowy obsługiwany przez żołnierza siedzącego obok kierowcy, to M1919A4, broń zasilana taśmowo, strzelająca nabojem karabinowym 7,62×63 mm (30-06). Jak na razie z opisu nie wynika nic specjalnego, w końcu kadłubowy karabin maszynowy obsługiwane przez czołgistę siedzącego obok kierowcy, to standard w okresie IIwś. Takie rozwiązanie miały zarówno czołgi niemieckie od czołgu Panzer III, radziecki czołg T-34, jak i brytyjskie czołgi Cromwell oraz Comet. Jednak w czołgach amerykańskich, kadłubowy karabin maszynowy obsługiwany przez żołnierza siedzącego obok kierowcy, nie był wyposażony w żaden celownik, z którego można by korzystać w sytuacji w której kaem zamontowany był w wozie. Zakładano że strzelec kadłubowego karabinu maszynowego będzie celować obserwując przez peryskop tor lotu pocisków smugowych. Można również uznać że przynajmniej czasami w celowaniu pomóc mogły fontanny piachu wyrzucane przez pociski trafiające w odpowiednie podłoże. Co prawda jakikolwiek celownik był by najpewniej lepszym rozwiązaniem od braku celownika, z drugiej jednak strony karabin maszynowy to broń o dużej szybkostrzelności praktycznej i teoretycznej, co najpewniej ułatwiało trafienie celu w sytuacji braku przyrządów celowniczych. Zresztą, nawet jeśli założyć że kadłubowe karabiny maszynowe amerykańskich czołgów były wyraźnie mniej celne od kadłubowych karabinów maszynowych wyposażonych w przyrządy celownicze, to i tak trudno uznać to za dużą wadę amerykańskich czołgów, bowiem nawet kadłubowe karabiny maszynowe wyposażone w celowniki raczej nie charakteryzowały się dużą skutecznością, skoro w powojennych czołgach przestano stosować ten typ broni.

 

 

Kursowe karabiny maszynowe

Kursowy karabin maszynowy to broń umieszczona w pojeździe na stałe, w przypadku której celowanie odbywa się całym pojazdem. Tego typu broń stosowana była między innymi w czołgach amerykańskich (czołg lekki M2, lekki M3 Stuart, średni M2, wczesny średni M4A1 Sherman) oraz w wozach radzieckich (czołg średni T-44, średni T-54, średni T-55, ciężki IS-2, bojowe wozy piechoty BMD-1 i BMD-2). W przypadku wozów bojowych kursowym kaemem celował kierowca, zazwyczaj pozbawiony jakichkolwiek przyrządów celowniczych. Dodatkowo choć kierowca mógł celować na boki skręcając pojazdem, to nie miał możliwości celowania w pionie. Kursowe karabiny maszynowe okazały się bronią nieskuteczną, stąd może dziwić że nawet w wozach skonstruowanych po zakończeniu IIwś były spotykane (czołgi T-54, T-55, bojowe wozy piechoty BMD-1 i BMD-2), a i w używanych po zakończeniu drugiej wojny światowej czołgach T-34/85 kadłubowy karabin maszynowy był wykorzystywany jako kursowy (nie wożono strzelca kaemu, a załoga była czteroosobowa zamiast pięcioosobowej).

 

 

M231 FPW

Na koniec broń która w mojej ocenie jest swego rodzaju kuriozum. Otóż praktycznie każdy karabinek automatyczny ma przełącznik rodzaju ognia z nastawą na ogień pojedynczy, praktycznie każda broń tego typu strzela z zamka zamkniętego, praktycznie zawsze w takiej broni występuje kolba i przyrządy celownicze. Amerykański M231 FPW jest zaprzeczeniem wszystkich tych reguł. Otóż nie ma on przełącznika rodzaju ognia, a jedynie skrzydełko bezpiecznika z trybem „broń zabezpieczona” i trybem „ogień ciągły”. Broń ta charakteryzuje się również strzelaniem z zamka otwartego, brakiem kolby i brakiem jakichkolwiek przyrządów celowniczych. Zaznaczam że mam na myśli broń produkowaną seryjnie, a nie prototypy, w których kolba występowała. Inną ciekawą cechą karabinka M231 jest strzelanie z bardzo dużą szybkostrzelnością teoretyczną, nawet w porównaniu z karabinkami M16 i M4, które nie charakteryzują się małą szybkostrzelnością teoretyczną. M231 FPW powstał w stosunkowo nietypowym celu. Otóż jest to broń przeznaczona do strzelania przez porty strzeleckie umieszczone w burtach i tylnych drzwiach bojowego wozu piechoty M2 Bradley, bowiem zwykłe pełnowymiarowe odmiany karabinka automatycznego M16 nie za bardzo nadawały się do tego (FPW oznacza Firing Port Weapon). Można oczywiście mieć wątpliwości co do skuteczności strzelania z wnętrza wozu bojowego przez porty strzeleckie przy pomocy karabinka automatycznego, można też mieć wątpliwości czy ma jakikolwiek sens konstruowanie tak wyspecjalizowanej broni jak karabinek do strzelania przez porty strzeleckie. Co prawda M231 FPW mógł w jakimś stopniu pełnić rolę broni przeznaczonej do samoobrony załogi wozu M2 Bradley w razie konieczności opuszczenia pojazdu, jednak do pełnienia takiej roli przydała by się kolba i przyrządy celownicze. Dodam że wprowadzona pod koniec lat 80. odmiana Bradleya o oznaczeniu M2A2 była dopancerzona, a dodatkowe płyty pancerne zasłoniły porty strzeleckie umieszczone na burtach wozu. Jedyne porty strzeleckie jakie pozostały do wykorzystania to porty umieszczone w tylnych drzwiach.

Na co komu celownik?