Zapasowe odcinki gąsienicy jako dodatkowy pancerz czołgu

Dziś wpis o broni pancernej, a konkretnie o dopancerzaniu czołgów i innych wozów bojowych. Ale do rzeczy, patrząc na zdjęcia z okresu drugiej wojny światowej można zauważyć że przynajmniej czołgi miały pancerz wręcz obwieszony zapasowymi odcinkami gąsienicy. Owe zapasowe odcinki gąsienicy zamocowane na pancerzu miały za zadanie pełnić rolę dodatkowego pancerza (pancerz applique). Tutaj można zadać następujące pytanie- czy przymocowanie do pancerza zapasowego odcinka gąsienicy faktycznie zwiększa efektywność pancerza?

Co do odpowiedzi na powyższe pytanie, spotkałem się z tezą że zapasowe odcinki gąsienicy zamocowane na pancerzu nie poprawiały poziomu ochrony pancernej. Powiem więcej, spotkałem się wręcz z tezą że zamocowanie na pancerzu zapasowego odcinka gąsienicy mogło wręcz pogorszyć poziom ochrony pancernej! Otóż zgodnie z ową tezą, jeśli mamy pochyły pancerz i zamocowany na nim zapasowy odcinek gąsienicy, wtedy klasyczny pocisk przeciwpancerny może nieznacznie zmienić tor lotu po trafieniu w zapasowy odcinek gąsienicy, co z kolei może spowodować że nachylony pancerz będzie chronić gorzej niż gdyby zapasowego odcinka gąsienicy nie było. Ujmując to inaczej, zgodnie z ową tezą możemy mieć sytuację w następującym stylu: pocisk trafia w zamocowany na pochyłym pancerzu odcinek gąsienicy, owe trafienie powoduje że pocisk zmienia nieco swój tor lotu, co z kolei powoduje że pocisk przebywa wnętrza pochyłego pancerza po torze bardziej zbliżonym do optymalnego (z perspektywy pocisku), względem sytuacji w której to pocisk trafił by bezpośrednio w pancerz.

Teza przedstawiona powyżej nie przekonuje mnie jednak. Otóż Sowieci przetestowali efektywność zapasowego odcinka gąsienicy jako dodatkowego pancerza- zgodnie z radzieckim testem, odcinek gąsienicy zamocowany na przedniej górnej płycie kadłuba czołgu T-34, zwiększył efektywność pancerza. Otóż zgodnie z testem, przedni górny pancerz kadłuba czołgu T-34 mógł zostać przebity przez niemiecką armatę 7,5 cm PaK 40 z odległości 1000 metrów, lecz już nie z 1100 metrów. Zamocowanie na przednim pancerzu zapasowego odcinka gąsienicy spowodowało że niemiecka armata była w stanie przebić przedni pancerz radzieckiego wozu z odległości 800 metrów, lecz już nie z 900 metrów. Warto nadmienić że przedni górny pancerz kadłuba czołgu T-34 to pancerz mocno nachylony.

Zapasowe odcinki gąsienicy jako dodatkowy pancerz czołgu

Przedni pancerz czołgu Panzer V „Panther”

Dziś wpis o niemieckim drugowojennym czołgu średnim Panzer V „Panther”, czyli o Panterze, a konkretnie o jej przedniej górnej płycie pancernej kadłuba. Ale do rzeczy- jakiś czas temu napisałem wpis o pochyłym pancerzu, gdzie dałem do zrozumienia że pochyły pancerz może chronić czołg lepiej, niż by to wynikało z jego grubości sprowadzonej. W mojej ocenie dobry przykład na to jak duży może być zysk z zastosowania pochyłego pancerza, to właśnie niemiecka Pantera. Otóż przednia górna płyta pancerna kadłuba Pantery ma grubość 80 mm i jest nachylona pod kątem 55 stopni od pionu- daje to około 140 mm grubości sprowadzonej. Spójrzmy zresztą na poniższy rysunek:

Pantera_przod_m2

Na powyższym rysunku mamy przód Pantery- kolor ciemnozielony to przedni górny pancerz kadłuba czołgu. Jak widać, grubość rzeczywista pancerza to 80 mm, ale już grubość sprowadzona to około 140 mm. Ergo, wydawać by się mogło że przedni górny pancerz kadłuba Pantery powinien chronić mniej więcej tak jak pionowa płyta pancerna o grubości 140 mm. Chronił jednak zdecydowanie lepiej, czego dowodzi ostrzał prowadzony z brytyjskiej armaty 17 funtowej (17 pdr). Otóż wspomniana brytyjska armata, przy wykorzystaniu amunicji pełnokalibrowej z czepcem ochronnym i czepcem balistycznym (amunicja APCBC), przebijała pionową płytę pancerną o grubości 150 mm z odległości 1000 metrów, przy założeniu że prędkość początkowa pocisku wynosi 884 metry na sekundę. Ergo, armata 17 pdr powinna przebić przedni górny pancerz kadłuba Pantery z odległości większej niż 1000 metrów, czyli brytyjska armata powinna radzić sobie dobrze z przednim pancerzem niemieckiego czołgu. Jednak jak dowodzi grafika z epoki, przedni górny pancerz niemieckiego czołgu średniego był trudnym celem dla brytyjskiej armaty:

17pdr_panther_tiger_front

Informacje zamieszczone na powyższej grafice zasadniczo zgadzają się z testem w Isigny, gdzie zdobyczne czołgi Panzer V „Panther” poddane zostały ostrzałowi. Zgodnie z testem, armata 17 pdr miała problem z przebiciem przedniego górnego pancerza kadłuba Pantery nawet z bardzo małej odległości (dystans rzędu 200-400 metrów).

 

Teraz cytat z książki World War II Ballistics: Armor and Gunnery, ze strony numer 92:

Przedni górny pancerz Panter testowanych w Isigny był nachylony od pionu pod kątem 57,6°, 57,1° i 56,9° ze względu na nachylenie podłoża. Zakładając grubość płyty wynoszącą 85 mm, pancerz dobrej jakości powinien chronić jak płyta pionowa o grubości 248 mm, 240 mm i 236 mm przeciwko pociskom kalibru 76 mm, co powinno chronić przed trafieniami z armaty 17 funtowej mimo redukcji jakości pancerza spowodowanej średnimi i dużymi wadami.

Przeciwko przedniemu górnemu pancerzowi Pantery ze średnimi wadami i grubością 85 mm pod kątem 55°, odporność pancerza nadal może przekraczać przebijalność amunicji APCBC armaty 17 funtowej na wszystkich odległościach (odporność równa płycie pionowej o grubości 212 mm po uwzględnieniu mnożnika niedoskonałości pancerza wynoszącego 0,95).

 

Powyższy cytat zawiera informację zgodnie z którą grubość rzeczywista przedniego górnego pancerza Pantery wynosi nie 80 mm, lecz 85 mm- z tego co wiem w pewnym momencie Niemcy pogrubili nieco przedni górny pancerz czołgu z powodu spadającej jakości swoich pancerzy. Na zakończenie, grafika z niemieckiej instrukcji Pantherfibel, pokazująca jak zastosowanie pochyłego pancerza może wpływać na pocisk:

 

Pantherfibel_pochyly_pancerz

Grafika z instrukcji Pantherfibel- jak widać, zastosowanie pochyłego pancerza powoduje że pocisk pokonuje pancerz w nieoptymalny dla siebie sposób.

 

Przedni pancerz czołgu Panzer V „Panther”

Przeciwpancerny pocisk kierowany- kąt natarcia

Dziś wpis o broni rakietowej, a konkretnie o przeciwpancernych pociskach kierowanych. Ale do rzeczy. Otóż jakiś czas temu doszedłem do wniosku że przeciwpancerny pocisk kierowany, którego to tor lotu jest równoległy względem podłoża, musi poruszać się z nosem zadartym do góry, aby kadłub pocisku i jego stateczniki mogły wytworzyć odpowiednią siłę nośną. Ujmując to inaczej- jeśli pocisk będzie poruszał się z nosem zadartym do góry, wtedy pomiędzy kadłubem pocisku a opływającym pocisk powietrzem, powstanie kąt natarcia, dzięki któremu kadłub pocisku zacznie wytwarzać siłę nośną. To samo tyczy się stateczników pocisku. Dodatkowo jeśli pocisk leci z nosem zadartym do góry, wtedy ciąg silnika rakietowego zacznie wspomagać siłę nośną.

Tak więc stworzyłem tezę że przeciwpancerny pocisk kierowany, którego to tor lotu jest równoległy względem podłoża, powinien poruszać się z nosem zadartym do góry. Jakiś czas później natrafiłem na rysunek potwierdzający moje przypuszczenia. Oto rysunek z książki zatytułowanej Rakieta wróg pancerza (autor książki: Jerzy Grzegorzewski):

PPK_kat_natarcia

 

Jak widać na powyższym rysunku, pocisk faktycznie porusza się z nosem zadartym do góry. Jednak można dojść do wniosku że taki sposób poruszania się będzie mieć w niektórych sytuacjach negatywny wpływ na zdolność rażenia celu pancernego. Spójrzmy na poniższy rysunek:

ppk_kat_natarcia_pancerz_m

Na powyższym rysunku pocisk oznaczony cyfrą 1 porusza się poziomo względem podłoża i jest w stanie przebić pionowy pancerz. Pocisk oznaczony cyfrą 2 porusza się z nosem zadartym do góry- pocisk ten nie jest w stanie przebić pionowego pancerza. Zgodnie z rysunkiem, głowica kumulacyjna pocisku 1 wytwarza strumień kumulacyjny o takiej samej przebijalności, jak głowica kumulacyjna pocisku 2.

 

Tutaj można zadać następujące pytanie- czy istniał jakikolwiek przeciwpancerny pocisk kierowany, w którym to odpowiednio nachylono ładunek kumulacyjny względem kadłuba pocisku, aby przeciwdziałać zjawisku opisanemu powyżej? Okazuje się że tak! Był to francuski pocisk ENTAC. Poniżej grafika przedstawiająca taki pocisk- linia niebieska to oś kadłuba pocisku, natomiast linia czerwona to oś ładunku kumulacyjnego.

Entac_linie

 

Przeciwpancerny pocisk kierowany- kąt natarcia

Radzieckie psy przeciwpancerne

Dziś wpis o radzieckiej broni przeciwpancernej, a konkretnie o psach przeciwpancernych. Mam na myśli radziecki projekt polegający na tym aby odpowiednio wyszkolony pies z przymocowanym do ciała ładunkiem wybuchowym służył za broń przeciwpancerną. Pies miał za zadanie pobiec do wrogiego czołgu, gdzie miał nastąpić wybuch ładunku wybuchowego- oczywiście, zakładano że pies nie przeżyje wybuchu, ale zakładano jednocześnie że wybuch będzie w stanie zniszczyć wrogi czołg.

Istnieje dość powszechna teza, zgodnie z którą rodzaj paliwa stosowany w radzieckich czołgach, miał negatywny wpływ na skuteczność psów przeciwpancernych. Otóż podczas drugiej wojny światowej Sowieci stosowali w swoich czołgach silnik Diesla, natomiast Niemcy silnik benzynowy. Zgodnie z ową powszechną tezą, radzieckie psy przeciwpancerne, szkolone przy wykorzystaniu czołgów produkcji radzieckiej, na polu bitwy wolały biec nie do czołgów niemieckich, lecz do czołgów radzieckich, bowiem były w stanie przy pomocy węchu odróżnić czołg napędzany benzyną (czołgi niemieckie z silnikiem benzynowym), od czołgu napędzanego olejem napędowym (czołgi radzieckie z silnikiem Diesla).

Okazuje się jednak że powyższa teza najpewniej nie jest prawdziwa! Otóż podczas drugiej wojny światowej Sowieci psy przeciwpancerne szkolili zasadniczo jedynie w 1941 roku. Jednocześnie w 1941 roku Sowieci nadal mieli na stanie multum czołgów napędzanych silnikiem benzynowym. Ogólnie rzecz biorąc, w 1941 roku, nowsze radzieckie czołgi miały silnik Diesla (czołg średni T-34, czołgi ciężkie KW), a starsze radzieckie czołgi napędzane były silnikiem benzynowym (między innymi czołg lekki T-26 i czołg szybki BT-5). Jak łatwo się domyślić, do takiego zadania jak szkolenie psów przeciwpancernych, wykorzystano starsze czołgi o mniejszej wartości bojowej, czyli wozy napędzane silnikiem benzynowym, a nie nowsze czołgi napędzane Dieslem.

Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

 

 

Radzieckie psy przeciwpancerne

Amunicja przeciwpancerna typu APHE

BR-350B_colour

Powyżej przekrój radzieckiego tępogłowicowego pocisku przeciwpancernego BR-350B który to stosowany był między innymi w armacie czołgowej F-34 i armacie holowanej ZiS-3. Kolor szary to skorupa pocisku, kolor czerwony to ładunek wybuchowy, a kolorem niebieskim zaznaczono zapalnik.

 

Dziś wpis o przeciwpancernej amunicji armatniej z okresu drugiej wojny światowej, a konkretnie o pociskach armatnich określanych z angielska mianem APHE, czyli Armour-Piercing High-Explosive. Idzie tutaj o pełnokalibrowe pociski przeciwpancerne przebijające pancerz dzięki energii kinetycznej wynikłej z prędkości lotu pocisku (czyli przebijające pancerz w sposób klasyczny), mające w swojej dennej części niewielki ładunek wybuchowy. Ów niewielki ładunek wybuchowy to cecha charakterystyczna pocisków APHE- ma on za zadanie wybuchnąć we wnętrzu trafionego wozu. Jak łatwo się domyślić, wybuch ma za zadanie zwiększyć efekt popenetracyjny, przy czym głównym czynnikiem rażącym jest nie tyle fala uderzeniowa wybuchu, co raczej odłamki wygenerowane ze skorupy pocisku poprzez wybuch. Nadmienię że amunicja APHE o typowej konstrukcji ma zapalnik bezwładnościowy umieszczony w części dennej pocisku.

 

Zgodnie z pracą zatytułowaną Podręcznik artylerii (autor: A. D. Blinow), w przypadku amunicji APHE materiał wybuchowy stanowi przeciętnie od 2% do 3% masy pocisku. Zgodnie z tą samą pracą, w przypadku amunicji odłamkowo-burzącej materiał wybuchowy stanowi od 10% do 15% masy pocisku. Więcej o współczynniku napełnienia pocisków artyleryjskich można znaleźć tutaj.

Przykładem pocisku typu APHE jest radziecki tępogłowicowy pocisk przeciwpancerny BR-350B stosowany w radzieckich drugowojennych armatach kalibru 76,2 mm (między innymi armata czołgowa F-34 i holowana ZiS-3). Zawierał on 119 gram materiału wybuchowego. Dla porównania, wystrzeliwany z tych samych armat pocisk odłamkowo-burzący OF-350 zawierał 710 gram materiału wybuchowego.

 

Wydawać by się mogło że pocisk APHE powinien po przebiciu pancerza zadać znacznie większe straty załodze trafionego wozu, względem niewybuchowego pocisku przeciwpancernego. Tak jednak nie było. Zgodnie z brytyjskim dokumentem zatytułowanym A survey of casualties amongst armoured units in north west Europe (badanie strat wśród jednostek pancernych w północno-zachodniej Europie), różnica pomiędzy efektywnością pocisków APHE a efektywnością niewybuchowych pocisków przeciwpancernych, była mniejsza niż 20% (choć oczywiście różnica była na korzyść pocisków APHE). Pisząc o efektywności mam na myśli straty zadane załodze trafionego wozu w razie przebicia pancerza.

 

Pociski APHE miały nie tylko zaletę pod postacią nieznacznie większego efektu popenetracyjnego, ale również wady. Przykładowo, spotkałem się z tezą zgodnie z którą pociski APHE miały nieznacznie mniejszą przebijalność względem niewybuchowych pocisków przeciwpancernych (zakładam że porównujemy pociski wystrzeliwane z takiej samej armaty, stojące na tym samym etapie rozwoju technicznego). Spotkałem się również z informacją że pociski APHE mogły mieć problem z przebiciem pancerza przestrzennego– spójrzmy zresztą na poniższy rysunek:

Panzer_III_spaced_armour

Na powyższym rysunku widać niemiecki czołg średni Panzer III J z okresu drugiej wojny światowej. Czerwona strzałka wskazuje na przedni górny pancerz kadłuba wozu- przy czym płyta pancerna koloru czerwonego to płyta zewnętrzna, a płyta pancerna koloru niebieskiego to płyta wewnętrzna. Pomiędzy obiema płytami jest pusta przestrzeń. Można więc uznać że przedni górny pancerz kadłuba czołgu Panzer III J to pancerz przestrzenny. Podobno przy tego typu pancerzu, pocisk typu APHE mógł wybuchnąć tuż po przebiciu zewnętrznej płyty pancernej, nie przebijając płyty wewnętrznej. Taka sytuacja najpewniej prowadziła jedynie do uszkodzenia wozu, a nie do jego zniszczenia. Przy trafieniu niewybuchowym pociskiem przeciwpancernym problem nie występuje- taki pocisk nie wybuchnie zbyt wcześnie podczas przebijania pancerza przestrzennego.

 

Na zakończenie, podczas drugiej wojny światowej amunicja APHE stosowana była przez Niemców, Sowietów i Amerykanów. Brytyjczycy natomiast byli do tego typu amunicji negatywnie nastawieni- podobno Brytyjczycy wręcz deaktywowali wybuchowość pocisków APHE otrzymywanych od Amerykanów. Pociski APHE stosowane były również po zakończeniu drugiej wojny światowej- tego typu amunicją mogły strzelać między innymi radzieckie zimnowojenne czołgi średnie T-54/T-55.

Amunicja przeciwpancerna typu APHE

T-34 in Action- ciekawe cytaty

Dzisiejszy wpis tyczy się radzieckiego czołgu średniego T-34 z okresu drugiej wojny światowej, przy czym wpis bazuje na cytatach z książki T-34 in Action. Muszę zaznaczyć że mam na myśli książkę Artioma Drabkina i Olega Szeremieta, a nie książkę Stevena Zalogi o tym tytule.

 

Spójrzmy więc na pierwszy cytat:

Ogólnie rzecz biorąc, pozycja kierowcy była najlepsza z perspektywy czołgisty: „Kierowca miał największe szanse przeżycia”, według Bodnara, dowódcy plutonu. „On siedział nisko i był pochyły pancerz przed nim”. Kiriczenko argumentuje że: „zasadniczo dolna część kadłuba była ukryta przez nierówności terenu, więc była trudna do trafienia. Jednak górna część kadłuba była wysoko nad podłożem i otrzymywała większość trafień. Więc ludzie którzy siedzieli w wieży ginęli częściej niż ci którzy siedzieli poniżej”. Statystycznie, podczas wcześniejszej części wojny, większość trafień przypadała na kadłub czołgu. Zgodnie ze wspomnianym wcześniej raportem z NII-48, 81 procent trafień przypadało na kadłub i 19 na wieżę. Jednakże, więcej niż połowa trafień była niegroźna (brak przebicia bądź jedynie częściowe przebicie pancerza): 89 procent trafień w przednią górną część kadłuba, 66 procent trafień w przednią dolną część kadłuba i 40 procent trafień w boki kadłuba nie przebijało pancerza. Na koniec, 42 procent trafień przypadało na przedziały silnikowy i transmisji, które to trafienia były niegroźne dla załogi. Z drugiej strony, wieża była przebijana stosunkowo łatwo, jej słabszy pancerz odlewany zapewniał słabą ochronę nawet przed pociskami kalibru 37 mm wystrzeliwanymi z działek przeciwlotniczych. Sytuację pogarszał fakt że wieża T-34 często stanowiła cel dla potężniejszych dział takich jak działo przeciwlotnicze kalibru 88 mm i długolufowe działo kalibru 75 mm i 50 mm niemieckich czołgów. Nierówności terenu wspomniane przez Kiriczenkę miały około jednego metra wysokości w warunkach prowadzenia działań w Europie. Połowa tego metra przypadała na prześwit pojazdu, reszta- na 1/3 wysokości kadłuba. Większa część przodu kadłuba nie była osłonięta przez nierówności terenu.

Podczas gdy właz kierowcy był opisywany jako wygodny przez wszystkich weteranów z którymi rozmawiano, byli oni jednomyślni w krytyce włazu wieży wczesnych wersji T-34, którą to wieżę przezywali oni „pirożok” (pieróg) z powodu jej charakterystycznego kształtu. Briuchow opisał go [właz] jako zły: „Był bardzo ciężki i trudny do otworzenia, jeśli się zaciął- nikt nie mógł wyjść”. Wtóruje mu dowódca czołgu, Nikołaj Jedwokimowicz Głuchow: „Duży właz- bardzo niewygodny, bardzo ciężki”.

 

Powyższy cytat zawiera tezy, z którymi to już się spotykałem, a które to jednocześnie wydają mi się sensowne. W cytacie pada teza zgodnie z którą w czołgu T-34 pozycje kadłubowe (kierowca i strzelec kaemu) były bardziej bezpieczne od pozycji wieżowych (dowódca i ładowniczy). W mojej ocenie ta teza ma sens- jeśli wrogi pocisk przebił pancerz kadłuba, to mógł bezpośrednio trafić nie tylko czołgistów kadłubowych, lecz również czołgistów wieżowych. Uważam tak, bowiem w typowym czołgu, dolna część ciała czołgistów wieżowych znajduje się tak naprawdę w kadłubie. Natomiast jeśli wrogi pocisk przebił pancerz wieży, to raczej nie miał istotnych szans trafić czołgistów siedzących w kadłubie. Pada też teza jakoby to w typowej sytuacji dolny metr czołgu był zasłonięty przez nierówności terenu- również ta teza nie jest dla mnie nowością. Uważam zresztą że jest to teza sensowna- pole bitwy nie jest równe jak stół. Dane zgodnie z którymi podczas drugiej wojny światowej czołgi częściej trafiane były w kadłub niż w wieżę to też jak dla mnie nic dziwnego- jestem zdania że w przypadku typowego czołgu drugowojennego mamy do czynienia z sytuacją w której to wieża jest znacznie mniejsza od kadłuba. Co do informacji zgodnie z którą w czołgu T-34 duży procent trafień przypadał na przedział napędowy wozu (przedział silnikowy i transmisji)- informacja ta potwierdza moje przypuszczenia. Otóż jakiś czas temu natrafiłem na informacje zgodnie z którymi w okresie drugiej wojny światowej bardzo duży procent trafień przypadał na boki kadłuba czołgu. Jednocześnie patrząc od boku na T-34 można zauważyć że około połowa długości kadłuba tego czołgu to przedział napędowy. Doszedłem więc do wniosku że jeśli jakiś pocisk trafiał w bok kadłuba T-34, to były istotne szanse na to że trafienie przypadnie na przedział napędowy.

 

Poniżej kolejny cytat z książki T-34 in Action, tym razem cytat tyczy się badania przeprowadzonego przez NII-48 na jesieni 1942 roku:

Duży procent groźnych uszkodzeń przypadający na boki a nie na przód (270 spośród 432 trafień przypadających na badane kadłuby było na ich bokach) może być wyjaśniony słabym zapoznaniem załóg z technicznymi charakterystykami ochrony pancernej czołgu bądź słabą widocznością z czołgu skutkującą tym że załogi nie są w stanie zauważyć rozstawionego działa i obrócić wieży w pozycję najmniej zagrożoną pociskami przeciwpancernymi. Jest konieczne lepsze poznanie załóg z taktyczną charakterystyką pancerza ich maszyn i zapewnienie lepszej widoczności z nich.

 

Mój komentarz do powyższego cytatu: wyszkolenie załóg i widoczność z wnętrza wozu nie musiały mieć według mnie istotnego związku z sytuacją w której to boki czołgu trafiane były częściowej niż przód. Według znanych mi danych, w okresie drugiej wojny światowej, również czołgi zachodnie częściej trafiane były w boki niż w przód. Takie informacje padają między innymi w raporcie ORO-T-117 (Survey of allied tank casualties in World War II).

T-34 in Action- ciekawe cytaty

PPK z systemem kierowania MCLOS- tor lotu pocisku

Dziś wpis o przeciwpancernych pociskach kierowanych (PPK), a konkretnie o PPK z systemem kierowania MCLOS (Manual Command to Line Of Sight, czyli po polsku kierowanie ręczne z wykorzystaniem metody trzech punktów). We wpisie poruszona zostanie problematyka toru lotu takiego pocisku. Wpis bazuje na pracy zatytułowanej Szkolenie operatorów przeciwpancernych pocisków kierowanych. Praca ta, wydana w 1967 roku jako dodatek do piątego numeru Przeglądu wojsk lądowych, została napisana przez podpułkownika dyplomowanego magistra Kazimierza Grzeszczaka.

Ujmując to innymi słowami, clou dzisiejszego wpisu to cytat z pracy Szkolenie operatorów przeciwpancernych pocisków kierowanych, przy czym cytat ten tyczy się toru lotu przeciwpancernego pocisku kierowanego, charakteryzującego się systemem kierowania MCLOS. Oto cytat ze wspomnianej pracy, z rozdziału zatytułowanego Charakterystyka optymalnego nawyku śledzenia w kierowaniu pociskiem bojowym:

 

Obserwacja strzelań prowadzonych z grupami eksperymentalnymi i kontrolnymi w większości wypadków potwierdziła założenie, że jeżeli operator miał ukształtowany optymalny nawyk śledzenia na trenażerze i podczas kierowania pociskiem bojowym stosował zasady teorii strzału, to trafiał w cel pierwszymi bojowymi pociskami.

Jednocześnie obserwacja operatorów dopuszczonych do strzelania po raz pierwszy dowiodła, że są oni niezmiernie zaangażowani pod względem emocjonalnym. To emocjonalne zabarwienie czynności śledzenia pocisku bojowego ma negatywny wpływ na większość operatorów, zwłaszcza podczas kierowania pierwszym pociskiem.

Posługując się rysunkiem 10, na którym przedstawiono wykresy optymalnych sposobów śledzenia podczas strzelania pociskiem bojowym, spróbujemy przedstawić psychologiczną analizę czynności śledzenia operatora.

ppk_tor_lotu_m

[aby zobaczyć rysunek w większej rozdzielczości, należy kliknąć tutaj– przypis autora bloga]

Na rysunku 10a pokazano idealny sposób kierowania pociskiem wykluczający wypadek zetknięcia się pocisku z ziemią. Operator w tym wypadku sterowałby pociskiem na wysokości wykluczającej zetknięcie się pocisku z ziemią i obniżałby go do linii celowania tuż przed celem. Wymagałoby to od operatora znajomości odległości pocisku od celu w każdym punkcie toru lotu. A to przekracza jego możliwości. Dlatego takiego sposobu naprowadzenia nie można zastosować.

Na rysunku 10b, c, d przedstawiono najdoskonalsze sposoby naprowadzenia pocisku na różne odległości. Sposoby te polegają na tym, że lot pocisku jest stopniowo obniżany, tak aby na linię celowania mógł wejść w określonym czasie. Od punktu P2 linii celowania pocisk jest naprowadzany metodą trzech punktów (oko-pocisk-cel) na tzw. odcinku bojowym (ataku). Sterując pociskiem na odcinku bojowym operator musi skupić uwagę i spokojnie kierować. Na tym odcinku istnieje największe prawdopodobieństwo zetknięcia się pocisku z ziemią.

Jest zrozumiałe, że z punktu widzenia możliwości psychicznych operatora odcinek naprowadzenia metodą trzech punktów powinien być jak najkrótszy. Ponadto obliczono, że prawdopodobieństwo zetknięcia się pocisku z ziemią zwiększa się wraz z upływem czasu lotu pocisku na linii celowania. Dlatego czas naprowadzania metodą trzech punktów na różnych odległościach strzelania będzie różny, co będzie się łączyło z koniecznością wykonywania przez operatora odpowiednich czynności śledzenia i oceny czasu lotu.

Podczas obserwowania strzelań pociskiem bojowym w wielu wypadkach stwierdzono u operatorów brak odporności psychicznej pod wpływem napięcia emocjonalnego w naprowadzeniu pocisku już na odcinku zbliżania do celu. Niektórzy pod wpływem złudzeń psychicznych dążyli do jak najszybszego sprowadzania pocisku na linię celowania (oko-pocisk-cel). Ponadto duże napięcie emocjonalne operatora doprowadziło do tego, że strzelanie takie kończyło się przeważnie uderzeniem pocisku w ziemię.

Operatorzy, którzy poznali technikę kierowania pociskiem bojowym i przestrzegali na odcinku zbliżania się do celu zasad kierowania nim w określonym czasie i na odpowiedniej wysokości, potrafili pocisk odpowiednio wystabilizować i płynnie wprowadzić na odcinek bojowy (ataku).

Jeden z operatorów, który w czasie strzelania trafił pierwszym pociskiem, powiedział:

 

„Pierwszy pocisk zaobserwowałem w środku górnego pola widzenia lunety celowniczej i spostrzegłem, że pocisk miarowo schodził w dół, dałem mu więc lekki sygnał do góry.

Pocisk po ułamku sekundy zareagował i wzniósł się się nieco do góry. Przez kilka sekund prowadziłem pocisk nad celem; był dokładnie zgrany z kierunkiem obserwacji.

Drugi pocisk prowadziłem w identyczny sposób”.

 

Z wypowiedzi tej wynika, że operator stosował dobrą technikę śledzenia pocisku bojowego, zapewniającą właściwe wykonanie zadania.

PPK z systemem kierowania MCLOS- tor lotu pocisku

Alianckie armaty kontra Pantera i Tygrys

Dziś wpis o dwóch niemieckich czołgach z okresu drugiej wojny światowej- a konkretnie o czołgu średnim Panzer V Panther (Pantera) i czołgu ciężkim Panzer VI Tiger (Tygrys). Oba wozy uchodzą za pojazdy bardzo dobrze opancerzone jak na drugowojenne standardy. Tym samym dziś przyjrzymy się temu, jaki poziom ochrony pancernej oferował pancerz obu pojazdów.

 

Najpierw spójrzmy na grubość sprowadzoną pancerza obu wozów (sprowadzoną do pionu). Tygrys miał przedni pancerz kadłuba o grubości rzeczywistej wynoszącej 100 mm. Boczne górne płyty kadłuba miały 80 mm grubości rzeczywistej, a boczne dolne 60 mm. W przypadku Tygrysa można przyjąć że grubość rzeczywista odpowiada mniej więcej grubości sprowadzonej, bowiem pancerz czołgu Tiger był odchylony od pionu pod bardzo małym kątem (pancerz praktycznie pionowy).

Teraz przyjrzymy się Panterze. Przedni górny pancerz Pantery miał 80 mm grubości rzeczywistej, przy czym był on nachylony pod kątem 55 stopni od pionu, co dawało trochę poniżej 140 mm grubości sprowadzonej. Warto też zauważyć że pancerz nachylony potrafi być bardziej skuteczny niż by to wynikało z grubości sprowadzonej. Ego, przedni górny pancerz Pantery był bardziej odporny od przedniego pancerza Tygrysa. Co innego boki kadłuba- początkowo boczny górny pancerz Pantery miał 40 mm grubości rzeczywistej, przy nachyleniu pod kątem 40 stopni od pionu. Dawało to 52 mm grubości sprowadzonej. W późniejszych wersjach Pantery zastosowano boczny górny pancerz o grubości rzeczywistej wynoszącej 50 mm, przy nachyleniu pod kątem 30 stopni od pionu, co dawało 57 mm grubości sprowadzonej. Boczny dolny pancerz Pantery miał 40 mm grubości (zarówno rzeczywistej, jak i sprowadzonej, bowiem był to pancerz pionowy). Boczny dolny pancerz mógł być dodatkowo zasłonięty fartuchem o grubości 5 mm- dawało to 45 mm bocznego dolnego pancerza. Można więc uznać że boczny pancerz Pantery był zdecydowanie słabszy od bocznego pancerza Tygrysa.

Tutaj warto zauważyć że grubość sprowadzona przedniego pancerza kadłuba czołgu Tiger (100 mm), nie wydaje się ekstremalnie wielka, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę bardzo dużą masę wozu (57 ton). Dla porównania- znacznie lżejszy radziecki czołg średni T-34 (masa w granicach 26-32 ton) miał przedni górny pancerz o grubości sprowadzonej wynoszącej około 90 mm. Również amerykański czołg średni M4 Sherman (masa w okolicach 30 ton) miał grubość sprowadzoną przedniego górnego pancerza wynoszącą 90 mm. Taka argumentacja jest jednak w moich oczach naciągana. Otóż pancerze nie walczą z wrogimi pancerzami, lecz z wrogimi armatami. Jeżeli mamy w czołgu pancerz o grubości (dajmy na to) 50 mm, który dobrze chroni przed wrogimi pociskami, to jest to pancerz dobry. Jeżeli mamy w czołgu pancerz o grubości 80 mm, który słabo chroni przed wrogimi pociskami, to jest to pancerz słaby. Tutaj należy zadać pytanie: jak dobrze pancerz Tygrysa (i Pantery) chronił przed wrogimi pociskami?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie, posłużę się kilkoma grafikami. Z tego co wiem grafiki te pochodzą z okresu drugiej wojny światowej. Dodam że w zamieszczonych poniżej grafikach brano pod uwagę nie tylko czołg ustawiony do armaty idealnie przodem oraz idealnie bokiem, lecz również czołg ustawiony do armaty przednim rogiem. W mojej ocenie to istotne, bowiem czołg ustawiony do armaty przednim rogiem, może być bardziej odporny na ostrzał, niż taki sam czołg ustawiony do armaty idealnie przodem bądź idealnie bokiem. Spójrzmy więc na pierwszą grafikę:

 

75mm_panther_tiger

Powyższa grafika przedstawia odporność Tygrysa i Pantery na ostrzał prowadzony z armaty M3 75 mm, przy użyciu amunicji przeciwpancernej M61 (pełnokalibrowy pocisk z czepcem ochronnym i czepcem balistycznym, w terminologii anglojęzycznej APCBC). Armata M3 75 mm stanowiła uzbrojenie amerykańskich czołgów średnich M4 Sherman (była to ta słabsza armata montowana w Shermanach). Jak widać, przód obu niemieckich pojazdów był wręcz kuloodporny dla armaty M3. Również boczny pancerz obu niemieckich wozów, był w stanie ochronić przed ostrzałem prowadzonym z armaty M3, przy odpowiednim nachyleniu w płaszczyźnie poziomej. Widać też że boczny pancerz Tygrysa chronił lepiej niż boczny pancerz Pantery. Teraz kolejna grafika:

 

M7_gun_panther_tiger

Grafika zamieszczona powyżej przedstawia odporność Tygrysa i Pantery na ostrzał prowadzony z amerykańskiej armaty M7, przy użyciu amunicji przeciwpancernej M62 (pełnokalibrowy pocisk z czepcem ochronnym i czepcem balistycznym). Armata M7 stanowiła uzbrojenie amerykańskiego niszczyciela czołgów M10. Warto zauważyć że pod względem osiągów, armata M7 była bardzo zbliżona do armaty M1 76 mm, stanowiącej uzbrojenie późnych czołgów Sherman (ta mocniejsza armata Shermanowska). Zgodnie z powyższą grafiką, armata M7 mogła przebić pancerz Tygrysa jeśli stał on przodem bądź bokiem do armaty. Jeśli jednak Tygrys stał przednim rogiem do armaty, wtedy zarówno pancerz przedni, jak i boczny, chroniły przed ostrzałem. Na powyższej grafice widać również wysoką odporność przedniego górnego pancerza Pantery i znacznie mniejszą odporność jej pancerza bocznego. Czas na kolejną grafikę:

 

17pdr_panther_tiger_front

Tym razem odporność obu niemieckich wozów na ostrzał prowadzony z brytyjskiej armaty 17 funtowej, przy użyciu pełnokalibrowych pocisków przeciwpancernych z czepcem ochronnym i czepcem balistycznym. Dodam że armata 17 funtowa stanowiła między innymi uzbrojenie czołgów Sherman Firefly (brytyjski tuning Shermana). Zgodnie z powyższą grafiką, armata 17 funtowa miała duże szanse przebić pancerz obu niemieckich wozów, lecz widać również że w niektórych sytuacjach pancerz obu pojazdów był w stanie ochronić przed brytyjską armatą. Oto kolejna grafika:

 

17pdr_panther_tiger_rear

Tym razem znów ostrzał prowadzony przez armatę 17 funtową przy użyciu amunicji APCBC, lecz w tym przypadku niemieckie wozy ustawione są tyłem bądź tylnym rogiem do armaty. Powyższa grafika nie zainteresowała mnie zbytnio, bowiem raczej niewiele pocisków trafia w tylny pancerz wozu.

 

Na koniec przydała by się jakaś konkluzja. Tak więc w mojej ocenie prawdziwa jest powszechna opinia, zgodnie z którą czołgi Panther i Tiger, charakteryzowały się dobrym poziomem ochrony pancernej. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę że jeszcze w pierwszej połowie 1944 roku Amerykanie nie używali bojowo Shermanów z armatą M1 76 mm (ta mocniejsza armata). Sowieci co prawda w pierwszej połowie 1944 roku używali bojowo czołgów T-34-85, lecz nadal w tym okresie u Sowietów dominowały T-34 (T-34-76) uzbrojone w armatę F-34, która nie była wcale lepsza od amerykańskiej armaty M3 75 mm, stanowiącej uzbrojenie wczesnych i średnich Shermanów. A jak można zobaczyć na pierwszej grafice, armata M3 75 mm nie była przesadnie dobrą bronią, jeśli chcieć zwalczać Pantery i Tygrysy.

Alianckie armaty kontra Pantera i Tygrys

Przed zwalczaniem czołgów wypij kawę

Jakiś czas temu napisałem wpis o pociskach kierowanych wykorzystujących system kierowania MCLOS. W przypadku systemu kierowania tego typu, operator kieruje pociskiem mniej więcej tak jak samochodem zabawką bądź modelem latającym. Na pocisku znajduje się flara, a operator kieruje pociskiem przy pomocy drążka (joysticka), patrząc na świetlną kropkę generowaną przez flarę. Taki system kierowania wymaga od operatora dużej wprawy. Pożądana jest również dobra kondycja psychofizyczna operatora podczas kierowania pociskiem.

No właśnie, dochodzimy do kondycji psychofizycznej i czynników mających na nią wpływ. Jeden z czynników mogących mieć wpływ na kondycję psychofizyczną to spożycie kofeiny. Czy więc spożycie kofeiny ma wpływ na skuteczność prowadzenia ognia przy pomocy pocisków rakietowych wykorzystujących system kierowania MCLOS? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, należy zajrzeć do pracy zatytułowanej Szkolenie operatorów przeciwpancernych pocisków kierowanych, która to tyczy się pocisków wykorzystujących system kierowania MCLOS. Ów praca została wydana w 1967 roku, jako dodatek do piątego numeru Przeglądu wojsk lądowych. Autor pracy to podpułkownik dyplomowany magister Kazimierz Grzeszczak. Oto cytat ze wspomnianej pracy:

 

Celem przeprowadzonych eksperymentalnych badań wpływu kofeiny na czynności psychomotoryczne operatora było ustalenie, jaki wpływ kofeina wywiera na podniesienie wskaźników śledzenia i zmniejszenie popełnianych błędów.

Badania przeprowadzono z grupą 10 operatorów. Przebiegały one następująco:

-przed podaniem kofeiny przeprowadzono strzelanie wstępne (zadanie 1s), połączone ze sprawdzeniem koordynacji ruchów za pomocą trenometru;

-każdemu operatorowi podano szklankę mocnej naturalnej kawy o zawartości około 0,2 g kofeiny.

Następnie przeprowadzono strzelania kontrolne (zadanie 1s) po upływie 1 godziny, 2 godzin i 3 godzin od chwili podania operatorom kofeiny.

Badania wykazały, że kofeina ogólnie dodatnio wpływa na czynności psychomotoryczne operatora i zmniejsza liczbę popełnianych błędów. Kofeina sprawa, że na pewien czas poprawia się u operatorów wskaźnik częstotliwości trafiania i polepsza się precyzja ruchu rąk podczas badań prowadzonych za pomocą trenometru. Najbardziej dodatni wpływ kofeiny uwidocznił się w pierwszej i drugiej godzinie od jej podania.

Na rysunku 12 widać, że grupowy wskaźnik częstotliwości trafienia w stosunku do badań wstępnych był po pierwszej godzinie większy o 15%, po drugiej- o 8% i po trzeciej- o 3%. Stopniowy spadek wskaźnika należy tłumaczyć zmniejszeniem wpływu kofeiny na organizm operatorów i wzrostem zmęczenia…

…Stwierdzono wyraźną poprawę w szybkości reakcji, zwłaszcza podczas strzelania do celów ruchomych na małe odległości, gdy prędkość tych celów była duża.

Na podstawie jednorazowego badania wpływu kofeiny na poprawę czynności śledzenia oraz psychikę operatora nie można wyciągać ogólnych wniosków. Ostateczne wnioski muszę być poparte dodatkowymi badaniami. Można jednak z pewnością stwierdzić, że zarówno w praktyce szkoleniowej, jak i w warunkach bojowych, gdy operator jest bardzo zmęczony, podanie mu kofeiny dodatnio wpłynie na wyniki strzelań.

 

ppk_kofeina_m

Grafika z pracy zatytułowanej „Szkolenie operatorów przeciwpancernych pocisków kierowanych”.

 

Przed zwalczaniem czołgów wypij kawę

Pociski artyleryjskie- współczynnik napełnienia

Dziś wpis o amunicji artyleryjskiej, a konkretnie o parametrze który zwie się współczynnikiem napełnienia, bądź też współczynnikiem wypełnienia. Co określa współczynnik napełnienia? Otóż współczynnik ten określa jak duży procent masy pocisku stanowi kruszący materiał wybuchowy znajdujący się w pocisku. Przykładowo, zgodnie z książką Podręcznik artylerii, tom I (autor: A. D. Blinow, Wydawnictwo MON, 1953 rok) od 10 do 15% masy pocisku odłamkowo-burzącego stanowi materiał wybuchowy. Czyli współczynnik napełnienia pocisków odłamkowo-burzących wynosi od 0,10 do 0,15. Dodam że zgodnie ze wspomnianym już Podręcznikiem artylerii, grubość ścianek pocisków odłamkowo-burzących wynosi od 1/8 do 1/7 kalibru. Zaznaczę również że pociski odłamkowo-burzące mają za zadanie zwalczać przeciwnika zarówno siłą wybuchu, jak i odłamkami.

Oprócz pocisków odłamkowo-burzących, istnieją również pociski burzące. Tego typu pociski mają za zadanie zwalczać przeciwnika głównie siłą wybuchu. Pociski burzące charakteryzują się większym współczynnikiem napełnienia od pocisków odłamkowo-burzących, czyli w przypadku pocisku burzącego ponad 15% jego masy stanowi materiał wybuchowy. Zgodnie z Podręcznikiem artylerii, materiał wybuchowy stanowi do 20% masy pocisku burzącego, a grubość ścianek pocisków tego typu wynosi od 1/15 do 1/10 kalibru.

Występują także pociski odłamkowe, mające za zadanie zwalczać przeciwnika głównie odłamkami wygenerowanymi podczas wybuchu. Pociski odłamkowe mają mniejszy współczynnik napełnienia od pocisków odłamkowo-burzących. Czyli w przypadku pocisków odłamkowych mniej niż 10% masy pocisku stanowi materiał wybuchowy.

 

Kruszący materiał wybuchowy stosowano nie tylko w pociskach przeznaczonych do zwalczania celów nieopancerzonych (pociski odłamkowo-burzące, burzące i odłamkowe). Również używane w okresie drugiej wojny światowej klasyczne pełnokalibrowe pociski przeciwpancerne potrafiły zawierać ładunek kruszącego materiału wybuchowego. Tego typu pociski miały za zadanie najpierw przebić pancerz wrogiego czołgu bądź innego wozu bojowego, a następnie wybuchnąć w jego wnętrzu. W anglojęzycznej terminologii, klasyczne pełnokalibrowe pociski przeciwpancerne wyposażone w ładunek kruszącego materiału wybuchowego, określane są mianem APHE (Armor-Piercing High-Explosive). Zgodnie z Podręcznikiem artylerii, w przypadku tego typu amunicji, od 2 do 3% masy pocisku stanowił materiał wybuchowy. W książce tej można znaleźć również wzmiankę zgodnie z którą w przypadku amunicji APHE grubość ścianek pocisku wynosiła od 1/4 do 1/3 kalibru.

Pociski artyleryjskie- współczynnik napełnienia