Pocisk kontra mur i blacha

mur_stal_pocisk

Grafika z pracy zatytułowanej „Podręcznik artylerii, tom I”. Po lewej stronie rysunek przedstawiający układ „mur o grubości 11 centymetrów plus umieszczona przed murem blacha o grubości 4 mm”. Po prawej stronie rysunek przedstawiający układ „mur o grubości 11 centymetrów plus umieszczona za murem blacha o grubości 2 mm”.

 

Dziś wpis dotyczący przebijalności amunicji strzeleckiej. Wpis ten bazuje na pracy o tytule Podręcznik artylerii, tom I (autor: A. D. Blinow, Wydawnictwo MON, 1953 rok). Otóż zgodnie ze wspomnianą pracą, pocisk wystrzelony z francuskie rusznicy M-86, przebija mur o grubości 11 centymetrów, nawet jeśli tuż przed murem umieścić blachę o grubości 4 mm. Jednak, co ciekawe, jeśli blachę umieścić nie przed murem, lecz tuż za murem, to wtedy pocisk muru nie przebija, nawet jeśli blacha będzie mieć jedynie 2 mm grubości.

Czemu druga osłona (mur o grubości 11 cm plus umieszczona za nim blacha o grubości 2 mm) wykazuje większą odporność od osłony pierwszej (mur o grubości 11 cm plus umieszczona przed nim blacha o grubości 4 mm)? Otóż podczas przebijania pierwszej osłony, pocisk po dokonaniu przebicia blachy, podczas przebijania muru, jest w stanie spowodować oderwanie się kawałka cegły, stanowiącej część muru. Ów oderwanie się kawałka cegły ułatwia pociskowi przebicie przeszkody. Natomiast podczas przebijania drugiej przeszkody, oderwanie się kawałka cegły jest utrudnione, ze względu na blachę umieszczoną tuż za murem. Brak oderwania się kawałka cegły utrudnia pociskowi przebijanie muru.

Jak widać na powyższym przykładzie, pancerz warstwowy to ciekawe i skomplikowane zagadnienie. Czasami cieńszy układ (11 cm mur plus 2 mm blacha umieszczona za nim) może chronić lepiej od układu o większej grubości (11 cm mur plus 4 mm blacha umieszczona przed nim). Na zakończenie, nie wiem czym była ów francuska rusznica M-86. Może autorowi chodziło o francuski karabin Lebel Mle 1886.

Reklamy
Pocisk kontra mur i blacha

Strzelanie z zamka otwartego

Dziś wpis o budowie broni strzeleckiej, a konkretnie o broni strzelającej z zamka otwartego. Otóż istnieje zarówno broń strzelecka strzelająca z zamka zamkniętego (głównie pistolety i karabiny), jak i broń strzelecka strzelająca z zamka otwartego (głównie pistolety maszynowe i karabiny maszynowe).

Jeśli idzie o broń strzelającą z zamka zamkniętego, to w tego typu broni, zarówno po dokonaniu nabicia broni, jak i podczas przerw w strzelaniu, zamek pozostaje w przednim położeniu. Wpis ten tyczy się jednak broni strzelającej z zamka otwartego. Przyjrzyjmy się więc broni strzelającej z zamka otwartego:

zamek_otwarty_1_mPowyższy rysunek przedstawia broń strzelającą z zamka otwartego, która nie jest gotowa do strzału. Naboje znajdują się w magazynku, a zamek jest w przednim położeniu. Nie ma naboju w komorze nabojowej. Przyjmijmy że chcemy broń nabić. Spójrzmy więc na kolejny rysunek:

zamek_otwarty_2_mPowyżej rysunek przedstawiający nabijanie broni strzelającej z zamka otwartego. Strzelec odciąga rączkę zamkową w tylne położenie, co powoduje ruch zamka w tylne położenie. Teraz kolejny rysunek:

zamek_otwarty_3_mPowyżej rysunek przedstawiający nabitą broń strzelającą z zamka otwartego. Zamek przytrzymywany jest w tylnym położeniu przez zaczep spustowy, a nabój znajduje się na linii dosyłania. Jak widać, mimo tego że broń jest nabita (gotowa do strzału), nie ma naboju w komorze nabojowej. Czerwona strzałka wskazuje na okno wyrzutowe łusek. Okno wyrzutowe zaznaczyłem, bowiem na powyższym rysunku dobrze widać, że przy gotowej do strzału broni strzelającej z zamka otwartego, zanieczyszczenia mogą łatwo dostać się do wnętrza komory zamkowej przez okno wyrzutowe łusek- jeśli zanieczyszczenia natrafią na okno wyrzutowe łusek, to nie osiądą na ściance zamka, lecz po prostu wlecą do wnętrza broni. Skoro mamy nabitą broń, to możemy oddać strzał. Spójrzmy na kolejny rysunek:

zamek_otwarty_4_mPowyżej rysunek przedstawiający broń strzelającą z zamka otwartego w momencie tuż po ściągnięciu spustu. Zielona strzałka w okolicy kabłąka spustu symbolizuje ściąganie spustu, natomiast strzałka bordowa ruch zaczepu spustowego. Po ściągnięciu spustu, zamek zostaje zwolniony z zaczepu spustowego i rusza w przednie położenie, dzięki sprężynie powrotnej. Podczas tego ruchu zamek pobiera nabój z magazynka i wprowadza go do komory nabojowej. Ruch zamka (ewentualnie zamka i suwadła), elementu o dość dużej masie, następujący po ściągnięciu spustu, może powodować destabilizację broni pomiędzy ściągnięciem spustu, a odpaleniem naboju. Stąd też przyjmuje się że strzelanie z zamka otwartego negatywnie wpływa na celność ognia pojedynczego. Kolejny rysunek:

zamek_otwarty_5_mPowyżej moment odpalenia naboju. W broni strzelającej z zamka otwartego, odpalenie naboju następuje natychmiast po wprowadzeniu go do wnętrza komory nabojowej. Tuż przed odpaleniem naboju, następuje dojście zamka w przednie położenie, a tym samym uderzenie zamka w przednią część broni. Ów uderzenie, następujące tuż przed odpaleniem naboju, może mieć negatywny wpływ na celność, choć niekoniecznie- zamek uderzający w przednią część broni, może powodować ruch broni skutkujący opadnięciem końca lufy, a ów opadnięcie końca lufy (ruch końca lufy w dół) może pozytywnie wpływać na celność (choć wydaje mi się że raczej w ogniu seryjnym, a nie pojedynczym).

W broni strzelającej z zamka otwartego, nabój pozostaje we wnętrzu komory nabojowej jedynie przez ekstremalnie krótki okres, pomiędzy wprowadzeniem naboju do komory nabojowej, a zbiciem spłonki. Broni strzelającej z zamka otwartego nie przenosi się z nabojem w komorze nabojowej. Stąd też przy strzelaniu z zamka otwartego, znacznie spada ryzyko samozapłonu naboju w komorze nabojowej, pod wpływem wysokiej temperatury- zagadnienie istotne w karabinach maszynowych, które przeznaczone są do prowadzenie bardzo intensywnego ognia.

Jeśli idzie o sposób w jaki zbijana jest spłonka, strzelanie z zamka otwartego umożliwia znaczne uproszczenie mechanizmy uderzeniowego. Nie trzeba kurka bądź bijnika napędzanego swoją własną sprężyną- w pistoletach maszynowych strzelających z zamka otwartego stosowano powszechnie iglicę stałą osadzoną na zamku. Iglicę stałą widać na rysunkach (mały element koloru fioletowego znajdujący się na przedniej części zamka). Możliwość uproszczenia broni jest szczególnie istotna w pistoletach maszynowych.

zamek_otwarty_6_mNa powyższym rysunku nabój został już odpalony, a zamek ruszył samoczynnie w tylne położenie. Nastąpiło wyrzucenie łuski przez okno wyrzutowe.

 

zamek_otwarty_7_mPowyżej rysunek przedstawiający broń po tym jak skończył się cykl przeładowania- po oddaniu strzału zamek pozostał w tylnym położeniu, przytrzymywany przez zaczep spustowy. Można teraz oddać kolejny strzał (zamek w tylnym położeniu, nabój na linii dosyłania). Zanieczyszczenia ponownie mogą łatwo dostać się do wnętrza broni przez okno wyrzutowe łusek. Ogólnie rzecz ujmując, przy broni strzelającej z zamka otwartego, zamek pozostaje w tylnym położeniu podczas przerw w strzelaniu.

 

Jak już wspominałem, strzelanie z zamka otwartego stosowane jest głównie w pistoletach maszynowych i karabinach maszynowych. Przy czym mam wrażenie że w przypadku pistoletów maszynowych idzie głównie o to aby broń uprościć, natomiast w przypadku karabinów maszynowych idzie o spadek szans na samozapłon naboju w komorze nabojowej, pod wpływem wysokiej temperatury. Spotkałem się też z tezą że strzelanie z zamka otwartego pozytywnie wpływa na chłodzenie lufy- przy broni strzelającej z zamka otwartego, podczas przerw w strzelaniu, zamek pozostaje w tylnym położeniu, co oznacza lufę otwartą od obu stron. Mam jednak wątpliwości czy ów otwarcie lufy od obu stron zapewnia jej lepsze chłodzenie (taka dyskusja na forum strzelecka.net).

We wpisie tym dałem do zrozumienia że strzelanie z zamka otwartego zwiększa szanse na to że zanieczyszczenia dostaną się do wnętrza broni. Jest to jednak nie do końca idealna generalizacja- owszem, w wielu wzorach broni tak jest, jednak istnieją takie konstrukcje broni strzeleckiej, gdzie strzelanie z zamka otwartego nie powoduje wzrostu szans na to że zanieczyszczenia wpadną do wnętrza broni.

Strzelanie z zamka otwartego to dobry pomysł w przypadku karabinu maszynowego, choć są pewne wyjątkowe sytuacje, kiedy to lepiej aby kaem strzelał z zamka zamkniętego. Mam na myśli karabiny maszynowe stanowiące uzbrojenie dawnych samolotów myśliwskich napędzanych śmigłem. Otóż w tego typu samolotach stosowano powszechnie karabiny maszynowe strzelające przez tarczę śmigła. Aby pociski wystrzeliwane z karabinu nie trafiały w łopaty śmigła, stosowano synchronizatory, dzięki którym broń strzelała tylko wtedy, kiedy łopaty śmigła nie znajdowały się przed lufą. Broń strzelająca z zamka otwartego słabo nadaje się do zsynchronizowania ze śmigłem samolotu, bowiem w broni strzelającej z zamka otwartego, występuje długi czas pomiędzy zwolenieniem zaczepu spustowego, a odpaleniem naboju.

W strzelających z zamka otwartego pistoletach maszynowych występowało pewne ryzyko. Otóż w tego typu broni mogło dojść do sytuacji w której zamek cofnie się zbyt słabo, aby zatrzymać się w tylnym położeniu na zaczepie spustowym, ale wystarczająco daleko, aby wprowadzić nabój do komory nabojowej i go odpalić. Ów sytuacja mogła nastąpić przykładowo pod wpływem uderzenia broni o twarde podłoże- pistolety maszynowe budowano powszechnie w oparciu o zasadę działania zwaną odrzutem zamka swobodnego, która wymagała zastosowania odpowiednio ciężkiego zamka, a duża masa zamka oznacza dużą siłę bezwładności. Aby problemowi zaradzić, zaczęto stosować bezpieczniki, które umożliwiały unieruchomienie zamka w przednim położeniu.

Broni strzelającej z zamka otwartego nie przenosi się z nabojem w komorze nabojowej (nie dlatego, że to niebezpieczne, ale dlatego, że jest to w pewnym sensie niemożliwe), co ma pewien negatywny wpływ na ilość naboi w obrębie broni. Jeśli mamy (przykładowo) pistolet maszynowy strzelający z zamka otwartego, zasilany z magazynków na 30 naboi, to nie możemy przenosić broni w stylu 30 naboi w magazynku plus nabój w komorze nabojowej, łącznie 31 naboi w obrębie broni. Z drugiej strony, z zamka otwartego strzelają głównie pistolety maszynowe i karabiny maszynowe, gdzie i tak ilość naboi w obrębie broni jest duża.

W zasilanej magazynkowo broni strzelającej z zamka otwartego (przynajmniej jeśli idzie o powszechnie spotykane wzory) wyjęcie magazynka z gniazda oznacza rozładowanie broni- naboju w komorze nabojowej i tak nie powinno być. Podczas gdy w broni strzelającej z zamka zamkniętego, samo wyjęcie magazynka z gniazda, niekoniecznie oznacza rozładowanie broni (jeden nabój nadal może pozostawać we wnętrzu komory nabojowej, nawet po wyjęciu magazynka z gniazda). Z drugiej jednak strony, w zasilanych taśmowo karabinach maszynowych strzelających z zamka otwartego, wyjęcie taśmy nie musi oznaczać rozładowania- w niektórych wzorach, mimo wyjęcia taśmy amunicyjnej, jeden z naboi nadal może pozostawać na linii dosyłania.

Strzelanie z zamka otwartego umożliwia zbudowanie broni działającej na zasadzie odrzutu zamka swobodnego z wyrzutem (nie mylić ze zwykłym odrzutem zamka swobodnego). Tego typu zasada działania nie jest możliwa do zastosowania w broni strzelającej z zamka zamkniętego.

 

 

 

Strzelanie z zamka otwartego

Przebijalność amunicji strzeleckiej

Dziś wpis o przebijalności amunicji strzeleckiej. Wbrew pozorom nie zawsze pocisk o większej energii kinetycznej, osiąga większą przebijalność. Dużo zależy również od obciążenia przekroju poprzecznego powierzchni, materiału z jakiego wykonano rdzeń pocisku oraz kształtu rdzenia. Często pocisk o mniejszej energii kinetycznej oraz mniejszym kalibrze charakteryzuje się lepszą przebijalnością niż pocisk większego kalibru o większej energii kinetycznej. Przebijalność takich osłon jak beton czy drewno zależy również od stabilności pocisku, pocisk mniej skłonny do koziołkowania i fragmentowania powinien lepiej przebijać osłony wykonane z takiego materiału od pocisku bardziej skłonnego do tego typu zachowania. Dalej zamieszczam wyniki różnego rodzaju testów przebijalności amunicji strzeleckiej.

 

 

Przebijanie płyty stalowej o grubości 3,5 mm:

Podczas przeprowadzonego w latach 80. testu standardowa natowska pancerna płyta stalowa o grubości 3,5 mm została ostrzelana amunicją 7,62×39 mm, 5,45×39 mm, 5,56×45 mm SS92, 5,56×45 mm SS109, 5,56×45 mm XM777, 7,62×51 mm, 4,85×49 mm oraz 4,7×21 mm. Płyty nie testowano na odporność wobec pocisków z naboju 7,62x54R mm. Testowano również hełm stalowy stanowiący wyposażenie wojska zachodnioniemieckiego oraz hełm stalowy wykorzystywany przez wojsko amerykańskie. Dane pochodzą z Wojskowego Przeglądu Technicznego oraz książki Automatyczna Broń Strzelecka (autor: Stanisław Kochański).

-Pocisk z radzieckiego naboju pośredniego 7,62×39 mm przebił natowską płytę z odległości 280 metrów. Zastosowano pocisk zwykły PS (prędkość początkowa 715 m/s, masa pocisku 7,9g, rdzeń stalowy). Strzelano z karabinka AKM z lufą o długości 415 mm, o skoku gwintu 240 mm.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej belgijskim małokalibrowym nabojem pośrednim 5,56x45mm SS92 (prędkość początkowa 965 m/s, masa pocisku 3,56 g, rdzeń ołowiany, odpowiednik amerykańskiej amunicji M193) przebił natowską płytę z odległości 400 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 485 metrów, hełm amerykański z 515 metrów. Strzelano z karabinka FN FNC z lufą o długości 450mm, o skoku gwintu 305 mm (12 cali).

-Pocisk wystrzelony z broni na radziecki małokalibrowy nabój pośredni 5,45×39 mm przebił natowską płytę z odległości 555 metrów. Zastosowano pocisk 7N6 (prędkość początkowa 900 m/s, masa pocisku 3,4 g, rdzeń stalowy). Strzelano z karabinka AK-74 z lufą o długości 415 mm, o skoku gwintu 195 mm.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej belgijskim nabojem karabinowym 7,62×51 mm SS77 (prędkość początkowa 840 m/s, masa 9,3 g, rdzeń ołowiany, odpowiednik amerykańskiej amunicji M80) przebił natowską płytę z odległości 620 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 640 metrów, hełm amerykański z 800 metrów. Strzelano z karabinu FN FAL z lufą o długości 533 mm, o skoku gwintu 305 mm (12 cali).

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej standardowym natowskim małokalibrowym nabojem pośrednim 5,56×45 SS109 (prędkość początkowa 915 m/s, masa 4 g, rdzeń stalowy, amerykański odpowiednik tej amunicji to nabój M855) przebił natowską płytę z odległości 640 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 1150 metrów, hełm amerykański z 1300 metrów. Strzelano z karabinka FN FNC z lufą o długości 450 mm, o skoku gwintu 178 mm (7 cali).

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej prototypowym amerykańskim nabojem pośrednim 5,56×45 XM777 (prędkośc początkowa 965 m/s, masa 3,5 g, rdzeń stalowy, brał udział w konkursie na standardowy nabój pośredni państw NATO, jednak wybrano belgijski nabój 5,56x45mm SS109) przebił natowską płytę z odległości 525 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 600 metrów, hełm amerykański z 820 metrów. Pocisk wystrzelono przy wykorzystaniu karabinka FN FNC z lufą o długości 450 mm, o skoku gwintu 305 mm (12 cali).

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej prototypowym brytyjskim nabojem pośrednim 4,85x49mm (prędkość początkowa 900 m/s, masa 3,4 g, rdzeń ołowiany) przebił natowską płytę z odległości 410 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 600 metrów, hełm amerykański z 840 metrów. Pocisk wystrzelono z prototypowego brytyjskiego karabinka XL64 z lufą o długości 519 mm, o skoku gwintu 125 mm (4,9 cala).

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej prototypowym niemieckim bezłuskowym nabojem pośrednim 4,7×21 mm (prędkośc początkowa 950 m/s, masa 3,4 g, rdzeń ołowiany) przebił hełm zachodnioniemiecki z 600m. Strzelano z prototypowego niemieckiego karabinka G11 z lufą o długości 540 mm, o skoku gwintu 155 mm (6,1 cala).

 

 

Przebijanie desek o grubości 19 mm każda:

Podczas testu ostrzelano deski o grubości 19 mm każda następującą amunicją: 7,62×39 mm, 5,45×39 mm oraz 5,56×45 mm. Dane pochodzą z książki Automatyczna Broń Strzelecka.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej nabojem 5,56×45 mm przebił 11 desek, przy czym podczas przebijania fragmentował na 2 części.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej nabojem 5,45×39 mm przebił 11 desek, jednak podczas przebijania nie fragmentował. Najprawdopodobniej zastosowano pocisk zwykły z rdzeniem stalowym wystrzelony przy wykorzystaniu  karabinka AK-74.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej nabojem 7,62×39 mm przebił 17 desek i nie fragmentował. Najprawdopodobniej zastosowano pocisk zwykły PS z rdzeniem stalowym wystrzelony przy wykorzystaniu karabinka AK lub AKM.

 

 

Przebijanie szyny kolejowej R65:

Podczas testu rosyjska szyna kolejowa R65 z szyjką o grubości 18,5mm została ostrzelana z karabinka AKM zasilanego nabojem 7,62×39 mm, karabinka AK-74 zasilanego nabojem 5,45×39 mm oraz karabinu wyborowego SWD zasilanego nabojem 7,62x54R mm. Strzelano z odległości 5 metrów do prostopadle ustawionej szyny, podczas testu temperatura wynosiła 21,5 stopnia Celsjusza, natomiast wilgotność 62 procent. Dane pochodzą z artykułu Kule kontra szyny (autor: Adam Górecki) zamieszczonego w magazynie Broń i Amunicja nr 2/2009. Artykuł Kule kontra szyny został napisany na podstawie artykułu Relsowaja Wojna (autor: Andriej Suzun) zamieszczonego w magazynie Master Rużje nr 3/2003.

-Podczas strzelania z karabinka AKM zastosowano nabój 57-N-231S wyposażony w pocisk zwykły PS z rdzeniem stalowym, nabój 57-N231SM wyposażony w pocisk zwykły PS ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7N23 wyposażony w pocisk przeciwpancerny BP z rdzeniem stalowym oraz nabój 57-BZ-231 wyposażony w pocisk przeciwpancerno zapalający BP z rdzeniem stalowym. Żaden z pocisków nie przebił szyny.

-Podczas strzelania z karabinka AK-74 zastosowano nabój 7N6 wyposażony w pocisk zwykły PS z rdzeniem stalowym, nabój 7N6M wyposażony w pocisk zwykły PS ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7N10 wyposażony w pocisk zwykły PP ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7N22 wyposażony w pocisk przeciwpancerny BP z rdzeniem stalowym oraz nabój 7N24 wyposażony w pocisk przeciwpancerny ES z rdzeniem wolframowym. żaden z pocisków nie przebił szyny.

-Podczas strzelania z wczesnego SWD z lufą o skoku gwintu wynoszącym 320 mm zastosowano nabój 57-N-223S wyposażony w pocisk zwykły LPS z rdzeniem stalowym, nabój 57-N-323S wyposażony w pocisk zwykły LPS ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7N13 wyposażony w pocisk zwykły PP ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7-BZ-Z wyposażony w pocisk przeciwpancerno zapalający BZ z rdzeniem stalowym. Żaden z pocisków nie przebił szyny, jednak pocisk BZ charakteryzował się zbyt małą stabilizacją podczas lotu.

-Podczas strzelania z późnego SWD z lufą o skoku gwintu wynoszącym 240 mm wykorzystano takie same naboje jak podczas strzelania w wczesnego SWD. Podczas strzelania z późnego SWD pociski zwykłe PP z naboju 7N13 oraz pociski przeciwpancerno zapalające BZ z naboju 7-BZ-Z przebiły szynę.

 

 

Przebijanie polskiego hełmu wzór 1967:

Podczas testu polski hełm stalowy wzór 1967 został ostrzelany pistoletem Beretta na nabój .22 LR, pistoletem CZ 92 na nabój 6,35×15,5 mm, pistoletem CZ 50 na nabój 7,65×17 SR mm, pistoletem TT na nabój 7,62×25 mm, pistoletem Glock 19 na nabój 9×19 mm Parabellum, pistoletem M1911 na nabój .45 ACP, karabinkiem AKM na nabój 7,62×39 mm oraz karabinem Mosin wz. 44 na nabój 7,62x54R mm. Dane pochodzą z wykonanego przez Brosa testu hełmu wzór 1967 na działanie pocisków różnego rodzaju. Test zamieszczono na stronie kryminalistyka.fr.pl.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu Beretta na nabój bocznego zapłonu .22 LR (5,6x15R mm) nie przebił hełmu. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu CZ 92 na nabój 6,35×15,5 mm (.25 ACP) nie przebił hełmu. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu CZ 50 na nabój 7,65x17SR mm (.32 ACP) przebił jedną ściankę hełmu, jednak nie przebił przeciwległej ścianki. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu TT na nabój 7,62×25 mm przebił dwie ścianki hełmu, tak więc przebił hełm na wylot. Strzał oddano z odległości 8 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu Glock 19 na nabój 9×19 mm Parabellum nie przebił hełmu. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu M1911 zasilanego nabojem .45 ACP nie przebił hełmu. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z karabinka AK na nabój 7,62×39 mm przebił jedną ściankę hełmu, jednak nie przebił przeciwległej. Brak przebicia hełmu na wylot mógł być związany z trafieniem pocisku w stalową taśmę do której mocowano skórzaną wkładkę hełmu. Strzał oddano z odległości 15 metrów.

-Pocisk wystrzelony z karabinu Mosin wz. 44 na nabój 7,62x54R mm przebił dwie ścianki hełmu, przebijając hełm na wylot. Strzał oddano z odległości 15 metrów.

Przebijalność amunicji strzeleckiej

Rozrzut broni jako zaleta?

Podczas prowadzenia ognia z jakiejkolwiek broni, praktycznie zawsze występuje zjawisko zwane rozrzutem. To znaczy, nawet jeśli podczas strzelania celować cały czas w ten sam punkt, nawet jeśli podczas strzelania będą cały czas występowały takie same warunki, to tory lotu pocisków i tak nie będą się pokrywały. Skoro tory lotu pocisków nie będą się pokrywały, to i nie będą się pokrywały przestrzeliny na tarczy. Ujmując to innymi słowami, podczas prowadzenia ognia przestrzeliny zajmują na tarczy powierzchnię zwaną polem rozrzutu. Im mniejsze są wymiary pola rozrzutu, tym skupienie broni jest lepsze. Środek pola rozrzutu to średni punt trafienia (śpt). Im bliżej średniego punktu trafienia, tym przestrzeliny układają się gęściej.

Zazwyczaj przyjmuje się że rozrzut broni to zjawisko niepożądane. Ujmując to inaczej, często występuje uogólnienie, zgodnie z którym im mniejszym rozrzutem broń się charakteryzuje, tym lepiej. Stąd też mały rozrzut oznacza dobre skupienie, a duży rozrzut to skupienie słabe. Czy jednak może wystąpić sytuacja, w której większy rozrzut (słabsze skupienie), spowoduje wzrost szans na trafienie celu, względem rozrzutu mniejszego? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przyjrzyjmy się dwóm przypadkom.

 

Przypadek pierwszy- broń wycelowana jest dobrze, średni punkt trafienia przypada na środku sylwetki celu. Poniżej rysunek ilustrujący taką sytuację:

rozrzut_zaleta_1m

Powyższy rysunek pochodzi z pracy zatytułowanej „Podręcznik artylerii, tom I”. Autor pracy to A. D. Blinow. Praca została wydana w języku polskim w 1953 roku, przez Wydawnictwo MON.

 

Lewa strona powyższego rysunku obrazuje sytuację, w której średni punkt trafienia znajduje się na środku sylwetki celu, a broń charakteryzuje się dużym rozrzutem. Prawa strona rysunku to sytuacja, w której średni punkt trafienia znajduje się na środku sylwetki celu, przy broni charakteryzującej się małym rozrzutem. Po lewej stronie rysunku mamy przypadek, gdzie pole rozrzutu ma duże wymiary, tak więc częściowo wychodzi poza obrys sylwetki celu. Stąd też nie wszystkie pociski trafią w cel. Prawa strona rysunku obrazuje małe pole rozrzutu, mieszczące się całkowicie w obrębie sylwetki celu. Oznacza to że wszystkie pociski trafią w cel. Można więc powiedzieć że przy średnim punkcie trafienia zlokalizowanym na środku sylwetki celu, większy rozrzut oznacza spadek szans na trafienie celu, względem rozrzutu mniejszego.

 

Przyjrzyjmy się jednak kolejnej sytuacji. Tym razem mamy broń wycelowaną nieprawidłowo- średni punkt trafienia zlokalizowany jest poza sylwetką celu. Poniżej rysunek obrazujący taką sytuację:

rozrzut_zaleta_2m

Kolejny rysunek z pracy zatytułowanej „Podręcznik artylerii, tom I”.

 

Lewa strona zamieszczonego powyżej rysunku to sytuacja, w której średni punkt trafienia znajduje się poza sylwetką celu, a broń charakteryzuje się małym rozrzutem. Małe wymiary pola rozrzutu powodują, że pole rozrzutu i sylwetka celu nie pokrywają się nawet częściowo, co oznacza że żaden z wystrzelonych pocisków nie trafi w cel. Prawa strona rysunku to sytuacja, gdzie średni punkt trafienia znajduje się poza celem, a broń charakteryzuje się dużym rozrzutem. Duże wymiary pola rozrzutu powodują, że pole rozrzutu częściowo nachodzi na sylwetkę celu, mimo tego że średni punkt trafienia zlokalizowany jest poza celem. Tym samym część pocisków trafi w cel. Można więc uznać że jeśli średni punkt trafienia znajduje się poza sylwetką celu, to wtedy większy rozrzut może powodować wzrost szans na trafienie celu, względem rozrzutu mniejszego. Ergo, większy rozrzut może być w takiej sytuacji korzystny.

 

Dodam że w mojej ocenie to, czy rozrzut będzie zjawiskiem pożądanym, czy niepożądanym, zależy między innymi od tego, czy w cel łatwo wycelować i od szybkostrzelności broni. To znaczy, jeśli strzelać z broni o niewielkiej szybkostrzelności (dajmy na to, karabin powtarzalny) do celu w który łatwo wycelować (przykładowo, nieruchoma tarcza na strzelnicy), to wtedy rozrzut będzie zjawiskiem niepożądanym. Jednak jeśli strzelać z broni o dużej szybkostrzelności (np. karabin maszynowy) do celu w który trudno prawidłowo wycelować (np. szybko przemieszczający się samolot), to wtedy rozrzut może powodować wzrost szans na trafienie w cel.

 

Inny przykład na to że rozrzut broni może być w niektórych sytuacjach zjawiskiem pożądanym, to polowanie na ptactwo. Na ptactwo poluje się nie z broni kulowej (wszelkiego rodzaju sztucery), lecz z broni śrutowej (strzelby), bowiem rozrzut wiązki śrutu powoduje wzrost szans na trafienie w cel, względem pojedynczego strzału kulowego.

 

Na zakończenie, cytat z książki Automatyczna broń strzelecka (autor: Stanisław Kochański, rok wydania: 1991):

Mały rozrzut jest wskazany głównie przy zwalczaniu tzw. celów punktowych o małęj powierzchni i poruszających się z niewielką prędkością w porównaniu z prędkością pocisku. Przy strzelaniu do tzw. celów powierzchniowych lub grupowych, lub poruszających się z dużą prędkością, niekiedy korzystny jest większy rozrzut. W praktyce spotykane są nawet urządzenia zwiększające rozrzut w sposób sztucznie wymuszony.

Rozrzut broni jako zaleta?

Oznaczenie AK-47 raz jeszcze

Jakiś czas temu napisałem wpis o karabinku Kałasznikowa, tyczący się popularnego na zachodzie oznaczenia AK-47. W ów wpisie postawiłem tezę że oznaczenie AK-47 to nie jest zachodni wymysł, lecz oznaczenie które występowało na pewną skalę w ZSRR. Dałem też do zrozumienia że w polskiej instrukcji obsługi czołgu średniego T-34-85M (instrukcja z 1962 roku) występuje oznaczenie pmK-47 (pmK od pistolet maszynowy Kałasznikowa), co oznacza że istnieje polskie źródło z czasów PRL, w którym Kałasznikow jest łączony z liczbą 47.

Ostatnio zastanawiałem się czy poza polską instrukcją obsługi czołgu T-34-85M, istnieje jakiekolwiek polskie źródło z czasów PRL, w którym występuje oznaczenie zbliżone do słynnego AK-47. Ujmując to innymi słowami, czy w PRL było jakieś inne źródło w którym Kałasznikow był łączony z liczbą 47. Okazuje się że tak.

Tuż przed napisaniem tego wpisu, wpadł mi w ręce magazyn Strzał.pl, numer z lipca 2018 roku. W magazynie natrafiłem na artykuł Zbigniewa Gwoździa o 7,62 mm karabinku-granatniku wzór 1960. Wspomniana broń to polska odmiana Kałasznikowa dostosowana do miotania granatów nasadkowych. Zgodnie z artykułem, polski Kałasznikow dostosowany do miotania granatów nasadkowych, początkowo nosił oznaczenie 7,62 mm pmK-GN (pmK od pistolet maszynowy Kałasznikowa, GN od Granat Nasadkowy), a dopiero po pewnym czasie nazwę broni zmieniono na 7,62 mm karabinek-granatnik wz. 60. Jak na razie nic przesadnie zaskakującego, zwykłe Kałasznikowy też początkowo określane były w Polsce mianem pistolet maszynowy Kałasznikowa (pmK), a dopiero później zaczęto określać je mianem karabinek AK. Teraz jednak najważniejsza informacja- otóż do pmK-GN powstała tablica szkoleniowa na której występuje oznaczenie pmK – GN wz. 47/60. Według autora artykułu, ów tablica szkoleniowa pochodzi z 1961 roku. W artykule zamieszczony został wizerunek wspomnianej tablicy szkoleniowej i faktycznie, widnieje na niej niewielki napis PISTOLET MASZYNOWY KAŁASZNIKOWA (pmK – GN wz. 47/60) z założonym granatem przeciwpancernym PGN – 60.

Jak widać, instrukcja obsługi czołgu T-34-85M, to nie jedyne polskie źródło z okresu PRL, w którym występuje oznaczenie zbliżone do AK-47.

Oznaczenie AK-47 raz jeszcze

Prędkość pocisku a jego przebijalność

Dziś wpis o przebijalności amunicji strzeleckiej, a konkretnie o tym jak ma się prędkość pocisków do ich przebijalności. Wydawać by się mogło że im większa prędkość pocisku w chwili uderzenia w przeszkodę, tym większa jego przebijalność. Otóż okazuje się że nie do końca. Zasadniczo wzrost prędkości pocisku prowadzi do wzrostu jego przebijalności, ale przynajmniej w niektórych przypadkach, ów wzrost przebijalności, występuje tylko do pewnego momentu. Otóż w niektórych sytuacjach, powyżej pewnej prędkości, pocisk uderzając w cel, zaczyna się poważnie odkształcać, co prowadzi do spadku przebijalności. Spadek przebijalności pocisku przy dużej prędkości uderzenia w cel, spowodowany odkształceniem się pocisku, to zjawisko zbliżone (bądź wręcz tożsame) do luki skruszeniowej, możliwej czasami do zaobserwowania podczas prowadzenia ognia do pojazdów pancernych. Poniżej cytat z książki Broń strzelecka wojsk lądowych (autor: Michał Kochański, rok wydania: 1968, Wydawnictwo MON) oraz dwa rysunki z tej książki:

 

Możliwości przebicia warstw drzewa lub piasku, w zależności od prędkości spotkania pocisku z celem przedstawia rys. 34. Wykresy te uzyskał w 1926 r. Cranz dla amuncicji karabinowej. Charakterystyczne jest zwiększanie przebijalności pocisków przy zwiększaniu prędkości spotkania, lecz tylko do pewnych granic. Następnie na skutek poważnego odkształcenia pocisków w chwili spotkania z przeszkodą głębokość wnikania pocisków w przeszkodę szybko maleje.

W zależności od odległości od punktu wylotu pociski strzeleckie (karabinowe) mają średnie zdolności przebijania, przedstawione na rys. 35. Wykresy te sporządzono dla wartości średnich. Największe wartości przebijania przeszkód bywają do 20% większe. Kopy siana i słomy nie stanowią przeszkody dla pocisków strzeleckich.

 

predkosc_przebijalnosc_1m

 

predkosc_przebijalnosc_2m

Prędkość pocisku a jego przebijalność

Osłabiacze podrzutu

Oto kolejny wpis o urządzeniach wylotowych. Tym razem dotyczyć on będzie osłabiaczy podrzutu, zwanych również kompensatorami podrzutu. Ale do rzeczy. Otóż jeśli mamy broń strzelecką w układzie klasycznym (punkt podparcia kolby ulokowany poniżej osi lufy, a tym samym brak układu liniowego), to wtedy, w wyniku strzału, nastąpi ruch końca lufy do góry, czyli tak zwany podrzut. Podrzut to zjawisko wpływające negatywnie na celność podczas strzelania seriami. Tym samym jeśli mamy do czynienia z samoczynną (strzelającą seriami) bronią strzelecką, skonstruowaną w układzie klasycznym, to dobrze aby na końcu lufy znajdowało się urządzenie wylotowe, kierujące część gazów prochowych do góry, po oddaniu strzału. Tego typu urządzenie wylotowe to właśnie osłabiacz podrzutu. Biorąc pod uwagę że osłabiacze podrzutu zazwyczaj działają poprzez skierowanie części gazów prochowych do góry, można według mnie przyjąć że pod względem zasady działania przypominają reakcyjne hamulce wylotowe.

Poniżej rysunki przedstawiające dwa różne modele osłabiacza podrzutu. Pierwszy model to osłabiacz podrzutu zbliżony do tego zastosowanego w radzieckim karabinku automatycznym AKM (zmodernizowana wersja karabinka Kałasznikowa), drugi model to osłabiacz podrzutu zbliżony do tego zastosowanego w radzieckim pistolecie maszynowym PPSz-41 (Pepesza).

 

Oslabiacz_AKM_z

Na powyższym rysunku widnieje osłabiacz podrzutu zbliżony do tego który zobaczyć można na końcu lufy karabinka AKM i jego odmian. Niebieska strzałka przedstawia gazy prochowe kierowane do góry przez ów osłabiacz. Osłabiacz podrzutu karabinka AKM czasami określany jest mianem łyżka. Choć na powyższym rysunku tego nie widać, osłabiacz podrzutu karabinka AKM zamocowany jest na lufie tak, aby kierować gazy prochowe nie pionowo do góry, lecz aby kierować je ukośnie (do góry-w prawo). Czemu zastosowano takie rozwiązanie? Otóż podczas strzelania z prawego ramienia, przy broni w układzie klasycznym, po oddaniu strzału, zazwyczaj następuje ruch końca lufy do góry (podrzut) przy jednoczesnym ruchy końca lufy w prawo. Tak więc osłabiacz podrzutu karabinka AKM ma za zadanie minimalizować nie tylko ruch końca lufy w płaszczyźnie pionowej, lecz również ruch końca lufy w płaszczyźnie poziomej. Oczywiście, można argumentować że tak umocowany osłabiacz podrzutu, podczas strzelania z lewego ramienia, będzie wzmacniał ruch końca lufy w płaszczyźnie poziomej, następujący po oddaniu strzału, bowiem podczas strzelania z lewego ramienia, po oddaniu strzału, zazwyczaj następuje ruch końca lufy w lewo. Jednak karabinek AKM powstał pod koniec lat 50., a wtedy podczas projektowania broni nie przejmowano się zbytnio strzelcami prowadzącymi ogień z lewego ramienia (czyli strzelcami leworęcznymi).

 

Oslabiacz_PPSz_z

Na powyższym rysunku widnieje osłabiacz podrzutu zbliżony do tego zastosowanego w pistolecie maszynowym PPSz-41 (Pepesza). Niebieska strzałka przedstawia gazy prochowe kierowane do góry przez osłabiacz. Uważam że jest to dość ciekawy model osłabiacza podrzutu, bowiem nie ma on formy urządzenia mocowanego na końcu lufy, lecz ma on formę odpowiednio ukształtowanej perforowanej osłony lufy. Otóż wokół lufy Pepeszy znajduje się  perforowana osłona, bądź ujmując to inaczej, osłona z otworami. Ów otwory zastosowano aby zminimalizować negatywny wpływ osłony na chłodzenie lufy. Jednocześnie końcowa część perforowanej osłony lufy (ta część osłony która znajduje się w pobliżu wylotu lufy) opracowana została tak, aby pełnić rolę osłabiacza podrzutu. Jak udało się doprowadzić do sytuacji w której końcowa część osłony lufy pełni rolę osłabiacza podrzutu? Po pierwsze, ta ścianka osłony lufy, która znajduje się przed wylotem lufy, umieszczona jest nie pionowo, lecz ukośnie, aby kierować gazy prochowe do góry. Po drugie, ta część osłony lufy, która znajduje się przed wylotem lufy, ma otwór umieszczony na swojej górnej powierzchni, lecz nie ma otworu umieszczonego na swojej dolnej powierzchni (perforowana osłona lufy Pepeszy ma otwory znajdujące się na dolnej powierzchni, lecz umieszczone są one jedynie za wylotem lufy). Tym samym gazy prochowe mogą wylecieć do góry przez otwór umieszczony na górnej powierzchni osłony, przed wylotem lufy (bo ten otwór jest), lecz nie mogą wylecieć do dołu przez otwór umieszczony na dolnej powierzchni osłony, przed wylotem lufy (bo tego otworu nie ma).

 

Tutaj warto zauważyć że oprócz urządzeń wylotowych pełniących jedynie rolę osłabiacza podrzutu, istnieją również wielofunkcyjne urządzenie wylotowe, pełniące między innymi rolę osłabiacza podrzutu. Przykładowo, na końcu lufy radzieckiego karabinka automatycznego AK-74, znajduje się urządzenie wylotowe, pełniące zarówno rolę hamulca wylotowego, jak i osłabiacza podrzutu.

Inny przykład wielofunkcyjnego urządzenia wylotowego to tłumik płomieni zamocowany na końcu lufy amerykańskiego karabinka automatycznego M16A2. Jest to szczelinowy tłumik płomieni ze szczelinami umieszczonymi na lewej, prawej i górnej powierzchni urządzenia, lecz jednocześnie pozbawiony szczelin znajdujących się na dolnej powierzchni. Tym samym po oddaniu strzału ów urządzenie wylotowe kieruje gazy prochowe na boki i do góry, lecz nie kieruje ich w dół. Rozwiązanie takie powoduje że tłumik płomieni zastosowany w M16A2 pełni jednocześnie rolę osłabiacza podrzutu. Lecz M16 (w tym M16A2) to broń o układzie liniowym, czyli taka gdzie punkt podparcia kolby znajduje się na jednej linii z lufą. Już samo zastosowanie układu liniowego skutecznie redukuje podrzut. Brak szczelin umieszczonych na dolnej powierzchni tłumika to jednak nie tylko redukcja podrzutu- brak gazów prochowych kierowanych w dół po oddaniu strzału oznacza mniej pyłu i kurzy wzbijanego z podłoża przez gazy prochowe (szczególnie jeśli idzie o prowadzenie ognia z postawy leżąc). Mniej pyłu i kurzu wzbijanego przez gazy prochowe ułatwia prowadzenie celnego ognia oraz utrudnia wykrycie strzelca.

 

Specyficzną formą kompensatora podrzutu jest porting lufy. Dzięki portingowi lufy, po oddaniu strzału, część gazów prochowych kierowana jest do góry, przy czym za takie skierowanie gazów prochowych odpowiada nie urządzenie wylotowe, lecz otwory umieszczone na górnej powierzchni lufy.

 

Na zakończenie, uważam że osłabiacze podrzutu największą popularność zyskały w samoczynnej broni strzeleckiej. Nie powinno to zresztą dziwić, bowiem podrzut ma negatywny wpływ na celność przede wszystkim podczas strzelania seriami. Osłabiacze podrzutu spotykane są również w przypadku samopowtarzalnej broni strzeleckiej, bowiem podrzut utrudnia szybkie strzelanie ogniem pojedynczym. Mam jednocześnie wrażenie że osłabiacze podrzutu nie są zbyt popularne w powtarzalnej i jednostrzałowej broni strzeleckiej. Uważam również że osłabiacze podrzutu nie zyskały istotnej popularności w broni artyleryjskiej.

Osłabiacze podrzutu