Półautomatyczna broń strzelecka

Dziś wpis na temat broni strzeleckiej, a konkretnie na temat półautomatycznej broni strzeleckiej. Wpis będzie tyczyć się tego, czy istnieje jakaś półautomatyczna broń strzelecka. Na początek jednak pewna uwaga terminologiczna- otóż w polskiej terminologii, termin broń półautomatyczna, znaczy co innego, niż anglojęzyczny termin semi-automatic firearm. Otóż odpowiednikiem terminu semi-automatic firearm, jest polski termin broń samopowtarzalna.

 

Ujmując to inaczej, w polskiej terminologii broń automatyczna dzieli się na samopowtarzalną, samoczynną i samoczynno-samopowtarzalną. Broń samopowtarzalna to taka, gdzie aby oddać następny strzał, należy jedynie ponownie ściągnąć spust. Taką bronią jest przykładowo pistolet Glock 17. Zgodnie z polską terminologią, Glock 17 nie jest bronią półautomatyczną, lecz bronią automatyczną (a konkretnie automatyczną bronią samopowtarzalną). Natomiast zgodnie z terminologią anglojęzyczną, Glock 17 to semi-automatic firearm. Można w mojej ocenie przyjąć, że jeśli w mediach głównego nurtu słyszymy stwierdzenie broń półautomatyczna, to tak naprawdę chodzi o broń samopowtarzalną (termin semi-automatic firearm często tłumaczony jest niepoprawnie na broń półautomatyczna).

Broń samoczynna (automatyczna broń samoczynna) to taka, która po ściągnięciu spustu strzela, dopóki nie zwolnimy spustu. Taką bronią jest przykładowo radziecki uniwersalny karabin maszynowy PK. Innymi słowami- PK ma jedynie tryb ogień ciągły. Jedyny sposób na oddanie pojedynczego strzału, to odpowiednio krótkie ściągnięcie spustu.

Istnieje również broń samoczynno-samopowtarzalna (automatyczna broń samoczynno-samopowtarzalna). W broni tego typu mamy najczęściej przełącznik rodzaju ognia z trybem do prowadzenia ognia pojedynczego i trybem do prowadzenie ognia ciągłego. Przykładowo, w karabinku Kałasznikowa, jeśli przełącznik rodzaju ognia ustawimy na tryb ogień pojedynczy, to wtedy karabinek Kałasznikowa będzie działać jak broń samopowtarzalna (konieczne ponowne ściągnięcie spustu aby oddać następny strzał). Natomiast jeśli przełącznik rodzaju ognia ustawimy na tryb ogień ciągły, wtedy Kałasznikow będzie strzelać dopóki nie zwolnimy spustu (no, ewentualnie dopóki nie skończą się naboje w magazynku).

 

No dobra, czym jednak w takim razie jest broń półautomatyczna? Otóż broń półautomatyczna to taka, gdzie część cyklu wykonana jest ręcznie, a część automatycznie. Broń półautomatycznie to głównie broń artyleryjska. Przykładowo, armata F-34, stanowiąca uzbrojenie główne czołgu T-34, to broń półautomatyczna. W przypadku armaty F-34 należy ręcznie załadować nabój do komory nabojowej (czyli wyjąć nabój armatni z jakiegoś stelaża/pojemnika/uchwytu i włożyć go do komory nabojowej). Po włożeniu naboju do komory nabojowe zamknięcie zamka odbywa się automatycznie, a po oddaniu strzału następuje automatyczne wyrzucenie łuski. Jednak aby oddać następny strzał, należy kolejny nabój armatni ręcznie włożyć do komory nabojowej. Czyli część cyklu wykonana została ręcznie (włożenie naboju do komory nabojowej), a część automatycznie (zamknięcie zamka, wyrzucenie łuski).

 

Podany powyżej przykład to armata, czyli broń artyleryjska. Czy jednak istnieją jakieś półautomatyczne konstrukcje strzeleckie? Otóż okazuje się że tak, przy czym liczba wzorów (modeli) półautomatycznej broni strzeleckiej jest bardzo mała.

Przykładowo, półautomatyczną bronią strzelecką jest nominalnie radziecki karabin przeciwpancerny PTRD z okresu drugiej wojny światowej. Zgodnie z instrukcją obsługi, w karabinie PTRD należy ręcznie włożyć nabój do komory nabojowej i ręcznie zamknąć zamek, jednak po oddaniu strzału wyrzucenie łuski powinno odbywać się automatycznie. Czyli mamy część cyklu pracy wykonaną ręcznie (włożenie naboju do komory nabojowej, zamknięcie zamka), a część automatycznie (wyrzucenie łuski). Tyle teoria. W praktyce PTRD nie za bardzo chciał samoczynnie wyrzucać łuski- więcej na ten temat napisałem tutaj. Dodam że radziecki karabin przeciwpancerny PTRD to przykład na to, że dobrze jest rozróżniać broń półautomatyczną od broni samopowtarzalnej. Uważam tak, bowiem w okresie drugiej wojny światowej, oprócz PTRD, Sowieci używali również karabinu przeciwpancernego PTRS. Karabin PTRS to automatyczna broń samopowtarzalna. Innymi słowami- w okresie drugiej wojny światowej Sowieci mieli dwa powszechnie spotykane wzory (modele) karabinu przeciwpancernego, z czego jeden był nominalnie półautomatyczny (PTRD), a drugi samopowtarzalny (PTRS).

No dobra, mamy PTRD- ale to raptem jeden wzór, który zresztą miał półautomatykę działającą nie do końca tak, jak należy. Przydał by się jeszcze jakiś wzór półautomatycznej broni strzeleckiej. Takim wzorem jest niemiecki karabin przeciwpancerny Panzerbüchse 38 z okresu drugiej wojny światowej. Był on, tak jak późniejszy PTRD, bronią półautomatyczną. Spotkałem się też z opinią, według której półautomatyczną bronią strzelecką jest granatnik rewolwerowy Milkor MGL. Mam jednak co do tej tezy wątpliwości (link).

 

Reklamy
Półautomatyczna broń strzelecka

Wyrzucanie łuski w karabinie PTRD

Dzisiejszy wpis będzie o broni strzeleckiej. Zacznę jednak dość nietypowo- od pewnego zdarzenia które miało miejsce grubo ponad rok temu. Otóż odwiedził mnie znajomy, który tak jak ja, interesuje się między innymi bronią strzelecką. Rozmowa między mną i znajomym zeszła na radziecki karabin przeciwpancerny PTRD (Protiwotankowoje Rużjo Diegtiariowa) z okresu drugiej wojny światowej. Ja stałem na stanowisku że PTRD był typowym przykładem broni półautomatycznej (nie mylić z bronią samopowtarzalną), to znaczy, że był bronią gdzie należy ręcznie włożyć nabój do komory nabojowej, a jednocześnie gdzie po oddaniu strzału następuje samoczynne wyrzucanie łuski. Znajomy stał natomiast na stanowisku że PTRD łuski samoczynnie nie wyrzucał. Aby sprawdzić kto ma rację, najpierw postanowiliśmy znaleźć w sieci jakiś film na którym widać strzelanie z PTRD. Znaleźliśmy taki film. Na filmie broń nie wyrzuciła samoczynnie łuski, jednak po oddaniu strzału nastąpiło samoczynne częściowe odryglowanie zamka. Samoczynne odryglowanie nastąpiło bowiem rączka zamkową karabinu współpracowała z krzywką stanowiącą część broni. Biorąc pod uwagę że film był nakręcony współcześnie, uważałem że brak samoczynnego wyrzucenia łuski mógł wynikać z użycia amunicji niepełnej mocy. Ot, istniała możliwość że strzelano amunicją słabszą niż oryginalna, aby zmniejszyć ryzyko uszkodzenia zabytkowej broni. No i film wykazał że jednak po oddaniu strzału z PTRD następuje jakieś samoczynne działanie mechanizmów broni- a konkretnie następuje samoczynna współpraca rączki zamkowej i krzywki.

 

PTRD_pol_ma

Rysunek karabinu przeciwpancernego PTRD z polskiej instrukcji obsługi. Na czerwono zaznaczyłem rączkę zamkową (oryginalnie „rączka zamka”), na niebiesko krzywkę z którą rączka zamkowa współpracuje (oryginalnie „występ półokrągły do otwierania zamka”).

 

 

PTRD_tyl

Rysunek z radzieckiej instrukcji obsługi. Na niebiesko zaznaczyłem krzwykę karabinu PTRD z którą współpracuje rączka zamkowa tej broni.

 

Tuż po obejrzeniu filmu przypomniałem sobie o tym że posiadam reprint polskiej instrukcji obsługi do radzieckich karabinów przeciwpancernych z okresu drugiej wojny światowej. Pełny tytuł instrukcji brzmi 14,5 mm RUSZNICE PRZECIWPANCERNE wzór 1941 roku, systemu Simonowa i Diechtiarewa, OPIS I PIELĘGNACJA. Oryginalna instrukcja została wydana przez Wojskowy Instytut Naukowo – Wydawniczy w 1945 roku. W instrukcji, odnośnie karabinu PTRD, można znaleźć taką wzmiankę:

W jednostrzałowej rusznicy ppanc. (rys. 10) siła odrzutu wykorzystywana jest do otwierania zamka i wyrzucania łusek. Przy odchodzeniu części ruchomych (lufa – 1, komora zamkowa – 6 i zamek – 7) do tyłu, rączka zamkowa (8) naciska na występ półokrągły (9) rury kolby i w ten sposób obraca zamek w lewo.

W końcowym ruchu, zamek (7) oddziela się od lufy (1) i wyciąga z komory nabojowej łuskę, którą wyrzutnik wyrzuca przez dolny otwór komory zamkowej, następnie zamek zatrzymuje się w tylnym położeniu.

 

Po zajrzeniu do reprintu instrukcji obsługi i przeczytaniu powyższej wzmianki, znajomy przyznał mi rację, pochwalił też moje źródło. Zgodziliśmy się również że to pewnie użycie amunicji niepełnej mocy doprowadziło do tego że na obejrzanym filmie karabin nie wyrzucił samoczynnie łuski. Sprawa wydawała się zamknięta. Do czasu.

Sporo ponad rok po zakończenia dyskusji zajrzałem na forum strzelecka.net. W jednym z tematów toczyła się dyskusja na temat tego czy karabin PTRD samoczynnie wyrzucał łuskę po oddaniu strzału. Dyskusja zakończyła się konsensusem że w praktyce PTRD nie wyrzucał łuski samoczynnie. To znaczy, nawet w oryginalnej, radzieckiej instrukcji obsługi, można znaleźć wzmiankę o samoczynnym wyrzucaniu łuski. Dodatkowo broń ma krzywkę z którą współpracuje rączka zamkowa karabinu, co sugeruje że PTRD był bronią półautomatyczną. Jednak materiał filmowy, również archiwalne filmy z okresu drugiej wojny światowej, wskazuje że po oddaniu strzału nie następowało samoczynne wyrzucenie łuski. Podobnie współczesne strzelania z PTRD, również takie z użyciem oryginalnej, radzieckiej amunicji, potwierdzają tezę zgodnie z którą PTRD samoczynnie łuski nie wyrzucał. Link do dyskusji na forum strzelecka.net.

Jak to więc było z PTRD? Cóż, według mnie projektując karabin zakładano że będzie on samoczynnie wyrzucał łuskę. W praktyce samoczynne wyrzucenie łuski nie następowało, ale pozostawiono krzywkę z którą rączka zamkowa współpracuje po oddaniu strzału, bowiem dzięki tej krzywce, po strzale, następowało przynajmniej samoczynne częściowe odryglowanie zamka, co ułatwiało nieco pracę strzelcowi.

W sumie mocno zastanawia mnie to że zarówno polska, jak i radziecka instrukcja obsługi, zawierają błędną informację zgodnie z którą karabin ma samoczynnie wyrzucać łuskę. Może radziecka instrukcja obsługi powstała jeszcze w fazie prac nad bronią, kiedy wydawało się że PTRD będzie samoczynnie wyrzucał łuskę po oddaniu strzału, a później instrukcji nie modyfikowano. Natomiast polska instrukcja obsługi powstała najpewniej na bazie instrukcji radzieckiej.

Uważam że przypadek PTRD był zbliżony do przypadku radzieckich półautomatycznych armat kalibru 45 mm. Armaty te miały półautomatykę, ale nie działała ona poprawnie przy niektórych typach amunicji. Armaty te czasami określano mianem armat ćwierćautomatycznych. Mam wrażenie że określenie ćwierćautmat pasuje również do karabinu przeciwpancernego PTRD. Więcej o półautomatyce armat kalibru 45 mm napisałem tutaj.

Dodam że po przeczytaniu dyskusji na forum strzelecka.net niezwłocznie skontaktowałem się ze znajomym i przyznałem mu rację. Jednak ów forumową dyskusję przeczytałem sporo ponad rok po dyskusji ze znajomym, tym samym znajomy dowiedział się o tym że miał rację dopiero po ponad roku. Morał z tej historii jest taki że trzeba ostrożnie podchodzić do słowa pisanego, nawet jeśli idzie o słowo pisane znajdujące się w instrukcji obsługi przeznaczonej do radzieckich karabinów przeciwpancernych z okresu drugiej wojny światowej.

Wyrzucanie łuski w karabinie PTRD

Granatnik Milkor MGL a terminologia

Granatnik rewolwerowy Milkor MGL to ciekawy przykład na to jak niektóre wzory broni wymykają się klasyfikacji (na temat klasyfikacji broni napisałem kiedyś taki tekst). Granatnik MGL to broń w której należy ręcznie, przed strzelaniem, napiąć sprężynę bębna nabojowego, poprzez ręczny obrót bębna. Po oddaniu strzału zmagazynowana w sprężynie bębna energia powoduje obrót bębna nabojowego, przy czym rygiel bębna zwalniany jest przez gazy prochowe. Biorąc pod uwagę że przed strzelaniem z granatnika MGL należy ręcznie napiąć sprężynę bębna, czasami można spotkać się z opinią zgodnie z którą Milkor MGL to broń półautomatyczna (taka w której część cyklu przeładowania odbywa się ręcznie, a część automatycznie). Jednak czy MGL to faktycznie broń półautomatyczna? Według mnie nie. Sprężyna bębna w MGL napinana jest ręcznie przed strzelaniem, jednak już podczas strzelania nie następuje jej napinanie. W mojej ocenie taka sytuacja jaka występuje w przypadku granatnika MGL może być porównana do sytuacji jaka występowała by w przypadku karabinu maszynowego systemu Gatlinga o napędzie elektrycznym, który zasilany był by z akumulatora naładowanego przy pomocy napędzanej ręcznie prądnicy. Choć przed strzelaniem z takiego Gatlinga też należało by użyć siły mięśni (do naładowania akumulatora), to jednak karabin maszynowy Gatlinga nie stał by się z tego powodu bronią półautomatyczną. Spotkałem się również z tezą że Milkor MGL to broń powtarzalna, biorąc pod uwagę konieczność ręcznego napięcia sprężyny bębna. Jednak według mnie określenie broń powtarzalna dobrze pasuje do broni w której po każdym strzale należy dokonać ręcznego przeładowania, a nie do broni w której przed strzelaniem należy ręcznie napiąć jakąś sprężynę broni, aby podczas strzelania korzystać ze zmagazynowanej w niej energii. Wspomniany wcześniej elektrycznie napędzany Gatling zasilany z akumulatora naładowanego przy pomocy ręcznej prądnicy też nie powinien być według mnie uznany za broń powtarzalną. Podobnie Gatlingi starego typu, napędzane bezpośrednio przy pomocy obracanej ręcznie korby, nie są w mojej ocenie bronią powtarzalną, lecz automatyczną bronią napędową, choć z napędem ręcznym. Czym więc jest Milkor MGL? Według mnie do tego typu broni pasuje określenie automatyczna gazodynamiczno napędowa broń samopowtarzalna. Automatyczna, bowiem cały cykl przeładowania wykonany jest automatycznie. Gazodynamiczno napędowa, bowiem część cyklu wykonana jest przy pomocy gazów prochowych (zwolnienie rygle blokującego bęben nabojowy), a część przy pomocy energii zmagazynowanej przed strzelaniem w sprężynie (obrót bębna nabojowego). Jednocześnie Milkor MGL to broń samopowtarzalna, bowiem może strzelać jedynie ogniem pojedynczym. Ewentualnie można uznać że Milkor MGL to automatyczna napędowa broń samopowtarzalna, rezygnując z określenia gazodynamiczna, bowiem w cyklu przeładowania granatnika MGL gazy prochowe nie odgrywają szczególnie istotnej roli. Dyskusja na temat tego czym jest granatnik Milkor MGL toczyła się między innymi tutaj.

Granatnik Milkor MGL a terminologia

Armata ćwierćautomatyczna

Dzisiejszy wpis to pewna anegdota dotycząca artylerii i związanej z nią terminologii. Otóż radzieckie przeciwpancerne armaty holowane i czołgowe kalibru 45 mm, strzelające amunicją 45×386 SR mm, były bronią półautomatyczną. To znaczy, przed oddaniem strzału należało ręcznie włożyć nabój do komory nabojowej, natomiast po oddaniu strzału następowało automatyczne wyrzucenie łuski. Tyle teoria. W praktyce automatyczne wyrzucenie łuski występowało podczas strzelania amunicją przeciwpancerną, jednak nie występowało podczas strzelania amunicją odłamkowo burzącą. Tym samym po wystrzeleniu pocisku odłamkowo burzącego, należało ręcznie usunąć łuskę z komory nabojowej, tak jak w przypadku niewypału (nie mylić z niewybuchem). W związku z tym że półautomatyka wspomnianych radzieckich armat działała poprawnie podczas strzelania amunicją przeciwpancerną, a jednocześnie nie działała poprawnie podczas strzelania amunicją odłamkowo burzącą, spotykany na wielu internetowych forach dyskusyjnych znany i lubiany użytkownik Speedy ukuł żartobliwy termin zgodnie z którym wspomniana broń była bronią ćwierćautomatyczną. Właśnie zbliżamy się do clou anegdoty. Otóż po jakimś czasie okazało się że termin armata ćwierćautomatyczna istniał w ZSRR na długo przed tym jak ukuł go Speedy, jednocześnie termin ten stosowany był przez Sowietów właśnie w odniesieniu do przeciwpancernych i czołgowych armat kalibru 45 mm, strzelających amunicją 45×386 SR mm. Sowieci stosowali termin armata ćwierćautomatyczna w związku z tym że półautomatyka armat strzelających amunicją 45×386 SR mm nie działała poprawnie podczas strzelania amunicją odłamkowo burzącą. Można więc powiedzieć że Speedy dokonał powtórnego wynalezienia terminu ćwierćautomat. Dodatkowo Speedy wynalazł termin ćwierćautomat niezależnie do Sowietów, którzy byli pierwotnymi twórcami tego pojęcia. Więcej na ten temat można znaleźć na forum DWS, konkretnie tutaj oraz tutaj.

Armata ćwierćautomatyczna