Karabinek Kałasznikowa w grach komputerowych

Dziś wpis o karabinku Kałasznikowa, zahaczający nieco o ergonomię tej broni. Zacznijmy jednak od… gier komputerowych. Otóż w niektórych pierwszoosobowych strzelankach (czyli w FPS-ach) karabinek Kałasznikowa to tak naprawdę lustrzane odbicie prawdziwej broni. Ot, w wielu grach komputerowych model karabinka AK ma okno wyrzutowe łusek i rączkę zamkową umieszczone po lewej stronie broni, zamiast po prawej, jak w prawdziwym Kałasznikowie. Czemu w niektórych grach komputerowych mamy lustrzane odbicie Kałasznikowa zamiast bardziej wiernego modelu broni? Aby odpowiedzieć na to pytanie, spójrzmy na standardowy sposób przeładowywania karabinka AK.

 

Załóżmy że mamy strzelca praworęcznego uzbrojonego w karabinek Kałasznikowa (strzelanie z prawego ramienia). W takiej sytuacji prawa dłoń strzelca spoczywa na chwycie pistoletowym, a lewa na łożu. Jeśli skończy się amunicja w obrębie broni (brak amunicji w magazynku i pusta komora nabojowa), to strzelec będzie musiał najpierw zmienić magazynek na pełny, a następnie wykonać ruch rączką zamkową. Aby to zrobić w sposób standardowy, strzelec powinien zdjąć prawą dłoń z chwytu pistoletowego, po czym użyć jej do zmiany magazynka i do wykonania ruchu rączką zamkową. Podczas przeładowywania broni lewa ręka cały czas przytrzymuje karabinek za łoże. Skoro do wykonania ruchu rączką zamkową strzelec powinien użyć prawej dłoni, to nic dziwnego że rączka zamkowa znajduje się po prawej stronie Kałacha.

Jest jednak pewne ale. Klasyczny sposób przeładowywania karabinka AK, czyli przeładowywanie broni prawą ręką, można uznać za sposób wolniejszy, względem użycia ręki lewej. Czy karabinek Kałasznikowa można przeładować lewą ręką? Owszem, jest to możliwe- strzelec może zdjąć lewą rękę z łoża, a następnie to jej użyć do zmiany magazynka i do wykonania ruchu rączką zamkową (prawa dłoń trzyma cały czas chwyt pistoletowy). Tyle że aby użyć lewej ręki do wykonania ruchu rączką zamkową, najpierw dobrze jest obrócić broń o około 90 stopni w lewo, aby lewa ręka miała dobry dostęp do rączki zamkowej (rączka zamkowa znajduje się przecież po prawej stronie karabinka AK).

No właśnie, dochodzimy teraz do gier komputerowych. Przyjmijmy że twórca gry ma ochotę uzbroić gracza w karabinek AK, a jednocześnie przyjmijmy że twórca gry chce aby animacja przeładowania broni trwała jak najkrócej. Jak to zrobić w najprostszy możliwy sposób? Cóż, wystarczy po prostu zastosować model karabinka AK będący lustrzanym odbiciem prawdziwej broni. Wtedy postać kierowana przez gracza będzie mogła bezproblemowo przeładowywać swojego Kałasznikowa przy użyciu lewej ręki.

 

Na zakończenie- o ile karabinek Kałasznikowa ma rączkę zamkową po prawej stronie, to warto zauważyć że broń niemiecka (między innymi drugowojenny karabinek automatyczny StG.44) często ma rączką zamkową po stronie lewej. Po prostu Niemcy zakładali że standardowy sposób przeładowywania broni polega na użyciu lewej ręki do zmiany magazynka i do wykonania ruchu rączką zamkową.

Karabinek Kałasznikowa w grach komputerowych

Nie trzymaj palca na spuście!

Dziś wpis o pewnej zasadzie, która to zwiększa bezpieczeństwo obsługi broni palnej. Ujmując sprawę bardziej konkretnie, wpis jest o zasadzie, zgodnie z którą należy unikać trzymania palca na spuście. Ale do rzeczy, otóż obecnie zasada aby unikać trzymania palca na spuście, jest bardzo mocno spopularyzowana. Według mnie to dobrze- jestem zdania że trzymanie się tej zasady wyraźnie zwiększa bezpieczeństwo obsługi broni. Jednak już jakiś czas temu doszedłem do pewnego interesującego wniosku- otóż jestem zdania że duża popularność zasady, aby unikać trzymania palca na spuście, to tendencja stosunkowo młoda! Ot, kiedyś byłem przekonany że przynajmniej na zachodzie od zawsze unikano trzymania palca na spuście, a tutaj okazuje się że istotna popularność tej zasady to chyba dopiero lata 80.

Poniżej dowód na prawdziwość mojej tezy, zgodnie z którą wiele lat temu, nie trzymano się zasady, aby unikać trzymania palca na spuście. Jest to kadr z amerykańskiego filmu szkoleniowego, zatytułowanego Combat Firing with Hand Guns. Film tyczy się strzelania z broni krótkiej, a konkretnie z pistoletu M1911. Film powstał w 1944 roku.

palec_spust_m

Na powyższym kadrze, po jego lewej stronie, widzimy kursanta.  Natomiast po prawej stronie kadru znajduje się instruktor. Jak widać na załączonym obrazku, nie dość że kursant trzyma palec na spuście, to jeszcze celuje w instruktora! Czyli nie dość że nie została tutaj zastosowana zasada, aby unikać trzymania palca na spuście, to jeszcze nie zastosowano zasady, aby nie celować do czegoś, czego nie chcemy zniszczyć.

Ergo, okazuje się że stosowane współcześnie zasady, mające zmniejszać ryzyko wypadku podczas obsługi broni palnej, nie są odwieczne. Pisałem o tym między innymi we wpisie o podręcznikach strzeleckich porucznika Jerzego Podoskiego. Aby było jasne- nie namawiam nikogo do lekceważenie współcześnie stosowanych zasad. Dzisiejszy wpis to jedynie swego rodzaju ciekawostka historyczna. Dodam że dyskusja o zasadzie, aby unikać trzymania palca na spuście, toczyła się między innymi na forum strzelecka.net.

Nie trzymaj palca na spuście!

Poprawka Gorłowa

poprawka_gorlowaNa powyższej grafice rysunek oznaczony cyfrą 1 przedstawia osadzenie pocisku w łusce stosowane przed poprawką Gorłowa, natomiast rysunek oznaczony cyfrą 2 przedstawia osadzenie pocisku w łusce charakterystyczne dla naboi opracowanych z uwzględnieniem poprawki Gorłowa.

 

Tym razem wpis o broni strzeleckiej. Wpis ten tyczyć się będzie poprawki Gorłowa. Czym jest poprawka Gorłowa? Otóż to modyfikacja amunicji strzeleckiej będąca nowym sposobem osadzenia pocisku w łusce. Nazwa ów poprawki bierze się od nazwiska rosyjskiego generała, Aleksandra Pawłowicza Gorłowa (Александр Павлович Горлов). Zgodnie z książką Mechanicy i Styliści. Historia i praktyka rewolweru i pistoletu XIX i XX stulecia (autor: Seweryn Bidziński) można przyjąć że poprawkę Gorłowa wprowadzono w 1872 roku.

 

Ale na czym konkretnie polegała poprawka Gorłowa? Otóż strzeleckie naboje scalone sprzed poprawki zbudowane były tak, że do wnętrza łuski, wchodziła jedynie niewielka, tylna część pocisku. Największa średnica pocisku przypadała tuż powyżej górnej krawędzi łuski, przy czym największa średnica pocisku była mniej więcej równa zewnętrznej średnicy górnej części łuski. Ta część pocisku, która wchodziła do wnętrza łuski, miała średnicę mniejszą, od największej średnicy pocisku. Za prowadzenie pocisku w lufie odpowiadała dość krótka część pocisku, znajdująca się tuż przed górną krawędzią łuski. Można powiedzieć że scalona amunicja strzelecka sprzed poprawki Gorłowa charakteryzowała się sposobem osadzenia pocisku w łusce zbliżonym do tego zastosowanego w naboju bocznego zapłonu .22 LR.

 

Amunicja sprzed poprawki Gorłowa miała swoje wady. Po pierwsze, pocisk był stosunkowo słabo osadzony w łusce, stąd też nabój łatwo mógł się rozcalić. Po drugie, ta część pocisku, która odpowiedzialna była za prowadzenie pocisku w lufie, charakteryzowała się niewielką długością i nieoptymalnym, sferycznym kształtem. Zgodnie z tym co pisał Seweryn Bidziński, to właśnie zarzuty odnoszące się do sposobu prowadzenia pocisku w lufie, były powodem wprowadzenia poprawki Gorłowa.

Wprowadzono więc poprawkę Gorłowa. W amunicji skonstruowanej z uwzględnieniem tej poprawki, największą średnicą charakteryzuje się ta część pocisku, która wchodzi do wnętrza łuski. To właśnie ta część pocisku, która wchodzi do wnętrza łuski, odpowiada za prowadzenie pocisku w lufie. Stąd też ta część pocisku, która prowadzi pocisk w lufie, ma większą długość i bliższy optymalnemu kształt (cylindryczny), względem amunicji sprzed poprawki. Dodatkowo w amunicji opracowanej z uwzględnieniem poprawki Gorłowa, większa część pocisku wchodzi do wnętrza łuski, niż w przypadku amunicji przedpoprawkowej. Co oznacza mocniejsze osadzenie pocisku w łusce. Dodam że w nabojach popoprawkowych, górna część łuski ma większą zewnętrzną średnicę od największej średnicy pocisku.

Pojawił się jednak pewien problem. Aby zastosować poprawkę Gorłowa w amunicji starego typu, należało albo zwiększyć średnicę łuski naboju (a przynajmniej średnicę górnej części łuski), albo zmniejszyć średnicę pocisku. Zwiększenie średnicy łuski wymagało zastosowania komory nabojowej o większej średnicy, a zmniejszenie średnicy pocisku wymagało zastosowania lufy o mniejszym kalibrze.

 

Tutaj dochodzimy do zagadnienia kalibru. Otóż poprawka Gorłowa to jeden z czynników powodujących że oznaczania amunicji niekoniecznie oddają rzeczywisty kaliber broni. Przykładowo, istnieje nabój rewolwerowy .38 Special. Ktoś mógł by pomyśleć że .38 oznacza że kaliber broni (średnica pomiędzy polami gwintu) wynosi 0,38 cala, czyli 9,65 mm. Otóż nie. W przypadku amunicji .38 Special, średnica pocisku wynosi 9,1 mm, a średnica przewodu lufy pomiędzy polami gwintu wynosi 8,8 mm. Taka sytuacja ma miejsce, bowiem w przypadku amunicji .38 Special, liczba .38 występująca w oznaczeniu, bierze się z czasów sprzed poprawki Gorłowa. Dodam że w przypadku broni strzelającej nabojem .38 Special, średnica lufy pomiędzy polami gwintu (kaliber broni), jest taka sama, jak w broni strzelającej nabojem .357 Magnum. Powiem więcej, przyjmuje się że rewolwery strzelające nabojem .357 Magnum, mogą strzelać również amunicją .38 Special.

Poprawka Gorłowa

Siła rozklinowania

Dziś wpis o broni strzeleckiej, a konkretnie o zjawisku określanym jako siła rozklinowania. Czym jest ów zjawisko? Postaram się to wytłumaczyć na przykładzie.

Przyjmijmy że mamy broń działającą na zasadzie odprowadzania gazów prochowych przez boczny otwór w lufie. Czyli po oddaniu strzału, gazy prochowe dostają się do komory gazowej przez niewielki otwór umieszczony w ściance lufy, po czym powodują ruch tłoka gazowego do tyłu, a tym samym ruch suwadła do tyłu.

Przyjmijmy teraz że broń ryglowana jest poprzez obrót zamka. Czyli po oddaniu strzału, suwadło najpierw pokona odległość swobodnego ruchu (gdzie suwadło nie powoduje ani odryglowania zamka, ani jego otwarcia), później spowoduje obrót zamka (jego odryglowanie), a następnie otwarcie zamka (suwadło wymusza ruch zamka do tyłu). Podczas ruchu zamka w tylne położenie następuje wyrzucenie łuski.

Tutaj nadmienię że w broni ryglowanej poprzez obrót suwadło może sterować zamkiem dzięki odpowiednio ukształtowanej krzywce. Przykładowo, w karabinku Kałasznikowa mamy umieszczony na zamku występ który współpracuje z krzywką umieszczoną na suwadle (krzywka ma postać rowka).

Jak już zespół ruchomy (zamek i suwadło) dojdzie w swoje skrajne tylne położenie, to pod wpływem działania sprężyny powrotnej zespół ruchomy zaczyna poruszać się w położenie przednie. Ujmując to inaczej, pod wpływem sprężyny powrotnej suwadło jedzie do przodu, wymuszając ruch zamka do przodu.

Dochodzimy właśnie do siły rozklinowania. Skoro suwadło poruszając się w tył wymuszało obrót zamka, to poruszając się w przód również będzie wymuszać obrót zamka, tyle że w stronę przeciwną. Innymi słowami, podczas ruchu w przód suwadło cały czas chce obrócić zamek (suwadło dąży do zaryglowania zamka), jednak do zaryglowania zamka może dojść dopiero pod sam koniec drogi suwadła w przód. Czyli przez zdecydowaną większość drogi suwadła w przód, suwadło chce obrócić zamek, lecz zamek obrócić się nie może (odpowiedni kształt komory zamkowej, czyli obudowy broni, uniemożliwia przedwczesne zaryglowanie zamka). Stąd też zamek trze o wnętrze komory zamkowej. To jest właśnie siła rozklinowania.

Wspomniane tarcie zamka o wnętrze komory zamkowej, występujące przez większość drogi suwadła w przód, to zjawisko negatywne. Po pierwsze, powoduje ono spadek prędkości zespołu ruchomego, czyli spadek jego energii kinetycznej. Czyli zespół ruchomy ma mniej energii aby pokonać opór stawiany przez zanieczyszczenia mogące się znaleźć we wnętrzu komory zamkowej. Po drugie, ów tarcie powoduje zwiększone zużycie powierzchni zamka i komory zamkowej.

Czy można zapobiec powstaniu siły rozklinowania? Okazuje się że tak. Bronią gdzie sobie z tym zjawiskiem poradzono jest karabinek Kałasznikowa. W karabinku Kałasznikowa, umieszczona na suwadle krzywka (rowek) sterująca zamkiem, jest na tyle sprytnie ukształtowana, że przez zdecydowaną większość drogi suwadła w przód, suwadło nie próbuje wymusić obrotu zamka (nie próbuje wymusić jego zaryglowania). Dopiero pod sam koniec drogi zespołu ruchomego w przód, następuje nieznaczne uderzenie zamka o element umieszczony we wnętrzu komory zamkowej. W wyniku tego uderzenia zamek nieznacznie się obraca. Dopiero po tym nieznacznym obrocie zamka, suwadło zaczyna wymuszać obrót zamka (jego zaryglowanie). Czyli suwadło wymusza obrót zamka dopiero wtedy, kiedy jest to konieczne dla zaryglowania zamka, nie wcześniej. Poniżej kilka rysunków, które to bazują na rysunkach z polskiej instrukcji obsługi karabinka Kałasznikowa:

 

rozklinowanie_suw_ak_m

Suwadło karabinka Kałasznikowa. Kolorem niebieskim zaznaczyłem krzywkę (rowek, bądź też „skos odryglowujący”) sterującą zamkiem. Czerwona strzałka wskazuje na ten fragment krzywki, który współpracuje z występem prowadzącym zamka, przy ruchu suwadła do przodu. Ów fragment zaznaczyłem dodatkowo na czerwono. Warto zauważyć że fragment ten jest prostopadły do osi wzdłużnej suwadła (a tym samym do osi wzdłużnej broni). Widoczna na rysunku czerwona strzałka wskazuje dodatkowo przód suwadła.

 

 

rozklinowanie_suw_ak_2_m

Kolejny rysunek przedstawiający suwadło karabinka Kałasznikowa. Tak jak na poprzednim rysunku, kolor niebieski oznacza krzywkę sterującą zamkiem. Czerwona strzałka wskazuje na ten fragment krzywki, który współpracuje z występem prowadzącym zamka, przy ruchu suwadła do przodu. Fragment ten, zaznaczony kolorem czerwonym, jest prostopadły do osi wzdłużnej suwadła. Widoczna na rysunku czerwona strzałka wskazuje również przód suwadła.

 

 

rozklinowanie_zamek_ak_m_strzalka_mod

Zamek karabinka Kałasznikowa. Kolorem zielonym zaznaczyłem występ prowadzący zamka- występ ten współpracuje z krzywką umieszczoną na suwadle. Czerwona strzałka wskazuje ten fragment występu prowadzącego, który współpracuje z krzywką umieszczoną na suwadle, przy ruchu suwadła do przodu. Fragment ten zaznaczyłem również kolorem czerwonym. Ów fragment w instrukcji opisany został jako „6a – tylne ścięcie występu prowadzącego”. Widoczna na rysunku czerwona strzałka wskazuje dodatkowo przód zamka.

 

 

rozklinowanie_zamek_ak_2_m

Zamek karabinka Kałasznikowa. Kolor zielony- występ prowadzący zamka. Czerwona strzałka wskazuje ten fragment występu prowadzącego, który współpracuje z krzywką umieszczoną na suwadle, przy ruchu suwadła do przodu. Fragment ten zaznaczyłem kolorem czerwonym. Widoczna na rysunku czerwona strzałka wskazuje również przód zamka.

 

 

Siła rozklinowania

Broń samoczynna- ogień seryjny czy pojedynczy?

Dziś wpis o broni strzeleckiej, a konkretnie o broni samoczynnej. Otóż z broni samoczynnej można prowadzić ogień seriami. Czyli ściągamy spust i broń strzela dopóki nie zwolnimy spustu. Taką bronią są między innymi pistolety maszynowe. Jednak broń samoczynna może być wyposażona w przełącznik rodzaju ognia- czyli mamy przełącznik dzięki któremu możemy wybrać czy chcemy strzelać seriami, czy może ogniem pojedynczym. Jeśli broń samoczynna ma przełącznik rodzaju ognia, to wtedy zwana jest bronią samoczynno-samopowtarzalną. Zresztą, niektóre wzory broni samoczynnej, choć pozbawione przełącznika rodzaju ognia, również nadają się do prowadzenia ognia pojedynczego- jeśli broń charakteryzuje się niską szybkostrzelnością teoretyczną, to można ręcznie oddać strzał pojedynczy, ściągając spust na odpowiednio krótki czas.

Kiedy jednak wybrać strzelanie ogniem pojedynczym, a kiedy strzelać seriami? Można według mnie zastosować generalizację zgodnie z którą broń samoczynna podczas strzelania ogniem pojedynczym ma mniejszy rozrzut (czyli zasadniczo lepszy), niż podczas strzelania seriami. Czyli wydawać by się mogło, że podczas strzelania na dużą odległość, należy strzelać ogniem pojedynczym, natomiast podczas strzelania na małą odległość, można pozwolić sobie na strzelanie seriami- bowiem duży rozrzut jest mniejszym problemem podczas strzelania na małą odległość, niż podczas strzelania na dużą odległość.

Można jednak podejść do sprawy bardziej naukowo. Aby to zrobić, należy dla ognia pojedynczego i seryjnego obliczyć parametr określany jako skuteczność ognia (Sk). Czym jest skuteczność ognia? Aby odpowiedzieć na to pytanie, zamieszczam cytat z książki Broń strzelecka wojsk lądowych (autor: Michał Kochański, Wydawnictwo MON, rok wydania: 1968):

 

Dla stosunkowo najprostszego przypadku porażenia celów żywych, kiedy praktycznie każde trafienie powoduje co najmniej krótkotrwałe wyeliminowanie żołnierza nieprzyjacielskiego z walki, skuteczność broni określa się wzorem

skutecznosc_ognia_m

 Na podstawie znajomości prawdopodobieństwa trafienia p, które zmienia się ze zmianą odległości prowadzenia ognia oraz zmiennych długości serii s dla różnych odległości broni od celu, można określić dla każdej odległości największą osiągalną skuteczność Skmax, oraz wyjaśnić optymalną długość serii, przy której się ją uzyskuje. Wyniki obliczeń dogodnie jest ujmować w wykresy, przedstawione na rys. 70.

 

We wspomnianej książce (Broń strzelecka wojsk lądowych) znajdują się między innymi wykresy skuteczności ognia dla radzieckiego drugowojennego pistoletu maszynowego PPSz-41, zwanego potocznie Pepeszą. Oto ów wykresy:

sk_ppsz_m

Powyższe wykresy są w mojej ocenie bardzo interesujące. Otóż zgodnie z lewym wykresem, podczas strzelania z Pepeszy do sylwetki popiersie, na odległościach poniżej 160 metrów, bardziej skuteczny jest ogień pojedynczy, natomiast na odległościach powyżej 160 metrów, bardziej skuteczny jest ogień seryjny. Podobnie sprawa ma się w przypadku strzelania z Pepeszy do sylwetki biegnący (prawy wykres)- wtedy na odległościach do 180 metrów, bardziej skuteczny jest ogień pojedynczy, natomiast na odległościach powyżej 180 metrów, bardziej skuteczny jest ogień seryjny. Dodam że Pepesza, podobnie jak inne wzory broni samoczynnej i samoczynno samopowtarzalnej, charakteryzuje się mniejszym rozrzutem podczas strzelania ogniem pojedynczym, niż podczas strzelania seriami. Ujmując to innymi słowami, wydawać by się mogło że podczas strzelania z Pepeszy, ogień seryjny powinien być bardziej skuteczny na małe odległości, a ogień pojedynczy powinien mieć większą skuteczność na odległości duże. A tymczasem, zgodnie z powyższymi wykresami, jest odwrotnie.

 

Zajrzyjmy teraz do instrukcji obsługi Pepeszy, zatytułowanej 7,62-mm PISTOLET MASZYNOWY wz. 1941 r. (instrukcja wydana w 1945 roku przez Wojskowy Instytut Naukowo-Wydawniczy). Oto cytat z ów instrukcji:

Najlepsze rezultaty osiąga się przy strzelaniu: ogniem pojedynczym do 300 m, ogniem krótkimi seriami (2 – 4 wystrzały) do 200 m, długimi seriami (20 – 25 wystrzałów) do 100 m.

 

Czyli zalecano strzelanie na zasadzie duża odległość- ogień pojedynczy, mała odległość- ogień seryjny. Zamieszczone wcześniej wykresy wskazują więc że przeznaczona do Pepeszy instrukcja zawierała nieoptymalne zalecenia.

Mam jednak pewne wątpliwości czy zamieszczone we wpisie wykresy, dotyczące skuteczności ognia prowadzonego z Pepeszy, aby na pewno są zgodne z rzeczywistością. Pomysł aby z pistoletu maszynowego strzelać seriami na duże odległości, a ogniem pojedynczym na odległości małe, wydaje mi się co najmniej dziwny. Z drugiej jednak strony, sądzę że osoba tworząca ów wykresy, pewnie miała dużą wiedzą na temat broni strzeleckiej.

Na koniec, poniżej zamieszczam wykres skuteczności ognia z broni na amunicję pośrednią (kolejny wykres z książki Broń strzelecka wojsk lądowych). Wykres najpewniej dotyczy karabinka Kałasznikowa- w latach 60. była to w Polsce najbardziej popularna broń strzelająca nabojem pośrednim.

sk_kbk_aut_m

Broń samoczynna- ogień seryjny czy pojedynczy?

Broń strzelecka- kącik czytelnika

Dziś wpis o broni strzeleckiej, a konkretnie o tym jakie książki o tej tematyce polecam. Ale do rzeczy, przyjmijmy czytelniku że nie masz dużej wiedzy o broni strzeleckiej. Przyjmijmy wręcz że Twoja wiedza o broni strzeleckiej jest okołozerowa. Wtedy pojawia się pytanie: od czego zacząć? Jakie książki kupić na początek? Najlepiej oczywiście aby były to książki w języku polskim, napisane przystępnym językiem, łatwo dostępne i tanie. Oto więc mój spis książek które polecam początkującym miłośnikom broni strzeleckiej. Większość z wymienionych przeze mnie książek to pozycje które można bezproblemowo kupić za stosunkowo niewielkie pieniądze. Wszystkie wymienione książki zostały napisane po polsku, przystępnym językiem. Książki wymieniam w kolejności losowej- to nie jest tak że im wcześniej wymieniona pozycja, tym bardziej wartościowa. Zaczynajmy więc!

 

Pozycja pierwsza: Automatyczna broń strzelecka. Autor tej książki to Stanisław Kochański. Książka została wydana w 1991 roku przez wydawnictwo Sigma. Jest to jedna z pierwszych porządnych książek o broni strzeleckiej, jakie przeczytałem. Pozycja naprawdę wartościowa, wręcz kultowa wśród miłośników broni strzeleckiej. Istnieje również wcześniejsza wersja tej książki, zatytułowana Broń strzelecka lat osiemdziesiątych (wydawnictwo Bellona, 1985 rok). Istnieją pewne różnice pomiędzy oboma tytułami, lecz są one w mojej ocenie nieznaczne.

Pozycja druga: Broń i Amunicja strzelecka LWP. Autorem książki jest Stanisław Torecki. Książka została wydana w 1985 roku przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej. Oto kolejna świetna pozycja. Polecam, nie tylko miłośnikom tych wzorów broni, które były używane przez ludowe Wojsko Polskie.

Pozycja trzecia: Broń strzelecka wojsk lądowych. Tym razem autorem książki jest Michał Kochański (nie wiem czy był on spokrewniony ze Stanisławem Kochańskim, autorem Automatycznej broni strzeleckiej). Książka została wydana w 1968 roku przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej w ramach serii Biblioteka wiedzy wojskowej (BWW). Broń strzelecka wojsk lądowych to pozycja którą przeczytałem dużo później niż dwie wcześniejsza pozycja. Podobnie jak wcześniej wymienione książki, jest to pozycja bardzo, ale to bardzo dobra. Istnieje również wcześniejsza wersja tej książki, zatytułowana Współczesna broń strzelecka (Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1963 rok) i wydana w ramach serii Biblioteka popularnej wiedzy technicznej (seria Sowy). Różnice pomiędzy obiema wersjami książki Michała Kochańskiego są bardzo małe w mojej ocenie.

Pozycja czwarta: Celność broni strzeleckiej. Praktyczny Poradnik. Względem książek wymienionych wcześniej, jest to pozycja stosunkowo młoda, bo z 2007 roku. Książka napisana została przez Jerzego Ejsmonta i wydana przez wydawnictwo Pantera Books. Ów pozycję polecam nie tylko miłośnikom tych wzorów broni gdzie kładziony jest duży nacisk na celność (broń wyborowa), lecz wszelkim miłośnikom broni. Jerzy Ejsmont napisał również inne bardzo dobre książki o broni strzeleckiej (Amunicja i jej elaboracja oraz Balistyka dla snajperów), lecz Celność broni strzeleckiej jest chyba książką najbardziej przystępną spośród jego dzieł.

Pozycja piąta: Podręcznik balistyki. Tym razem pozycja zdecydowanie trudniej dostępna od pozycji wcześniejszych. Autor Podręcznika Balistyki to major Stanisław Rajewski. Podręcznik wydany został w 1947 roku przez Zakłady Graficzne Wojskowego Instytutu Naukowo-Wydawniczego. Podręcznik balistyki to praca którą polecam, bowiem wbrew temu co mogło by się wydawać widząc słowo podręcznik w nazwie, jest to praca napisana przystępnym językiem.

Pozycja szósta: Mechanicy i styliści. Historia i praktyka rewolweru i pistoletu XIX i XX stulecia. Oto kolejna wartościowa, choć trudno dostępna pozycja. Autor książki to Seweryn Bidziński. Książka została wydana w 1996 roku przez wydawnictwo SMB Co. Ltd. Książka ta ma inny charakter niż pozycje wcześniejsze. Mechanicy i styliści to coś co można moim zdaniem określić mianem opowiadania na temat historii broni i jej twórców. Wśród książek o motoryzacji jej odpowiednikiem jest w mojej ocenie książka Dzieje samochodu napisana przez Witolda Rychtera.

 

Na zakończenie, wartościowe książki o broni strzeleckiej to nie tylko te wymienione w moim dzisiejszym wpisie. Jednak to pozycje wymienione w tym wpisie najbardziej zapadły mi w pamięć.

Broń strzelecka- kącik czytelnika

Pocisk kontra mur i blacha

mur_stal_pocisk

Grafika z pracy zatytułowanej „Podręcznik artylerii, tom I”. Po lewej stronie rysunek przedstawiający układ „mur o grubości 11 centymetrów plus umieszczona przed murem blacha o grubości 4 mm”. Po prawej stronie rysunek przedstawiający układ „mur o grubości 11 centymetrów plus umieszczona za murem blacha o grubości 2 mm”.

 

Dziś wpis dotyczący przebijalności amunicji strzeleckiej. Wpis ten bazuje na pracy o tytule Podręcznik artylerii, tom I (autor: A. D. Blinow, Wydawnictwo MON, 1953 rok). Otóż zgodnie ze wspomnianą pracą, pocisk wystrzelony z francuskie rusznicy M-86, przebija mur o grubości 11 centymetrów, nawet jeśli tuż przed murem umieścić blachę o grubości 4 mm. Jednak, co ciekawe, jeśli blachę umieścić nie przed murem, lecz tuż za murem, to wtedy pocisk muru nie przebija, nawet jeśli blacha będzie mieć jedynie 2 mm grubości.

Czemu druga osłona (mur o grubości 11 cm plus umieszczona za nim blacha o grubości 2 mm) wykazuje większą odporność od osłony pierwszej (mur o grubości 11 cm plus umieszczona przed nim blacha o grubości 4 mm)? Otóż podczas przebijania pierwszej osłony, pocisk po dokonaniu przebicia blachy, podczas przebijania muru, jest w stanie spowodować oderwanie się kawałka cegły, stanowiącej część muru. Ów oderwanie się kawałka cegły ułatwia pociskowi przebicie przeszkody. Natomiast podczas przebijania drugiej przeszkody, oderwanie się kawałka cegły jest utrudnione, ze względu na blachę umieszczoną tuż za murem. Brak oderwania się kawałka cegły utrudnia pociskowi przebijanie muru.

Jak widać na powyższym przykładzie, pancerz warstwowy to ciekawe i skomplikowane zagadnienie. Czasami cieńszy układ (11 cm mur plus 2 mm blacha umieszczona za nim) może chronić lepiej od układu o większej grubości (11 cm mur plus 4 mm blacha umieszczona przed nim). Na zakończenie, nie wiem czym była ów francuska rusznica M-86. Może autorowi chodziło o francuski karabin Lebel Mle 1886.

Pocisk kontra mur i blacha

Przebijalność amunicji strzeleckiej

Dziś wpis o przebijalności amunicji strzeleckiej. Wbrew pozorom nie zawsze pocisk o większej energii kinetycznej, osiąga większą przebijalność. Dużo zależy również od obciążenia przekroju poprzecznego powierzchni, materiału z jakiego wykonano rdzeń pocisku oraz kształtu rdzenia. Często pocisk o mniejszej energii kinetycznej oraz mniejszym kalibrze charakteryzuje się lepszą przebijalnością niż pocisk większego kalibru o większej energii kinetycznej. Przebijalność takich osłon jak beton czy drewno zależy również od stabilności pocisku, pocisk mniej skłonny do koziołkowania i fragmentowania powinien lepiej przebijać osłony wykonane z takiego materiału od pocisku bardziej skłonnego do tego typu zachowania. Dalej zamieszczam wyniki różnego rodzaju testów przebijalności amunicji strzeleckiej.

 

 

Przebijanie płyty stalowej o grubości 3,5 mm:

Podczas przeprowadzonego w latach 80. testu standardowa natowska pancerna płyta stalowa o grubości 3,5 mm została ostrzelana amunicją 7,62×39 mm, 5,45×39 mm, 5,56×45 mm SS92, 5,56×45 mm SS109, 5,56×45 mm XM777, 7,62×51 mm, 4,85×49 mm oraz 4,7×21 mm. Płyty nie testowano na odporność wobec pocisków z naboju 7,62x54R mm. Testowano również hełm stalowy stanowiący wyposażenie wojska zachodnioniemieckiego oraz hełm stalowy wykorzystywany przez wojsko amerykańskie. Dane pochodzą z Wojskowego Przeglądu Technicznego oraz książki Automatyczna Broń Strzelecka (autor: Stanisław Kochański).

-Pocisk z radzieckiego naboju pośredniego 7,62×39 mm przebił natowską płytę z odległości 280 metrów. Zastosowano pocisk zwykły PS (prędkość początkowa 715 m/s, masa pocisku 7,9g, rdzeń stalowy). Strzelano z karabinka AKM z lufą o długości 415 mm, o skoku gwintu 240 mm.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej belgijskim małokalibrowym nabojem pośrednim 5,56x45mm SS92 (prędkość początkowa 965 m/s, masa pocisku 3,56 g, rdzeń ołowiany, odpowiednik amerykańskiej amunicji M193) przebił natowską płytę z odległości 400 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 485 metrów, hełm amerykański z 515 metrów. Strzelano z karabinka FN FNC z lufą o długości 450mm, o skoku gwintu 305 mm (12 cali).

-Pocisk wystrzelony z broni na radziecki małokalibrowy nabój pośredni 5,45×39 mm przebił natowską płytę z odległości 555 metrów. Zastosowano pocisk 7N6 (prędkość początkowa 900 m/s, masa pocisku 3,4 g, rdzeń stalowy). Strzelano z karabinka AK-74 z lufą o długości 415 mm, o skoku gwintu 195 mm.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej belgijskim nabojem karabinowym 7,62×51 mm SS77 (prędkość początkowa 840 m/s, masa 9,3 g, rdzeń ołowiany, odpowiednik amerykańskiej amunicji M80) przebił natowską płytę z odległości 620 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 640 metrów, hełm amerykański z 800 metrów. Strzelano z karabinu FN FAL z lufą o długości 533 mm, o skoku gwintu 305 mm (12 cali).

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej standardowym natowskim małokalibrowym nabojem pośrednim 5,56×45 SS109 (prędkość początkowa 915 m/s, masa 4 g, rdzeń stalowy, amerykański odpowiednik tej amunicji to nabój M855) przebił natowską płytę z odległości 640 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 1150 metrów, hełm amerykański z 1300 metrów. Strzelano z karabinka FN FNC z lufą o długości 450 mm, o skoku gwintu 178 mm (7 cali).

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej prototypowym amerykańskim nabojem pośrednim 5,56×45 XM777 (prędkośc początkowa 965 m/s, masa 3,5 g, rdzeń stalowy, brał udział w konkursie na standardowy nabój pośredni państw NATO, jednak wybrano belgijski nabój 5,56x45mm SS109) przebił natowską płytę z odległości 525 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 600 metrów, hełm amerykański z 820 metrów. Pocisk wystrzelono przy wykorzystaniu karabinka FN FNC z lufą o długości 450 mm, o skoku gwintu 305 mm (12 cali).

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej prototypowym brytyjskim nabojem pośrednim 4,85x49mm (prędkość początkowa 900 m/s, masa 3,4 g, rdzeń ołowiany) przebił natowską płytę z odległości 410 metrów, hełm zachodnioniemiecki z 600 metrów, hełm amerykański z 840 metrów. Pocisk wystrzelono z prototypowego brytyjskiego karabinka XL64 z lufą o długości 519 mm, o skoku gwintu 125 mm (4,9 cala).

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej prototypowym niemieckim bezłuskowym nabojem pośrednim 4,7×21 mm (prędkośc początkowa 950 m/s, masa 3,4 g, rdzeń ołowiany) przebił hełm zachodnioniemiecki z 600m. Strzelano z prototypowego niemieckiego karabinka G11 z lufą o długości 540 mm, o skoku gwintu 155 mm (6,1 cala).

 

 

Przebijanie desek o grubości 19 mm każda:

Podczas testu ostrzelano deski o grubości 19 mm każda następującą amunicją: 7,62×39 mm, 5,45×39 mm oraz 5,56×45 mm. Dane pochodzą z książki Automatyczna Broń Strzelecka.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej nabojem 5,56×45 mm przebił 11 desek, przy czym podczas przebijania fragmentował na 2 części.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej nabojem 5,45×39 mm przebił 11 desek, jednak podczas przebijania nie fragmentował. Najprawdopodobniej zastosowano pocisk zwykły z rdzeniem stalowym wystrzelony przy wykorzystaniu  karabinka AK-74.

-Pocisk wystrzelony z broni zasilanej nabojem 7,62×39 mm przebił 17 desek i nie fragmentował. Najprawdopodobniej zastosowano pocisk zwykły PS z rdzeniem stalowym wystrzelony przy wykorzystaniu karabinka AK lub AKM.

 

 

Przebijanie szyny kolejowej R65:

Podczas testu rosyjska szyna kolejowa R65 z szyjką o grubości 18,5mm została ostrzelana z karabinka AKM zasilanego nabojem 7,62×39 mm, karabinka AK-74 zasilanego nabojem 5,45×39 mm oraz karabinu wyborowego SWD zasilanego nabojem 7,62x54R mm. Strzelano z odległości 5 metrów do prostopadle ustawionej szyny, podczas testu temperatura wynosiła 21,5 stopnia Celsjusza, natomiast wilgotność 62 procent. Dane pochodzą z artykułu Kule kontra szyny (autor: Adam Górecki) zamieszczonego w magazynie Broń i Amunicja nr 2/2009. Artykuł Kule kontra szyny został napisany na podstawie artykułu Relsowaja Wojna (autor: Andriej Suzun) zamieszczonego w magazynie Master Rużje nr 3/2003.

-Podczas strzelania z karabinka AKM zastosowano nabój 57-N-231S wyposażony w pocisk zwykły PS z rdzeniem stalowym, nabój 57-N231SM wyposażony w pocisk zwykły PS ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7N23 wyposażony w pocisk przeciwpancerny BP z rdzeniem stalowym oraz nabój 57-BZ-231 wyposażony w pocisk przeciwpancerno-zapalający BZ z rdzeniem stalowym. Żaden z pocisków nie przebił szyny.

-Podczas strzelania z karabinka AK-74 zastosowano nabój 7N6 wyposażony w pocisk zwykły PS z rdzeniem stalowym, nabój 7N6M wyposażony w pocisk zwykły PS ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7N10 wyposażony w pocisk zwykły PP ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7N22 wyposażony w pocisk przeciwpancerny BP z rdzeniem stalowym oraz nabój 7N24 wyposażony w pocisk przeciwpancerny ES z rdzeniem wolframowym. żaden z pocisków nie przebił szyny.

-Podczas strzelania z wczesnego SWD z lufą o skoku gwintu wynoszącym 320 mm zastosowano nabój 57-N-223S wyposażony w pocisk zwykły LPS z rdzeniem stalowym, nabój 57-N-323S wyposażony w pocisk zwykły LPS ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7N13 wyposażony w pocisk zwykły PP ze zmodyfikowanym rdzeniem stalowym, nabój 7-BZ-Z wyposażony w pocisk przeciwpancerno zapalający BZ z rdzeniem stalowym. Żaden z pocisków nie przebił szyny, jednak pocisk BZ charakteryzował się zbyt małą stabilizacją podczas lotu.

-Podczas strzelania z późnego SWD z lufą o skoku gwintu wynoszącym 240 mm wykorzystano takie same naboje jak podczas strzelania w wczesnego SWD. Podczas strzelania z późnego SWD pociski zwykłe PP z naboju 7N13 oraz pociski przeciwpancerno zapalające BZ z naboju 7-BZ-Z przebiły szynę.

 

 

Przebijanie polskiego hełmu wzór 1967:

Podczas testu polski hełm stalowy wzór 1967 został ostrzelany pistoletem Beretta na nabój .22 LR, pistoletem CZ 92 na nabój 6,35×15,5 mm, pistoletem CZ 50 na nabój 7,65×17 SR mm, pistoletem TT na nabój 7,62×25 mm, pistoletem Glock 19 na nabój 9×19 mm Parabellum, pistoletem M1911 na nabój .45 ACP, karabinkiem AKM na nabój 7,62×39 mm oraz karabinem Mosin wz. 44 na nabój 7,62x54R mm. Dane pochodzą z wykonanego przez Brosa testu hełmu wzór 1967 na działanie pocisków różnego rodzaju. Test zamieszczono na stronie kryminalistyka.fr.pl.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu Beretta na nabój bocznego zapłonu .22 LR (5,6x15R mm) nie przebił hełmu. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu CZ 92 na nabój 6,35×15,5 mm (.25 ACP) nie przebił hełmu. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu CZ 50 na nabój 7,65x17SR mm (.32 ACP) przebił jedną ściankę hełmu, jednak nie przebił przeciwległej ścianki. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu TT na nabój 7,62×25 mm przebił dwie ścianki hełmu, tak więc przebił hełm na wylot. Strzał oddano z odległości 8 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu Glock 19 na nabój 9×19 mm Parabellum nie przebił hełmu. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z pistoletu M1911 zasilanego nabojem .45 ACP nie przebił hełmu. Strzał oddano z odległości 4 metrów.

-Pocisk wystrzelony z karabinka AK na nabój 7,62×39 mm przebił jedną ściankę hełmu, jednak nie przebił przeciwległej. Brak przebicia hełmu na wylot mógł być związany z trafieniem pocisku w stalową taśmę do której mocowano skórzaną wkładkę hełmu. Strzał oddano z odległości 15 metrów.

-Pocisk wystrzelony z karabinu Mosin wz. 44 na nabój 7,62x54R mm przebił dwie ścianki hełmu, przebijając hełm na wylot. Strzał oddano z odległości 15 metrów.

Przebijalność amunicji strzeleckiej

Rakietowa ciekawostka

Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie pewnej ciekawostki związanej z wpływem wiatru bocznego na tor lotu pocisku rakietowego. Wpis zacznę jednak od tego jak wiatr boczny wpływa na tor lotu pocisków bez własnego napędu (typowe pociski wystrzeliwane choćby z armat i karabinów). Otóż w przypadku pocisków bez własnego napędu, zarówno w przypadku pocisków stabilizowanych obrotowo (mających punkt parcia przed środkiem ciężkości), jak i w przypadku pocisków stabilizowanych brzechwowo (mających punkt parcia za środkiem ciężkości), wiatr boczny powoduje zbaczanie pocisku w tą stronę w którą wieje wiatr. Przykładowo, jeśli strzelamy z karabinu i mamy wiatr boczny wiejący z lewej strony w kierunku prawej, to pocisk będzie zbaczał w prawo. Poniższy rysunek przedstawia właśnie taką sytuację:

pocisk_kb_wiatr_m

Inaczej sprawa ma się jednak w przypadku pocisków rakietowych, a przynajmniej w przypadku pocisków rakietowych stabilizowanych brzechwowo. W pociskach stabilizowanych brzechwowo, dzięki umieszczonym w tylnej części pocisku brzechwom, punkt parcia znajduje się za środkiem ciężkości. Jednocześnie, z powodu brzechw, pocisk stabilizowany brzechwowo ma większą powierzchnię boczną za środkiem ciężkości, względem tego jakie wymiary ma jego powierzchnia boczna przed środkiem ciężkości. Tym samym wiatr boczny silniej wpływa na tor lotu tylnej części pocisku stabilizowanego brzechwowo (część znajdująca się za środkiem ciężkości pocisku), względem tego jak mocno wpływa na tor lotu przedniej części pocisku stabilizowanego brzechwowo (część znajdująca się przed środkiem ciężkości pocisku). Reasumując, wiatr boczny powoduje że pocisk stabilizowany brzechwowo ustawia się nieco pod wiatr, a jeśli pocisk stabilizowany brzechwowo ma własny działający napęd (zazwyczaj silnik rakietowy), to wtedy pocisk taki będzie zbaczał w przeciwną stronę względem tej w którą wieje wiatr. Przykładowo, jeśli wiatr boczny wieje z lewej strony w kierunku prawej, to pocisk stabilizowany brzechwowo, zakładając że jego silnik pracuje, będzie zbaczał w lewo (niejako pod wiatr). Jednak jeśli silnik przestanie pracować (dajmy na to, skończy się paliwo) to wtedy pocisk stabilizowany brzechwowo zacznie zbaczać zgodnie z kierunkiem wiatru (przy wietrze bocznym wiejącym z lewej strony w kierunku prawej, pocisk będzie zbaczał w prawo). Poniżej rysunek i cytat z książki Uzbrojenie wozów bojowych. Autor książki to Zygmunt Pankowski, książka została wydana w 1987 roku.

rakieta_wiatr

Pociski artyleryjskie, zarówno stabilizowane obrotowo jak i z brzechwami, odchylają się w kierunku zgodnym z kierunkiem działania wiatru. Inaczej przedstawia się sytuacja w przypadku pocisków rakietowych lub pocisków artyleryjskich z dodatkowym napędem rakietowym, często stosowanych w armatach przeznaczonych dla czołgów lekkich, wozów rozpoznawczych i bojowych wozów piechoty.

Aby pocisk ubrzechwiony stabilizował się na torze lotu, powierzchnia boczna tylnej części pocisku (za środkiem ciężkości) musi być większa od powierzchni bocznej części przedniej. W związku z tym, w wyniku działania siły parcia wiatru bocznego, wytwarza się moment siły obracający pocisk „pod wiatr”. Pracujący silnik rakietowy powoduje zatem przemieszczenie się pocisku w tym samym kierunku. Natomiast w drugim okresie lotu, gdy silnik już nie pracuje, pocisk zbacza w kierunku zgodnym z kierunkiem wiatru. Na rys. 6.2 przedstawiono poziomy rzut toru lotu pocisku z napędem rakietowym w warunkach działania wiatru bocznego. Jak z tego wynika, celne strzelanie przy użyciu tego typu pocisków wymaga precyzyjnego określania odległości strzelana i prędkości wiatru (a ściślej jego składowanej poprzecznej).

Rakietowa ciekawostka

Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego

Właśnie przeczytałem książkę „Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego”. Jest to książka o tyle ciekawa, że zawiera ona napisane przez porucznika Jerzego Podoskiego podręczniki strzeleckie z okresu międzywojennego. Tym samym książka ta pozwala spojrzeć na broń strzelecką i strzelectwo oczami osoby żyjącej w okresie międzywojennym. Jednocześnie broń strzelecka nie rozwinęła się tak bardzo od okresu międzywojennego aby wszystkie porady zawarte w podręcznikach Jerzego Podoskiego stały się przestarzałe. Wręcz przeciwnie, spora część porad Jerzego Podoskiego jest aktualna do dzisiaj. Jednak wpis postanowiłem poświęcić tym poradom Jerzego Podoskiego, które z mojej, XXI wiecznej perspektywy, wydają się nie przystawać do dzisiejszych czasów. Wpis ten nie jest w żadnym wypadku krytyką Jerzego Podoskiego, zdaję sobie sprawę z tego że coś co wydaje się słabym rozwiązaniem z perspektywy wczesnego okresu XXI wieku, niekoniecznie wydawało się słabym rozwiązaniem z perspektywy lat 20. i 30. XX wieku. Wpis ten powstał nie po to aby krytykować Jerzego Podoskiego, ale po to aby zobaczyć jakie zmiany zaszły w podejściu do broni strzeleckiej przez kilkadziesiąt lat.

 

Na początek cytaty z podręcznika „Karabinki małokalibrowe i ich użycie”. Podręcznik ten został wydany w 1926 roku.

 Broni małokalibrowej o dostatecznej precyzji dla strzelania na zawodach nie udało się dotąd zbudować, ponieważ broń niezaryglowana musi być zawsze mało precyzyjną, zaś systemu ryglowania nie można dostosować do tak słabej amunicji.

Teza że broń niezaryglowana musi być zawsze mało precyzyjną to według mnie, z dzisiejszej perspektywy, teza nieprawdziwa. Brak ryglowania zamka występuje między innymi w niemieckim samopowtarzalnym karabinie snajperskim PSG-1. Tutaj zaznaczę że choć broń działająca na zasadzie odrzutu zamka półswobodnego (między innymi PSG-1) ma element bądź elementy opóźniające ruch zamka do tyłu we wczesnej jego fazie, to opóźnianie nie jest ryglowaniem. Jednocześnie nawet jeśli odnieść słowa autora o braku ryglowania jedynie do broni działającej na zasadzie odrzutu zamka swobodnego (taka zasada działania dominuje w samopowtarzalnych karabinkach na nabój bocznego zapłonu), to również nie uważam aby broń działającą na zasadzie odrzutu zamka swobodnego była z automatu niecelna.

 

O ile strzelamy z broni bez przyspiesznika, palec wskazujący należy umieścić od razy w kabłąku, nie dotykając spustu, po złożeniu się, opieramy go lekko o spust pierwszym lub drugim członem, zależnie od długości ręki.

   Spusty z przyspiesznikami wymagają wielkich ostrożności, toteż, aby nie spowodować przedwczesnego wypału, podczas składania się, palec powinien być oparty o kabłąk, ale nie wchodzić do kabłaka.

Powyższy cytat jest w mojej ocenie bardzo interesujący, bowiem świadczy o tym że tendencja aby unikać trzymania palca na spuście bez wyraźnej potrzeby (pisząc o wyraźnej potrzebie mam na myśli między innymi chęć oddania strzału), bądź nawet wkładania palca do wnętrza kabłąka spustu, nie istniała od zawsze. Choć Podoski w swoich podręcznikach porusza tematykę bezpieczeństwa, to jednocześnie wręcz zachęca aby w broni pozbawionej przyspiesznika wkładać palec do wnętrza kabłąka spustu (choć warto zauważyć że Podoski odradza wkładanie palca do wnętrza kabłąka spustu w broni z przyspiesznikiem). Obecnie natomiast wkładanie palca do wnętrza kabłąka spustu bez wyraźnej potrzeby, a tym bardziej trzymanie palca na spuście, uważane jest za błąd, niezależnie od tego czy broń ma mechanizm spustowy z przyspiesznikiem, czy bez przyspiesznika.

 

Poniżej cytaty z podręcznika „Pistolet w sporcie i samoobronie”. Podręcznik ten został wydany w 1928 roku.

Nie ulega wątpliwości, że rewolwer jest bronią pewniejszą od pistoletu.

Powyższa teza nie dziwi mnie biorąc pod uwagę że autor pisał swoją książkę w latach 20. XX wieku. Powyższa teza spotykana jest również obecnie. Mam jednak wątpliwości czy obecnie można uznać rewolwer za broń pewniejsza od pistoletu, jeśli założyć użycie pewnej amunicji dającej znikomy odsetek niewypałów. Co ciekawe, już na przełomie XIX i XX wieku odbywały się testy sugerujące że rewolwer niekoniecznie musi być pewniejszy od pistoletu, czego przykładem między innymi testy pistoletu Colt M1900.

 

Pistolet jest stale napięty i wymaga zabezpieczenia. Oprócz bezpiecznika w rączce (należy uważać go za zupełnie niezbędny) może istnieć dodatkowy – zasuwany – raczej szkodliwy, i powinien być zastosowany tzw. bezpiecznik samocznny, polegający na tym, że nie można wystrzelić, o ile po wyjęciu z magazynka, zapomnieliśmy nabój w lufie. To ostatnie zapomnienie jest przyczyną prawie wszystkich wypadków z bronią.

Zgodnie z powyższym cytatem, autor uważał bezpiecznik chwytowy (bezpiecznik w rączce) za niezbędny, bezpiecznik nastawny (zasuwany) za szkodliwy, a bezpiecznik magazynkowy (bezpiecznik samocznny, polegający na tym, że nie można wystrzelić, o ile po wyjęciu z magazynka, zapomnieliśmy nabój w lufie), za przydatny. Rozwój pistoletów nie poszedł jednak w kierunku zgodnym z opinią Podoskiego. Obecnie istnieje wiele pistoletów wyposażonych w bezpiecznik nastawny, a jednocześnie pozbawionych bezpiecznika chwytowego. W sumie nie zdziwił bym się gdyby bezpiecznik nastawny można było uznać za częściej spotykane urządzenie we współczesnych pistoletach od bezpiecznika chwytowego. Oczywiście, taka a nie inna opinia Podoskiego mogła mieć związek z tym na jakim etapie rozwoju były pistolety w latach 20. XX wieku. Dodam że zdziwiła mnie pozytywna opinia Podoskiego o bezpieczniku magazynkowym. Czytając współczesne opinie o tym urządzeniu odnoszę wrażenie że obecnie bezpiecznik magazynkowy uważany jest za mało przydatny.

 

Aby mieć broń długą, – dubeltówkę, lub karabin w zupełnym pogotowiu, najlepiej nosić, ją w obu rękach przed ciałem z prawą ręką na spuście i bezpieczniku.

Powyższa cytat kolejny raz dowodzi że tendencja aby nie trzymać palca na spuście bez wyraźnego powodu jest całkiem współczesnym wynalazkiem.

 

W ostatnich latach ukazało się sporo pistoletów półsamoczynnych, o których doskonałości technicznej wynalazcy prawią dziwne cuda. Kurek podnosi się samoczynnie po nacisku na spust, powtarzać można bez pomocy drugiej ręki, bezpiecznik jest tak urządzony, że przełamuję iglicę przez „pół, zabezpieczając zupełnie itd.”

   Wszystko to wygląda bardzo pięknie, tylko nie mówi się o jednej drobnej sprawie: te udosnonalone pistolety mają kilkanaście drobniutkich sprężynek, części, kawałków i sztuczek, które bardzo łatwo można zgubić lub złamać, a wtedy nie tylko cudowne udoskonalenia nie działają, ale w ogóle cały pistolet jest do niczego.

   Trzymajmy się broni prostych, pewnych i dobrze wypróbowanych, zostawiając te wątpliwe udoskonalenia dla takich amatorów, którzy lubią, broń posiadać, ale nigdy jej nie noszą i nie używają dla własnego bezpieczeństwa, lepiej nie ryzykować życia z powodu jednej sprężynki.

Ogólny wydźwięk powyższego cytatu, zgodnie z którym należy trzymać się broni prostych, pewnych i dobrze wypróbowanych, jest według mnie sensowny również dzisiaj. Jednak warto zauważyć że Podoski uznał za wątpliwe udoskonalenie samonapinanie (kurek podnosi się samoczynnie po nacisku na spust) zastosowane w pistolecie samopowtarzalnym (półsamoczynnym), choć mam wrażenie że opinia Podoskiego o samonapinaniu w rewolwerze nie była aż tak negatywna. Z drugiej jednak strony, Podoski napisał swoją książkę w 1928 roku, były to czasy kiedy rewolwery z samonapinaniem nie były ewenementem, a jednocześnie były to czasy sprzed Walthera PP, który był chyba pierwszym masowo używanym pistoletem z samonapinaniem. Tutaj zaznaczę że obecnie mechanizm spustowy z samonapinaniem jest w pistoletach bardzo często spotykanym rozwiązaniem.

 

Poniżej cytaty z podręcznika „ABC strzelania”. Podręcznik ten pochodzi z 1928 roku.

Istnieją również i karabiny automatyczne, nie stosuje się jednak automatycznych karabinów wojskowych, dlatego, że mechanizm broni automatycznej musi być delikatny, złożony z wielu części, i nie wytrzymałby zabrudzenia i złego obchodzenia się w polu, z drugiej zaś strony żołnierz w walce strzelałby zbyt prędko i bezładnie, marnując naboje do celu.

Podoski w powyższym cytacie daje do zrozumienia że karabin automatyczny (samoczynny bądź samopowtarzalny) był by zbyt delikatny do celów wojskowych. Taka opinia według mnie nie powinna dziwić jeśli przyjrzeć się wzorom karabinów automatycznych (samoczynnych bądź samopowtarzalnych) istniejących w latach 20. XX wieku. Jednak co mnie nieco zaskoczyło, Podoski daje między innymi do zrozumienia że jeśli uzbroić żołnierza w karabin automatyczny, tak więc w broń o dużej szybkostrzelności praktycznej, to będzie on marnował amunicję strzelając zbyt prędko i bezładnie. Podejrzewam zresztą że w latach 20. XX wieku Podoski nie był odosobniony w swojej opinii na temat szybkostrzelnej broni indywidualnej piechoty. Opinia ta okazała się błędna, już podczas drugiej wojny światowej powszechnie używano karabinów samopowtarzalnych (choć jedynie amerykańskie siły zbrojne prawie całkowicie przezbroiły się z karabinów powtarzalnych na samopowtarzalne), a i w Polsce okresu międzywojennego pracowano nad karabinami samopowtarzalnymi. Tutaj zauważę że opracowany przez Jerzego Maroszka w międzywojennej Polsce karabin samopowtarzalny wzór 1938M został wyprodukowany w serii próbnej liczącej według niektórych źródeł około 150 egzemplarzy.

 

Należy zawsze starać się widzieć najwyraźniej cel. Muszka jeszcze dość odległa od oka, będzie wyraźna, zaś krawędzie szczerbiny, chociaż zamglone, są jeszcze dość widoczne, aby można było wyrównać nimi muszkę.

Powyższa porada bardzo mnie zdziwiła. Zazwyczaj spotykałem się z opiniami według których podczas strzelania należy dążyć do tego aby ostro widzieć przyrządy celownicze, a szczególnie muszkę, a nie cel. Pisząc o opiniach nie mam na myśli opini jakiegoś pierwszego lepszego strzelca, ale między innymi opinie zawarte w wydanej w 2007 roku książce „Celność broni strzeleckiej” Jerzego Ejsmonta.

 

…pistolet automatyczny (nosimy, przypis autora bloga) z pełnym magazynkiem, lecz bez naboju w lufie, z nabojem w lufie można nosić tylko te pistolety, które posiadają sprężynowy bezpiecznik w garści zaciskany automatycznie przy objęciu kolby, gdyż wszelkie inne nie zabezpieczają przed przypadkowym strzałem w kieszeni, a z drugiej strony możemy zapomnieć je odsunać w chwili strzału.

Powyższa opinia nie jest według mnie dziwna jeśli przyjrzeć się pistoletom występującym w Polsce lat 20. XX wieku, z drugiej jednak strony, warto zauważyć że dzisiaj istnieją pistolety pozbawione bezpiecznika chwytowego (sprężynowy bezpiecznik w garści zaciskany automatycznie przy objęciu kolby), które można bezpiecznie nosić z nabojem w komorze nabojowej. Oczywiście, trudno mieć pretensje do Podoskiego że pisząc książkę w Polsce lat 20. XX wieku bazował na pistoletach występujących w Polsce lat 20. XX wieku, a nie na pistoletach istniejących obecnie.

 

Zdziwimy zapewne większość naszych Czytelników oświadczając, że tak zwane podwójne działanie czyli możność podnoszenia kurka w rewolwerach, drogą nacisku na spust niczego nie służy, uniemożliwia jakąkolwiek celność i nie powinno być używane nawet przy największym pośpiechu.

Powyższy cytat również ma według mnie taką, a nie inną treść, ze względu na broń obecną w Polsce lat 20 XX wieku. Najpewniej używane wtedy rewolwery (między innymi rewolwer Nagant wzór 1895) charakteryzowały się tak dużą siłą spustu podczas strzelania z samonapinania, że nie dało się według autora skutecznie prowadzić z nich ognia używając samonapinania. Opinia ta, choć najpewniej nie bezpodstawna w latach 20. XX wieku, jest opinią którą w mojej ocenie trudno odnosić do współczesnych rewolwerów.

 

Na zakończenie cytat z podręcznika „Strzelanie”. Podręcznik ten został wydany w 1934 roku.

Prawidłowe celowanie odbywa się w następujący sposób.

  1. „Włożyć” muszkę w szczerbinę, widząc ostro szczerbinę, a nieco mniej ostro – muszkę, nie zwracając uwagi na cel. Wówczas, sprawdzić, czy broń nie jest skręcona.
  2. „Przestawić” oko tak, aby widzieć ostro cel. Wówczas zespół: muszka-szczerbina stanie się nieco mglisty i niewyraźny. Nic to nie szkodzi, nie należy na to zwracać uwagi. Muszka została umieszczona prawidłowo w szczerbinie i tak pozostaje.

Powyżej kolejny cytat zgodnie z którym podczas strzelania należy ostro widzieć cel, a nie przyrządy celownicze. Podczas gdy z tego co wiem obecnie występuje tendencja aby ostro widzieć przyrządy celownicze, szczególnie muszkę, a nie cel.

Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego