Broń palna pod wodą

Dziś wpis o broni palnej, a konkretnie o tym czy broń palna działa pod wodą. Przy czym pisząc o broni palnej, mam na myśli zwykłą broń palną, przeznaczoną do walki na lądzie. Nie mam na myśli konstrukcji specjalnie zaprojektowanych do użycia pod wodą, takich jak pistolet SPP-1 bądź karabinek APS. A zatem- czy zwykła broń palna jest w stania działać pod wodą? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przytoczę pewne zdarzanie, jakie miało miejsce w Polsce lat 90.

Otóż w latach 90., na Mazurach, doszło do sytuacji, w której kłusownicy zaatakowali funkcjonariuszy Państwowej Straży Rybackiej. Strażnicy zostali zaatakowani na jednym z mazurskich jezior, kiedy to płynęli łódką. Podczas ataku jeden z kłusowników wciągnął do wody funkcjonariusza i zaczął go topić. Podtapiany funkcjonariusz oddał pod wodą strzał ze swojego pistoletu, lecz strzał nie poskutkował. Podtapiany strażnik oddał więc drugi strzał- tym razem skuteczny. Po oddaniu drugiego strzału napastnik przestał topić strażnika, a następnie owy kłusownik popłynął do brzegu, skąd został zabrany przez swoich kompanów. Jakiś czas później napastnik został znaleziony w szpitalu z raną postrzałową prawego podudzia. Postrzał doprowadził do wieloodłamkowego złamania kości piszczelowej.

Dodam że strażnik uzbrojony był w polski pistolet P-64, czyli 9 mm pistolet wzór 1964. Jest to działająca na zasadzie odrzutu zamka swobodnego broń samopowtarzalna, strzelająca radzieckim nabojem 9×18 mm. Nabój ten określany jest potocznie mianem nabój Makarowa bądź 9 mm Makarow, od Pistoletu Makarowa, który jest najbardziej popularną bronią strzelającą owym nabojem. Trzeba jednak pamiętać że konstruktor Pistoletu Makarowa, Nikołaj Makarow, nie skonstruował naboju 9×18 mm. Nabój został skonstruowany przez Borysa Siemina.

Wróćmy jednak do mazurskiego zdarzania. Sprawa trafiła do sądu, który to zwrócił się z zapytaniem do Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia (WITU), czy możliwe jest oddanie pod wodą dwóch strzałów z pistoletu P-64. Przeprowadzone w WITU doświadczenie wykazało, że zanurzony w wodzie pistolet P-64, przeładowuje się poprawnie po oddaniu strzału. Czyli możliwe jest oddanie pod wodą dwóch strzałów z takiego pistoletu. Dodam że podczas doświadczenia pistolet zanurzony był w wodzie na głębokość 20 centymetrów, a woda miała temperaturę 12 stopni Celsjusza. Jednak obie te informacje raczej nie mają istotnego znaczenia.

Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia jednak na tym nie poprzestał. W instytucie postanowiono również sprawdzić, czy pocisk wystrzelony z trzymanego pod wodą pistoletu P-64, jest w stanie doprowadzić do takich obrażeń, jakie występowały u kłusownika. Aby to sprawdzić, najpierw oddano pod wodą strzał z pistoletu P-64, do deski sosnowej o grubości 25 mm. Podczas testu, pomiędzy wylotem lufy pistoletu a deską, była odległość wynosząca 0,5 metra (owe pół metra uznano za maksymalną odległość z jakiej mógł paść strzał oddany pod wodą przez strażnika). W wyniku podwodnego testu pocisk wbił się w deskę na głębokość 12 mm. Następnie testy napowietrzne wykazały że wystrzelony z pistoletu P-64 pocisk, wbijający się w deskę sosnową na głębokość 12 mm, ma prędkość wynoszącą 140 metrów na sekundę i energię kinetyczną 94 Jouli na centymetr kwadratowy. Po zakończeniu testu uznano że taka energia jest wystarczająca do zadania obrażeń występujących u kłusownika. Testy przeprowadzone w WITU potwierdziły więc prawdziwość zeznać strażnika.

Tutaj nadmienię iż czasami uznaje się że aby pocisk był w stanie skuteczne porazić cel żywy, powinien mieć w momencie uderzenia energię kinetyczną wynoszącą co najmniej 150 Jouli na centymetr kwadratowy. Z drugiej jednak strony, za niebezpieczne dla człowieka uważane są już pociski i odłamki, mające energię kinetyczną wynoszącą ponad 19,6 Jouli na centymetr kwadratowy, przy założeniu że masa pocisku bądź odłamka jest nie mniejsza niż 0,2 grama (pocisk z radzieckiego naboju 9×18 mm ma masę wynoszącą około 6 gram).

Reasumując, przynajmniej niektóre wzory lądowej broni palnej są w stanie poprawnie działać pod wodą. Jednocześnie przynajmniej niektóre pociski projektowane pierwotnie do użytku lądowego, zachowują skuteczność podczas strzelania podwodnego, zakładając bardzo małą odległość pomiędzy wylotem lufy a celem.

Na zakończenie, wpis napisałem na podstawie artykułu Strzały pod wodą. Artykuł ten, napisany przez Andrzeja Kowalczyka, zamieszczony został w Magazynie Strzeleckim Colt, numer 5-6 1995.

Reklamy
Broń palna pod wodą

Granatnik Milkor MGL a terminologia

Granatnik rewolwerowy Milkor MGL to ciekawy przykład na to jak niektóre wzory broni wymykają się klasyfikacji (na temat klasyfikacji broni napisałem kiedyś taki tekst). Granatnik MGL to broń w której należy ręcznie, przed strzelaniem, napiąć sprężynę bębna nabojowego, poprzez ręczny obrót bębna. Po oddaniu strzału zmagazynowana w sprężynie bębna energia powoduje obrót bębna nabojowego, przy czym rygiel bębna zwalniany jest przez gazy prochowe. Biorąc pod uwagę że przed strzelaniem z granatnika MGL należy ręcznie napiąć sprężynę bębna, czasami można spotkać się z opinią zgodnie z którą Milkor MGL to broń półautomatyczna (taka w której część cyklu przeładowania odbywa się ręcznie, a część automatycznie). Jednak czy MGL to faktycznie broń półautomatyczna? Według mnie nie. Sprężyna bębna w MGL napinana jest ręcznie przed strzelaniem, jednak już podczas strzelania nie następuje jej napinanie. W mojej ocenie taka sytuacja jaka występuje w przypadku granatnika MGL może być porównana do sytuacji jaka występowała by w przypadku karabinu maszynowego systemu Gatlinga o napędzie elektrycznym, który zasilany był by z akumulatora naładowanego przy pomocy napędzanej ręcznie prądnicy. Choć przed strzelaniem z takiego Gatlinga też należało by użyć siły mięśni (do naładowania akumulatora), to jednak karabin maszynowy Gatlinga nie stał by się z tego powodu bronią półautomatyczną. Spotkałem się również z tezą że Milkor MGL to broń powtarzalna, biorąc pod uwagę konieczność ręcznego napięcia sprężyny bębna. Jednak według mnie określenie broń powtarzalna dobrze pasuje do broni w której po każdym strzale należy dokonać ręcznego przeładowania, a nie do broni w której przed strzelaniem należy ręcznie napiąć jakąś sprężynę broni, aby podczas strzelania korzystać ze zmagazynowanej w niej energii. Wspomniany wcześniej elektrycznie napędzany Gatling zasilany z akumulatora naładowanego przy pomocy ręcznej prądnicy też nie powinien być według mnie uznany za broń powtarzalną. Podobnie Gatlingi starego typu, napędzane bezpośrednio przy pomocy obracanej ręcznie korby, nie są w mojej ocenie bronią powtarzalną, lecz automatyczną bronią napędową, choć z napędem ręcznym. Czym więc jest Milkor MGL? Według mnie do tego typu broni pasuje określenie automatyczna gazodynamiczno napędowa broń samopowtarzalna. Automatyczna, bowiem cały cykl przeładowania wykonany jest automatycznie. Gazodynamiczno napędowa, bowiem część cyklu wykonana jest przy pomocy gazów prochowych (zwolnienie rygle blokującego bęben nabojowy), a część przy pomocy energii zmagazynowanej przed strzelaniem w sprężynie (obrót bębna nabojowego). Jednocześnie Milkor MGL to broń samopowtarzalna, bowiem może strzelać jedynie ogniem pojedynczym. Ewentualnie można uznać że Milkor MGL to automatyczna napędowa broń samopowtarzalna, rezygnując z określenia gazodynamiczna, bowiem w cyklu przeładowania granatnika MGL gazy prochowe nie odgrywają szczególnie istotnej roli. Dyskusja na temat tego czym jest granatnik Milkor MGL toczyła się między innymi tutaj.

Granatnik Milkor MGL a terminologia