Czołgowe zbiorniki paliwa- zagrożenie pożarowe

Dziś wpis na temat czołgowych zbiorników paliwa- a konkretnie na temat tego jak duże zagrożenie dla czołgu i jego załogi, stanowią zbiorniki paliwa, w razie przebicia pancerza wozu. Jak już pisałem w jednym z moich wpisów (link), niektóre czołgi mają wewnętrzne zbiorniki paliwa znajdujące się poza przedziałem napędowym. Ujmując to innymi słowami- w niektórych czołgach zbiorniki paliwa umieszczone są we wnętrzu przedziału załogi. Przykładowo, w radzieckim czołgu średnim T-34 z okresu drugiej wojny światowej, część zbiorników paliwa umieszczona była po bokach przedziału bojowego. Jednocześnie te zbiorniki paliwa, które umieszczono po bokach przedziału bojowego, oddzielono od załogi jedynie lekką, niepancerną blachą (falszburtą). Poniżej rysunek przedstawiający zbiorniki paliwa czołgu T-34:

T-34-76_zbiorniki

Układ paliwowy czołgu T-34. Zbiorniki czerwone i żółte znajdują się po bokach przedziału bojowego. Zbiorniki zielone umieszczone są we wnętrzu przedziału napędowego.

 

Kolejny czołg który miał wewnętrzne zbiorniki paliwa umieszczone między innymi poza przedziałem napędowym, to radziecki czołg ciężki IS-2 z okresu drugiej wojny światowej. W czołgu IS-2, we wnętrzu przedniej części kadłuba (przedział kierowania), umieszczono dwa zbiorniki paliwa. Poniżej rysunek przedstawiający zbiorniki paliwa czołgu IS-2:

IS-2_zbiorniki_blog

Układ paliwowy czołgu IS-2. Zbiorniki koloru czerwonego znajdują się we wnętrzu przedziału kierowania. Zbiornik koloru zielonego umieszczony został we wnętrzu przedziału napędowego.

 

Zbiorniki paliwa umieszczone we wnętrzu przedziału załogi, to możliwość zbudowania mniejszego pojazdu, a tym samym pojazdu o lepszym stosunku masy do poziomu ochrony pancernej. Z drugiej jednak strony, jest to rozwiązanie kontrowersyjne z punktu widzenia palności wozu w razie przebicia pancerza. Ot, jeżeli pancerz zostanie przebity, to najlepiej aby wszystkie wewnętrzne zbiorniki paliwa były we wnętrzu przedziału napędowego.

Jakiś czas temu, w książce Wozy bojowe LWP 1943-1983 (autor: Janusz Magnuski, wydawnictwo MON), znalazłem fragment który opisuje dzieje czołgu T-34 (T-34-76), znajdującego się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. We fragmencie tym opisany został między innymi pożar zbiornika paliwa tego wozu, jaki wystąpił po przebiciu pancerza. Oto fragment książki:

 

W nocy z 2 na 3 marca uczestniczył w atakach na Żabinek i tu został trafiony z boku „Panzerfaustem”, który przebił pancerz i trafił w zbiornik paliwa. Czołg zapalił się, ale załoga zdołała ugasić pożar i wycofać się do swoich. Czołg oddano do remontu, który w warunkach polowych trwał dość długo, tak że maszyna powróciła do macierzystej jednostki w początkach maja 1945 roku.

 

Z powyższego cytatu można wywnioskować że w wyniku przebicia pancerza, zbiornik paliwa może się zapalić, nawet jeśli jest napełniony olejem napędowym (paliwo to uchodzi za bezpieczniejsze od benzyny- choć można dyskutować czy słusznie). Ergo, cytat ten potwierdza tezę, że z punktu widzenia palności wozu po trafieniu, rozmieszczenie zbiorników jest ważniejsze od rodzaju paliwa. Z drugiej jednak strony, zgodnie z powyższym cytatem, załoga zdołała ugasić pożar. Co wskazuje że być może pożar paliwa jest mniej groźny od pożaru amunicji armatniej (z tego co wiem nie da się ugasić pożaru amunicji armatniej przy pomocy zwykłej, ręcznej gaśnicy).

 

Poniżej kolejny cytat tyczący się pożaru czołgowych zbiorników paliwa. Tym razem jest to cytat z rosyjskiej Wikipedii, a konkretnie cytat z artykułu o czołgu ciężkim IS-2 (link). Oto cytat:

 

Dokument ten potwierdza, że bezpieczeństwo pożarowe IS-2 pogorszyło umieszczenie wyżej wymienionych zbiorników paliwa w przedziale załogi wozu, co częściowo zostało skompensowane niższą palnością oleju napędowego w porównaniu z benzyną. Również raporty z frontowych części wskazują, że pożar IS-2 został ugaszony przez jego własną załogę przy pomocy zwykłej gaśnicy tetrowej. Należy zauważyć, że gaszenie należy przeprowadzać w maskach przeciwgazowych- przedostając się na gorące powierzchnie, czterochlorek węgla zostaje częściowo utleniony do fosgenu, który jest silną trującą substancją duszącą. Już w tym czasie w czołgach innych krajów zaczęto stosować bezpieczniejsze gaśnice na dwutlenek węgla. Podobnie jak inne czołgi tego czasu (z rzadkimi wyjątkami), IS-2 nie był przeciwwybuchowy, ze względu na umieszczenie amunicji w przedziale bojowym: wybuch amunicji gwarantował zniszczenie czołgu z całą załogą.

 

Czyli powyżej mamy kolejny cytat który wskazuje że z jednej strony zbiorniki mogły się zapalić w wyniku przebicia pancerza, a z drugiej strony można było je ugasić. Istnieje również bardzo ciekawy radziecki dokument (link), wskazujący że trafiony zbiornik paliwa mógł wybuchnąć. Zgodnie z zalinkowanym dokumentem, trafienie w pełny zbiornik paliwa, mogło być względnie bezpieczne (brak wybuchu zbiornika, a nawet brak zapalenie się paliwa). Jednocześnie przy częściowo napełnionym zbiorniku paliwa, zbiornik mógł wybuchnąć w wyniku trafienia. Zgodnie z dokumentem, najgroźniejszy współczynnik napełnienia zbiornika z punktu widzenia jego wybuchowości, to 10-15%. Ujmując to inaczej, jeśli zbiornik będzie napełniony w 10-15%, to wtedy ryzyko wybuchu zbiornika będzie największe. Zresztą, możliwe że o zalinkowanym radzieckim dokumencie zrobię oddzielny wpis.

Reklamy
Czołgowe zbiorniki paliwa- zagrożenie pożarowe

Składowanie amunicji w Shermanie, część 2

Oto drugi wpis z serii dotyczącej składowania amunicji w amerykańskim drugowojennym czołgu Sherman. Pierwszy wpis dotyczył suchych Shermanów, tym samym ten wpis dotyczyć będzie między innymi Shermanów mokrych, tak więc wozów z ostatecznym sposobem składowania amunicji wśród Shermanów uzbrojonych w armatę. We wpisie tym opiszę również sposób składowania amunicji zastosowany w Shermanach z haubicą M4 kalibru 105 mm oraz sposób składowania amunicji występujący w Shermanopodobnych niszczycielach czołgów M10 i M36.

Ale do rzeczy. Ostateczny sposób składowania amunicji stosowany w Shermanach z armatą to sposób mokry. Owa mokrość brała się z zastosowania mokrych komór amunicyjnych. Mokre komory amunicyjne były pojemnikami wypełnionymi wodą zmieszaną z glikolem etylowym (dodatek glikolu etylowego zapobiegał zamarzaniu owej cieczy). Ciecz zawierała również inhibitor korozji. Mokre komory amunicyjne to nie jedyna cecha mokrych Shermanów- inne cechy tego typu wozów to umieszczenie głównego zapasu amunicji na dnie kadłuba i zastosowanie opancerzonych pojemników na amunicję. Tutaj dodam że nie zdziwił bym się gdyby wśród wspomnianych cech mokrych Shermanów najważniejsze było umieszczenie głównego zapasu amunicji na dnie kadłuba- opancerzenie pojemników z amunicją mogło chronić przed odłamkami, lecz raczej nie przed bezpośrednim trafieniem pociskiem przeciwpancernym, a jednocześnie wątpię aby woda była w stanie ugasić płonącą amunicję armatnią. Natomiast umieszczenie głównego zapasu amunicji armatniej na dnie kadłuba znacznie zmniejszało szanse na to że główny zapas amunicji zostanie bezpośrednio trafiony pociskiem przeciwpancernym. Shermany mokre były uzbrojone w armatę M1 kalibru 76 mm (armata potężniejsza) bądź w armatę M3 kalibru 75 mm (armata słabsza). W mokrych Shermanach z armatą M1 naboje armatnie umieszczone na dnie kadłuba znajdowały się w pozycji skośnej, natomiast w mokrych Shermanach z armatą M3 naboje armatnie umieszczone na dnie kadłuba znajdowały się w pozycji pionowej. Ta różnica najpewniej wynikała z tego że nabój armatni do armaty M1 był dłuższy niż nabój armatni do armaty M3. Mokre Shermany miały umieszczony na podłodze wieży pojemnik zawierający podręczny zapas amunicji armatniej. Pojemnik ten był opancerzony i wyposażony w mokre komory. Naboje armatnie umieszczone w owym pojemniku znajdowały się w pozycji poziomej. W mokrych Shermanach z armatą M1 pojemnik ten mieścił 6 podręcznych naboi armatnich, a w mokrych Shermanach z armatą M3 pojemnik ten mieścił 4 podręczne naboje armatnie. Mokre Shermany z armatą M1 miały niepełny szkieletowy kosz wieży- podłogą wieży dysponował dowódca i działonowy, lecz nie ładowniczy, a kosz nie miał ścian wykonanych z metalowych siatek. Zastosowanie niepełnego kosza wieży (w sumie była to połowa kosza wieży) spowodowane było umieszczeniem głównego zapasu amunicji na dnie kadłuba. Rozwiązanie takie ułatwiało ładowniczemu pobieranie amunicji armatniej z dna kadłuba. Mokre Shermany z armatą M3 miały natomiast pełny szkieletowy kosz wieży- podłogą dysponowali wszyscy członkowie załogi wieży, a kosz wieży nie miał ścian wykonanych z metalowych siatek. Mokre Shermany nie miały łat (pancerz applique) mocowanych na bocznych górnych ścianach kadłuba (bowiem nie miały pojemników z amunicją umieszczonych we wnętrzu sponsonów). Wszystkie fabryczne Shermany z armatą M1 były Shermanami mokrymi. Jednocześnie wśród mokrych Shermanów zdecydowana większość była uzbrojona w armatę M1- podczas drugiej wojny światowej wyprodukowano około 14 tysięcy mokrych Shermanów, z czego mniej więcej 11 tysięcy miało armatę M1, a około 3 tysiące armatę M3. Spotkałem się z informacjami według których produkcję mokrych Shermanów rozpoczęto na początku 1944 roku, jednak z drugiej strony, spotkałem się również z informacjami że pierwsze użyte bojowo mokre Shermany miały armatę M1, a z kolei pierwsze użycie bojowe Shermanów z armatą M1 miało miejsce podczas operacji Cobra (koniec lipca 1944 roku). Jestem więc skłonny uznać że istotne rozpowszechnienie mokrych Shermanów to druga połowa 1944 roku.

Jestem zdania że mokre Shermany były czołgami trudnopalnymi nie tylko względem suchych Shermanów, ale również względem innych drugowojennych czołgów. Ogólnie rzecz biorąc, uważam że opinia łatwo zapalającego się czołgu ma jakiś sens w przypadku suchych Shermanów, ale jednocześnie jest to opinia nieprawdziwa jeśli idzie o mokre Shermany.

Tutaj dodam że o ile można uznać że suche Shermany nie miały zbyt dobrego sposobu składowania amunicji, to jednocześnie uważam że Sherman od początku produkcji był względnie bezpieczny jeśli idzie o zapalenie się paliwa. Nie dość że w Shermanie wszystkie zbiorniki paliwa znajdowały się we wnętrzu przedziału napędowego, to jeszcze wóz ten miał system przeciwpożarowy umożliwiający względnie łatwe ugaszenie przedziału napędowego (w przypadku pożaru przedziału załogi musiały wystarczyć dwie ręczne gaśnice).

Teraz pewna ciekawostka dotycząca radzieckich dokumentów (podczas drugiej wojny światowej amerykańskie czołgi były dostarczane Sowietom w ramach Land Lease). Otóż w polskim internecie od dawna krążą cytaty z radzieckiego sprawozdania zarządu wojsk pancernych i zmechanizowanych 3 Frontu Ukraińskiego. Sprawozdanie to pochodzi z 1945 roku. Na bazie owych cytatów można wywnioskować że radzieckie czołgi i działa samobieżne nie wypadały szczególnie dobrze jeśli idzie o palność i wybuchowość na tle Shermana. Jest tylko pewny problem- otóż większość (nieznaczna, ale jednak większość) dostarczonych Sowietom Shermanów miało armatę M1, a jednocześnie wszystkie fabryczne Shermany z armatą M1 były Shermanami mokrymi. Jednocześnie raport pochodzi z 1945 roku, co dodatkowo zwiększa szanse na to że raport ten w dużym stopniu dotyczy mokrych Shermanów. Zbliżona sytuacja występuje w przypadku wspomnień Dmitrija Łozy- podczas drugiej wojny światowej człowiek ten walczył w Armii Czerwonej i był między innymi czołgistą na Shermanie. Na bazie wspomnień tego człowieka można uznać że Sherman wypadał dobrze jeśli idzie o wybuchowość na tle radzieckiego czołgu średniego T-34, jednak Dmitrij Łoza walczył na Shermanie z armatą M1, tak więc na Shermanie który był wozem mokrym. Jednocześnie zdecydowana większość wyprodukowanych podczas drugiej wojny światowej Shermanów to były nie Shermany mokre, lecz Shermany suche (wyprodukowano około 14 tysięcy Shermanów mokrych i około 30 tysięcy Shermanów suchych uzbrojonych w armatę). Czy jest jednak jakiś radziecki raport dotyczący Shermanów suchych bądź choćby wozów zbliżonych do nich pod względem palności? Otóż jest. Dokument ten pochodzi ze stycznia 1943 roku i dotyczy czołgów dostarczonych z USA w 1942 roku. Co prawda zawarte w dokumencie uwagi odnoszące się do użycia bojowego dotyczą nie tyle Shermana, co bardziej czołgu lekkiego M3 Stuart i czołgu średniego M3 Lee, ale Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji były pod względem składowania amunicji bardzo zbliżone do czołgu lekkiego M3 Stuart i czołgu średniego M3 Lee (we wszystkich tych wozach duża część amunicji armatniej umieszczona była w górnych partiach kadłuba, a na dodatek nie zastosowano pancernych pojemników na amunicję armatnią).  Jednocześnie w dokumencie można znaleźć wzmiankę że amerykańskie czołgi łatwo zapalały się w wyniki przebicia pancerza przez pocisk przeciwpancerny (link do dokumentu). Zalinkowany dokument wskazuje jak dla mnie że teza o łatwopalności  Shermanów z suchym (a przynajmniej pierwotnym suchym) sposobem  składowania amunicji ma coś wspólnego z rzeczywistością. Jednocześnie różnica pomiędzy wydźwiękiem obu radzieckich dokumentów może wskazywać na dużą różnicę pomiędzy palnością Shermanów suchych a palnością Shermanów mokrych.

Skoro już poruszyłem temat palności Shermana, poruszę również temat przeżywalności załogi tego wozu. Na przeżywalność załogi czołgu ma wpływ nie tylko palność czołgu, lecz również inne cechy. Jedną z tych cech jest skłonność pancerza do generowania odłamków podczas bycia przebijanym. Z tego co wiem pancerz Shermana (a przynajmniej pancerz walcowany) nie był zbytnio skłonny do generowania odłamków podczas bycia przebijanym przez pocisk przeciwpancerny. Inna z cech mających wpływ na przeżywalność załogi to łatwość ewakuacji z wnętrza wozu. Tutaj według mnie było różnie. Jeśli wziąć pod uwagę Shermana z dużym włazem kierowcy, dużym włazem strzelca kadłubowego kaemu i dwoma włazami na wieży, to taki Sherman powinien wypaść stosunkowo dobrze pod względem łatwości ewakuacji. Jednak jeśli wziąć pod uwagę Shermana z małym włazem kierowcy, małym włazem strzelca kaemu i jednym włazem na wieży, to taki Sherman mógł by wypaść stosunkowo słabo jeśli idzie o łatwość ewakuacji. Tutaj dodam że drugi spośród włazów na wieży Shermana (właz ładowniczego) pojawił się na Shermanie w październiku 1943 roku- wcześniej na wieży znajdował się jedynie właz dowódcy, co w połączeniu z trzyosobową załogą wieży oznaczało dwóch członków załogi wieży bez własnego włazu. Dodam że wśród Shermanów z jednym włazem na wieży, duża część z nich miała pierwotny suchy typ składowania amunicji, co oznaczało jednocześnie pełny nieszkieletowy kosz wieży (kosz wieży ze ścianami wykonanymi z metalowych siatek). Takie połączenie (jeden właz na wieży, trzech członków załogi wieży, kosz wieży z siatkowymi ścianami) mogła dodatkowo utrudniać ewakuację- jeśli członkowie załogi wieży z jakiegoś powodu nie mogli skorzystać z włazu dowódcy, to jednocześnie mogli mieć problem aby przejść do przedziału kierowania i skorzystać z włazu kierowcy bądź z włazu strzelca kadłubowego kaemu, bowiem przechodzenie z wieży do przedziału kierowania było utrudnione przez siatkowe ściany kosza wieży. Ogólnie rzecz biorąc, tak jak można uznać że im późniejszy Sherman, tym mniejsza jego palność w wyniku przebicia pancerza, tak samo można uznać że im późniejszy Sherman, tym łatwiejsza ewakuacja z wnętrza wozu. Dodam że jeden ze znanych mi radzieckich dokumentów wskazuje że przynajmniej w oczach twórcy owego dokumentu włazy na wieży Shermana były zbyt ciasne aby zapewnić szybkie wychodzenie z wnętrza wozu (link do anglojęzycznego tłumaczenia dokumentu z bloga Tank Archives).

Przy czym wśród znanych mi źródeł dotyczących przeżywalności załóg Shermanów są zarówno takie które wskazują że Sherman był wozem bardzo bezpiecznym dla swojej załogi, jak i takie które wskazują że Sherman wypadał pod tym względem przeciętnie. Nie znam jednak źródeł które świadczyły by o tym że Sherman był szczególnie niebezpieczny dla swojej załogi względem innych czołgów. W mojej ocenie interesujący jest pewien radziecki dokument z 1944 roku. W dokumencie tym znajdują się dane odnoszące się do strat wśród czołgistów walczących na poszczególnych typach  czołgów. Jednocześnie w dokumencie tym opisane są nie tylko straty wśród czołgistów walczących na czołgach radzieckiej produkcji, ale również straty wśród czołgistów walczących na amerykańskich czołgach średnich M3 Lee. Na bazie tego dokumentu autor bloga Tank Archives (link do wpisu bazującego na tym dokumencie) postanowił wyliczyć jakie szanse na poniesienie śmierci w razie zniszczenia czołgu mieli czołgiści walczący na poszczególnych modelach czołgów. Autor wyliczył że zgodnie z tym dokumentem kierowca czołgu M3 Lee miał 15% szans na poniesienie śmierci, radiooperator 23% szans, działonowy 77% procent szans, a ładowniczy 85% szans. Autor nie wziął jednak pod uwagę że czołg M3 Lee miał dwóch działonowych i dwóch ładowniczych- stąd też należało by uznać że działonowy miał 38,5% szans na poniesienie śmierci, a ładowniczy 42,5% szans. Dla porównania, oto wyliczenia autora odnoszące się do radzieckiego czołgu średniego T-34 (brane pod uwagę zarówno czołgi T-34/76, jak i T-34/85): kierowca- 28% szans na poniesienie śmierci, radiooperator- 10% szans, ładowniczy- 39% szans. Jednocześnie działonowy czołgu T-34/85 miał 27% szans na poniesienie śmierci. Na bazie tych danych jestem skłonny uznać że załoga czołgu M3 Lee nie miała ani ekstremalnie dużych szans na poniesienie śmierci względem załogi czołgu T-34, ani ekstremalnie małych szans na poniesienie śmierci względem załogi czołgu T-34. Co prawda wiem że czołg średni M4 Sherman to nie czołg średni M3 Lee, ale jak już wspomniałem, Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji były pod względem składowania amunicji bardzo zbliżone do czołgu średniego M3 Lee, nie zdziwił bym się więc gdyby Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji były pod względem przeżywalności załogi zbliżone do czołgu średniego M3 Lee.

Dotychczas cały czas pisałem o Shermanach z armatą M3 bądź M1. Ale oprócz Shermanów z armatą były również Shermany z haubicą M4 kalibru 105 mm. W Shermanie z haubicą duża część amunicji haubicznej umieszczona była na dnie kadłuba. Jednocześnie spośród 68 naboi haubicznych, 21 z nich składowanych było we wnętrzu prawego sponsonu. Sherman z haubicą M4 nie miał mokrych komór amunicyjnych. Nie jestem tego pewien, ale chyba Sherman z haubicą miał opancerzone pojemniki na amunicję. Jednocześnie Sherman z haubicą nie miał łat umieszczonych na bocznych górnych płytach kadłuba. Jestem skłonny uznać że pod względem palności Sherman z haubicą M4 wypadał gorzej od Shermanów mokrych, ale nie musiał wypadać pod tym względem źle na tle suchych Shermanów uzbrojonych w armatę. Sposób składowania amunicji zastosowany w Shermanie z haubicą był bym skłonny nazwać sposobem suchym haubicznym. Podczas drugiej wojny światowej wyprodukowano około 4,5 tysiąca Shermanów z haubicą M4. Wozy te produkowano w 1944 i 1945 roku.

Na koniec opiszę sposób składowania amunicji zastosowany w amerykańskich Shermanopodobnych niszczycielach czołgów- chodzi mi o niszczyciel czołgów M10 i niszczyciel czołgów M36. Niszczyciel czołgów M10 przewoził 54 naboje armatnie do armaty M7 kalibru 3 cali, z czego 48 naboi znajdowało się we wnętrzu sponsonów, a 6 naboi znajdowało się we wnętrzu niszy wieży. M10 nie miał opancerzonych pojemników na amunicję, nie miał też mokrych komór amunicyjnych. Tym samym niszczyciel czołgów M10 pod względem sposobu przechowywania amunicji przypominał Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Występowały jednak różnice- żaden z fabrycznych Shermanów nie przewoził amunicji armatniej we wnętrzu wieży (mam na myśli tą część wieży która wystawała ponad kadłub, a nie kosz wieży), podczas gdy niszczyciel czołgów M10 przewoził naboje armatnie we wnętrzu wieży. Niszczyciel czołgów M36 pod względem sposobu przechowywania amunicji był zbudowany praktycznie tak samo jak M10- w M36 spośród 47 naboi do armaty M3 kalibru 90 mm, 36 naboi znajdowało się we wnętrzu sponsonów, a 11 we wnętrzu niszy wieży. M36 nie miał opancerzonych pojemników na amunicję, nie miał też mokrych komór amunicyjnych. Jestem skłonny uznać że zarówno niszczyciel czołgów M10, jak i M36, wypadał pod względem palności podobnie do Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Od 1942 roku do 1943 roku wyprodukowano ponad 6,7 tysiąca niszczycieli czołgów M10. Od 1944 roku do 1945 roku powstało ponad 2,3 tysiąca niszczycieli czołgów M36.

Składowanie amunicji w Shermanie, część 2

Składowanie amunicji w Shermanie, część 1

M4A4_Sherman_ammo_m

Rysunek przedstawiający składowanie amunicji armatniej z czołgu M4A4 Sherman, jest to wariant z pierwotnym suchym typem składowania amunicji. Na czerwono zaznaczono pojemniki z amunicją umieszczone w sponsonach, na zielono pojemnik z amunicją umieszczony na dnie kadłuba, na niebiesko pojemnik z amunicją podręczną znajdujący się na podłodze kosza wieży, a na żółto podręczne naboje armatnie umieszczone pionowo na obwodzie kosza wieży.

 

Dzisiejszy wpis rozpoczyna serię wpisów dotyczącą składowania amunicji armatniej w amerykańskim drugowojennym czołgu średnim Sherman. Pierwsza część serii dotyczyć będzie Shermanów suchych. Ale najpierw terminologia. Początkowo Shermany uzbrojone w armatę miały główny zapas amunicji armatniej umieszczony we wnętrzu sponsonów, a jednocześnie amunicja ta nie była umieszczona we wnętrzu pancernych pojemników. Niektórzy tego typu Shermany określają mianem wczesnych Shermanów, ale ja uważam że lepiej pasuje tutaj określenie Shermany z pierwotnym suchym typem składowania amunicji. Uważam tak, bowiem jedne z ostatnich Shermanów wyposażonych w pierwotny suchy typ składowania amunicji  to wozy wyprodukowane w lipcu 1943 roku- według mnie Shermany z lipca 1943 roku słabo pasują do określenia wczesny Sherman. Następny typ składowania amunicji w Shermanach z armatą to typ gdzie główny zapas amunicji armatniej nadal umieszczony był we wnętrzu sponsonów, ale jednocześnie pojemniki z amunicją były opancerzone. Niektórzy tego typu Shermany określają mianem średnich Shermanów, ja jednak wolę określenie Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji. Według mnie zarówno Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji, jak i Shermany ze zmodyfikowanym suchym typem składowania amunicji, można wrzucić do wora z napisem suche Shermany. Ostatni typ składowania amunicji w Shermanach z armatą to typ mokry, przy czym czasami Shermany z mokrym sposobem składowania amunicji określane są mianem późnych Shermanów. W mokrych Shermanach amunicja armatnia umieszczona była w pancernych pojemnikach, zastosowano mokre komory amunicyjne zawierające wodę zmieszaną z glikolem etylowym (stąd owa mokrość), a dodatkowo główny zapas amunicji armatniej umieszczony był na dnie kadłuba. Dotychczas pisałem o Shermanach z armatą- lecz nie wszystkie Shermany uzbrojone były w armatę. Istniały również Shermany uzbrojone w haubicę M4 kalibru 105 mm. Ich sposób składowania amunicji był jednak inny niż Shermanów z armatą, stąd też uważam że dotychczasowe określenia (pierwotny suchy typ składowania amunicji, zmodyfikowany suchy i mokry) pasują do Shermanów z armatą, lecz nie do Shermanów z haubicą. Poniżej przedstawiam dokładniejszy opis tego jak składowano amunicję w suchych Shermanach.

Najpierw Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Taki sposób składowania amunicji przedstawiony został na tytułowej grafice tego wpisu. W Shermanach z takim sposobem składowania amunicji w przedniej części prawego załogowego sponsonu  (załogowy sponson to wymyślony przeze mnie termin odnoszący się do tej części sponsonu która znajduje się we wnętrzu przedziału załogi) umieszczony był pojemnik mieszczący 17 naboi armatnich, w tylnej części prawego załogowego sponsonu znajdował się pojemnik mieszczący 15 naboi armatnich. Jeśli idzie o sponson lewy, to w jego przedniej części umieszczono pojemnik mieszczący 15 naboi armatnich (wyjątek stanowiły Shermany M4A1, tak więc wozy z pancerzem odlewany, w nich ten pojemnik mieścił 8 naboi armatnich). Na dnie kadłuba umieszczony był pojemnik mieszczący 30 naboi armatnich. Na podłodze wieży znajdował się pojemnik mieszczący 8 podręcznych naboi armatnich. Na obwodzie kosza wieży umieszczono pionowo 12 podręcznych naboi armatnich. W Shermanach z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji bardzo duża część naboi armatnich umieszczona była w górnej części kadłuba, a jednocześnie naboje armatnie umieszczone były w nieopancerzonych pojemnikach. Jednocześnie znane mi statystyki wskazują że górna część kadłuba czołgu była w okresie drugiej wojny światowej bardzo często trafiana przez wrogie pociski przeciwpancerne. Ergo, pocisk przeciwpancerny przebijający pancerz Shermana z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji miał spore szanse po przebiciu pancerza trafić na istotną ilość Shermanowskiej amunicji armatniej składowanej w nieopancerzonych pojemnikach. Stąd też Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji były najpewniej najbardziej palne wśród Shermanów z armatami. W okresie drugiej wojny światowej wyprodukowało około 44 tysiące Shermanów z armatą (pomijam na razie Shermany z haubicą M4), wśród nich około 20 tysięcy stanowiły wozy z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Choć produkcję Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji zakończono w drugiej połowie 1943 roku, wozy z tym typem składowania amunicji używane były bojowo po 1943 roku. Przykładowo, podczas walk o Monte Cassino (1944 rok) podobno wszystkie używane przez Polaków czołgi Sherman miały pierwotny suchy typ składowania amunicji. Praktycznie wszystkie Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji uzbrojone były w armatę M3 kalibru 75 mm. Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji miały pełny nieszkieletowy kosz wieży. To znaczy, podłogą wieży dysponowali wszyscy członkowie załogi wieży, a jednocześnie kosz wieży miał ściany wykonane z metalowych siatek, stąd też pobieranie amunicji armatniej ze sponsonowych pojemników było możliwe jedynie przy niektórych pozycjach wieży (te pozycje przy których okna kosza wieży były ustawione kompatybilnie ze sponsonowymi pojemnikami na amunicję armatnią).

Następny tym składowania amunicji w Shermanie to typ zmodyfikowany suchy. Jeśli idzie o rozmieszczenie naboi armatnich, ten typ składowania amunicji zbliżony był do typu pierwotnego suchego. Główna różnica polegała na tym że w typie zmodyfikowanym suchym pojemniki z amunicją zostały osłonięte blachami pancernymi o grubości ¼ cala (6,35 mm), a jednocześnie usunięte zostały podręczne naboje armatnie umieszczone pionowe na obwodzie kosza wieży (na wstępnej grafice zaznaczone kolorem żółtym). To są różnice wewnętrzne. Istnieją jednak również różnice zewnętrzne. Otóż Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji miały łaty (pancerz applique) na bocznych górnych płytach pancernych kadłuba. Owe łaty znajdowały się na tych fragmentach bocznego górnego pancerza kadłuba za którymi umieszczone były pojemniki z amunicją, stąd też na prawej górnej płycie pancernej kadłuba umieszczono dwie łaty, a na bocznej lewej płycie jedną łatę. Łaty miały grubość 1 cala (25,4 mm), a zasadniczy boczny pancerz kadłuba Shermana miał grubość 1,5 cala (38,1 mm). Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji produkowane były od sierpnia 1943 roku. Jednocześnie od lipca 1943 roku do września 1943 roku produkowano zestawy umożliwiające przekształcenie Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji w Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji. Wyprodukowano około 20 tysięcy zestawów (co wskazuje że wyprodukowano mniej więcej tyle Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji). Wspomniane zestawy określane były mianem Quick Fix kits, choć podobno jakiś brytyjski oficer uznał że modyfikacja przeprowadzana przy ich pomocy nie była ani Quick (szybka), ani Fix (naprawiająca), bowiem nie dość że jej przeprowadzenie wymagało 140 roboczogodzin i zdjęcia wieży czołgu, to jeszcze po przeprowadzeniu tej modyfikacji znaczna część amunicji armatniej nadal znajdowała się w górnej części kadłuba czołgu (tak więc w miejscu mocno narażonym na trafienie). Podobno istniały Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji w których modyfikacja przeprowadzana była nie do końca zgodnie z zalecanym sposobem jej przeprowadzenia. To znaczy, istniały Shermany gdzie pojemniki z amunicją opancerzano, ale jednocześnie pozostawiano zaczepy na podręczne naboje armatnie umieszczone pionowo na obwodzie kosza wieży (choć zaczepy na te naboje powinny zostać usunięte podczas modyfikacji). Najpewniej taki sposób przeprowadzania modyfikacji wynikał z tego że załogi czołgów chciały mieć pod ręką dużą ilość naboi armatnich. Podobnie w niektórych Shermanach owa modyfikacja przeprowadzana była w sposób szczątkowy. Mam na myśli to że w niektórych Shermanach pozostawiano pierwotny suchy typ wnętrza, ale dokładano łaty na boczne górne płyty pancerne kadłuba. Z kolei taki sposób przeprowadzania modyfikacji wynikał najpewniej z tego że łatwiej było dospawać dodatkowe płyty pancerne, niż zdjąć wieżę czołgu i zmodyfikować jego wnętrze. Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji miały pełny szkieletowy kosz wieży- wszyscy członkowie załogi wieży dysponowali podłogą wieży, a jednocześnie kosz wieży nie miał ścian wykonanych z metalowych siatek. Wśród 44 tysięcy Shermanów z armatą, około 10 tysięcy miało fabrycznie stosowany zmodyfikowany suchy sposób składowania amunicji. Pomijam tutaj Shermany które zostały wyprodukowane jako wozy z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji, a następnie zostały przekształcone do sposobu zmodyfikowanego suchego. Praktycznie wszystkie Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji uzbrojone były w armatę M3 kalibru 75 mm.

Na zakończenie dzisiejszego wpisu, gdybym miał siedzieć we wnętrzu sperforowanego Shermana, wolał bym siedzieć we wnętrzu wozu ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji, niż we wnętrzu wozu z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Jednak z drugiej strony, nie spotkałem się z żadnymi danymi wskazującymi że Shermany ze zmodyfikowanym suchym typem składowania amunicji paliły się rzadziej niż Shermany z pierwotnym suchym typem składowania amunicji. Spotkałem się natomiast z informacjami że wśród suchych Shermanów około 60-80 procent sperforowanych czołgów spłonęło, a wśród mokrych Shermanów około 10-15 procent. Jestem więc skłonny uznać że suche Shermany faktycznie często zapalały się w wyniku przebicia pancerza, ale jednocześnie uważam że mokre Shermany były wozami wręcz bardzo trudnopalnymi. Dodam że według mnie nawet suche Shermany nie były jakimś łatwopalnym ekstremum wśród drugowojennych czołgów. Wręcz przeciwnie, uważam że multum drugowojennych czołgów łatwo zapalało się w wyniki perforacji pancerza, również jeśli idzie o wozy nieamerykańskie. Uważam tak między innymi z tego względu że występujący w suchych Shermanach sposób składowania amunicji (wiele naboi armatnich umieszczonych w górnej części kadłuba), spotykany był nie tylko w Shermanach, lecz również w wielu czołgach niemieckich. Nawet sposób składowania amunicji armatniej występujący w pierwotnych suchych Shermanach (wiele naboi armatnich w górnej części kadłuba, brak pancernych pojemników na amunicję) nie był jakimś amerykańskim ewenementem– zbliżony sposób składowania amunicji zastosowano choćby w niemieckiej Panterze. No i na sam koniec- wbrew dość często spotykanej opinii, łatwe zapalanie się suchych Shermanów nie miało nic wspólnego z paliwem jakie przewoziły te czołgi. Co prawda zdecydowana większość Shermanów to były wozy napędzane silnikiem benzynowym, ale nawet jeśli przyjąć że benzyna faktycznie łatwiej zapala się w wyniki perforacji pancerza niż olej napędowy (według mnie to teza naciągana), to jednocześnie zaryzykuję stwierdzenie że największe zagrożenie pożarowe w czołgu stanowi amunicja armatnia, a nie paliwo. Tym bardziej że Sherman miał wszystkie zbiorniki paliwa umieszczone we wnętrzu przedziału napędowego, co było bezpiecznym rozwiązaniem. Dodam że istniały dieslowskie Shermany (wozy M4A2), ale nie spotkałem się z informacjami aby były one bardziej trudnopalne niż Shermany benzynowe. W następnym wpisie tej serii postaram się dość dokładnie opisać mokre Shermany.

Składowanie amunicji w Shermanie, część 1