Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego

Właśnie przeczytałem książkę „Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego”. Jest to książka o tyle ciekawa, że zawiera ona napisane przez porucznika Jerzego Podoskiego podręczniki strzeleckie z okresu międzywojennego. Tym samym książka ta pozwala spojrzeć na broń strzelecką i strzelectwo oczami osoby żyjącej w okresie międzywojennym. Jednocześnie broń strzelecka nie rozwinęła się tak bardzo od okresu międzywojennego aby wszystkie porady zawarte w podręcznikach Jerzego Podoskiego stały się przestarzałe. Wręcz przeciwnie, spora część porad Jerzego Podoskiego jest aktualna do dzisiaj. Jednak wpis postanowiłem poświęcić tym poradom Jerzego Podoskiego, które z mojej, XXI wiecznej perspektywy, wydają się nie przystawać do dzisiejszych czasów. Wpis ten nie jest w żadnym wypadku krytyką Jerzego Podoskiego, zdaję sobie sprawę z tego że coś co wydaje się słabym rozwiązaniem z perspektywy wczesnego okresu XXI wieku, niekoniecznie wydawało się słabym rozwiązaniem z perspektywy lat 20. i 30. XX wieku. Wpis ten powstał nie po to aby krytykować Jerzego Podoskiego, ale po to aby zobaczyć jakie zmiany zaszły w podejściu do broni strzeleckiej przez kilkadziesiąt lat.

 

Na początek cytaty z podręcznika „Karabinki małokalibrowe i ich użycie”. Podręcznik ten został wydany w 1926 roku.

 Broni małokalibrowej o dostatecznej precyzji dla strzelania na zawodach nie udało się dotąd zbudować, ponieważ broń niezaryglowana musi być zawsze mało precyzyjną, zaś systemu ryglowania nie można dostosować do tak słabej amunicji.

Teza że broń niezaryglowana musi być zawsze mało precyzyjną to według mnie, z dzisiejszej perspektywy, teza nieprawdziwa. Brak ryglowania zamka występuje między innymi w niemieckim samopowtarzalnym karabinie snajperskim PSG-1. Tutaj zaznaczę że choć broń działająca na zasadzie odrzutu zamka półswobodnego (między innymi PSG-1) ma element bądź elementy opóźniające ruch zamka do tyłu we wczesnej jego fazie, to opóźnianie nie jest ryglowaniem. Jednocześnie nawet jeśli odnieść słowa autora o braku ryglowania jedynie do broni działającej na zasadzie odrzutu zamka swobodnego (taka zasada działania dominuje w samopowtarzalnych karabinkach na nabój bocznego zapłonu), to również nie uważam aby broń działającą na zasadzie odrzutu zamka swobodnego była z automatu niecelna.

 

O ile strzelamy z broni bez przyspiesznika, palec wskazujący należy umieścić od razy w kabłąku, nie dotykając spustu, po złożeniu się, opieramy go lekko o spust pierwszym lub drugim członem, zależnie od długości ręki.

   Spusty z przyspiesznikami wymagają wielkich ostrożności, toteż, aby nie spowodować przedwczesnego wypału, podczas składania się, palec powinien być oparty o kabłąk, ale nie wchodzić do kabłaka.

Powyższy cytat jest w mojej ocenie bardzo interesujący, bowiem świadczy o tym że tendencja aby unikać trzymania palca na spuście bez wyraźnej potrzeby (pisząc o wyraźnej potrzebie mam na myśli między innymi chęć oddania strzału), bądź nawet wkładania palca do wnętrza kabłąka spustu, nie istniała od zawsze. Choć Podoski w swoich podręcznikach porusza tematykę bezpieczeństwa, to jednocześnie wręcz zachęca aby w broni pozbawionej przyspiesznika wkładać palec do wnętrza kabłąka spustu (choć warto zauważyć że Podoski odradza wkładanie palca do wnętrza kabłąka spustu w broni z przyspiesznikiem). Obecnie natomiast wkładanie palca do wnętrza kabłąka spustu bez wyraźnej potrzeby, a tym bardziej trzymanie palca na spuście, uważane jest za błąd, niezależnie od tego czy broń ma mechanizm spustowy z przyspiesznikiem, czy bez przyspiesznika.

 

Poniżej cytaty z podręcznika „Pistolet w sporcie i samoobronie”. Podręcznik ten został wydany w 1928 roku.

Nie ulega wątpliwości, że rewolwer jest bronią pewniejszą od pistoletu.

Powyższa teza nie dziwi mnie biorąc pod uwagę że autor pisał swoją książkę w latach 20. XX wieku. Powyższa teza spotykana jest również obecnie. Mam jednak wątpliwości czy obecnie można uznać rewolwer za broń pewniejsza od pistoletu, jeśli założyć użycie pewnej amunicji dającej znikomy odsetek niewypałów. Co ciekawe, już na przełomie XIX i XX wieku odbywały się testy sugerujące że rewolwer niekoniecznie musi być pewniejszy od pistoletu, czego przykładem między innymi testy pistoletu Colt M1900.

 

Pistolet jest stale napięty i wymaga zabezpieczenia. Oprócz bezpiecznika w rączce (należy uważać go za zupełnie niezbędny) może istnieć dodatkowy – zasuwany – raczej szkodliwy, i powinien być zastosowany tzw. bezpiecznik samocznny, polegający na tym, że nie można wystrzelić, o ile po wyjęciu z magazynka, zapomnieliśmy nabój w lufie. To ostatnie zapomnienie jest przyczyną prawie wszystkich wypadków z bronią.

Zgodnie z powyższym cytatem, autor uważał bezpiecznik chwytowy (bezpiecznik w rączce) za niezbędny, bezpiecznik nastawny (zasuwany) za szkodliwy, a bezpiecznik magazynkowy (bezpiecznik samocznny, polegający na tym, że nie można wystrzelić, o ile po wyjęciu z magazynka, zapomnieliśmy nabój w lufie), za przydatny. Rozwój pistoletów nie poszedł jednak w kierunku zgodnym z opinią Podoskiego. Obecnie istnieje wiele pistoletów wyposażonych w bezpiecznik nastawny, a jednocześnie pozbawionych bezpiecznika chwytowego. W sumie nie zdziwił bym się gdyby bezpiecznik nastawny można było uznać za częściej spotykane urządzenie we współczesnych pistoletach od bezpiecznika chwytowego. Oczywiście, taka a nie inna opinia Podoskiego mogła mieć związek z tym na jakim etapie rozwoju były pistolety w latach 20. XX wieku. Dodam że zdziwiła mnie pozytywna opinia Podoskiego o bezpieczniku magazynkowym. Czytając współczesne opinie o tym urządzeniu odnoszę wrażenie że obecnie bezpiecznik magazynkowy uważany jest za mało przydatny.

 

Aby mieć broń długą, – dubeltówkę, lub karabin w zupełnym pogotowiu, najlepiej nosić, ją w obu rękach przed ciałem z prawą ręką na spuście i bezpieczniku.

Powyższa cytat kolejny raz dowodzi że tendencja aby nie trzymać palca na spuście bez wyraźnego powodu jest całkiem współczesnym wynalazkiem.

 

W ostatnich latach ukazało się sporo pistoletów półsamoczynnych, o których doskonałości technicznej wynalazcy prawią dziwne cuda. Kurek podnosi się samoczynnie po nacisku na spust, powtarzać można bez pomocy drugiej ręki, bezpiecznik jest tak urządzony, że przełamuję iglicę przez „pół, zabezpieczając zupełnie itd.”

   Wszystko to wygląda bardzo pięknie, tylko nie mówi się o jednej drobnej sprawie: te udosnonalone pistolety mają kilkanaście drobniutkich sprężynek, części, kawałków i sztuczek, które bardzo łatwo można zgubić lub złamać, a wtedy nie tylko cudowne udoskonalenia nie działają, ale w ogóle cały pistolet jest do niczego.

   Trzymajmy się broni prostych, pewnych i dobrze wypróbowanych, zostawiając te wątpliwe udoskonalenia dla takich amatorów, którzy lubią, broń posiadać, ale nigdy jej nie noszą i nie używają dla własnego bezpieczeństwa, lepiej nie ryzykować życia z powodu jednej sprężynki.

Ogólny wydźwięk powyższego cytatu, zgodnie z którym należy trzymać się broni prostych, pewnych i dobrze wypróbowanych, jest według mnie sensowny również dzisiaj. Jednak warto zauważyć że Podoski uznał za wątpliwe udoskonalenie samonapinanie (kurek podnosi się samoczynnie po nacisku na spust) zastosowane w pistolecie samopowtarzalnym (półsamoczynnym), choć mam wrażenie że opinia Podoskiego o samonapinaniu w rewolwerze nie była aż tak negatywna. Z drugiej jednak strony, Podoski napisał swoją książkę w 1928 roku, były to czasy kiedy rewolwery z samonapinaniem nie były ewenementem, a jednocześnie były to czasy sprzed Walthera PP, który był chyba pierwszym masowo używanym pistoletem z samonapinaniem. Tutaj zaznaczę że obecnie mechanizm spustowy z samonapinaniem jest w pistoletach bardzo często spotykanym rozwiązaniem.

 

Poniżej cytaty z podręcznika „ABC strzelania”. Podręcznik ten pochodzi z 1928 roku.

Istnieją również i karabiny automatyczne, nie stosuje się jednak automatycznych karabinów wojskowych, dlatego, że mechanizm broni automatycznej musi być delikatny, złożony z wielu części, i nie wytrzymałby zabrudzenia i złego obchodzenia się w polu, z drugiej zaś strony żołnierz w walce strzelałby zbyt prędko i bezładnie, marnując naboje do celu.

Podoski w powyższym cytacie daje do zrozumienia że karabin automatyczny (samoczynny bądź samopowtarzalny) był by zbyt delikatny do celów wojskowych. Taka opinia według mnie nie powinna dziwić jeśli przyjrzeć się wzorom karabinów automatycznych (samoczynnych bądź samopowtarzalnych) istniejących w latach 20. XX wieku. Jednak co mnie nieco zaskoczyło, Podoski daje między innymi do zrozumienia że jeśli uzbroić żołnierza w karabin automatyczny, tak więc w broń o dużej szybkostrzelności praktycznej, to będzie on marnował amunicję strzelając zbyt prędko i bezładnie. Podejrzewam zresztą że w latach 20. XX wieku Podoski nie był odosobniony w swojej opinii na temat szybkostrzelnej broni indywidualnej piechoty. Opinia ta okazała się błędna, już podczas drugiej wojny światowej powszechnie używano karabinów samopowtarzalnych (choć jedynie amerykańskie siły zbrojne prawie całkowicie przezbroiły się z karabinów powtarzalnych na samopowtarzalne), a i w Polsce okresu międzywojennego pracowano nad karabinami samopowtarzalnymi. Tutaj zauważę że opracowany przez Jerzego Maroszka w międzywojennej Polsce karabin samopowtarzalny wzór 1938M został wyprodukowany w serii próbnej liczącej według niektórych źródeł około 150 egzemplarzy.

 

Należy zawsze starać się widzieć najwyraźniej cel. Muszka jeszcze dość odległa od oka, będzie wyraźna, zaś krawędzie szczerbiny, chociaż zamglone, są jeszcze dość widoczne, aby można było wyrównać nimi muszkę.

Powyższa porada bardzo mnie zdziwiła. Zazwyczaj spotykałem się z opiniami według których podczas strzelania należy dążyć do tego aby ostro widzieć przyrządy celownicze, a szczególnie muszkę, a nie cel. Pisząc o opiniach nie mam na myśli opini jakiegoś pierwszego lepszego strzelca, ale między innymi opinie zawarte w wydanej w 2007 roku książce „Celność broni strzeleckiej” Jerzego Ejsmonta.

 

…pistolet automatyczny (nosimy, przypis autora bloga) z pełnym magazynkiem, lecz bez naboju w lufie, z nabojem w lufie można nosić tylko te pistolety, które posiadają sprężynowy bezpiecznik w garści zaciskany automatycznie przy objęciu kolby, gdyż wszelkie inne nie zabezpieczają przed przypadkowym strzałem w kieszeni, a z drugiej strony możemy zapomnieć je odsunać w chwili strzału.

Powyższa opinia nie jest według mnie dziwna jeśli przyjrzeć się pistoletom występującym w Polsce lat 20. XX wieku, z drugiej jednak strony, warto zauważyć że dzisiaj istnieją pistolety pozbawione bezpiecznika chwytowego (sprężynowy bezpiecznik w garści zaciskany automatycznie przy objęciu kolby), które można bezpiecznie nosić z nabojem w komorze nabojowej. Oczywiście, trudno mieć pretensje do Podoskiego że pisząc książkę w Polsce lat 20. XX wieku bazował na pistoletach występujących w Polsce lat 20. XX wieku, a nie na pistoletach istniejących obecnie.

 

Zdziwimy zapewne większość naszych Czytelników oświadczając, że tak zwane podwójne działanie czyli możność podnoszenia kurka w rewolwerach, drogą nacisku na spust niczego nie służy, uniemożliwia jakąkolwiek celność i nie powinno być używane nawet przy największym pośpiechu.

Powyższy cytat również ma według mnie taką, a nie inną treść, ze względu na broń obecną w Polsce lat 20 XX wieku. Najpewniej używane wtedy rewolwery (między innymi rewolwer Nagant wzór 1895) charakteryzowały się tak dużą siłą spustu podczas strzelania z samonapinania, że nie dało się według autora skutecznie prowadzić z nich ognia używając samonapinania. Opinia ta, choć najpewniej nie bezpodstawna w latach 20. XX wieku, jest opinią którą w mojej ocenie trudno odnosić do współczesnych rewolwerów.

 

Na zakończenie cytat z podręcznika „Strzelanie”. Podręcznik ten został wydany w 1934 roku.

Prawidłowe celowanie odbywa się w następujący sposób.

  1. „Włożyć” muszkę w szczerbinę, widząc ostro szczerbinę, a nieco mniej ostro – muszkę, nie zwracając uwagi na cel. Wówczas, sprawdzić, czy broń nie jest skręcona.
  2. „Przestawić” oko tak, aby widzieć ostro cel. Wówczas zespół: muszka-szczerbina stanie się nieco mglisty i niewyraźny. Nic to nie szkodzi, nie należy na to zwracać uwagi. Muszka została umieszczona prawidłowo w szczerbinie i tak pozostaje.

Powyżej kolejny cytat zgodnie z którym podczas strzelania należy ostro widzieć cel, a nie przyrządy celownicze. Podczas gdy z tego co wiem obecnie występuje tendencja aby ostro widzieć przyrządy celownicze, szczególnie muszkę, a nie cel.

Reklamy
Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego

Pistolet Gagarina

12 kwietnia 1961 roku miała miejsce radziecka misja kosmiczna Wostok-1. Misja ta była pierwszym załogowym lotem kosmicznym. Dzięki wspomnianej misji Jurij Gagarin stał się pierwszym człowiekiem w kosmosie. Podczas misji Wostok-1 wykorzystano statek komiczny Wostok 3KA i rakietę nośną Wostok 8K72K. Chyba każdy słyszał o Juriju Gagarinie, ale jednocześnie mało kto słyszał o tym że pierwszy człowiek w kosmosie miał na pokładzie statku kosmicznego pistolet. Pistolet najpewniej został umieszczony na pokładzie statku aby Jurij Gagarin nie był bezbronny po wylądowaniu na jakimś odludziu w ZSRR. Jaki pistolet został wykorzystany podczas pierwszej załogowej misji kosmicznej? Cóż, tego nie wiem, choć stawiam że był to albo radziecki pistolet TT (zwany tetetką) wprowadzony do uzbrojenia w pierwszej połowie lat 30., albo radziecki Pistolet Makarowa (zwany Makarowem) wprowadzony do uzbrojenia na początku lat 50. Tutaj należy pamiętać że broń strzelecka starzeje się stosunkowo wolno, stąd też to że pistolet TT został wprowadzony do uzbrojenia w latach 30., a był używany w ZSRR w latach 60. i później, to nie jest w mojej ocenie nic dziwnego, tym bardziej jeśli spojrzeć jak długo podstawową bronią krótką amerykańskich żołnierzy był pistolet M1911 wprowadzony do uzbrojenia na początku XX wieku. Niezależnie od tego czy Gagarin miał na pokładzie w tetetkę, czy Makarowa, misja kosmiczna Wostok-1 nie była jedyną radziecką misją kosmiczną podczas której na pokładzie statku kosmicznego znajdowała się broń. Na początku lat 80. Sowieci wprowadzili nawet pistolet TP-82 opracowany specjalnie dla kosmonautów. TP-82 pod względem konstrukcji przypominał skrócony dryling. Broń miała dwie lufy śrutowe kalibru 32/70 i jedną lufę kulową dostosowaną do małokalibrowego naboju pośredniego 5,45×39 mm. Do luf śrutowych przeznaczona była zarówno amunicja śrutowa, jak i amunicja sygnałowa, stąd też TP-82 mógł pełnić nie tylko rolę broni przeznaczonej do samoobrony lub polowania, ale również rolę pistoletu sygnałowego. Ładowanie pistoletu TP-82 odbywało się poprzez złamanie broni i odchylenie bloku luf w dół. Co ciekawe, TP-82 wyposażony był w maczetę, która mogła pełnić rolę kolby dostawnej. Aby maczeta mogła pełnić rolę kolby dostawnej, należało przymocować ją do chwytu pistoletowego broni, a jednocześnie na ostrze maczety założyć osłonę. Inną radziecką bronią kosmiczną było działko R-23M Kartiecz kalibru 23 mm, które stanowiło uzbrojenie stacji kosmicznej Salut-3 (oznaczenie wojskowe Ałmaz-2). Jest to jednak temat na oddzielny wpis.

Pistolet Gagarina

Saturday night special

Saturday night special to istniejący w USA termin oznaczający tanią, słabo wykonaną broń krótką, zazwyczaj  charakteryzującą się niewielkimi wymiarami i strzelającą słabą amunicją. Termin Saturday night special można by próbować przetłumaczyć jako „specjalność sobotniej nocy”, ale zdaję sobie sprawę z tego że jest to tłumaczenie stworzone na kolanie. Nazwa Saturday night special wywodzi się z przekonania że broń określana tym mianem często wykorzystywana jest przez różnych weekendowych mścicieli. Ot, w weekend była impreza, w wyniku imprezy zdradziła kogoś dziewczyna, tym samym zdradzony postanowił kupić tani pistolet lub rewolwer aby dokonać zemsty. Inna nazwa pod którą znane są Saturday night special to junk gun (śmieciowa broń). Termin Saturday night special najprawdopodobniej pojawił się pod koniec lat 60. XX wieku. Tandetna broń krótka z końca XIX i początku XX wieku, będąca odpowiednikiem Saturday night special, występuje w USA pod pojęciem suicide specials, co na upartego można by próbować przetłumaczyć jako „specjalności samobójcy”. Termin suicide specials nie pojawił się na przełomie XIX i XX wieku, ale pod koniec lat 40. XX wieku. Przedstawicielem Saturday night special jest przykładowo broń krótka produkowana pod marką RG (Röhm Gesellschaft). Broń krótka występująca pod marką RG produkowana była od lat 50., najpierw przez niemiecką firmę Röhm GmbH, a od przełomu lat 60. i 70. między innymi przez amerykański oddział tej firmy, RG Industries. Przeniesienie produkcji do USA miało związek z wprowadzeniem przez amerykańskie władze, pod koniec lat 60., Gun Control Act of 1968, który miał między innymi uniemożliwić import do USA broni krótkiej o niewielkich wymiarach. Zaliczany do kategorii Saturday night special rewolwer Röhm RG-14 strzelający nabojem bocznego zapłonu .22 LR (5,6x15R mm) został w 1981r wykorzystany przez Johna Hinckleya podczas próby zamachu na prezydenta USA, Ronalda Reagana. Biorąc pod uwagę trudności ze definiowaniem Saturday night special, postanowiłem poniżej zamieścić fragmenty książki „Mechanicy i Styliści”, a konkretnie fragmenty rozdziału zatytułowanego „Wolność, równość…”. Napisaną przez Seweryna Bidzińskiego książkę „Mechanicy i Styliści” polecam zresztą każdemu kto choć trochę interesuje się bronią strzelecką, bądź choćby tylko rozwojem techniki.



„ …Krwawa dekada suicides nie skończyła się wraz z rokiem 1880. Przeciągnęła się o sto lat; zgięcie palca, ów ruch nieznaczny, do dziś łączy się nader łatwo z groszową bronią i umysłem groszowym – obyczaj pozostał ten sam, zmieniono jedynie nazwę współczesnej tandety.

Saturday night special oznacza broń na sobotnią noc i pełni w Ameryce tę samą rolę co w Polsce kołek od płotu. Jest częścią subkultury. Wymyka się definicji – a więc i zakazom. Legislacyjnie jest trudna, tym bardziej że wszelkie ograniczenia naruszają swobodny obywatelskie, gwarantowane od XVIII wieku Drugą poprawką Konstytucji Stanów Zjednoczonych…”


„ …Gun Control Act z roku 1968 usiłował ograniczyć specjalność sobotniej nocy – przyjmowano kryteria kalibru 22, lufy 2-calowej i ceny…”


„ …obostrzenia obchodzono nadzwyczaj łatwo. Zmieniano ceny, długości lufy, nazwy. Z zakazanego przy okazji PPK powstał PPKS, już legalny…”


(o zamachu na Ronalda Reagana; przypis autora bloga) „ …Rewolwer zamachowca uchodził za esencję Saturday night special. Jego skrótową nazwę RG tłumaczono jako „Rotten Guns”, co oznaczać może zarówno broń „zgniłą moralnie”, jak i „kruchą”, a wreszcie „lipną, tandetną” – w sumie idiom dość wygodny, gdyż wszystkie te cechy RG odpowiadały. Rzecz była wątpliwa, materiał lipny, a cena niska…”

Saturday night special