Sherman- wysokość przedziału bojowego

Dziś wpis o amerykańskim drugowojennym czołgu średnim M4 Sherman. Nie będzie to zresztą pierwszy wpis o Shermanie na moim blogu. Ale do rzeczy- dziś przyjrzymy się wysokości przedziału bojowego Shermana. Najpierw jednak wyjaśnię co mam na myśli pisząc wysokość przedziału bojowego. Otóż mam na myśli wysokość pomiędzy podłogą z której korzystają znajdujący się w wieży czołgiści, a dachem wieży. Pisząc o podłodze, nie mam wcale na myśli dna kadłuba czołgu- w wielu czołgach podłoga z której korzystają czołgiści wieżowi znajduje się sporo ponad dnem kadłuba. Tak też jest w Shermanie, gdzie podłoga kosza wieży znajduje się sporo ponad dnem kadłuba, ze względu na wał napędowy przechodzący pod koszem wieży.

Ujmując to innymi słowami, pisząc wysokość przedziału bojowego, mam na myśli wysokość załogowej części przedziału bojowego.

 

Biorąc pod uwagę że Sherman to czołg charakteryzujący się stosunkowo wysoką sylwetką, można by oczekiwać, że pomiędzy podłogą kosza wieży, a dachem wieży, będzie duża wysokość. Czyli można by oczekiwać że Sherman będzie charakteryzował się dużą wysokością przedziału bojowego. Tak jednak nie jest. Znane mi dane wskazują że Sherman, choć jest wygodnym czołgiem, to nie ma wcale przesadnie dużej wysokości przedziału bojowego (link). Taka sytuacja ma miejsce, bowiem choć w Shermanie jest duża wysokość pomiędzy dnem kadłuba a dachem wieży, to jednocześnie podłoga kosza wieży również znajduje się sporo ponad dnem kadłuba.

Tutaj dochodzimy do clou mojego wpisu. Otóż okazuje się że w Shermanie wysokość przedziału bojowego nie była stała. To znaczy, wysokość pomiędzy podłogą kosza wieży, a dachem wieży, zależała od wersji czołgu Sherman. Istnieją wersje z większą wysokością przedziału bojowego, istnieją również wersje z mniejszą wysokością przedziału bojowego. Spójrzmy teraz na poniższy rysunek:

Sherman_kosz_zarys_1Przekrój poprzeczny czołgu Sherman. Po lewej suchy Sherman uzbrojony w armatę M3 75 mm. Po prawej mokry Sherman uzbrojony w armatę M3 75 mm. Niebieskie linie to zarys kosza wieży. Niebieskie strzałki wskazują wysokość przedziału bojowego.

 

Jak widać na powyższym rysunku, w suchych Shermanach z armatą M3 75 mm, centralna część podłogi kosza wieży, znajduje się we wnętrzu dolnej części kadłuba. Natomiast w mokrych Shermanach z armatą M3 75 mm (wozy M4A3 75(W) ), podłoga kosza wieży znajduje się we wnętrzu górnej części kadłuba. Ergo, w czołgach M4A3 75(W), czyli w mokrych Shermanach z armatą M3 75 mm, wysokość przedziału bojowego jest mniejsza, niż w suchych Shermanach z armatą M3 75 mm.

Czemu w wozach mokrych podłogę kosza wieży umieszczono wyżej? W mojej ocenie najpewniej szło o wygospodarowanie miejsca na amunicję armatnią. Otóż suche Shermany miały główny zapas amunicji umieszczony we wnętrzu sponsonów, czyli we wnętrzu górnej części kadłuba. Takie rozwiązanie, w razie przebicia pancerza, narażało amunicję armatnią na bezpośrednie trafienie wrogim pociskiem. Aby zapobiec takiej sytuacji, w mokrych Shermanach umieszczono główny zapas amunicji na dnie kadłuba czołgu. Wyżej umieszczona podłoga kosza wieży oznaczała większą wysokość pomiędzy nią a dnem kadłuba, czyli więcej miejsca na denny magazyn amunicji.

 

Warto zauważyć że wśród Shermanów mokrych, nie wszystkie uzbrojone były w armatę M3 75 mm. Wręcz przeciwnie, większość mokrych Shermanów to były wozy z potężniejszą armatą M1 76 mm. Co ciekawe, pomiędzy mokrymi Shermanami z armatą M3 75 mm, a mokrymi Shermanami z armatą M1 76 mm, występują istotne różnice tyczące się konstrukcji kosza wieży. Spójrzmy na poniższy rysunek:

Sherman_kosz_zarys_2

Po lewej mokry Sherman z armatą M3 75 mm. Po prawej mokry Sherman z armatą M1 76 mm. Jak widać, mokry wóz z armatą M1 76 mm, nie ma pełnego kosza wieży.

 

Otóż w mokrych Shermanach z armatą M3 75 mm, jest pełny kosz wieży, zapewniający obrotową podłogę dla każdego czołgisty znajdującego się w przedziale bojowym. Inaczej jest jednak w wozach mokrych z armatą M1 76 mm. Wozy te mają jedynie połowę kosza wieży. Owa połowka zapewnia obrotową podłogę dla dowódcy i działonowego, lecz nie dla ładowniczego. W mokrych Shermanach z armatą M1 76 mm, ładowniczy, jeśli nie korzysta z siedziska, stoi na pojemnikach z amunicją armatnią. Takie rozwiązanie ma zresztą pewne zalety- ułatwia ono ładowniczemu pobieranie amunicji armatniej z dna kadłuba.

Istnieje również inna różnica pomiędzy wozami mokrymi z armatą kalibru 75 mm, a wozami mokrymi z armatą kalibru 76 mm. Otóż w mokrych Shermanach z armatą M3 75 mm, naboje armatnie należące do dennego magazynu amunicji, umieszczone są pionowo. Natomiast w mokrych Shermanach z armatą M1 76 mm, naboje armatnie należące do dennego magazynu amunicji, umieszczone są ukośnie. Poniżej rysunek wyjaśniający o co chodzi:

Sherman_kosz_zarys_3Czołg oznaczony cyfrą 1 to mokry Sherman z armatą M3 75 mm, natomiast wóz oznaczony cyfrą 2 to mokry Sherman z armatą M1 76 mm.

 

Czemu jednak w mokrych Shermanach z armatą M1 76 mm, naboje armatnie należące do dennego zapasu amunicji, umieszczone zostały ukośnie? W mojej ocenie to proste. Otóż nabój armatni przeznaczony do armaty M1 76 mm, jest wyraźnie dłuższy, od naboju przeznaczonego do armaty M3 75 mm. Ergo, w mokrych Shermanach, pomiędzy podłogą kosza wieży a dnem kadłuba, jest na tyle duża wysokość, że naboje przeznaczone do armaty M3 75 mm, można umieścić pionowo. Jednak pomiędzy podłogą kosza wieży a dnem kadłuba, jest zbyt mała wysokość, aby pionowo umieścić naboje armatnie używane w armacie M1 76 mm. Dodam że nabój używany w armacie M3 75 mm nosi oznaczenie 75x350R mm, natomiast nabój używany w armacie M1 76 mm nosi oznaczenie 76,2x539R mm. Czyli nabój przeznaczony do armaty kalibru 76 mm, ma wyraźnie dłuższą łuskę, od naboju używanego w armacie kalibru 75 mm.

 

Na koniec, uważam że mokre Shermany z armatą M1 76 mm, być może miały nieznacznie większą wysokość przedziału bojowego, od mokrych Shermanów z armatą M3 75 mm. Uważam tak, bowiem wozy z armatą M1 76 mm, miały większą wieżę, od wozów z armatą M3 75 mm.

 

Reklamy
Sherman- wysokość przedziału bojowego

Drobne różnice wizualne na polu bitwy

Dziś wpis o broni pancernej, a konkretnie o drobnych różnicach wizualnych, które to mogą mieć znaczenie na polu bitwy. Idzie mi konkretnie o drobne różnice wizualne pomiędzy poszczególnymi wersjami czołgów. Ale do rzeczy, przykładowo, był sobie radziecki czołg średni T-34 (T-34-76) z okresu drugiej wojny światowej. Wozy tego typu miały zazwyczaj jeden peryskop panoramiczny (panoramiczny przyrząd obserwacyjno-celowniczy), umieszczony na stanowisku dowódcy. Jednak były też wersje czołgu T-34, gdzie obok peryskopu panoramicznego umieszczonego na stanowisku dowódcy, był też drugi peryskop panoramiczny, znajdujący się na stanowisku ładowniczego (peryskop panoramiczny umieszczony na stanowisku ładowniczego pełnił jedynie rolę przyrządu obserwacyjnego). Jednocześnie te czołgi T-34, które to miały dwa peryskopy panoramiczne umieszczone na wieży, często pełniły rolę wozów dowódczych. Pisząc o wozach dowódczych, mam na myśli wozy, którymi to poruszał się dowódca pododdziału. Do czego zmierzam? Otóż podobno były przypadki, kiedy to Niemcy najpierw otwierali ogień do tych czołgów T-34, które to miały dwa peryskopy panoramiczne umieszczone na wieży, a dopiero później do wozów z jednym peryskopem panoramicznym na wieży. Robili tak, aby najpierw pozbyć się wozów dowódczych, czyli wozów najważniejszych. Aby temu zaradzić, Sowietom zdarzało się montować na tych czołgach T-34, które to miały jeden peryskop panoramiczny, atrapę drugiego peryskopu. Ot, jeśli w pododdziale wszystkie czołgi wyglądały na wozy z dwoma peryskopami panoramicznymi, to wróg nie wiedział do którego czołgu strzelać najpierw.

Jednak problemy wynikające z drobnych różnic wizualnych to nie tylko T-34. Inny przykład na to że drobne różnice w wyglądzie mogą mieć znaczenie na polu bitwy, to radziecki czołg lekki T-26 i radzieckie kołowo-gąsienicowe czołgi szybkie serii BT. Otóż zarówno w przypadku czołgów T-26, jak i w przypadku czołgów BT, występowały egzemplarze z anteną poręczową umieszczoną na wieży. Owa antena poręczowa stosowana była na wozach dowódczych i miała na tyle charakterystyczny wygląd, że wskazywała przeciwnikowi który wóz jest najważniejszy- czyli do którego wozu strzelać najpierw. Sytuacja analogiczna jak w przypadku T-34 z dwoma peryskopami panoramicznymi na wieży.

Jak na razie były jedynie przykłady z frontu wschodniego. Czas na coś z zachodu! Otóż podczas drugiej wojny światowej, armia brytyjska, obok zwykłych czołgów M4 Sherman, uzbrojonych w armatę M3 kalibru 75 mm, używała czołgów Sherman Firefly. Czołgi Sherman Firefly to były wozy przezbrojone przez Brytyjczyków w armatę 17 funtową (17 pdr), która to była znacznie bardziej efektywna przeciwko pojazdom pancernym przeciwnika, względem armaty M3 kalibru 75 mm. Przezbrojenie niektórych Shermanów w armatę 17 pdr to był w mojej ocenie dobry pomysł, jest jednak pewne wizualne ale. Otóż armata 17 funtowa miała zdecydowanie dłuższą lufę względem armaty M3 75 mm. Dodatkowo armata 17 pdr miała hamulec wylotowy, podczas gdy armata M3 75 mm hamulca wylotowego nie miała. Czyli Shermany Firefly można było łatwo odróżnić od słabiej uzbrojonych Shermanów (wozy z armatą M3 75 mm). Podobno owa różnica wizualna powodowała, że Niemcy najpierw strzelali do Shermanów Firefly, a dopiero później do wozów uzbrojonych w armatę M3 75 mm. W sumie to nie dziwne- podczas starcia dobrze najpierw pozbyć się najlepiej uzbrojonych czołgów przeciwnika, czyli wozów stanowiących największe zagrożenie. Próbowano jednak temu problemowi zaradzić- można znaleźć zdjęcie czołgu Sherman Firefly stylizowanego na wóz słabiej uzbrojony niż w rzeczywistości. Na czym polegała owa stylizacja? Otóż na środku lufy umieszczono atrapę hamulca wylotowego, a jednocześnie końcowa część lufy została pomalowana na jasny kolor. Czyli lufa wyglądała na krótszą niż w rzeczywistości.

 

Jak na razie pisałem jedynie o broni pancernej, jednak spotkałem się z tezą że i w przypadku broni strzeleckiej, drobne różnice wizualne mogą mieć znaczenie.  Mam na myśli tezę, zgodnie z którą to dobrze, jeśli strzelec wyborowy uzbrojony jest w karabin, wyglądający podobnie do zwykłego karabinu piechoty. Dzięki takiemu rozwiązaniu przeciwnikowi ma być trudniej odróżnić strzelca wyborowego od zwykłego żołnierza, czyli mają spadać szanse na to że przeciwnik skupi ogień na strzelcu wyborowym. Trudno mi jednak ocenić na ile istotne są różnice wizualne pomiędzy karabinem wyborowym a standardowym karabinem piechoty.

 

Drobne różnice wizualne na polu bitwy

Czołgowe mechanizmy skrętu i ich grupy- raz jeszcze

Dziś wpis na temat klasyfikacji czołgowych mechanizmów skrętu, a konkretnie na temat mechanizmów skrętu grupy pierwszej, drugiej i trzeciej. Co prawda napisałem już na ten temat wpis (link), ale uważam że nie zaszkodzi napisać coś jeszcze. Najpierw jednak wyjaśnię o co chodzi z owymi grupami mechanizmów skrętu (choć we wcześniejszym wpisie już to zrobiłem). Poniżej cytaty z pracy zatytułowanej Konstrukcja pojazdów gąsienicowych- układy przeniesienia mocy (autorzy: T. Koszycki, E. Kraszewski, J. Czerwonka, K. Malicki). Dodam że w poniższych cytatach zastosowano termin typ, zamiast terminu grupa. Czyli mamy nie grupę pierwszą mechanizmów skrętu, lecz typ pierwszy. Cytaty ilustrowane są rysunkami mojego autorstwa.

 

mech_skret_grupa_1

t y p   p i e r w s z y – są to mechanizmy, przy zastosowaniu których punkt zachowujący w czasie skrętu prędkość ruchu prostoliniowego (V0) znajduje się na wzdłużnej osi symetrii pojazdu. Do mechanizmów tego typu zalicza się wszystkie rodzaje mechanizmów różnicowych; prosty, podwójny, złożony i różnicowe mechanizmy skrętu o podwójnym doprowadzeniu mocy.

 

 

mech_skret_grupa_2

t y p   d r u g i – są to mechanizmy, przy zastosowaniu których punkt zachowujący w czasie skrętu prędkość ruchu prostoliniowego (V0) znajduje się na osi gąsienicy wyprzedzającej [wyprzedzająca, czyli ta która podczas skrętu porusza się z większą prędkością- przypis autora bloga]. Rozróżnia się następujące mechanizmy skrętu tego typu- sprzęgła boczne, jedno- i dwustopniowe planetarne mechanizmy skrętu oraz planetarne mechanizmy skrętu o podwójnym doprowadzeniu mocy.

 

mech_skret_grupa_3b

t y p   t r z e c i – są to mechanizmy, przy zastosowaniu których punkt zachowujący prędkość ruchu prostoliniowego przemieszcza się na zewnątrz osi gąsienicy wyprzedzającej. Taką właściwość posiadają pojazdy wyposażone w elektromechaniczny UPM [Układ Przeniesienia Mocy- przypis autora bloga] oraz hydromechaniczny z zastosowaniem oddzielnego napędu na gąsienice za pośrednictwem przekładni hydrostatycznych.

 

Na bazie powyższych cytatów można by wywnioskować, że mechanizmy skrętu grupy pierwszej są bezsprzecznie lepsze, od mechanizmów skrętu grupy drugiej, bowiem w przypadku mechanizmów skrętu grupy pierwszej, podczas wykonywania skrętu, środkowa część kadłuba pojazdu porusza się tak samo szybko, jak podczas jazdy na wprost. Czyli zasadniczo pojazd nie zwalnia podczas wykonywania skrętu. Natomiast w przypadku mechanizmów skrętu grupy drugiej, podczas wykonywania skrętu, środkowa część kadłuba pojazdu porusza się wolniej, względem jazdy na wprost. Czyli pojazd zwalnia podczas wykonywania skrętu. Jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Otóż mechanizmy skrętu grupy drugiej mają pewną zaletę- w przypadku mechanizmów skrętu grupy drugiej, obciążenie silnika podczas wykonywania skrętu, zasadniczo jest mniejsze, niż w przypadku mechanizmów skrętu grupy pierwszej. Poniżej tabela z książki Teoria ruchu pojazdu gąsienicowego (autor: Zbigniew Burdziński):

 

mech_skretu_grupy_tab_m

Tabela odnosząca się obciążenia silnika podczas wykonywania skrętu w pojazdach z mechanizmem skrętu grupy pierwszej i w pojazdach z mechanizmem skrętu grupy drugiej. Jak widać, mechanizmy skrętu należące do grupy drugiej, wypadają lepiej.

 

Poniżej cytat z pracy Konstrukcja pojazdów gąsienicowych- układy przeniesienia mocy:

Jeśli chodzi o wybór typu mechanizmy skrętu, to lepsze właściwości zapewniają mechanizmy różnicowe [czyli mechanizmy grupy pierwszej- przypis autora bloga], gdyż większa jest prędkość kątowa skrętu, prowadzi to jednak do zwiększenia mocy potrzebnej silnika, w porównaniu z mechanizmami drugiego typu. Dlatego mechanizmy skrętu typu różnicowego należy stosować w pojazdach o dużej mocy jednostkowej silnika.

 

Nadmienię że w mojej ocenie, mechanizmy skrętu grupy drugiej, mogą charakteryzować się mniejszym obciążeniem silnika podczas wykonywania skrętu, ze względu na siłę bezwładności. To znaczy, w przypadku czołgu z mechanizmem skrętu grupy drugiej, jego kadłub podczas wykonywania skrętu porusza się wolniej, niż podczas jazdy na wprost. Czyli siła bezwładności kadłuba pomaga pokonać opory ruchu, jakie występują podczas wykonywania skrętu. Natomiast w przypadku czołgu z mechanizmem skrętu grupy pierwszej, środkowa część kadłuba wozu porusza się tak samo szybko podczas wykonywania skrętu, jak podczas jazdy na wprost. Czyli w wozie z mechanizmem skrętu należącym do grupy pierwszej kadłub nie zwalnia podczas wykonywania skrętu, stąd też siła bezwładności kadłuba nie pomaga pokonać oporów ruchu, występujących podczas wykonywania skrętu.

Dodam że sytuacja, w której siła bezwładności kadłuba, pomaga pokonać oporu ruchu, występujące podczas wykonywania skrętu, wydaje się tym bardziej pożądana, że w pojeździe gąsienicowym oporu ruchu są wyraźnie większe podczas wykonywania skrętu, niż podczas jazdy na wprost. Poniżej cytat z pracy Konstrukcja pojazdów gąsienicowych- układy przeniesienia mocy:

 

Skręt pojazdów gąsienicowych realizuje się drogą zmiany prędkości względnych gąsienic. Podczas skrętu wzdłużne osie gąsienic nie zmieniają swej równoległości wzajemnej i położenia względem kadłuba pojazdu, a zatem muszą się przemieszczać po podłoży w kierunku poprzecznym. Wskutek tego w czasie skrętu działają na pojazd oprócz oporów ruchu prostoliniowego znaczne opory skrętu. Szczególnie duże opory, kilkakrotnie przewyższające opory ruchu prostoliniowego, działają w czasie skrętu na darnistym podłożu, kiedy oprócz tarcia występują opory powodowane odkształcaniem, ścinaniem i nagarnianiem gruntu przez gąsienice.

 

Na koniec jeszcze pewna uwaga. Otóż mam wrażenie że w pojazdach gąsienicowych z mechanizmem skrętu należącym do grupy pierwszej, zazwyczaj mamy do czynienia z mechanizmem skrętu pod postacią jednego urządzenia, które to współpracuje z obiema gąsienicami. Przykładowo, w amerykańskim czołgu M4 Sherman mamy w sumie jedno urządzenie zwane w polskiej terminologii podwójnym mechanizmem różnicowym (w terminologii anglojęzycznej Controlled differential bądź też Cletrac differential), które współpracuje zarówno z lewą, jak i z prawą gąsienicą. Natomiast w pojazdach z mechanizmem skrętu należącym do grupy drugiej, mechanizm skrętu zazwyczaj występuje pod postacią dwóch oddzielnych urządzeń, z których jedno urządzenie współpracuje z lewą gąsienicą, a drugie z prawą gąsienicą. Przykładowo, radziecki czołg średni T-34 ma mechanizm skrętu bazujący na sprzęgłach bocznych. Czyli mamy jedno sprzęgło boczne odpowiedzialne za lewą gąsienicę i drugie sprzęgło boczne odpowiedzialne za prawą gąsienicę.

 

 

Czołgowe mechanizmy skrętu i ich grupy- raz jeszcze

M4 Sherman- pewna ciekawostka

Dziś wpis na temat czołgu M4 Sherman. Przy czym wpis ten tyczyć się będzie nie tylko Shermana jako takiego, ale też układu konstrukcyjnego w którym pierścień oporowy wieży ma większą średnicę od szerokości dolnej części kadłuba. Co prawda napisałem już wpis o zbliżonej tematyce (link), ale uznałem że nie zaszkodzi napisać coś jeszcze. Tak więc na początek, spójrzmy na poniższy rysunek:

p_oporowy_terminologia_2

Na rysunku zamieszczonym powyżej, widać przekrój poprzeczny czołgu. Jak widzimy, w wozie przedstawionym na rysunku, dolna część kadłuba ma mniejszą szerokość, względem górnej części kadłuba. Kolorem czerwonym zaznaczono te fragmenty górnej części kadłuba, które wystają poza zarys dolnej części kadłuba (ujmując to inaczej, kolorem czerwonym zaznaczono sponsony). Czołg zamieszczony na rysunku ma pierścień oporowy wieży o zbliżonej średnicy, do szerokości jaką ma dolna część kadłuba. Czyli pierścień oporowy nie ma średnicy większej niż wynosi szerokość dolnej części kadłuba.

 

Istnieją jednak czołgi, w których pierścień oporowy ma większą średnicę, względem szerokości dolnej części kadłuba. Taki czołg można zobaczyć na poniższym rysunku (czołg oznaczony cyfrą 4):

sponsony_2

Jednak co to wszystko ma wspólnego z czołgiem Sherman? Otóż Sherman to właśnie wóz który ma pierścień oporowy wieży o średnicy większej, względem szerokości dolnej części kadłuba. Czyli Sherman przypomina czołg numer 4 na zamieszczonym powyżej rysunku. Jednocześnie jestem skłonny uznać że duża wysokość górnej części kadłuba czołgu Sherman, mogła ułatwiać pełne wykorzystanie pierścienia oporowego, charakteryzującego się większą średnicą, względem szerokości dolnej części kadłuba.

 

Aby wyjaśnić o co mi chodzi, najpierw zamieszczam rysunek mający z zadanie symbolizować czołg, który z jednej strony ma pierścień oporowy wieży o średnicy większej, względem szerokości dolnej części kadłuba, ale który z drugiej strony ma mniejszą wysokość górnej części kadłuba, względem tego jak wysoka jest górna część kadłuba czołgu Sherman. Oto rysunek:

sherman_dzialon_zc_1_mod

Na powyższym rysunku mamy poprzeczny przekrój kadłuba i wzdłużny przekrój wieży- czyli tak jakby czołg miał lufę wycelowaną na godzinę 9. Jak widzimy, czołgista zaznaczony kolorem czerwonym (dowódca), wystaje swoim siedziskiem poza zarys dolnej części kadłuba. Jednocześnie widzimy że zarówno czołgista czerwony, jak i czołgista niebieski (działonowy), mają swoje stopy umieszczone w dolnej części kadłuba. Niebieska linia oznacza zarys kosza wieży. Poniżej rysunek przedstawiający mniej więcej to samo, lecz w widoku od góry:

sherman_dzialonowy_zc_2ms

Jak widzimy powyżej, czołgista czerwony (dowódca) oraz czołgista zielony (ładowniczy), wystają swoim siedziskiem poza zarys dolnej części kadłuba. Jednocześnie wszyscy czołgiści mają swoje stopy umieszczone we wnętrzu dolnej części kadłuba (stopy nie wystają poza zarys dolnej części kadłuba). Widoczne z przodu kadłuba dwie niewielkie białe sylwetki to kierowca i strzelec kadłubowego karabinu maszynowego- nie mają one jednak w naszych dzisiejszych rozważaniach istotnego znaczenia.

 

Powyższe dwa rysunki nie przedstawiają jednak sytuacji występującej w czołgu Sherman. Otóż Sherman miał zdecydowanie większą wysokość górnej części kadłuba, względem czołgu przedstawionego powyżej. Oto rysunek mający za zadanie przedstawiać czołg Sherman:

sherman_dzialon_sh_1

Spójrzmy na rysunek zamieszczony powyżej: widzimy przekrój poprzeczny kadłuba i przekrój wzdłużny wieży (lufa wycelowana na godzinę 9). Jak można zauważyć, nie dość że dowódca (czerwony) wystaje swoim siedziskiem poza zarys dolnej części kadłuba, to jednocześnie działonowy (niebieski) wystaje swoimi stopami poza zarys dolnej części kadłuba. Dzieje się tak, bowiem ze względu na dużą wysokość górnej części kadłuba, działonowy nie ma żadnej części swojego ciała umieszczonej w dolnej części kadłuba. Ot, zazwyczaj czołgista wieżowy ma górną część swojego ciała umieszczoną w wieży, środkową w górnej części kadłuba, a stopy umieszczone w dolnej części kadłuba. W Shermanie działonowy ma nawet stopy umieszczone w górnej części kadłuba. Poniżej rysunek mający przedstawiać to samo, tyle że widoczne od góry:

sherman_dzialonowy_sh_2m

Jak widać powyżej, siedzisko dowódcy (czołgista czerwony) i siedzisko ładowniczego (czołgista zielony) wystają poza zarys dolnej części kadłuba. Jednocześnie stopy działonowego (żołnierz niebieski) również wystają poza zarys dolnej części kadłuba.

 

Tutaj przydała by się jakaś konkluzja. Otóż moja konkluzja jest taka: uważam że duża wysokość górnej części kadłuba czołgu Sherman, ułatwiała pełne wykorzystanie jego pierścienia oporowego. Może i ułatwiała w nieznacznym stopniu, ale jednak ułatwiała.

 

 

M4 Sherman- pewna ciekawostka

Alianckie armaty kontra Pantera i Tygrys

Dziś wpis o dwóch niemieckich czołgach z okresu drugiej wojny światowej- a konkretnie o czołgu średnim Panzer V Panther (Pantera) i czołgu ciężkim Panzer VI Tiger (Tygrys). Oba wozy uchodzą za pojazdy bardzo dobrze opancerzone jak na drugowojenne standardy. Tym samym dziś przyjrzymy się temu, jaki poziom ochrony pancernej oferował pancerz obu pojazdów.

 

Najpierw spójrzmy na grubość sprowadzoną pancerza obu wozów (sprowadzoną do pionu). Tygrys miał przedni pancerz kadłuba o grubości rzeczywistej wynoszącej 100 mm. Boczne górne płyty kadłuba miały 80 mm grubości rzeczywistej, a boczne dolne 60 mm. W przypadku Tygrysa można przyjąć że grubość rzeczywista odpowiada mniej więcej grubości sprowadzonej, bowiem pancerz czołgu Tiger był odchylony od pionu pod bardzo małym kątem (pancerz praktycznie pionowy).

Teraz przyjrzymy się Panterze. Przedni górny pancerz Pantery miał 80 mm grubości rzeczywistej, przy czym był on nachylony pod kątem 55 stopni od pionu, co dawało trochę poniżej 140 mm grubości sprowadzonej. Warto też zauważyć że pancerz nachylony potrafi być bardziej skuteczny niż by to wynikało z grubości sprowadzonej. Ego, przedni górny pancerz Pantery był bardziej odporny od przedniego pancerza Tygrysa. Co innego boki kadłuba- początkowo boczny górny pancerz Pantery miał 40 mm grubości rzeczywistej, przy nachyleniu pod kątem 40 stopni od pionu. Dawało to 52 mm grubości sprowadzonej. W późniejszych wersjach Pantery zastosowano boczny górny pancerz o grubości rzeczywistej wynoszącej 50 mm, przy nachyleniu pod kątem 30 stopni od pionu, co dawało 57 mm grubości sprowadzonej. Boczny dolny pancerz Pantery miał 40 mm grubości (zarówno rzeczywistej, jak i sprowadzonej, bowiem był to pancerz pionowy). Boczny dolny pancerz mógł być dodatkowo zasłonięty fartuchem o grubości 5 mm- dawało to 45 mm bocznego dolnego pancerza. Można więc uznać że boczny pancerz Pantery był zdecydowanie słabszy od bocznego pancerza Tygrysa.

Tutaj warto zauważyć że grubość sprowadzona przedniego pancerza kadłuba czołgu Tiger (100 mm), nie wydaje się ekstremalnie wielka, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę bardzo dużą masę wozu (57 ton). Dla porównania- znacznie lżejszy radziecki czołg średni T-34 (masa w granicach 26-32 ton) miał przedni górny pancerz o grubości sprowadzonej wynoszącej około 90 mm. Również amerykański czołg średni M4 Sherman (masa w okolicach 30 ton) miał grubość sprowadzoną przedniego górnego pancerza wynoszącą 90 mm. Taka argumentacja jest jednak w moich oczach naciągana. Otóż pancerze nie walczą z wrogimi pancerzami, lecz z wrogimi armatami. Jeżeli mamy w czołgu pancerz o grubości (dajmy na to) 50 mm, który dobrze chroni przed wrogimi pociskami, to jest to pancerz dobry. Jeżeli mamy w czołgu pancerz o grubości 80 mm, który słabo chroni przed wrogimi pociskami, to jest to pancerz słaby. Tutaj należy zadać pytanie: jak dobrze pancerz Tygrysa (i Pantery) chronił przed wrogimi pociskami?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie, posłużę się kilkoma grafikami. Z tego co wiem grafiki te pochodzą z okresu drugiej wojny światowej. Dodam że w zamieszczonych poniżej grafikach brano pod uwagę nie tylko czołg ustawiony do armaty idealnie przodem oraz idealnie bokiem, lecz również czołg ustawiony do armaty przednim rogiem. W mojej ocenie to istotne, bowiem czołg ustawiony do armaty przednim rogiem, może być bardziej odporny na ostrzał, niż taki sam czołg ustawiony do armaty idealnie przodem bądź idealnie bokiem. Spójrzmy więc na pierwszą grafikę:

 

75mm_panther_tiger

Powyższa grafika przedstawia odporność Tygrysa i Pantery na ostrzał prowadzony z armaty M3 75 mm, przy użyciu amunicji przeciwpancernej M61 (pełnokalibrowy pocisk z czepcem ochronnym i czepcem balistycznym, w terminologii anglojęzycznej APCBC). Armata M3 75 mm stanowiła uzbrojenie amerykańskich czołgów średnich M4 Sherman (była to ta słabsza armata montowana w Shermanach). Jak widać, przód obu niemieckich pojazdów był wręcz kuloodporny dla armaty M3. Również boczny pancerz obu niemieckich wozów, był w stanie ochronić przed ostrzałem prowadzonym z armaty M3, przy odpowiednim nachyleniu w płaszczyźnie poziomej. Widać też że boczny pancerz Tygrysa chronił lepiej niż boczny pancerz Pantery. Teraz kolejna grafika:

 

M7_gun_panther_tiger

Grafika zamieszczona powyżej przedstawia odporność Tygrysa i Pantery na ostrzał prowadzony z amerykańskiej armaty M7, przy użyciu amunicji przeciwpancernej M62 (pełnokalibrowy pocisk z czepcem ochronnym i czepcem balistycznym). Armata M7 stanowiła uzbrojenie amerykańskiego niszczyciela czołgów M10. Warto zauważyć że pod względem osiągów, armata M7 była bardzo zbliżona do armaty M1 76 mm, stanowiącej uzbrojenie późnych czołgów Sherman (ta mocniejsza armata Shermanowska). Zgodnie z powyższą grafiką, armata M7 mogła przebić pancerz Tygrysa jeśli stał on przodem bądź bokiem do armaty. Jeśli jednak Tygrys stał przednim rogiem do armaty, wtedy zarówno pancerz przedni, jak i boczny, chroniły przed ostrzałem. Na powyższej grafice widać również wysoką odporność przedniego górnego pancerza Pantery i znacznie mniejszą odporność jej pancerza bocznego. Czas na kolejną grafikę:

 

17pdr_panther_tiger_front

Tym razem odporność obu niemieckich wozów na ostrzał prowadzony z brytyjskiej armaty 17 funtowej, przy użyciu pełnokalibrowych pocisków przeciwpancernych z czepcem ochronnym i czepcem balistycznym. Dodam że armata 17 funtowa stanowiła między innymi uzbrojenie czołgów Sherman Firefly (brytyjski tuning Shermana). Zgodnie z powyższą grafiką, armata 17 funtowa miała duże szanse przebić pancerz obu niemieckich wozów, lecz widać również że w niektórych sytuacjach pancerz obu pojazdów był w stanie ochronić przed brytyjską armatą. Oto kolejna grafika:

 

17pdr_panther_tiger_rear

Tym razem znów ostrzał prowadzony przez armatę 17 funtową przy użyciu amunicji APCBC, lecz w tym przypadku niemieckie wozy ustawione są tyłem bądź tylnym rogiem do armaty. Powyższa grafika nie zainteresowała mnie zbytnio, bowiem raczej niewiele pocisków trafia w tylny pancerz wozu.

 

Na koniec przydała by się jakaś konkluzja. Tak więc w mojej ocenie prawdziwa jest powszechna opinia, zgodnie z którą czołgi Panther i Tiger, charakteryzowały się dobrym poziomem ochrony pancernej. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę że jeszcze w pierwszej połowie 1944 roku Amerykanie nie używali bojowo Shermanów z armatą M1 76 mm (ta mocniejsza armata). Sowieci co prawda w pierwszej połowie 1944 roku używali bojowo czołgów T-34-85, lecz nadal w tym okresie u Sowietów dominowały T-34 (T-34-76) uzbrojone w armatę F-34, która nie była wcale lepsza od amerykańskiej armaty M3 75 mm, stanowiącej uzbrojenie wczesnych i średnich Shermanów. A jak można zobaczyć na pierwszej grafice, armata M3 75 mm nie była przesadnie dobrą bronią, jeśli chcieć zwalczać Pantery i Tygrysy.

Alianckie armaty kontra Pantera i Tygrys

M4A2 Sherman- radziecka opinia

Dziś wpis o broni pancernej, a konkretnie wpis ten tyczyć się będzie radzieckiej opinii na temat amerykańskiego czołgu średniego M4A2 Sherman. Dodam że M4A2 to wersja Shermana napędzana silnikiem Diesla, przy czym ów silnik zbudowany był z dwóch dwusuwowych sześciocylindrowych silników wysokoprężnych Detroit Diesel. Oto ów opinia w moim tłumaczeniu:

 

Ze względu na dużą prędkość, czołg M4A2 jest bardzo wygodny w eksploatacji i zapewnia dużą manewrowość. Uzbrojenie jest zgodne z jego konstrukcją i ma pociski odłamkowe i przeciwpancerne o bardzo dużej przebijalności. Działo kalibru 75 mm i dwa karabiny maszynowe Browninga są bezproblemowe. Wady zawierają dużą wysokość, czyniącą go większym celem na polu bitwy. Pancerz, mimo większej grubości (60 mm), nie spełnia standardów. Były przypadki kiedy to został przebity z karabinu przeciwpancernego z odległości 80 metrów. Dodatkowo było sporo przypadków kiedy Ju-87, podczas bombardowania czołgów, przebił boczny pancerz i pancerz wieży, prowadząc ogień z działek kalibru 20 mm, powodując straty wśród członków załogi. W porównaniu do T-34, M4A2 jest łatwiejszy w obsłudze i bardziej trwały podczas wykonywania długich przemarszów, bowiem silniki nie wymagają częstej regulacji. W walce czołgi te sprawdzają się dobrze.

 

Powyższa opinia zawiera ciekawą informację- mam na myśli wzmiankę którą odebrałem jako sugestię, że przedni pancerz kadłuba czołgu Sherman, mógł zostać przebity z karabinu przeciwpancernego. Dodam że najpewniej chodzi o radziecki karabin przeciwpancerny PTRD bądź PTRS. Przy czym oba karabiny strzelały nabojem 14,5×114 mm, który to wydaje się zdecydowanie za słaby aby przebić przedni pancerz Shermana. Otóż przedni górny pancerz kadłuba czołgu Sherman początkowo nachylony był pod kątem 57 stopni i miał grubość rzeczywistą wynoszącą około 51 mm (2 cale), co dawało trochę ponad 90 mm grubości sprowadzonej. Po pewnym czasie zmniejszono nachylenie przedniego górnego pancerza (do 47 stopni) i zwiększono jego grubość rzeczywistą (do 63,5 mm/2,5 cala)- stąd też pancerz nadal miał około 90 mm grubości sprowadzonej. Natomiast karabiny ppanc PTRD i PTRS przebijały około 40 mm stali.

 

Jak więc wyjaśnić informację zgodnie z którą przedni pancerz czołgu Sherman mógł został przebity z radzieckiego karabinu ppanc? Cóż, może ów informacja nie jest zgodna z rzeczywistością. Jestem jednak zdania że być może faktycznie przedni pancerz czołgu Sherman mógł zostać przebity przez radziecki karabin przeciwpancerny, oczywiście zakładając bardzo niekorzystne dla czołgu okoliczności (mała odległość, pocisk trafiający w pancerz pod odpowiednik kątem). Chodzi mi mianowicie o kompozycję pancerza tych Shermanów, które to miały kadłub wykonany poprzez walcowanie (do tego typu wozów zalicza się między innymi wersja M4A2) i jednocześnie przedni górny pancerz nachylony pod kątem 57 stopni. Otóż w takich wozach przedni górny pancerz nie był jednolitą płytą pancerną wykonaną poprzez walcowanie, lecz zbiorem małych płyt pancernych, połączonych ze sobą spawami. W walcowanych wozach z przednim górnym pancerzem nachylonym pod kątem 57 stopni, najczęściej przedni górny pancerz powstawał poprzez zespawanie ze sobą pięciu płyt. Dodatkowo nie zawsze wszystkie płyty były walcowane- spośród tych pięciu płyt, często dwie z nich wykonane były poprzez odlewanie (co czyni nazwę kadłub walcowany pewnym uproszczeniem). Ogólnie rzecz biorąc, jestem zdania że walcowane Shermany z przednim górnym pancerzem nachylonym pod kątem 57 stopni, miały bardzo słabą kompozycję pancerza. Więcej na temat kompozycji pancerza czołgów Sherman można znaleźć w jednym z moich poprzednich wpisów- link.

Kolejny punkt- jakość pancerza. Z tego co wiem przez pewien czas od rozpoczęcia produkcji czołgów na masową skalę, Amerykanie mieli problemy z jakością pancerzy odlewanych. A jak wcześniej wspomniałem, niektóre Shermany walcowane, wbrew nazwie, miały przedni górny pancerz zawierający płyty odlewane.

No i dochodzimy do osłony przekładni- przedni dolny pancerz kadłuba czołgu Sherman to była osłona przekładni, łączona z resztą czołgu przy pomocy śrub. Ów osłonę można było odłączyć, aby uzyskać dostęp do elementów układu przeniesienia napędu (mam na myśli takie elementy wozu jak skrzynia biegów i mechanizm skrętu). Tutaj warto zauważyć że Sherman miał układ silnik z tyłu, skrzynia biegów z przodu. Spośród trzech typów osłony przekładni (trzyczęściowa, jednoczęściowa wczesna, jednoczęściowa późna) jedynie osłona jednoczęściowa późna charakteryzowała się optymalnym kształtem z punktu widzenia ochrony pancernej. Nieoptymalny kształt innych typów osłony przekładni mógł ułatwiać przebicie pancerza. Dodatkowo wszystkie 3 typy osłony przekładni wykonane były poprzez odlewanie, a jak wcześniej wspomniałem, początkowo Amerykanie mieli problemy z jakością odlewów.

M4A2 Sherman- radziecka opinia

Strzelec kadłubowego kaemu w czołgu

strzelec_kadłub_kaem_1mRysunek przedstawiający czołg widoczny od góry. Z przodu wozu, po lewej stronie, siedzi kierowca (zaznaczony kolorem czerwonym). Na prawo od kierowcy siedzi strzelec kadłubowego karabinu maszynowego (żołnierz zaznaczony kolorem różowym). Linia przechodząca przez środek wozu to oś wzdłużna pojazdu. Widać że kierowca siedzi bliżej osi wzdłużnej pojazdu, względem tego jak blisko niej znajduje się strzelec kaemu.

 

Jak pewnie wielu czytelnikom tego bloga wiadomo, w okresie drugiej wojny światowej, wiele czołgów miało umieszczone w kadłubie nie tylko stanowisko kierowcy, lecz również stanowisko strzelca kadłubowego karabinu maszynowego. Ów czołgista, siedzący obok kierowcy, zajmował się zazwyczaj nie tylko prowadzeniem ognia z kadłubowego karabinu maszynowego, lecz również obsługiwaniem radiostacji. Mam wręcz wrażenie że to obsługiwanie radiostacji było zadaniem ważniejszym względem tego jak ważne było strzelanie z kadłubowego kaemu. Spotkać się można również z informacjami zgodnie z którymi w niektórych czołgach zdarzały się przypadki kiedy to strzelec kadłubowego kaemu pomagał kierowcy siłować się z dźwignią zmiany biegów- vide czołgi T-34 wyposażone w czterobiegową skrzynię biegów z przesuwnymi kołami zębatymi. Nie wiem jednak na ile często to były przypadki.

Co ciekawe, w niektórych czołgach, siedzisko kierowcy znajdowało się bliżej osi wzdłużnej pojazdu, względem tego jak blisko osi wzdłużnej wozu umieszczone było stanowisko strzelca kadłubowego kaemu. Ujmując to innymi słowami, kierowca był bardziej oddalony od najbliższej bocznej ściany przedziału kierowania, względem tego jak mocno od najbliższej bocznej ściany oddalony był strzelec kadłubowego kaemu. Taka sytuacja występowała między innymi w radzieckim czołgu T-34. Uważam że taki układ stosowano wychodząc z założenia że kierowca podczas pracy wykonuje bardziej zamaszyste ruchy, względem tego jakie ruchy wykonuje strzelec kadłubowego kaemu. Ergo, pewnie niektórzy konstruktorzy wychodzili z założenia że kierowca potrzebuje więcej miejsca od strzelca kadłubowego kaemu.

Stanowisko strzelca kadłubowego karabinu maszynowego to stanowisko dość kontrowersyjne, bowiem w czołgach powojennych praktycznie wszyscy z niego zrezygnowali. Ot, uznano że strzelec kadłubowego kaemu nie jest wart miejsca które zajmuje- w końcu jeśli pozbyć się tego stanowiska, to uzyskujemy miejsce które można na coś wykorzystać. Obok kierowcy można przykładowo umieścić stelaż z amunicją armatnią bądź zbiornik paliwa. No i faktycznie, wiele czołgów z okresu zimnej wojny miało stelaż z amunicją umieszczony obok kierowcy (między innymi Leopard 1, Leopard 2, T-54).

Oczywiście, zawsze można postawić tezę że w okresie powojennym strzelec kadłubowego kaemu był mniej potrzebny niż podczas drugiej wojny światowej. Przykładowo, możliwe że radiostacje powojenne były prostsze w obsłudze od tych drugowojennych, stąd mniejsze zapotrzebowanie na siedzącego obok kierowcy czołgistę zajmującego się obsługą radiostacji. Jednak mam wątpliwości co do tej argumentacji- zanikanie strzelca kadłubowego kaemu to w mojej ocenie już koniec drugiej wojny światowej. Przykładowo, o ile radziecki czołg ciężki KW-1 miał stanowisko strzelca kadłubowego kaemu, to już późniejszy radziecki czołg ciężki IS-2 tego stanowiska nie miał. Dobrze też zauważyć że niedoszły następca czołgu T-34, drugowojenny prototypowy czołg T-43, pozbawiony był stanowiska strzelca kadłubowego kaemu (podczas gdy takie stanowisko było w T-34).

Tutaj pewna uwaga- otóż w okresie drugiej wojny światowej całkiem sporo czołgów miało zbyt mało ludzi w wieży, a zbyt dużo w kadłubie. Przykładowo, radziecki czołg średni T-34 (wersja z armatą kalibru 76,2 mm, czyli wóz znany jako T-34-76) miał dwóch ludzi w kadłubie (kierowca i strzelec kadłubowego kaemu) oraz dwóch ludzi w wieży (dowódca i ładowniczy). Czyli w kadłubie siedział strzelec kadłubowego kaemu, bez którego pewnie można było by się obejść, natomiast w wieży brakowało trzeciego człowieka, stąd też dowódca musiał nie tylko dowodzić, ale również prowadzić ogień z armaty. Dowódca który zajmuje się między innymi strzelaniem z armaty, oznacza nieoptymalny podział zadań wśród członków załogi. Zresztą, taka sytuacja to nie tylko T-34. Przykładowo, w amerykańskim czołgu lekkim M3/M5 Stuart, również było dwóch ludzi w kadłubie i dwóch w wieży, przy czym w Stuarcie dowódca nie zajmował się strzelaniem z armaty, lecz ładowaniem armaty (co również oznaczało nieoptymalny podział zadań wśród członków załogi).

Mam jednak wrażenie że sytuacja gdzie w wieży znajduje się zbyt mała liczba czołgistów (wieża jedno bądź dwuosobowa zamiast trzyosobowej), a w kadłubie znajdują się dwa stanowiska (kierowca i strzelec kadłubowego kaemu), ma pewien sens. Przyjmijmy że mamy czołg gdzie pierścień oporowy wieży jest zbyt mały aby uzyskać wieżę trzyosobową, tym samym stosujemy wieżę dwuosobową bądź wręcz jednoosobową. Przy wieży dwuosobowej bądź jednoosobowej mamy dowódcę przeciążonego obowiązkami (w wieży dwuosobowej dowódca który musi strzelać z armaty bądź ją ładować, w jednoosobowej dowódca musi zarówno strzelać z armaty, jak i ją ładować). W takiej sytuacji dobrze jest aby dowódca chociaż nie musiał zajmować się obsługą radiostacji- czyli dobrze aby był strzelec kadłubowego kaemu radiostację obsługujący. Ujmując to inaczej- uważam że układ dowódca który obsługuje również radiostację nie jest najpewniej zauważalnie gorszy od układu dowódca który nie obsługuje radiostacji, ale z kolei układ dowódca strzelający z armaty i dodatkowo obsługujący radiostacjęmoże i jest zauważalnie gorszy od układu dowódca strzelający z armaty, lecz nie obsługujący radiostacji.

Tutaj pewna ciekawostka- w czołgu T-34-76 (wóz z wieżą dwuosobową, układ dowódca pełniący rolę działonowego) strzelec kadłubowego kaemu zajmował się obsługą radiostacji (zakładając że wóz był w nią wyposażony). Natomiast w czołgu T-34-85 (wersja z armatą ZiS-S-53), gdzie wieża była trzyosobowa, radiostację umieszczono w wieży- tym samym strzelec kadłubowego kaemu zajmował się jedynie obsługą karabinu maszynowego. Dobrze też zauważyć że po zakończeniu drugiej wojny światowej, czołgi T-34-85, były eksploatowane w Polsce z załogami czteroosobowymi. We wnętrzu wieży siedziało trzech czołgistów, w kadłubie jedynie kierowca, a strzelca kadłubowego kaemu wyeksmitowano, aby uzyskać dodatkowe miejsce na amunicję armatnią.

Tutaj dodam że przynajmniej w niektórych czołgach strzelec kaemu kadłubowego nie miał zbyt dobrej widoczności ze swego stanowiska. Przykładowo, w czołgu T-34 mógł rozglądać się jedynie przez celownik kadłubowego kaemu. Inny przykład- w niemieckich czołgach Panzer III i Panzer IV strzelec kadłubowego kaemu do przodu patrzył przez celownik swojej broni, a na prawo przez szczelinę obserwacyjną. Jednak wprowadzenie pancernych fartuchów (Schürzen) zasłoniło skierowaną na prawo szczelinę. Ergo, chyba nie tylko Sowieci mało przejmowali się widocznością z tego stanowiska.

Jeśli idzie o skuteczność kadłubowego kaemu obsługiwanego przez czołgistę siedzącego obok kierowcy, mam wrażenie że nie była ona zbyt duża. Uważam że kadłubowy kaem to broń znacznie mniej przydatna od kaemu sprzężonego z armatą i kaemu przeciwlotniczego umieszczonego na wieży czołgu (kaemy sprzężone z armatą i montowane na wieży mają się dobrze, kadłubowe zanikły wiele lat temu). Co ciekawe, w amerykańskich czołgach z okresu drugiej wojny światowej (między innymi w czołgu Sherman) strzelec kadłubowego kaemu nie dysponował żadnym celownikiem. Czołgista ten dysponował peryskopem (urządzenie nie połączone w żaden sposób z bronią, bez siatki celowniczej) i celował poprzez obserwowanie toru lotu pocisków smugowych. Jak brak celownika wpływał na celność? Zazwyczaj negatywnie, choć co ciekawe, nie zawsze- link.

Przy czym co do wozów amerykańskich- w czołgu Sherman czołgista siedzący obok kierowcy strzelał z kadłubowego karabinu maszynowego, lecz nie zajmował się obsługą radiostacji (radiostacja była w wieży). Inaczej było w Shermanopodobnym niszczycielu czołgów M10- w wozie tym czołgista siedzący obok kierowcy obsługiwał radiostację, lecz nie prowadził ognia z kadłubowego karabinu maszynowego (M10 miał radiostację w kadłubie, lecz nie miał kadłubowego kaemu).

Jeszcze taka, dość interesująca, informacja odnośnie czołgu Sherman- otóż podczas drugiej wojny światowej, czołg czołgów Sherman, została przez Brytyjczyków przezbrojona w brytyjską armatę 17 funtową. Armata ta miała znacznie lepszą przebijalność względem armat standardowo stosowanych w czołgach Sherman. Wobec Shermanów z armatą 17 funtową stosowano nazwę Sherman Firefly. Wraz z zamontowaniem potężniejszej armaty, strzelca kadłubowego kaemu wyeksmitowano, aby uzyskać dodatkowe miejsce na amunicję armatnią. Czyli Shermany Firefly stały się czteroosobowe na podobnej zasadzie jak czołgi T-34-85 eksploatowane w powojennej Polsce.

Tutaj pewna informacja odnośnie czołgowej skrzyni biegów. Otóż w wielu czołgach z okresu drugiej wojny światowej, stasowano czołgowy napęd przedni (silnik z tyłu, skrzynia biegów z przodu). Przy takim układzie skrzynia biegów umieszczona była wzdłużnie, pomiędzy kierowcą a strzelcem kadłubowego kaemu. Jednak podczas drugiej wojny światowej istniały również czołgi ze zblokowanym układem napędowym umieszczonym z tyłu (silnik umieszczony z tyłu, skrzynia biegów też). Przy takim układzie nie było skrzyni biegów pomiędzy kierowcą a strzelcem kadłubowego kaemu. Stąd też strzelec kadłubowego kaemu mógł łatwo korzystać z włazu kierowcy. Spójrzmy zresztą na poniższą grafikę:

 

strzelec_kadlub_kaem_2_odkl_m

Na powyższej grafice czołg oznaczony cyfrą „1” ma „czołgowy napęd przedni” (silnik z tyłu, skrzynia biegów z przodu). W czołgu tym skrzynia biegów (oznaczona kolorem niebieskim) znajduje się pomiędzy kierowcą a strzelcem kadłubowego kaemu, stąd też strzelec kadłubowego kaemu ma utrudnione zadanie, jeśli chce skorzystać z włazu kierowcy. Czołg oznaczony cyfrą „2” ma natomiast zblokowany układ napędowy umieszczony z tyłu (zarówno silnik, jak i skrzynia biegów, są z tyłu). W czołgu nr 2 nie ma skrzyni biegów pomiędzy kierowcą a strzelcem kadłubowego kaemu, tym samym strzelec kadłubowego kaemu może stosunkowo łatwo korzystać z włazu kierowcy.

 

 

Piszę o tym, bowiem w radzieckim czołgu T-34, o ile kierowca dysponował swoim własnym górnym włazem, to strzelec kadłubowego kaemu własnego górnego włazu nie miał (przed siedziskiem strzelca kadłubowego kaemu był jedynie denny właz ewakuacyjny). Nie uważam jednak aby był to istotny problem- strzelec kadłubowego kaemu mógł bowiem łatwo skorzystać z włazu kierowcy (brak skrzyni biegów pomiędzy kierowcą a strzelcem kaemu) oraz z włazów umieszczonych na wieży (T-34 nie miał kosza wieży, co ułatwiało przechodzenie pomiędzy przedziałem kierowania a przedziałem bojowym). Znane mi dane wskazują wręcz że w czołgu T-34 przeżywalność strzelca kadłubowego kaemu była dobra na tle innych członków załogi tego wozu- link.

Na zakończenie, uważam że bez strzelca kadłubowego karabinu maszynowego można było się obyć. Uważam tak, bowiem Sowieci zrezygnowali z tego stanowiska już podczas drugiej wojny światowej (czołgi średnie T-43 i T-44, czołg ciężki IS-2), a Amerykanie w latach 50. (czołg M48). Również Brytyjczycy zrezygnowali ze stanowiska strzelca kadłubowego kaemu pod wpływem doświadczeń drugowojennych (czołg Centurion). Z drugiej jednak strony, może i na początku drugiej wojny światowej stanowisko strzelca kadłubowego kaemu jakiś sens miało (mniej zaawansowane radiostacje, powszechne stosowanie dwuosobowej bądź jednoosobowej wieży).

 

 

Strzelec kadłubowego kaemu w czołgu