Awtomat Kałasznikowa- z peemu w karabinek

Dziś wpis o Awtomacie Kałasznikowa (AK), a konkretnie wpis na temat polskich oznaczeń tej broni. Otóż Kałasznikow jest w polskiej terminologii klasyfikowany jako karabinek automatyczny. Czy jednak Kałasznikow był od zawsze karabinkiem w polskim nazewnictwie? Okazuje się że nie. Otóż wiele lat temu Kałasznikow był w Polsce określany mianem pmK. Skrótowiec ten oznaczał pistolet maszynowy Kałasznikowa. Czyli wiele lat temu, w Polsce, Kałach figurował jako pistolet maszynowy (peem). Poniżej fragment polskiej instrukcji do Kałasznikowa– instrukcja z 1961 roku:

 

AK_pmK_m

 

Oznaczenie po jakimś czasie zmieniono na kbkAK, co znaczyło karabinek AK. Kiedy Kałasznikow został w Polsce przechrzczony z peemu na karabinek? Najpewniej miało to miejsce w latach 60. Uważam tak, bowiem w napisanej przez Michała Kochańskiego książce, zatytułowanej Współczesna broń strzelecka, Awtomat Kałasznikowa figuruje jeszcze jako pistolet maszynowy. Książka ta została wydana w 1963 roku. Jednocześnie w następnej wersji tej książki, zatytułowanej Broń strzelecka wojsk lądowych, Awtomat Kałasznikowa jest już karabinkiem. Broń strzelecka wojsk lądowych wydana została w 1968 roku.

Tutaj pewna uwaga odnosząca się do Kałasznikowów z kolbą składaną. Otóż w ZSRR, karabinek AK z kolbą składaną, nosił oznaczenie AKS. Litera „S” miała oznaczać so składywajuszczimsja prikładom (ze składaną kolbą) bądź składnoj (składany). Jednocześnie, według posiadanych przeze mnie informacji, oznaczenie AKS nie było w Polsce stosowane na istotną skalę. Podobnie nie stosowano w Polsce oznaczenia pmKS. Ot, we wczesnej fazie eksploatacji Kałasznikowa w siłach zbrojnych PRL, pisano po prostu pistolet maszynowy Kałasznikowa z metalową kolbą składaną.

 

Kałasznikow to jednak nie tylko wersja zwykła, lecz również wersja zmodernizowana, zwana AKM. Przy czym litera „M” oznacza modernizirowannyj. AKM i jego odmiany od początku eksploatacji w ludowym Wojsku Polskim określane były mianem karabinek. Co ciekawe, o ile w przypadku zwykłego AK z kolbą składaną, oznaczenie AKS nie zyskało w Polsce popularności, to w przypadku AKM z kolbą składaną (AKMS), oznaczenie AKMS było w Polsce popularne.

 

W tym momencie ktoś może zadać następujące pytanie- ale czemu „Kałasznikow” najpierw nazywany był pistoletem maszynowym, a później karabinkiem? Cóż, karabinek Kałasznikowa to broń która łączy cechy pistoletów maszynowych i karabinów. Przykładowo, Kałasznikow strzela amunicją pośrednią. Jest to amunicja słabsza niż karabinowa (stosowana w karabinach), ale silniejsza niż pistoletowa (stosowana w pistoletach maszynowych). Ujmując to inaczej- pocisk wystrzelony z AK ma energię kinetyczną (energię wylotową) wynoszącą około 2000 jouli. Pocisk wystrzelony z pistoletu maszynowego ma około 500-600 jouli energii. Natomiast pocisk wystrzelony z karabinu może mieć energię kinetyczną wynoszącą ponad 3000 jouli. Zastosowanie amunicji pośredniej powoduje że strzelanie seriami z Awtomatu Kałasznikowa ma sens (gdyby AK strzelał amunicją karabinową, odrzut najpewniej był by zbyt duży, aby strzelanie seriami miało sens). Pod tym względem AK przypomina pistolety maszynowe. Jednocześnie amunicja pośrednia powoduje że Kałasznikow ma znacznie większą donośność skuteczną od pistoletów maszynowych- tak jak karabiny. Stąd też problemy terminologiczne.

 

Dodam że problemy terminologiczne związane z wprowadzeniem karabinka automatycznego (indywidualnej, samoczynno-samopowtarzalnej bądź samoczynnej broni, strzelającej nabojem pośrednim), występowały nie tylko w Polsce. Przykładowo, w okresie drugiej wojny światowej, niemieckie prototypowe karabinki automatyczne Mkb 42(W) i Mkb 42(H), miały w oznaczeniu litery „Mkb”, które znaczyły Maschinenkarabiner, co w języku polskim znaczy karabinek maszynowy. Produkowany seryjnie niemiecki drugowojenny karabinek automatyczny, początkowo nosił oznaczenie MP.43, które później zmieniono na MP.44. Litery „MP” oznaczały Maschinenpistole, czyli pistolet maszynowy. Ostatecznie nazwę broni zmieniono na StG.44, przy czym litery „StG” oznaczały Sturmgewehr, co można przetłumaczyć na karabin szturmowy. Dodam że termin Sturmgewehr stał się protoplastą anglojęzycznego terminu assault rifle, który to jest odpowiednikiem polskiego terminu karabinek automatyczny.

 

Na zakończenie, jeszcze nie tak dawno temu byłem przekonany, że obecnie nikt w Polsce nie pamięta oznaczenia pistolet maszynowy Kałasznikowa (pmK), poza miłośnikami broni strzeleckiej. Okazuje się jednak że nawet dzisiaj niektórzy oznaczenie to pamiętają. Poniżej współczesna wypowiedź Lecha Wałęsy, byłego prezydenta Polski:

 

Tego kto przysłał mi dziś 04-03-2019 r kulę [nabój od broni PMK z oświadczeniem że mam 7 dni życia jeśli się nie wycofam z działalności politycznej informuję że takie teksty tylko i wyłącznie mnie wzmacniają w dalszej działalności .Nigdy nikt mnie nie zastraszył i nie zastraszy .Do zobaczenia bohaterze.Ja tylko boję się PANA BOGA i trochę mojej żony .

 

W mojej ocenie, zastosowany przez Lecha Wałęsę termin „broni PMK”, najpewniej oznacza pmK, czyli pistolet maszynowy Kałasznikowa. Lech Wałęsa odbywał zasadniczą służbę wojskową w latach 1963-1965, czyli w czasach kiedy to oznaczenie pmK było w Polsce stosowane.

Awtomat Kałasznikowa- z peemu w karabinek

Półautomatyczna broń strzelecka

Dziś wpis na temat broni strzeleckiej, a konkretnie na temat półautomatycznej broni strzeleckiej. Wpis będzie tyczyć się tego, czy istnieje jakaś półautomatyczna broń strzelecka. Na początek jednak pewna uwaga terminologiczna- otóż w polskiej terminologii, termin broń półautomatyczna, znaczy co innego, niż anglojęzyczny termin semi-automatic firearm. Otóż odpowiednikiem terminu semi-automatic firearm, jest polski termin broń samopowtarzalna.

 

Ujmując to inaczej, w polskiej terminologii broń automatyczna dzieli się na samopowtarzalną, samoczynną i samoczynno-samopowtarzalną. Broń samopowtarzalna to taka, gdzie aby oddać następny strzał, należy jedynie ponownie ściągnąć spust. Taką bronią jest przykładowo pistolet Glock 17. Zgodnie z polską terminologią, Glock 17 nie jest bronią półautomatyczną, lecz bronią automatyczną (a konkretnie automatyczną bronią samopowtarzalną). Natomiast zgodnie z terminologią anglojęzyczną, Glock 17 to semi-automatic firearm. Można w mojej ocenie przyjąć, że jeśli w mediach głównego nurtu słyszymy stwierdzenie broń półautomatyczna, to tak naprawdę chodzi o broń samopowtarzalną (termin semi-automatic firearm często tłumaczony jest niepoprawnie na broń półautomatyczna).

Broń samoczynna (automatyczna broń samoczynna) to taka, która po ściągnięciu spustu strzela, dopóki nie zwolnimy spustu. Taką bronią jest przykładowo radziecki uniwersalny karabin maszynowy PK. Innymi słowami- PK ma jedynie tryb ogień ciągły. Jedyny sposób na oddanie pojedynczego strzału, to odpowiednio krótkie ściągnięcie spustu.

Istnieje również broń samoczynno-samopowtarzalna (automatyczna broń samoczynno-samopowtarzalna). W broni tego typu mamy najczęściej przełącznik rodzaju ognia z trybem do prowadzenia ognia pojedynczego i trybem do prowadzenie ognia ciągłego. Przykładowo, w karabinku Kałasznikowa, jeśli przełącznik rodzaju ognia ustawimy na tryb ogień pojedynczy, to wtedy karabinek Kałasznikowa będzie działać jak broń samopowtarzalna (konieczne ponowne ściągnięcie spustu aby oddać następny strzał). Natomiast jeśli przełącznik rodzaju ognia ustawimy na tryb ogień ciągły, wtedy Kałasznikow będzie strzelać dopóki nie zwolnimy spustu (no, ewentualnie dopóki nie skończą się naboje w magazynku).

 

No dobra, czym jednak w takim razie jest broń półautomatyczna? Otóż broń półautomatyczna to taka, gdzie część cyklu wykonana jest ręcznie, a część automatycznie. Broń półautomatycznie to głównie broń artyleryjska. Przykładowo, armata F-34, stanowiąca uzbrojenie główne czołgu T-34, to broń półautomatyczna. W przypadku armaty F-34 należy ręcznie załadować nabój do komory nabojowej (czyli wyjąć nabój armatni z jakiegoś stelaża/pojemnika/uchwytu i włożyć go do komory nabojowej). Po włożeniu naboju do komory nabojowe zamknięcie zamka odbywa się automatycznie, a po oddaniu strzału następuje automatyczne wyrzucenie łuski. Jednak aby oddać następny strzał, należy kolejny nabój armatni ręcznie włożyć do komory nabojowej. Czyli część cyklu wykonana została ręcznie (włożenie naboju do komory nabojowej), a część automatycznie (zamknięcie zamka, wyrzucenie łuski).

 

Podany powyżej przykład to armata, czyli broń artyleryjska. Czy jednak istnieją jakieś półautomatyczne konstrukcje strzeleckie? Otóż okazuje się że tak, przy czym liczba wzorów (modeli) półautomatycznej broni strzeleckiej jest bardzo mała.

Przykładowo, półautomatyczną bronią strzelecką jest nominalnie radziecki karabin przeciwpancerny PTRD z okresu drugiej wojny światowej. Zgodnie z instrukcją obsługi, w karabinie PTRD należy ręcznie włożyć nabój do komory nabojowej i ręcznie zamknąć zamek, jednak po oddaniu strzału wyrzucenie łuski powinno odbywać się automatycznie. Czyli mamy część cyklu pracy wykonaną ręcznie (włożenie naboju do komory nabojowej, zamknięcie zamka), a część automatycznie (wyrzucenie łuski). Tyle teoria. W praktyce PTRD nie za bardzo chciał samoczynnie wyrzucać łuski- więcej na ten temat napisałem tutaj. Dodam że radziecki karabin przeciwpancerny PTRD to przykład na to, że dobrze jest rozróżniać broń półautomatyczną od broni samopowtarzalnej. Uważam tak, bowiem w okresie drugiej wojny światowej, oprócz PTRD, Sowieci używali również karabinu przeciwpancernego PTRS. Karabin PTRS to automatyczna broń samopowtarzalna. Innymi słowami- w okresie drugiej wojny światowej Sowieci mieli dwa powszechnie spotykane wzory (modele) karabinu przeciwpancernego, z czego jeden był nominalnie półautomatyczny (PTRD), a drugi samopowtarzalny (PTRS).

No dobra, mamy PTRD- ale to raptem jeden wzór, który zresztą miał półautomatykę działającą nie do końca tak, jak należy. Przydał by się jeszcze jakiś wzór półautomatycznej broni strzeleckiej. Takim wzorem jest niemiecki karabin przeciwpancerny Panzerbüchse 38 z okresu drugiej wojny światowej. Był on, tak jak późniejszy PTRD, bronią półautomatyczną. Spotkałem się też z opinią, według której półautomatyczną bronią strzelecką jest granatnik rewolwerowy Milkor MGL. Mam jednak co do tej tezy wątpliwości (link).

 

Półautomatyczna broń strzelecka

Pociski smugowe w Układzie Warszawskim, część 3

Dziś kolejny wpis o kolorystyce pocisków smugowych Układu Warszawskiego. Jak dałem do zrozumienia w dwóch poprzednich wpisach (link oraz link), najprawdopodobniej nie jest prawdziwa popularna na zachodzie teza, zgodnie z którą w wojskach Układu Warszawskiego, dominowały pociski smugowe pozostawiające zieloną smugę. Cytowane we wcześniejszych wpisach polskie instrukcje obsługi, wskazują że w Układzie Warszawskim, popularne były pociski smugowe pozostawiające smugę koloru czerwonego. Dziś kolejne polskie źródło z czasów istnienia Układu Warszawskiego, choć nie tylko. Ale do rzeczy, najpierw cytat z wydanej w 1972 roku pracy, zatytułowanej Podręcznik strzelca wyborowego:

 

Pociski smugowe (T-46) pozostawiają za sobą smugę światła czerwonego, widzianą w dzień i w nocy. Zasięg ich lotu wynosi co najmniej 1000 m.

 

No dobra, mamy kolejne polskie źródło z czasów PRL, wskazujące że w ludowym Wojsku Polskim używano pocisków smugowych, pozostawiających czerwoną smugę. Doszedłem jednak do wniosku że przydały by się informacje dotyczące innych armii Układu Warszawskiego niż ludowe Wojsko Polskie, po to aby mieć pewność że czerwone smugacze nie były jakimś polskim ewenementem w bloku wschodnim. Postanowiłem więc skontaktować się z pewną osobą, co do których wiedziałem, że służyła w innej armii Układu Warszawskiego, niż ludowe Wojsko Polskie.

 

Skontaktowałem się ze Stefanem Kotchem, autorem świetnej strony kotsch88. Stefan Kotsch służył w siłach zbrojnych Niemieckiej Republiki Demokratycznej (NRD), znanych jako Nationale Volksarmee (NVA). Dodam że jego strona to świetne źródło odnośnie urządzeń stosowanych w czołgach- znajdziemy na niej między innymi informacje o systemach kierowania ogniem, stabilizatorach i automatach ładujących. Zapytałem się Stefana Kotscha jakie jest jego zdanie o kolorystyce pocisków smugowych stosowanych w NVA. Oto co mi odpisał (cytuję za pozwoleniem Stefana Kotscha):

 

Oh, trudne pytanie po tak długim czasie. Jednak zdecydowanie nie były zielone. 7,62 mm i 5,45 mm z AK miały czerwone smugacze. To samo odnośnie amunicji 7,62 mm do PKT i 12,7 mm. 14,5 mm z 2Ch35 do armaty 125 mm również były czerwone. Może niektóre partie były nieco czerwonawe w kierunku żółtego. Jednak podstawowy kolor był prawdopodobnie całkiem czerwony. Zielony- nigdy.

 

Jak widać, zdaniem Stefana Kotscha, siły zbrojne NRD wykorzystywały amunicję smugową, pozostawiającą smugę koloru czerwonego. Dodam że występujące w powyższym cytacie oznaczenie 2Ch35, tyczy się lufy wkładkowej, umożliwiającej strzelanie amunicją 14,5×114 mm, z armaty czołgowej kalibru 125 mm. Urządzenie takie stosowano w celu zmniejszenia kosztów szkolenia.

Na zakończenie dodam że obecnie jestem praktycznie pewien, że w wojskach Układu Warszawskiego, dominowały pociski smugowe pozostawiające smugę koloru czerwonego, a nie zielonego.

Pociski smugowe w Układzie Warszawskim, część 3

Pociski smugowe w Układzie Warszawskim, część 2

Dziś kolejny wpis o amunicji smugowej stosowanej w wojskach Układu Warszawskiego. Jak dałem do zrozumienia w poprzednim wpisie, występuje na zachodzie powszechna opinia, zgodnie z którą w Układzie Warszawskim, wśród pocisków smugowych, dominowały takie, pozostawiające zieloną smugę. W poprzednim wpisie dałem też do zrozumienia, że owa powszechna na zachodzie opinia, nie jest w mojej ocenie zgodna z rzeczywistością. To znaczy, część amunicji smugowej używanej w Układzie Warszawskim, to najpewniej była amunicja pozostawiająca smugę biało-jasnozieloną, ale oprócz amunicji tego typu, w wojskach Układu Warszawskiego, na szeroką skalę wykorzystywano również pocisku smugowe, pozostawiające smugę czerwoną. W dzisiejszym wpisie zamieszczam kolejny dowód na to, że amunicja smugowa pozostawiająca czerwoną smugę, nie była w Układzie Warszawskim ewenementem.

 

Co jest jednak tym dowodem? Otóż jest nim wydana w 1962 roku instrukcja obsługi zatytułowana 14,5 mm PODWÓJNIE SPRZĘŻONY PRZECIWLOTNICZY KARABIN MASZYNOWY ZMODERNIZOWANY (PKMZ-2). Owa broń, oryginalnie oznaczona jako ZPU-2 (Zenitnaja Puliemiotnaja Ustanowka 2), to podwójnie sprzężony wielkokalibrowy karabin maszynowy KPW, strzelający nabojem 14,5×114 mm. Oto cytat ze wspomnianej instrukcji obsługi, odnoszący się do amunicji używanej w PKMZ-2:

 

14,5 mm  n a b o j e  z  p o c i s k i e m  PZ służą do niszczenia odkrytych celów naziemnych, zapalania budowli drewnianych, stogów siana lub słomy oraz innych łatwopalnych obiektów, paliwa znajdującego się w zbiornikach lub cysternach nie zabezpieczonych opancerzeniem w odległości do 1 500 m.

Pociski PZ dają czerwoną smugę, która jest widoczna zarówno w dzień, jak i w nocy. Długość smugi pocisku wynosi co najmniej 1 500 m.

 

Powyższy cytat zawiera wzmiankę o smudze koloru czerwonego, co wskazuje że amunicja smugowa pozostawiająca czerwoną smugę, była stosowana w Układzie Warszawskim. Widoczne w powyższym cytacie pogrubienie jest mojego autorstwa (oryginalnie pogrubienia nie było). Dodam że pocisk PZ (pocisk zapalający), zawiera w tylnej części smugacz, a w przedniej ładunek zapalający. We wnętrzu pocisku znajduje się również spłonka zapalająca i iglica. W chwili uderzenia pocisku w cel, pod wpływem siły bezwładności, iglica uderza w spłonkę zapalającą, a spłonka zapalająca powoduje zapłon ładunku zapalającego. Tym samym pocisk PZ to w sumie pocisk zapalająco-smugowy. Poniżej grafika przedstawiająca między innymi budowę pocisku PZ (grafika pochodzi z instrukcji obsługi do PKMZ-2):

 

KPWT_pociski_1_m

Od lewej: budowa pocisku BST oraz budowa pocisku PZ. Grafika pochodzi z instrukcji obsługi do przeciwlotniczego karabinu maszynowego PKMZ-2.

 

Teraz kolej na następny cytat z instrukcji obsługi przeciwlotniczego karabinu maszynowego PKMZ-2. Ten cytat również tyczyć się będzie amunicji używanej w tej broni. Oto cytat:

 

P o c i s k i  p r z e c i w p a n ce r n e  z a p a l a j ą c e  s m u g o w e  BZT i BST. Działanie przeciwpancerne i zapalające pocisków BZT i BST jest takie, jak pocisków B-32 i BS-41.

Masa zapalająca smugacza pocisku zapala się przy strzale od działania gazów prochowych. Po opuszczeniu przewodu lufy masa zapalająca zapala masę smugową, wskutek czego tworzy się smuga czerwona, widoczna w dzień i w nocy.

 

Jak widać powyżej, mamy kolejną wzmiankę o czerwonym kolorze smugi. Pogrubienie widoczne w powyższym cytacie znowu jest mojego autorstwa. Dodam że pociski BZT i BST, mają zarówno smugacz umieszczony w tylnej części pocisku, jak i ładunek zapalający znajdujący się w przedniej części pocisku. Ładunek zapalający zapala się od samego uderzenia pocisku w cel (pociski BZT i BST nie mają zapłonki i iglicy mającej ją zbić przy uderzeniu pocisku w cel). Oprócz smugacza i ładunku zapalającego, pociski BZT i BST mają również twardy rdzeń, mający za zadanie przebić lekki pancerz. Przy czym pocisk BZT ma rdzeń ze stali hartowanej, natomiast pocisk BST ma rdzeń spiekany. Poniżej grafika z instrukcji obsługi karabinu maszynowego PKMZ-2, grafika przedstawia między innymi budowę pocisku BZT (budowa pocisku BST przedstawiona została na wcześniejszej grafice):

 

KPWT_pociski_2_m

Od lewej: budowa pocisku B-32, budowa pocisku BS-41 oraz budowa pocisku BZT. Grafika z instrukcji obsługi przeciwlotniczego karabinu maszynowego PKMZ-2.

 

 

 

 

 

 

 

Pociski smugowe w Układzie Warszawskim, część 2

Pociski smugowe w Układzie Warszawskim, część 1

Dziś wpis o kolorystyce pocisków smugowych używanych w wojskach Układu Warszawskiego. Otóż jak powszechnie wiadomo, wśród różnych typów amunicji, istnieją pociski smugowe, pozostawiające za sobą widoczną smugę. Amunicja smugowa ułatwia korygowanie ognia. Smuga pozostawiana przez pocisk smugowy może być jakiegoś koloru- przykładowo, koloru czerwonego.

 

No właśnie- o ile pociski smugowe zawsze kojarzyły mi się ze smugą koloru czerwonego, to jednocześnie w anglojęzycznej części internetu, często natrafiałem na informację, zgodnie z którą w wojskach Układu Warszawskiego, wykorzystywano głównie pociski pozostawiające za sobą zieloną smugę. Informacja ta bardzo mnie zdziwiła, bowiem praktycznie wszyscy znani mi ludzie, którzy mieli do czynienia z bronią używaną w ludowym Wojsku Polskim, pamiętają smugi koloru czerwonego.

 

Jakiś czas temu postanowiłem zgłębić temat i okazało się że niektóre radzieckie pociski smugowe wykorzystywały azotan baru do generowania smugi. Smuga generowana przez azotan baru ma kolor który można opisać jako biało-jasnozielony. Lecz okazało się również, że oprócz pocisków pozostawiających smugę biało-jasnozieloną, Sowieci wykorzystywali także pociski pozostawiające smugę czerwoną. Więcej na ten temat w tej dyskusji na forum Militarium.net.

 

Doszedłem więc do wniosku że o ile faktycznie niektóre pociski używane w bloku wschodnim pewnie pozostawiały zielonkawą smugę, to jednocześnie taki kolor smugi nie był w Układzie Warszawskim regułą. Wręcz byłem przekonany że w Układzie Warszawskim dominowały pociski smugowe pozostawiające smugę koloru czerwonego. Brakowało mi jednak jakiegoś mocnego akcentu. Dajmy na to, wydanej w PRL instrukcji obsługi karabinu, w której padało by stwierdzenie w stylu smuga jest koloru czerwonego. Jednak teraz taki mocny akcent znalazłem!

 

Co jest tym mocnym akcentem? Otóż ów mocny akcent to cytat z polskiej instrukcji obsługi, przeznaczonej do karabinka Kałasznikowa. Instrukcja została wydana w 1961 roku, pod tytułem INSTRUKCJA PIECHOTY. 7,62 mm PISTOLET MASZYNOWY KAŁASZNIKOWA (warto nadmienić że początkowo karabinek Kałasznikowa występował w Polsce pod nazwą 7,62 mm pistolet maszynowy Kałasznikowa, dopiero po jakimś czasie Kałacha przechrzczono na karabinek). Oto cytat ze wspomnianej instrukcji:

 

Naboje z pociskami zapalającymi przeznaczono są do zapalania materiałów pędnych (benzyny, nafty), znajdujących się w bakach żelaznych i cysternach o grubości ścianki do 3 mm oraz do zapalania dachów słomianych, stogów siana, suchej trawy na odległościach do 700 m.

Naboje z pociskami zapalającymi są zarazem pociskami smugowymi.

Pocisk w czasie lotu pozostawia za sobą smugę kolorową (czerwoną) dobrze widoczną w dzień i w nocy. Odległość pozostawiania smugi przez pocisk wynosi 700 m.

 

 

Widoczne w powyższym cytacie drugie pogrubienie jest mojego autorstwa (oryginalnie występowało jedynie pierwsze pogrubienie). Cytat ten wskazuje że miałem rację, twierdząc że w bloku wschodnim jak najbardziej używano amunicji smugowej pozostawiającej czerwoną smugę. Ergo, cytat ten potwierdza że nie należy utożsamiać amunicji smugowej Układu Warszawskiego ze smugą koloru zielonego. Skąd jednak wzięło się popularne na zachodzie, błędne przeświadczenie, zgodnie z którym amunicja smugowa bloku wschodniego, generowała praktycznie zawsze smugę koloru zielonego? Cóż, być może jakąś rolę odgrywał tu system oznaczeń amunicji. Otóż w armiach NATO pociski smugowe zasadniczo pozostawiają smugę koloru czerwonego, a jednocześnie w NATO pociski smugowe oznaczone są kolorem czerwonym. W Układzie Warszawskim pociski smugowe oznaczone były kolorem zielonym. Być może ktoś doszedł więc do następującego, błędnego wniosku: skoro u nas pociski smugowe są oznaczone kolorem czerwonym i pozostawiają czerwoną smugę, to pewnie kolor zielony na pociskach smugowych Układu Warszawskiego oznacza smugę koloru zielonego.

 

Na zakończenie dodam że zamieszczony we wpisie cytat tyczy się pocisku który można by opisać jako pocisk zapalająco-smugowy. To znaczy, idzie o pocisk który ma w tylnej części smugacz, a w przedniej części ładunek zapalający. Na poniższym rysunku pocisk tego typu oznaczony został cyfrą 4:

 

ak_pociski_typy_m

Rysunek z polskiej instrukcji obsługi karabinka Kałasznikowa, instrukcja z 1961 roku (oryginalnie „INSTRUKCJA PIECHOTY. 7,62 mm PISTOLET MASZYNOWY KAŁASZNIKOWA”). Pocisk zapalający (zapalająco-smugowy) oznaczony został cyfrą 4. Typowy pocisk smugowy oznaczony został cyfrą 2.

Pociski smugowe w Układzie Warszawskim, część 1

Kałasznikow a Garand

Dziś wpis o genezie powstania karabinka Kałasznikowa, czyli popularnego Awtomatu Kałasznikowa (AK). Otóż wśród osób nieprzesadnie mocno zainteresowanych bronią strzelecką, do dzisiaj można spotkać się z tezą, jakoby Michaił Kałasznikow skopiował niemiecki karabinek automatyczny StG.44 (Sturmgewehr 44), wprowadzony do uzbrojenia niemieckich sił zbrojnych w okresie drugiej wojny światowej. Osoby które mocniej siedzą w temacie, często zdają sobie jednak sprawę z tego, że teza ta nie jest prawdziwa. Powiem więcej- jak się przyjrzeć konstrukcji karabinka AK, można dojść do wniosku, że pod względem budowy mechanizmów wewnętrznych, bardziej przypomina on amerykański karabin samopowtarzalny M1 Garand z okresu drugiej wojny światowej, niż niemieckiego Sturmgewehra. Poniżej zamieściłem cytat z artykułu Pochodzenie karabinka AK. Dodam że artykuł ten, autorstwa Bogusława Trzaskały, dostępny jest w sieci, na stronie Militech- link.

 

Domyślać się należy, że Kałasznikow dostał do ręki karabin Garanda, który trafił do ZSRR w drodze międzysojuszniczej wymiany sprzętu, przeanalizował jego konstrukcję i dostrzegł zalety oraz możliwość przekonstruowania i udoskonalenia zespołu ruchomego. Karabinek AK, odmiennie od M1 Garand, ma układ nowoczesny, gdzie suwadło znajduje się w zamkniętej komorze zamkowej z tyłu broni. Dzięki umieszczeniu komory gazowej nad, a nie pod lufą, nie ma potrzeby, by suwadło obchodziło magazynek z boku, jak dzieje się to w M1, czy też z obu boków jak w karabinie Maroszka czy klonach karabinu maszynowego BAR.

Można by było mieć wątpliwości, co do powiązań rodzinnych między Garandem, a AK, ale sposób zasilania karabinka Kałasznikowa z 1944, którego mechanizm ryglowy i zespół ruchomy po dalszych, drugorzędnych zmianach został zastosowany w AK, zdradza to już na pierwszy rzut oka! Powyższego w żadnym razie nie należy rozumieć jako skopiowania amerykańskiej broni.

Rozwiązania szczegółowe M1 Garanda i karabinka z 1944 są odmienne, nawet w obrębie zespołu ruchomego, i można mówić można jedynie o silnej inspiracji w zakresie układu zasadniczych elementów zamka i suwadła. Zespół ruchomy Kałasznikowa jest bez wątpienia znacznie bardziej nowoczesny i nie należy się dziwić, że po zmianach niektórych elementów został zastosowany w AK, a następnie zrobił wielką światową karierę (w karabinie maszymowym PK i karabinkach Valmet czy Galil, a z pewnymi zmianami w karabinkach SG 55x, AR70/90 czy w karabinku maszynowym Minimi).

 

W powyższym cytacie można zauważyć że autor artykułu, analizując konstrukcję karabinka Kałasznikowa, doszedł do wniosku, że Michaił Kałasznikow, przed skonstruowaniem swojej broni, zapoznał się z karabinem Garanda. Czy jest jednak jakieś źródło potwierdzające tezę autora artykułu? Okazuje się że tak- ów źródło to sam Michaił Kałasznikow! Poniżej cytat z książki Moje życie jak krótka seria, która to jest wywiadem-rzeką z Michaiłem Kałasznikowem. Cytat ten tyczy się prototypowego karabinka samopowtarzalnego Kałasznikowa, który choć nie został wprowadzony do uzbrojenia, to stanowił punkt wyjścia podczas prac nad karabinkiem automatycznym, który to został wprowadzony do uzbrojenia jako AK:

 

Zainspirowałem się amerykańską strzelbą garand, nabijaną automatycznie. Oryginalność mojego projektu polegała na włączeniu w jego budowę mechanizmu do odrzucania pustych nabojów, z kilkoma modyfikacjami. Rezultat był niezły.

 

Muszę zaznaczyć że choć w powyższym cytacie mowa jest o strzelbie garand, to jestem pewien że chodzi tak naprawdę o karabin samopowtarzalny M1 konstrukcji Garanda. Najpewniej tłumacz książki nie miał dużej wiedzy na temat broni strzeleckiej, stąd też karabin Garanda stał się w polskiej wersji językowej strzelbą.

 

 

Kałasznikow a Garand

Poprawka Gorłowa

poprawka_gorlowaNa powyższej grafice rysunek oznaczony cyfrą 1 przedstawia osadzenie pocisku w łusce stosowane przed poprawką Gorłowa, natomiast rysunek oznaczony cyfrą 2 przedstawia osadzenie pocisku w łusce charakterystyczne dla naboi opracowanych w uwzględnieniem poprawki Gorłowa.

 

Tym razem wpis o broni strzeleckiej. Wpis ten tyczyć się będzie poprawki Gorłowa. Czym jest poprawka Gorłowa? Otóż to modyfikacja amunicji strzeleckiej będąca nowym sposobem osadzenia pocisku w łusce. Nazwa ów poprawki bierze się od nazwiska rosyjskiego generała, Aleksandra Pawłowicza Gorłowa (Александр Павлович Горлов). Zgodnie z książką Mechanicy i Styliści. Historia i praktyka rewolweru i pistoletu XIX i XX stulecia (autor: Seweryn Bidziński) można przyjąć że poprawkę Gorłowa wprowadzono w 1872 roku.

 

Ale na czym konkretnie polegała poprawka Gorłowa? Otóż strzeleckie naboje scalone sprzed poprawki zbudowane były tak, że do wnętrza łuski, wchodziła jedynie niewielka, tylna część pocisku. Największa średnica pocisku przypadała tuż powyżej górnej krawędzi łuski, przy czym największa średnica pocisku była mniej więcej równa zewnętrznej średnicy górnej części łuski. Ta część pocisku, która wchodziła do wnętrza łuski, miała średnicę mniejszą, od największej średnicy pocisku. Za prowadzenie pocisku w lufie odpowiadała dość krótka część pocisku, znajdująca się tuż przed górną krawędzią łuski. Można powiedzieć że scalona amunicja strzelecka sprzed poprawki Gorłowa charakteryzowała się sposobem osadzenia pocisku w łusce zbliżonym do tego zastosowanego w naboju bocznego zapłonu .22 LR.

 

Amunicja sprzed poprawki Gorłowa miała swoje wady. Po pierwsze, pocisk był stosunkowo słabo osadzony w łusce, stąd też nabój łatwo mógł się rozcalić. Po drugie, ta część pocisku, która odpowiedzialna była za prowadzenie pocisku w lufie, charakteryzowała się niewielką długością i nieoptymalnym, sferycznym kształtem. Zgodnie z tym co pisał Seweryn Bidziński, to właśnie zarzuty odnoszące się do sposobu prowadzenia pocisku w lufie, były powodem wprowadzenia poprawki Gorłowa.

Wprowadzono więc poprawkę Gorłowa. W amunicji skonstruowanej z uwzględnieniem tej poprawki, największą średnicą charakteryzuje się ta część pocisku, która wchodzi do wnętrza łuski. To właśnie ta część pocisku, która wchodzi do wnętrza łuski, odpowiada za prowadzenie pocisku w lufie. Stąd też ta część pocisku, która prowadzi pocisk w lufie, ma większą długość i bliższy optymalnemu kształt (cylindryczny), względem amunicji sprzed poprawki. Dodatkowo w amunicji opracowanej z uwzględnieniem poprawki Gorłowa, większa część pocisku wchodzi do wnętrza łuski, niż w przypadku amunicji przedpoprawkowej. Co oznacza mocniejsze osadzenie pocisku w łusce. Dodam że w nabojach popoprawkowych, górna część łuski ma większą zewnętrzną średnicę od największej średnicy pocisku.

Pojawił się jednak pewien problem. Aby zastosować poprawkę Gorłowa w amunicji starego typu, należało albo zwiększyć średnicę łuski naboju (a przynajmniej średnicę górnej części łuski), albo zmniejszyć średnicę pocisku. Zwiększenie średnicy łuski wymagało zastosowania komory nabojowej o większej średnicy, a zmniejszenie średnicy pocisku wymagało zastosowania lufy o mniejszym kalibrze.

 

Tutaj dochodzimy do zagadnienia kalibru. Otóż poprawka Gorłowa to jeden z czynników powodujących że oznaczania amunicji niekoniecznie oddają rzeczywisty kaliber broni. Przykładowo, istnieje nabój rewolwerowy .38 Special. Ktoś mógł by pomyśleć że .38 oznacza że kaliber broni (średnica pomiędzy polami gwintu) wynosi 0,38 cala, czyli 9,65 mm. Otóż nie. W przypadku amunicji .38 Special, średnica pocisku wynosi 9,1 mm, a średnica przewodu lufy pomiędzy polami gwintu wynosi 8,8 mm. Taka sytuacja ma miejsce, bowiem w przypadku amunicji .38 Special, liczba .38 występująca w oznaczeniu, bierze się z czasów sprzed poprawki Gorłowa. Dodam że w przypadku broni strzelającej nabojem .38 Special, średnica lufy pomiędzy polami gwintu (kaliber broni), jest taka sama, jak w broni strzelającej nabojem .357 Magnum. Powiem więcej, przyjmuje się że rewolwery strzelające nabojem .357 Magnum, mogą strzelać również amunicją .38 Special.

Poprawka Gorłowa