Ilość amunicji armatniej w Shermanie

M4A4_Sherman_ammo_m

M4A4 Sherman w wariancie z pierwotnym suchym typem składowania amunicji. Na czerwono zaznaczono pojemniki z amunicją umieszczone w sponsonach, na zielono pojemnik z amunicją umieszczony na dnie kadłuba, na niebiesko pojemnik z amunicją podręczną znajdujący się na podłodze kosza wieży, a na żółto podręczne naboje armatnie umieszczone pionowo na obwodzie kosza wieży.

 

Dziś kolejny wpis o Shermanie. Wpis ten będzie o ilości amunicji armatniej przewożonej w wozach tego typu, a w dużej mierze dotyczyć on będzie tego tego jak wiele naboi armatnich przewożono w Shermanach z suchym ulepszonym sposobem składowania amunicji armatniej. Ale do rzeczy- najpierw zajmijmy się Shermanami uzbrojonymi w armatę M3 75 mm i jednocześnie charakteryzującymi się pierwotnym suchym typem składowania amunicji. Zacytuję więc samego siebie, a konkretnie fragment tego wpisu:

„Najpierw Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Taki sposób składowania amunicji przedstawiony został na tytułowej grafice tego wpisu. W Shermanach z takim sposobem składowania amunicji w przedniej części prawego załogowego sponsonu  (załogowy sponson to wymyślony przeze mnie termin odnoszący się do tej części sponsonu która znajduje się we wnętrzu przedziału załogi) umieszczony był pojemnik mieszczący 17 naboi armatnich, w tylnej części prawego załogowego sponsonu znajdował się pojemnik mieszczący 15 naboi armatnich. Jeśli idzie o sponson lewy, to w jego przedniej części umieszczono pojemnik mieszczący 15 naboi armatnich (wyjątek stanowiły Shermany M4A1, tak więc wozy z pancerzem odlewany, w nich ten pojemnik mieścił 8 naboi armatnich). Na dnie kadłuba umieszczony był pojemnik mieszczący 30 naboi armatnich. Na podłodze wieży znajdował się pojemnik mieszczący 8 podręcznych naboi armatnich. Na obwodzie kosza wieży umieszczono pionowo 12 podręcznych naboi armatnich. W Shermanach z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji bardzo duża część naboi armatnich umieszczona była w górnej części kadłuba, a jednocześnie naboje armatnie umieszczone były w nieopancerzonych pojemnikach.”

 

Wychodzi więc na to że Shermany z pierwotnym suchym typem składowania amunicji przewoziły nominalnie 97 naboi armatnich (wersje z kadłubem wykonanym z płyt walcowanych) bądź 90 naboi armatnich (wersja M4A1, tak więc z kadłubem odlewanym). Mam na myśli oczywiście naboje do armaty M3 kalibru 75 mm. No i faktycznie, w znanych mi źródłach podawany jest taki zapas amunicji armatniej dla suchych Shermanów. Jednak suche Shermany to nie tylko takie z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji, ale też takie z ulepszonym suchym. Przejście na nowy wariant suchego sposobu przechowywania amunicji wiązało się z opancerzeniem pojemników amunicyjnych i usunięciem 12 podręcznych naboi armatnich umieszczonych pionowo w koszu wieży. Tym samym walcowane Shermany z ulepszonym suchym sposobem składowania amunicji powinny przewozić 85 naboi armatnich, a odlewane Shermany z ulepszonym suchym sposobem przechowywania amunicji powinny mieć 78 naboi armatnich. Skąd ten wniosek? Otóż od poprzednich wartości (97 naboi dla czołgów walcowanych i 90 dla odlewanych) odjąłem 12 sztuk amunicji (usunięcie 12 podręcznych naboi umieszczonych pionowo w koszu wieży).

Jednak jest pewien szkopuł. Nie znam żadnego źródła zgodnie z którym w Shermanach przewożono by 85 bądź 78 naboi armatnich. Czemu brak takiego źródła? Cóż, być może wraz z usunięciem 12 podręcznych naboi armatnich, dodano nowy pojemnik na amunicję, aby zapas naboi armatnich się nie zmniejszył. Ale wydaje mi się to mocno wątpliwe- nie znam żadnej wzmianki aby przejście na ulepszony suchy sposób składowania amunicji wiązał się z jakimś nowym pojemnikiem na amunicję. W mojej ocenie po prostu wszelkie teksty o zapasie amunicji w suchych Shermanach bazują na źródłach dotyczących pierwotnego suchego wariantu, a nie ulepszonego suchego.

Wcześniej pisałem cały czas o Shermanach suchych z armatą M3 75 mm. Ale nie wszystkie Shermany były suche, nie wszystkie też były uzbrojone w armatę M3). Jeśli idzie o mokre Shermany z armatą M3 75 mm, przewoziły one 104 naboje armatnie. Natomiast mokre Shermany z armatą M1 76 mm (ta potężniejsza armata) przewoziły 71 naboi armatnich. Dodam że wszystkie fabryczne Shermany z armatą M1 76 mm były mokre. Były też Shermany z haubicą M4 105 mm- one z kolei przewoziły 66 naboi haubicznych. Warto zaznaczyć że Shermany z haubicą M4 105 mm były czołgami suchymi.

Na zakończenie warto przyjrzeć się temu jak wyglądał zapas amunicji armatniej Shermana na tle innych czołgów z okresu drugiej wojny światowej. Według mnie dobrą skalą porównawczą jest radziecki czołg średni T-34. Otóż w T-34 z armatą kalibru 76,2 mm (tak zwany T-34/76) początkowo przewożono 77 naboi armatnich. Taki zapas amunicji armatniej był w wersjach znanych jako T-34 Model 40, T-34 Model 41 i T-34 Model 42. Czyli mniej niż w suchych Shermanach z armatą M3 75 mm. Jednak ostateczna wersja czołgu T-34/76, wóz znany jako T-34 Model 43, przewoził 100 naboi armatnich. Czyli więcej niż suche Shermany z armatą M3 75 mm, ale mniej niż mokre Shermany z armatą M3 75 mm. Natomiast T-34-85 (wóz z armatą kalibru 85 mm) przewoził od 56 do 60 naboi armatnich. Czyli mniej niż Shermany z armatą M1 76 mm. Tak więc jestem skłonny uznać że Sherman przewoził całkiem spory zapas amunicji armatniej, aczkolwiek nie jestem miłośnikiem uogólnienia zgodnie z którym czołgi Sherman miały zasadniczo większy zapas amunicji armatniej od czołgów T-34. Nie jestem miłośnikiem tego uogólnienia, bowiem T-34 Model 43 przewoził większy zapas amunicji od suchych Shermanów z armatą M3. Jest to szczególnie dobrze widoczne jeśli porównać T-34 Model 43 do Shermanów z ulepszonym suchym sposobem składowania amunicji. Dodam że według znanych mi źródeł wśród Shermanów z armatą M3 75 mm było zdecydowanie więcej wozów z ulepszonym suchym sposobem składowania amunicji niż wozów mokrych (wśród wozów mokrych dominowały liczebnie pojazdy z armatą M1 76 mm). Dodam też że naboje armatnie stosowane w T-34/76 miały zbliżone wymiary do naboi armatnich jakimi strzelała amerykańska armata czołgowa M3 75 mm. T-34/76 to amunicja 76,2x385R mm, armata M3 75 mm to amunicja 75x350R mm. Pierwsza cyfra oznacza kaliber nominalny, druga długość łuski, a litera R pochodzi od Rimmed i oznacza wystającą kryzę.

Reklamy
Ilość amunicji armatniej w Shermanie

Shermany z jednym włazem na wieży

Dzisiejszy wpis będzie o amerykańskim drugowojennym czołgu średnim M4 Sherman, a konkretnie o jego włazach. Otóż w przypadku przedziału kierowania tego wozu wszyscy czołgiści w nim siedzący mieli swój górny właz- kierowca miał swój właz, strzelec kadłubowego kaemu swój. Co innego wieża tego wozu. Część Shermanów miała jeden właz przypadający na trzech członków załogi wieży, część dwa włazy przypadające na trzech członków załogi wieży. W przypadku Shermanów z jednym włazem na wieży, włazem dysponował dowódca wozu. Natomiast w Shermanach z dwoma włazami na wieży, jednym włazem dysponował dowódca, a drugim ładowniczy. Wszystkie włazy stosowane w Shermanach były jednoosobowe (tylko jedna osoba mogła wychodzić przez właz jednocześnie). Tym samym w Shermanie pięcioosobowa załoga czołgu miała dwóch (wozy z jednym włazem na wieży) bądź jednego (wozy z dwoma włazami na wieży) czołgistę bez własnego górnego włazu.

Sytuacja jaka występowała w Shermanach z dwoma włazami na wieży, czyli brak włazu dla działonowego, to nie ewenement. Wiele czołgów nie miało i nie ma włazu dla działonowego. Ogólnie rzecz biorąc, dla trzyosobowej wieży standardem stał się właz dla dowódcy i właz dla ładowniczego, a jednocześnie brak włazu dla działonowego. Jednak sytuacja jaka występowała w Shermanach z jednym włazem na wieży wydaje mi się dziwna- dwóch ludzi bez własnego włazu przypadających na trzyosobową wieżę oznacza według mnie dość sporo osób bezwłazowych (nie posiadających własnego włazu).

Jeszcze do niedawna myślałem że jedynie niewielka część wyprodukowanych Shermanów miała jeden właz na wieży. Jednak postanowiłem oszacować jak wiele Shermanów miało jeden właz na wieży i nieco się zdziwiłem. Dalsza część wpisu będzie dotyczyć tego jak wiele Shermanów miało jeden właz na wieży.

Otóż Sherman otrzymał właz dla ładowniczego w październiku 1943 roku. Nieco wcześniej, w sierpniu 1943 roku, wprowadzono nowy typ składowania amunicji w Shermanie- suchy zmodyfikowany (suchy ulepszony), w miejsce wcześniejszego suchego pierwotnego. Oprócz Shermanów z suchym ulepszonym sposobem składowania amunicji, produkowano zestawy quick fix umożliwiające konwersję czołgu Sherman z suchego pierwotnego sposobu składowania amunicji, na system suchy ulepszony. Wyprodukowano około 20 tysięcy takich zestawów. Czyli Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji było najpewniej około 20 tysięcy. Może nieco więcej- kiedy rozpoczęto produkcję zestawów quick fix jakaś część Shermanów była już zniszczona (mam na myśli straty bezpowrotne), a wozy zniszczone raczej zestawów nie potrzebowały. Wszystkie Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji miały fabrycznie jeden właz na wieży. Teraz wystarczy oszacować jak wiele Shermanów wyprodukowano pomiędzy sierpniem 1943 roku (wprowadzenie ulepszonego suchego sposobu składowania amunicji) a październikiem 1943 roku (wprowadzenie drugiego włazu, tego dla ładowniczego), dodać te wozy do pojazdów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji i będzie można ustalić jak wiele Shermanów miało jeden właz na wieży. W 1943 rok wyprodukowano około 21 tysięcy Shermanów. 21 tysięcy czołgów dzielone przez 12 miesięcy daje 1750 wozów na miesiąc. Czyli zakładając że pomiędzy wprowadzeniem ulepszonego sposobu składowania amunicji, a wprowadzeniem drugiego włazu, minęły dwa miesiące, wychodzi 3500 wozów wtedy wyprodukowanych. Po dodaniu 3500 do 20 000, otrzymujemy 23 500. Mniej więcej tyle Shermanów miało jeden właz na wieży.

Biorąc pod uwagę że ogółem wyprodukowano 49 tysięcy Shermanów,  23,5 tysiąca wozów miało jeden właz na wieży, można wyliczyć że pojazdy z jednym włazem na wieży stanowiły około 48% wszystkich wyprodukowanych Shermanów. Według mnie to dużo, znacznie więcej niż myślałem przed rozpoczęciem szacunków. Tym bardziej że podczas szacowania starałem się nie zawyżać liczby Shermanów z wieżą jednowłazową. Dodam że wśród Shermanów z armatą M1 kalibru 76 mm (ta mocniejsza armata) wszystkie miały dwa włazy na wieży, wśród Shermanów z haubicą M4 kalibru 105 mm również wszystkie wozy miały dwa włazy na wieży, a wśród Shermanów z armatą M3 kalibru 75 mm (ta słabsza armata) około 70% wozów miało jeden właz na wieży. Wyprodukowano około 11 tysięcy Shermanów z armatą M1 76 mm, około 4,5 tysiąca Shermanów z haubicą M4 105 mm i około 33,5 tysiąca Shermanów z armatą M3 75 mm.

Z moich szacunków wynika że większość Shermanów z jednym włazem na wieży miała pierwotny suchy typ składowania amunicji. Ten typ składowania amunicji łączył się z koszem wieży wyposażonym w siatkowe ściany (wykonane z metalowej siatki). Ów ściany mogły utrudniać przechodzenie z wnętrza wieży do przedziału kierowania (i odwrotnie), co w mojej ocenie mogło dodatkowo utrudniać ewakuację. Otóż jeśli znajdujący się w wieży czołgista chciał skorzystać z jakiegoś włazu umieszczonego w kadłubie (mam na myśli zarówno dwa włazy umieszczone na dachu kadłuba, jak i właz ewakuacyjny znajdujący się na dnie kadłuba), to mogło być to utrudnione przy niektórych położeniach wieży, bowiem przy niektórych położeniach wieży siatkowe ściany kosza oddzielały wnętrze wieży od przedziału kierowania. Siatkowe ściany kosza wieży zlikwidowano wraz z przejściem na suchy ulepszony sposób składowania amunicji, aby ułatwić ładowniczemu dostęp do amunicji zlokalizowanej w sponsonach.

Czemu Sherman otrzymał jeden właz na wieży? Być może odziedziczył to rozwiązanie po czołgu średnim M3 Lee/Grant, gdzie też był jeden jednoosobowy właz na trzyosobową wieżę.

Ogólnie rzecz biorąc, wielokrotnie spotykałem się z tezą że Sherman, niezależnie od wersji, wypadał bardzo dobrze jeśli idzie o łatwość ewakuacji z wnętrza wozu, na tle innych czołgów z okresu drugiej wojny światowej. Mam spore wątpliwości czy teza ta jest prawdziwa. To znaczy, te Shermany które miały dwa włazy na wieży, faktycznie mogły wypadać dobrze pod tym względem, ale sytuacja jaka występowała w wozach z jednym włazem na wieży, czyli trzech czołgistów przypadających na jeden jednoosobowy właz, nie wydaje mi się zbyt dobra jeśli idzie o szybką ewakuację z wnętrza pojazdu. Przy czym z tego co kojarzę produkowano zestawy umożliwiające zamocowanie włazu dla ładowniczego na tych Shermanach które takiego włazu fabrycznie nie miały. Z drugiej jednak strony, na znanych mi zdjęciach przedstawiających bitwę o Monte Cassino, widać Shermany z jednym włazem na wieży, a bitwa ta miała miejsce w 1944 roku. Może to wskazywać że implementacja włazu ładowniczego na wozach fabrycznie go pozbawionych nie odbywała się w ekstremalnie szybkim tempie.

Shermany z jednym włazem na wieży

Czołg T-34/85 oczami Amerykanów

Podczas wojny w Korei Amerykanie zdobyli radziecki czołg średni T-34/85 i wóz ten przebadali. Na podstawie owych badań powstał raport zatytułowany Engineering Analysis of the Russian T34/85 Tank (tutaj można pobrać ów raport). Postanowiłem przetłumaczyć fragment tego raportu na język polski, przy czym przetłumaczony przeze mnie fragment zawiera pożądane i niepożądane cechy czołgu T-34/85. Podczas tłumaczenia starałem się zachować styl oryginału, stąd też w tłumaczeniu stosowane jest oznaczenie T34/85, choć bardziej poprawny zapis powinien zawierać myślnik (T-34, a nie T34). Zresztą, sam na blogu stosuję zapis T-34/76 i T-34/85, choć wiem że bardziej poprawnie powinno być T-34 w odniesieniu do wozów z armatą kalibru 76,2 mm i T-34-85 w odniesieniu do wozów z armatą kalibru 85 mm. Tekst widoczny w nawiasach kwadratowych to przypisy mojego autorstwa. Poniżej moje tłumaczenie:

 

                                                                   Konkluzje

I Ogólna ocena inżynieryjna

A. To badanie rosyjskiego czołgu T34/85 zostało zrobione aby sprawdzić stan materiału dowodowego do uzasadnienia i wyjaśnienia opinii o byciu użytecznym przypisywaną temu czołgowi. Ten materiał dowodowy podpada pod następujące punkty:

  1. Ogólnie wszystkie części są sprawne.
  2. Występuje szerokie użycie stali wysokiej jakości i innych materiałów wysokiej jakości.
  3. Metody produkcji są adekwatne do wykonywanej pracy, ze słabo wykończonymi powierzchniami zewnętrznymi zestawionymi z precyzyjnym obrobieniem współpracujących części, które tego potrzebują.
  4. Łożyska kulkowe i walcowe są powszechnie używane, jest 88 ogólnie.
  5. Rozwój konstrukcyjny był bardzo szeroko kontynuowany; jest ewidentne że większość znalezionych zmian w porównaniu do raportu z Aberdeen i raportu niemieckiego zostało zrobionych dla zwiększenia skuteczności czołgu i szczególnie trwałości czołgu, bardziej niż dla uproszczenia bądź redukcji kosztów [Raport z Aberdeen dotyczy amerykańskich testów czołgu T-34/76 dostarczonego Amerykanom przez Sowietów podczas drugiej wojny światowej, raport niemiecki to termin odnoszący się najpewniej do dwóch artykułów dotyczących silnika czołgowego W-2, zamieszczonych w niemieckim magazynie Motortechnische Zeitung, w maju i czerwcu 1943 roku].

B. Podczas gdy nie ma dokładnego szacunku prawdopodobnego kosztu tego pojazdu, możliwego do zrobienia na podstawie dostępnych informacji, jest do uwierzenia że koszt w czasie wyprodukowania, przeniesiony do U.S.A obecnie, może przekroczyć 50 000 $.

C. Testy czołgu T34/85 wykazały że ma wiele cech uważanych za istotne przez amerykańskich konstruktorów czołgów. To jest wyszczególnienie w podpunktach głównych zalet i wad tego czołgu, bazujące na porównaniu pomiędzy wynikami tego badania zestawionymi ze specyfikacją obecnych amerykańskich czołgów będących projektowanymi i rozwijanymi.

 

  1. Pożądane cechy czołgu T34/85

(a) Użyte materiały są dobre do wykonywanej pracy- lepsze niż używane w amerykańskich czołgach, w niektórych przypadkach.

(b) Dostęp obsługowy jest dobry, szczególnie jeśli idzie o podzespoły silnika i wkładanie akumulatorów z przedziału bojowego.

(c) Tabliczki zawierające zalecenia eksploatacyjne są szeroko rozlokowane w pojeździe.

(d) Konstrukcja jest prosta w stopniu w którym średnio mechanicznie wyszkolony członek załogi może podejmować się napraw z pewnymi szansami na sukces.

(e) Ryzyko pożaru zostało zminimalizowane przez użycie silnika Diesla zamiast takiego potrzebującego benzyny, główne źródło interferencji radiowych zostało wyeliminowane.

(f) Wentylacja przedziału załogi może zostać wielce wspomożona przez użycie wentylatora odpowiadającego za chłodzenie silnika. Ta metoda może być użyta podczas strzelania z działa do pozostawiania poziomu gazów prochowych na minimalnym poziomie.

(g) Przycisk bezpieczeństwa został wprowadzony do mechanizmu spustowego w celu zapobieżenia oddania strzału przez działonowego bądź dowódcę zanim ładowniczy zakomunikuje swoją gotowość przez wciśnięcie tego przycisku. Przycisk zostaje zresetowany przez działo podczas odrzutu.

(h) Rura odmy skrzyni korbowej silnika jest łatwo dostępna z przedziału bojowego, stąd też benzyna bądź inny rozpuszczalnik może być dodany do oleju smarującego dla zapewnienia odpalenia silnika w ekstremalnie niskiej temperaturze.

(i) T34 jest lżejszy niż obecny amerykański czołg średni, choć ma działo jedynie nieznacznie mniejsze (85 mm vs. 90). [fragment ten wskazuje że T-34/85 porównany był nie do Shermana z armatą M1 kalibru 76 mm, lecz do późniejszych czołgów amerykańskich, uzbrojonych w armatę M3 kalibru 90 mm].

(j) Pożądany niski nacisk jednostkowy wynoszący 10 funtów na cal kwadratowy- nasz obecny cel konstrukcyjny.

(k) Włazy ewakuacyjne zostały uznane za pożądane przez amerykańskich konstruktorów.

jeden w kadłubie nad kierowcą

dwa na wieży

jeden w podłodze pod strzelcem karabinu maszynowego

(l) Karabin maszynowy został zamontowany współosiowy z armatą i drugi karabin maszynowy został zamontowany na wieży do użytku przeciwlotniczego bądź równie dobrze do zwalczania celów naziemnych. [To zastanawiająca wzmianka, bowiem czołgi T-34/85 nie miały fabrycznego przeciwlotniczego karabinu maszynowego montowanego na wieży. Być może testowany egzemplarz czołgu został poddany modyfikacji polowej polegającej do dodaniu przeciwlotniczego karabinu maszynowego].

(m) Port strzelecki do strzelania z pistoletu został umieszczony po obu stronach wieży.

(n) Wieża może zostać obrócona o 360 stopni mechanicznie bądź ręcznie. Mechaniczny obrót może zostać użyty do zgrubnego nakierowania na cel, a szybka zmiana na ręczny obrót może zostać dokonana w celu umieszczenia celownika i działa na celu oraz do śledzenia celu. Pozycja wieży jest wskazywana na wieńcu zębatym skalowanym od 0 do 60.

(o) Można oczekiwać że mocno nachylony przedni pancerz będzie zapewniał pożądane rykoszetowanie pocisków.

(p) Grubość pancerza jest mniej więcej taka sama jak w amerykańskich czołgach.

(q) Oczekiwany zasięg wynosi od 185 do 225 mil. Ten zasięg został oszacowany poprzez wykorzystanie wyników testów w Aberdeen które wykazały zasięg od 150 do 187 mil dla 120 galonów, do większego zapasu paliwa (147 galonów) czołgu G812. [Testowany w Aberdeen T-34/76 miał zbiorniki paliwa o łącznej pojemności 120 galonów i zasięg 150-187 mil, więc na podstawie tych danych oszacowano że zdobyty w Korei egzemplarz czołgu T-34/85, oznaczony przez Amerykanów jako G812, będzie miał zasięg wynoszący 185-225 mil, skoro łączna pojemność zbiorników paliwa czołgu G812 wynosiła 147 galonów].

(r) Jest montaż dla telefonu wewnętrznego i radiostacji; ten sprzęt został najprawdopodobniej zdemontowany z czołgu w warunkach polowych.

(s) Haki są zamocowane na kadłubie i wieży oraz haki są z przodu i z tyłu.

(t) Awaryjny system rozruchu- system rozruchu używający sprężonego powietrza- może być bardziej potrzebny ze względu na użycie silnika Diesla, jednak równie dobrze może być zaletą w przypadku silnika benzynowego, szczególnie w bardzo niskiej temperaturze.

(u) Silnik i skrzynia biegów mogą być zdemontowane i ponownie zainstalowane w znacznej części przypadków, podczas gdy jest minimum połączeń i brak kabli elektrycznych do rozłączenia. Użycie stopu aluminium do wszystkich odlewów jakichkolwiek rozmiarów, poza pokrywami głowic cylindrów, ułatwia podnoszenie. Mniejszy dźwig bądź podnośnik może być użyty niż w innych przypadkach. Stałe ucha do podnoszenia znajdują się na silniku i skrzyni biegów.

(v) Powłoki ochronne wyglądają na bardzo efektywne. Bardzo mało rdzy i innej korozji zostało znalezione na współpracujących częściach, mimo tego że czołg został przewieziony statkiem z Korei bez jakiegokolwiek zabezpieczenia przed warunkami pogodowymi i stał na zewnątrz przez kilka tygodni deszczowej pogody przed przeprowadzeniem testów.

(w ) Urządzenia które nie zostały połączone z systemem smarowania silnika są przeznaczone do działania przez cały okres swojego życia technicznego na wstępnym smarowaniu zapewnionym przez producenta. Nie ma portu umożliwiającego dodanie oleju bądź smaru w przypadku takich urządzeń jak rozrusznik, prądnica, wentylator zapewniający wentylację [przedziału bojowego] i silnik obrotu wieży.

 

    1. Niepożądane cechy czołgu T34/85

(a) Męczące wykonywanie skrętów ze względu na użycie mechanizmu skrętu ze sprzęgłami bocznymi i bocznymi hamulcami, oraz

(b) Trudna zmiana biegów ze względu na użycie prostej skrzyni biegów z przesuwnymi kołami zębatymi (brak synchronizatorów, brak sprzęgieł) oraz wielotarczowego sprzęgła suchego, bez wątpienia powodują że kierowanie tym czołgiem jest trudną i męczącą pracą. [Fragment o braku sprzęgieł odnosi się nie do braku sprzęgła głównego obsługiwanego pedałem sprzęgła, bo takie sprzęgło w każdym T-34 było, ale o to że zmiana biegów odbywała się poprzez przesuwanie całych kół zębatych, zamiast poprzez przesuwanie tulei włączających z jakiegoś typu sprzęgłem. Można wysnuć więc wniosek że testowany T-34/85 miał czterobiegową skrzynię biegów z przesuwnymi kołami zębatymi, skrzynię biegów starszego typu, zamiast nowszej, pięciobiegowej skrzyni biegów, bowiem skrzynia pięciobiegowa miała koła zębate o stałym zazębieniu, a tym samym zmiana biegów w skrzyni pięciobiegowej odbywała się poprzez przesuwanie tulei włączających z jakiegoś typu sprzęgłem. Jest to dość interesująca informacja, bowiem spotykałem się z tezą że wszystkie T-34/85 miały montowaną skrzynię pięciobiegową]

(c) Męcząca jazda w niektórych warunkach, ze względu na brak amortyzatorów, może prowadzić do wielkiego zmęczenia załogi, jeśli występuje.

(d) Prawdopodobnie duży hałas spowodowany jest sztywnym mocowaniem silnika w kadłubie (brak gumowych połączeń) i brakiem tłumików. Całkowicie stalowe gąsienice dokładają się do hałasu.

(e) Prześwit wynosi jedynie 16 cali (dane z Aberdeen). To jest dwa cale mniej niż wartość wymagana przez konstruktorów amerykańskich.

(f) Mechaniczny [maszynowy] system obrotu wieży nie może być wykorzystany do dokładnego namierzenia celu, lecz jedynie do zgrubnego obrotu. Ręczny mechanizm obrotu jest używany do dokładnego nakierowania na cel i do śledzenia ruchomego celu.

(g) Celowanie w pionie jest realizowane ręcznym mechanizmem korbkowym. Nie ma montażu dla mechanicznego [maszynowego] mechanizmu.

(h) Chłodzony cieczą silnik i jego chłodnica mogą oznaczać większą wrażliwość, ze względu na możliwość utraty płynu chłodzącego spowodowaną wstrząsem, ogniem broni strzeleckiej bądź zamarznięciem.

(i) Brak kosza wieży. W rezultacie wzrasta ryzyko obrażeń znajdujących się w wieży członków załogi podczas obrotu wieży. [To dość zastanawiająca krytyka, bowiem w okresie drugiej wojny światowej, Amerykanie przeszli w swoich czołgach średnich od układu z pełnym koszem wieży, stosowanego w suchych Shermanach, poprzez układ z połową kosza wieży, zastosowany w większości mokrych Shermanów, do układu bez kosza wieży, zastosowanego w czołgu M26 Pershing, który był następcą Shermana].

(j) Zabezpieczenie przeciwpożarowe jest słabe, bazujące na dwóch ręcznych gaśnicach napełnionych sprężonym dwutlenkiem węgla. Użycie środka gaśniczego może oznaczać konieczność wyjścia załogi na zewnątrz czołgu, zanim zostanie on oczyszczony przez wentylację.

(k) Jest wiele otworów i połączeń na pancerzu, co może oznaczać wejście dla rozprysków pocisków i odłamków skorupy [pocisków].

(l) Nie ma przedmuchiwacza lufy bądź innego urządzenia zapobiegającego przedostawaniu się gazów prochowych do przedziału bojowego kiedy następuje wtórne otwarcie zamka. Notka o wentylacji, jednakże, znajduje się w dziale „pożądane cechy czołgu T34/85”, powyżej. [Warto zauważyć że w okresie drugiej wojny światowej brak przedmuchiwacza w czołgu był praktycznie standardem, a nie ewenementem].

(m) Układ elektryczny jest jedynie częściowo zabezpieczony przed wodą. Poza prądnicą, rozrusznikiem i przekaźnikami rozrusznika, wszystkie komponenty układu elektrycznego mogą być łatwo penetrowane przez wodę, co skutkuje przyspieszeniem korozji i podniszczeniem izolacji.

(n) Brak dodatkowego silnika- prądnica ma za zadanie utrzymywać akumulatory naładowane i napełniać je, jednakże jedynie 100 amperowe akumulatory zostały użyte. Prądnica silnika napędowego prawdopodobnie nie przekracza 75 amperowej częstotliwości ładowania zgodnie z amperomierzem czytanym na pełnej skali.

(o) Nie znaleziono montażu dla podgrzewacza oleju służącego jako pomoc podczas uruchamiania silnika w ekstremalnie niskiej temperaturze, jednakże inne rozwiązania zostały zastosowane, jak pneumatyczny system rozruchu i łatwy dostęp do rury odmy skrzyni korbowej dla dodawania benzyny bądź innego rozpuszczalnika.

(p) Cały olej smarny w dwóch zbiornikach i cały płyn chłodniczy w rdzeniu chłodnicy, cały posiadany przez silnik musi zostać osuszony bądź wylany do kadłuba kiedy silnik jest demontowany z kadłuba. Nie zastosowano zaworów zlewnych i końcówek zlewnych. Połączenia które trzeba rozłączyć mają postać gumowej rurki trzymanej w miejscu przez obejmę z wkrętem. Końcówki mające postać metalowej rurki są przedłużone aby zapobiegać zsuwaniu się gumowych rurek.

(q) Uszczelnienia na obrotowych wałach zastosowanych w pojeździe są dla większości części po prostu zostawione bądź zapewnione przez fabryczne pierścienie, ogólnie bez sprężyn stożkowych, sprężyn, bądź innych rzeczy zapewniających bliski kontakt z wałem. Jedynie uszczelnienie wargowe zostało znalezione na pompie wtryskowej. Nie ma węglowych uszczelnień.

(r) Kompletnie nieadekwatne filtry powietrza mogą przypuszczalnie powodować wczesną awarię silnika ze względu na zassanie pyłu skutkujące pojawieniem się zużycia ściernego. Kilkaset mil podczas pracy w bardzo zakurzonym środowisku może wiązać się z poważną utratą mocy przez silnik.

 

Na zakończenie dodam że w warto przeczytać wspomniany raport w wersji oryginalnej, bowiem tłumaczenie pozostaje jedynie tłumaczeniem. Jeśli któryś z czytelników ma jakieś uwagi odnośnie mojego tłumaczenia, chętnie ich wysłucham w komentarzach.

Czołg T-34/85 oczami Amerykanów

Pierścień oporowy wieży czołgowej, część 3

Dzisiaj kolejny wpis dotyczący pierścienia oporowego wieży czołgowej. We wpisie tym poruszę temat elementów wchodzących w światło pierścienia oporowego, a konkretnie to jak się ma odległość pomiędzy górną częścią owych elementów a dachem kadłuba, do trudności z związanych maksymalnym wykorzystaniem pierścienia oporowego. Owymi elementami wchodzącymi w światło pierścienia oporowego mogą być boczne dolne ściany kadłuba (przy pierścieniu oporowym o średnicy większej niż dolna część kadłuba), ale nie tylko. Przyjmijmy że jakiś czołg ma pierścień oporowy o średnicy która nie jest większa niż szerokość dolnej części kadłuba. Załóżmy jednocześnie że czołg ten ma zbiorniki paliwa umieszczone na lewo i na prawo od przedziału bojowego. Przyjmijmy też że owe zbiorniki wchodzą w światło pierścienia oporowego wieży. Poniżej rysunek przedstawiający taki czołg:

pierscien_3_gora_1

Na powyższym rysunku kolorem niebieskim zaznaczono zarys kadłuba, kolorem czerwonym zbiorniki paliwa, a kolorem zielonym gródź oddzielającą przedział załogi od przedziału napędowego. Na rysunku widać że zbiorniki wchodzą w światło pierścienia oporowego.

Teraz przyjmijmy że odległość pomiędzy górną częścią zbiorników a dachem kadłuba jest duża. Będzie wyglądało to mniej więcej tak:

p_oporowy_3_przod_1

 

Jak widać powyżej, zbiorniki wystają jedynie nieznacznie ponad podłogę przedziału bojowego (pisząc o podłodze przedział bojowego mam na myśli górną krawędź obszaru zaznaczonego na żółto). Dzięki temu że zbiorniki jedynie nieznacznie wystają ponad podłogę przedziału bojowego, nie powinno być istotnym problemów z maksymalnym wykorzystaniem średnicy pierścienia oporowego wieży. Na powyższym rysunku siedzący w wieży czołgiści mają siedzisko umieszczone częściowo nad zbiornikiem paliwa, a jednocześnie aby ich zewnętrzna noga nie kolidowała ze zbiornikiem, wystarczyło jedynie nieznacznie unieść ich zewnątrzną nogę (uniesioną względem nogi wewnętrznej).

Zbliżona sytuacja do powyższej występowała w amerykańskim drugowojennym czołgu średnim M4 Sherman, choć tam w światło pierścienia oporowego wchodziły nie zbiorniki paliwa, lecz boczne dolne ściany kadłuba (pierścień oporowy miał średnicę większą od szerokości dolnej części kadłuba). Stąd też, aby nie było istotnych problemów z pełnym wykorzystaniem średnicy pierścienia oporowego, zastosowano bardzo wysoką górną część kadłuba- dzięki temu górna część bocznych dolnych ścian kadłuba znajdowała się jedynie nieznacznie powyżej najniższej części podłogi wieży. Rozwiązanie takie zastosowano, bowiem Sherman odziedziczył stosunkowo wąską dolną część kadłuba po czołgu średnim M3 Lee/Grant.

Powróćmy jednak do wozu ze zbiornikami wchodzącymi w światło pierścienia oporowego wieży. Przyjmijmy że w wozie zastosowano wyższe zbiorniki, co zmniejszyło odległość pomiędzy górną ich częścią a dachem kadłuba wozu. Sytuację przedstawia poniższy rysunek:

p_oporowy_3_przod_2

Jak widać powyżej, przy wyższych zbiornikach czołgiści nadal mogą mieć siedzisko częściowo zlokalizowane nad zbiornikiem, ale aby ich nogi nie kolidowały ze zbiornikiem, trzeba było ich nogi przesunąć w kierunku środkowej części kadłuba. Owe przesunięcie nóg może zostać zrealizowane poprzez ustawienie siedzisk czołgistów wieżowych nie równolegle do armaty, lecz pod kątem. Poniższy rysunek wyjaśnia o co mi chodzi:

p_oporowy_gora_2

Jak widać powyżej, czołgiści nie siedzą równolegle do armaty, lecz usadowieni są pod kątem, co pozwala odsunąć och nogi od pierścienia oporowego (a tym samym odsunąć je od zbiorników paliwa wchodzących w światło pierścienia oporowego wieży).

Przyjmijmy teraz że zastosowano jeszcze wyższe zbiorniki. Przyjmijmy że są one tak wysokie że aż dochodzą do dachu kadłuba. Poniżej rysunek przedstawiający taką sytuację:

p_oporowy_3_przod_3

Jak widać powyżej, tym razem zbiorniki są tak wysokie, że aż dochodzą do dachu kadłuba wozu. Jednocześnie siedziska czołgistów wieżowych znajdują się wyraźnie poniżej pierścienia oporowego wieży. Stąd też, aby siedziska nie kolidowały ze zbiornikami paliwa, siedziska nie znajdują się nad zbiornikami. Przy tak wysokich zbiornikach można by oczywiście umieścić siedziska czołgistów wieżowych nad zbiornikami, ale wymagało by to umieszczenia siedzisk wyżej, a tym samym zastosowania wyższej wieży. Oto rysunek:

p_oporowy_3_przod_4

Jak widać powyżej, mamy zbiorniki praktycznie dochodzące do dachu kadłuba, a jednocześnie siedziska czołgistów wieżowych umieszczone częściowo nad zbiornikami paliwa. Wymagało to jednak umieszczenia siedzisk wyżej, stąd też wyższa wieża.

Stawiam więc tezę że jeśli jakiś element wchodzi w światło pierścienia oporowego wieży, to z perspektywy chęci maksymalnego wykorzystania pierścienia oporowego, im większa jest odległość pomiędzy tym elementem a dachem kadłuba, tym lepiej.

Tutaj ktoś może zastanowić się czemu za przykład elementu wchodzącego w światło pierścienia oporowego dałem zbiorniki paliwa. Otóż rozwiązanie takie występowało w radzieckim drugowojennym czołgu średnim T-34/85. Wóz ten miał część zbiorników paliwa zlokalizowanych po bokach przedziału bojowego, a jednocześnie zbiorniki te wchodziły w światło pierścienia oporowego wieży. Stąd też w dwóch zbiornikach zrobiono odpowiednie wgłębienia, nieobecne w analogicznych zbiornikach czołgu T-34/76 (T-34/85 miał pierścień oporowy o większej średnicy niż T-34/76). Poniżej odpowiednie rysunki, najpierw rysunek przedstawiający układ paliwowy czołgu T-34/76:

T-34-76_zbiorniki

Na czerwono zaznaczono górne zbiorniki paliwa znajdujące się po bokach przedziału bojowego czołgu T-34/76. Na żółto zaznaczono dolne zbiorniki paliwa umieszczone po bokach przedziału bojowego czołgu T-34/76. Kolorem zielonym zaznaczono zbiorniki paliwa znajdujące się w tylnej części przedziału napędowego czołgu T-34/76. Zbiorniki oznaczone cyfrą 1 należą do prawej grupy zbiorników. Cyfra 2 oznacza zbiorniki należącej do lewej grupy zbiorników. Cyfra 3 oznacza zbiorniki tylnej grupy zbiorników. Podczas tankowania wozu każdą grupę zbiorników tankowało się oddzielnie. Silnik podczas jazdy pobierał paliwo z jednej z wymienionych grup zbiorników. Czołg wyposażony był w kran rozdzielczy dzięki któremu członkowie załogi mogli wybrać z której grupy zbiorników silnik ma pobierać paliwo. Z tego co kojarzę w T-34/76 zbiorniki nie wchodziły w światło pierścienia oporowego wieży, stąd też po wewnętrznej stronie zbiorników oznaczonych kolorem czerwonym i żółtym nie ma wgłębień o kształcie zbliżonym do pierścienia oporowego wieży.

Teraz układ paliwowy czołgu T-34/85. Kolorystyka i oznaczenia zbiorników odpowiadają wcześniejszemu rysunkowi:

t-34-85_zbiorniki_3

Względem rysunku wcześniejszego widać pewne różnice. Pierwsza to zbiorniki oznaczone kolorem niebieskim- są to zbiorniki umieszczone wewnątrz przedziału napędowego, znajdujące się w pobliżu grodzi oddzielającej przedział napędowy od przedziału załogi (zbiorniki te stosowane były nie tylko w T-34/85, część wozów T-34/76 też je miało). Niebieskie zbiorniki należą do prawej (niebieski zbiornik oznaczony cyfrą 1) bądź lewej (niebieski zbiornik oznaczony cyfrą 2) grupy zbiorników. Druga różnica to wgłębienie umieszczone po wewnętrznej stronie czerwonych zbiorników paliwa (na jednym spośród czerwonych zbiorników wgłębienie to zaznaczono kolorem różowym). Owe wgłębienie brało się z tego że T-34/85 miał pierścień oporowy o większej średnicy względem pierścienia zastosowanego w T-34/76, stąd też w T-34/85 zbiorniki zaczęły wchodzić w światło pierścienia oporowego wieży. Wgłębienie w czerwonych zbiornikach (jedno w jednym z czerwonych zbiorników, drugie w drugim) zastosowano najpewniej po to aby zbiorniki umieszczone po bokach przedziału bojowego nie utrudniały zbytnio wykorzystania pierścienia oporowego o powiększonej średnicy.

Tutaj dobrze zauważyć że wgłębienie znajduje się po wewnętrznej stronie czerwonych zbiorników, ale nie zastosowano go w zbiornikach żółtych. Jednocześnie zbiorniki czerwone znajdują się wyżej niż żółte. Podobnie wgłębienie to jest bardziej wyraźne w górnej części zbiorników czerwonych, względem tego jak wyraźne jest w dolnej części zbiorników czerwonych. Jestem więc zdania że radzieccy konstruktorzy uważali, podobnie jak ja, że jeśli jakiś element wchodzi w światło pierścienia oporowego, to element ten tym bardziej utrudnia maksymalne wykorzystanie pierścienia oporowego, im wyżej ów element się znajduje.

Na zakończenie, zarówno w T-34/76, jak i w T-34/85, zbiorniki umieszczone po bokach przedziału bojowego oddzielone były od załogi metalowymi osłonami (tak zwaną falszburtą). Osłony miały jednak kształt bardzo zbliżony do kształtu ścianek zbiorników paliwa (w T-34/85 górne części osłon miały wgłębienie odpowiadające wgłębieniu umieszczonemu w zbiornikach paliwa), stąd też osłony pominąłem w rozważaniach.

Pierścień oporowy wieży czołgowej, część 3

Składowanie amunicji w Shermanie, część 2

Oto drugi wpis z serii dotyczącej składowania amunicji w amerykańskim drugowojennym czołgu Sherman. Pierwszy wpis dotyczył suchych Shermanów, tym samym ten wpis dotyczyć będzie między innymi Shermanów mokrych, tak więc wozów z ostatecznym sposobem składowania amunicji wśród Shermanów uzbrojonych w armatę. We wpisie tym opiszę również sposób składowania amunicji zastosowany w Shermanach z haubicą M4 kalibru 105 mm oraz sposób składowania amunicji występujący w Shermanopodobnych niszczycielach czołgów M10 i M36.

Ale do rzeczy. Ostateczny sposób składowania amunicji stosowany w Shermanach z armatą to sposób mokry. Owa mokrość brała się z zastosowania mokrych komór amunicyjnych. Mokre komory amunicyjne były pojemnikami wypełnionymi wodą zmieszaną z glikolem etylowym (dodatek glikolu etylowego zapobiegał zamarzaniu owej cieczy). Ciecz zawierała również inhibitor korozji. Mokre komory amunicyjne to nie jedyna cecha mokrych Shermanów- inne cechy tego typu wozów to umieszczenie głównego zapasu amunicji na dnie kadłuba i zastosowanie opancerzonych pojemników na amunicję. Tutaj dodam że nie zdziwił bym się gdyby wśród wspomnianych cech mokrych Shermanów najważniejsze było umieszczenie głównego zapasu amunicji na dnie kadłuba- opancerzenie pojemników z amunicją mogło chronić przed odłamkami, lecz raczej nie przed bezpośrednim trafieniem pociskiem przeciwpancernym, a jednocześnie wątpię aby woda była w stanie ugasić płonącą amunicję armatnią. Natomiast umieszczenie głównego zapasu amunicji armatniej na dnie kadłuba znacznie zmniejszało szanse na to że główny zapas amunicji zostanie bezpośrednio trafiony pociskiem przeciwpancernym. Shermany mokre były uzbrojone w armatę M1 kalibru 76 mm (armata potężniejsza) bądź w armatę M3 kalibru 75 mm (armata słabsza). W mokrych Shermanach z armatą M1 naboje armatnie umieszczone na dnie kadłuba znajdowały się w pozycji skośnej, natomiast w mokrych Shermanach z armatą M3 naboje armatnie umieszczone na dnie kadłuba znajdowały się w pozycji pionowej. Ta różnica najpewniej wynikała z tego że nabój armatni do armaty M1 był dłuższy niż nabój armatni do armaty M3. Mokre Shermany miały umieszczony na podłodze wieży pojemnik zawierający podręczny zapas amunicji armatniej. Pojemnik ten był opancerzony i wyposażony w mokre komory. Naboje armatnie umieszczone w owym pojemniku znajdowały się w pozycji poziomej. W mokrych Shermanach z armatą M1 pojemnik ten mieścił 6 podręcznych naboi armatnich, a w mokrych Shermanach z armatą M3 pojemnik ten mieścił 4 podręczne naboje armatnie. Mokre Shermany z armatą M1 miały niepełny szkieletowy kosz wieży- podłogą wieży dysponował dowódca i działonowy, lecz nie ładowniczy, a kosz nie miał ścian wykonanych z metalowych siatek. Zastosowanie niepełnego kosza wieży (w sumie była to połowa kosza wieży) spowodowane było umieszczeniem głównego zapasu amunicji na dnie kadłuba. Rozwiązanie takie ułatwiało ładowniczemu pobieranie amunicji armatniej z dna kadłuba. Mokre Shermany z armatą M3 miały natomiast pełny szkieletowy kosz wieży- podłogą dysponowali wszyscy członkowie załogi wieży, a kosz wieży nie miał ścian wykonanych z metalowych siatek. Mokre Shermany nie miały łat (pancerz applique) mocowanych na bocznych górnych ścianach kadłuba (bowiem nie miały pojemników z amunicją umieszczonych we wnętrzu sponsonów). Wszystkie fabryczne Shermany z armatą M1 były Shermanami mokrymi. Jednocześnie wśród mokrych Shermanów zdecydowana większość była uzbrojona w armatę M1- podczas drugiej wojny światowej wyprodukowano około 14 tysięcy mokrych Shermanów, z czego mniej więcej 11 tysięcy miało armatę M1, a około 3 tysiące armatę M3. Spotkałem się z informacjami według których produkcję mokrych Shermanów rozpoczęto na początku 1944 roku, jednak z drugiej strony, spotkałem się również z informacjami że pierwsze użyte bojowo mokre Shermany miały armatę M1, a z kolei pierwsze użycie bojowe Shermanów z armatą M1 miało miejsce podczas operacji Cobra (koniec lipca 1944 roku). Jestem więc skłonny uznać że istotne rozpowszechnienie mokrych Shermanów to druga połowa 1944 roku.

Jestem zdania że mokre Shermany były czołgami trudnopalnymi nie tylko względem suchych Shermanów, ale również względem innych drugowojennych czołgów. Ogólnie rzecz biorąc, uważam że opinia łatwo zapalającego się czołgu ma jakiś sens w przypadku suchych Shermanów, ale jednocześnie jest to opinia nieprawdziwa jeśli idzie o mokre Shermany.

Tutaj dodam że o ile można uznać że suche Shermany nie miały zbyt dobrego sposobu składowania amunicji, to jednocześnie uważam że Sherman od początku produkcji był względnie bezpieczny jeśli idzie o zapalenie się paliwa. Nie dość że w Shermanie wszystkie zbiorniki paliwa znajdowały się we wnętrzu przedziału napędowego, to jeszcze wóz ten miał system przeciwpożarowy umożliwiający względnie łatwe ugaszenie przedziału napędowego (w przypadku pożaru przedziału załogi musiały wystarczyć dwie ręczne gaśnice).

Teraz pewna ciekawostka dotycząca radzieckich dokumentów (podczas drugiej wojny światowej amerykańskie czołgi były dostarczane Sowietom w ramach Land Lease). Otóż w polskim internecie od dawna krążą cytaty z radzieckiego sprawozdania zarządu wojsk pancernych i zmechanizowanych 3 Frontu Ukraińskiego. Sprawozdanie to pochodzi z 1945 roku. Na bazie owych cytatów można wywnioskować że radzieckie czołgi i działa samobieżne nie wypadały szczególnie dobrze jeśli idzie o palność i wybuchowość na tle Shermana. Jest tylko pewny problem- otóż większość (nieznaczna, ale jednak większość) dostarczonych Sowietom Shermanów miało armatę M1, a jednocześnie wszystkie fabryczne Shermany z armatą M1 były Shermanami mokrymi. Jednocześnie raport pochodzi z 1945 roku, co dodatkowo zwiększa szanse na to że raport ten w dużym stopniu dotyczy mokrych Shermanów. Zbliżona sytuacja występuje w przypadku wspomnień Dmitrija Łozy- podczas drugiej wojny światowej człowiek ten walczył w Armii Czerwonej i był między innymi czołgistą na Shermanie. Na bazie wspomnień tego człowieka można uznać że Sherman wypadał dobrze jeśli idzie o wybuchowość na tle radzieckiego czołgu średniego T-34, jednak Dmitrij Łoza walczył na Shermanie z armatą M1, tak więc na Shermanie który był wozem mokrym. Jednocześnie zdecydowana większość wyprodukowanych podczas drugiej wojny światowej Shermanów to były nie Shermany mokre, lecz Shermany suche (wyprodukowano około 14 tysięcy Shermanów mokrych i około 30 tysięcy Shermanów suchych uzbrojonych w armatę). Czy jest jednak jakiś radziecki raport dotyczący Shermanów suchych bądź choćby wozów zbliżonych do nich pod względem palności? Otóż jest. Dokument ten pochodzi ze stycznia 1943 roku i dotyczy czołgów dostarczonych z USA w 1942 roku. Co prawda zawarte w dokumencie uwagi odnoszące się do użycia bojowego dotyczą nie tyle Shermana, co bardziej czołgu lekkiego M3 Stuart i czołgu średniego M3 Lee, ale Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji były pod względem składowania amunicji bardzo zbliżone do czołgu lekkiego M3 Stuart i czołgu średniego M3 Lee (we wszystkich tych wozach duża część amunicji armatniej umieszczona była w górnych partiach kadłuba, a na dodatek nie zastosowano pancernych pojemników na amunicję armatnią).  Jednocześnie w dokumencie można znaleźć wzmiankę że amerykańskie czołgi łatwo zapalały się w wyniki przebicia pancerza przez pocisk przeciwpancerny (link do dokumentu). Zalinkowany dokument wskazuje jak dla mnie że teza o łatwopalności  Shermanów z suchym (a przynajmniej pierwotnym suchym) sposobem  składowania amunicji ma coś wspólnego z rzeczywistością. Jednocześnie różnica pomiędzy wydźwiękiem obu radzieckich dokumentów może wskazywać na dużą różnicę pomiędzy palnością Shermanów suchych a palnością Shermanów mokrych.

Skoro już poruszyłem temat palności Shermana, poruszę również temat przeżywalności załogi tego wozu. Na przeżywalność załogi czołgu ma wpływ nie tylko palność czołgu, lecz również inne cechy. Jedną z tych cech jest skłonność pancerza do generowania odłamków podczas bycia przebijanym. Z tego co wiem pancerz Shermana (a przynajmniej pancerz walcowany) nie był zbytnio skłonny do generowania odłamków podczas bycia przebijanym przez pocisk przeciwpancerny. Inna z cech mających wpływ na przeżywalność załogi to łatwość ewakuacji z wnętrza wozu. Tutaj według mnie było różnie. Jeśli wziąć pod uwagę Shermana z dużym włazem kierowcy, dużym włazem strzelca kadłubowego kaemu i dwoma włazami na wieży, to taki Sherman powinien wypaść stosunkowo dobrze pod względem łatwości ewakuacji. Jednak jeśli wziąć pod uwagę Shermana z małym włazem kierowcy, małym włazem strzelca kaemu i jednym włazem na wieży, to taki Sherman mógł by wypaść stosunkowo słabo jeśli idzie o łatwość ewakuacji. Tutaj dodam że drugi spośród włazów na wieży Shermana (właz ładowniczego) pojawił się na Shermanie w październiku 1943 roku- wcześniej na wieży znajdował się jedynie właz dowódcy, co w połączeniu z trzyosobową załogą wieży oznaczało dwóch członków załogi wieży bez własnego włazu. Dodam że wśród Shermanów z jednym włazem na wieży, duża część z nich miała pierwotny suchy typ składowania amunicji, co oznaczało jednocześnie pełny nieszkieletowy kosz wieży (kosz wieży ze ścianami wykonanymi z metalowych siatek). Takie połączenie (jeden właz na wieży, trzech członków załogi wieży, kosz wieży z siatkowymi ścianami) mogła dodatkowo utrudniać ewakuację- jeśli członkowie załogi wieży z jakiegoś powodu nie mogli skorzystać z włazu dowódcy, to jednocześnie mogli mieć problem aby przejść do przedziału kierowania i skorzystać z włazu kierowcy bądź z włazu strzelca kadłubowego kaemu, bowiem przechodzenie z wieży do przedziału kierowania było utrudnione przez siatkowe ściany kosza wieży. Ogólnie rzecz biorąc, tak jak można uznać że im późniejszy Sherman, tym mniejsza jego palność w wyniku przebicia pancerza, tak samo można uznać że im późniejszy Sherman, tym łatwiejsza ewakuacja z wnętrza wozu. Dodam że jeden ze znanych mi radzieckich dokumentów wskazuje że przynajmniej w oczach twórcy owego dokumentu włazy na wieży Shermana były zbyt ciasne aby zapewnić szybkie wychodzenie z wnętrza wozu (link do anglojęzycznego tłumaczenia dokumentu z bloga Tank Archives).

Przy czym wśród znanych mi źródeł dotyczących przeżywalności załóg Shermanów są zarówno takie które wskazują że Sherman był wozem bardzo bezpiecznym dla swojej załogi, jak i takie które wskazują że Sherman wypadał pod tym względem przeciętnie. Nie znam jednak źródeł które świadczyły by o tym że Sherman był szczególnie niebezpieczny dla swojej załogi względem innych czołgów. W mojej ocenie interesujący jest pewien radziecki dokument z 1944 roku. W dokumencie tym znajdują się dane odnoszące się do strat wśród czołgistów walczących na poszczególnych typach  czołgów. Jednocześnie w dokumencie tym opisane są nie tylko straty wśród czołgistów walczących na czołgach radzieckiej produkcji, ale również straty wśród czołgistów walczących na amerykańskich czołgach średnich M3 Lee. Na bazie tego dokumentu autor bloga Tank Archives (link do wpisu bazującego na tym dokumencie) postanowił wyliczyć jakie szanse na poniesienie śmierci w razie zniszczenia czołgu mieli czołgiści walczący na poszczególnych modelach czołgów. Autor wyliczył że zgodnie z tym dokumentem kierowca czołgu M3 Lee miał 15% szans na poniesienie śmierci, radiooperator 23% szans, działonowy 77% procent szans, a ładowniczy 85% szans. Autor nie wziął jednak pod uwagę że czołg M3 Lee miał dwóch działonowych i dwóch ładowniczych- stąd też należało by uznać że działonowy miał 38,5% szans na poniesienie śmierci, a ładowniczy 42,5% szans. Dla porównania, oto wyliczenia autora odnoszące się do radzieckiego czołgu średniego T-34 (brane pod uwagę zarówno czołgi T-34/76, jak i T-34/85): kierowca- 28% szans na poniesienie śmierci, radiooperator- 10% szans, ładowniczy- 39% szans. Jednocześnie działonowy czołgu T-34/85 miał 27% szans na poniesienie śmierci. Na bazie tych danych jestem skłonny uznać że załoga czołgu M3 Lee nie miała ani ekstremalnie dużych szans na poniesienie śmierci względem załogi czołgu T-34, ani ekstremalnie małych szans na poniesienie śmierci względem załogi czołgu T-34. Co prawda wiem że czołg średni M4 Sherman to nie czołg średni M3 Lee, ale jak już wspomniałem, Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji były pod względem składowania amunicji bardzo zbliżone do czołgu średniego M3 Lee, nie zdziwił bym się więc gdyby Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji były pod względem przeżywalności załogi zbliżone do czołgu średniego M3 Lee.

Dotychczas cały czas pisałem o Shermanach z armatą M3 bądź M1. Ale oprócz Shermanów z armatą były również Shermany z haubicą M4 kalibru 105 mm. W Shermanie z haubicą duża część amunicji haubicznej umieszczona była na dnie kadłuba. Jednocześnie spośród 68 naboi haubicznych, 21 z nich składowanych było we wnętrzu prawego sponsonu. Sherman z haubicą M4 nie miał mokrych komór amunicyjnych. Nie jestem tego pewien, ale chyba Sherman z haubicą miał opancerzone pojemniki na amunicję. Jednocześnie Sherman z haubicą nie miał łat umieszczonych na bocznych górnych płytach kadłuba. Jestem skłonny uznać że pod względem palności Sherman z haubicą M4 wypadał gorzej od Shermanów mokrych, ale nie musiał wypadać pod tym względem źle na tle suchych Shermanów uzbrojonych w armatę. Sposób składowania amunicji zastosowany w Shermanie z haubicą był bym skłonny nazwać sposobem suchym haubicznym. Podczas drugiej wojny światowej wyprodukowano około 4,5 tysiąca Shermanów z haubicą M4. Wozy te produkowano w 1944 i 1945 roku.

Na koniec opiszę sposób składowania amunicji zastosowany w amerykańskich Shermanopodobnych niszczycielach czołgów- chodzi mi o niszczyciel czołgów M10 i niszczyciel czołgów M36. Niszczyciel czołgów M10 przewoził 54 naboje armatnie do armaty M7 kalibru 3 cali, z czego 48 naboi znajdowało się we wnętrzu sponsonów, a 6 naboi znajdowało się we wnętrzu niszy wieży. M10 nie miał opancerzonych pojemników na amunicję, nie miał też mokrych komór amunicyjnych. Tym samym niszczyciel czołgów M10 pod względem sposobu przechowywania amunicji przypominał Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Występowały jednak różnice- żaden z fabrycznych Shermanów nie przewoził amunicji armatniej we wnętrzu wieży (mam na myśli tą część wieży która wystawała ponad kadłub, a nie kosz wieży), podczas gdy niszczyciel czołgów M10 przewoził naboje armatnie we wnętrzu wieży. Niszczyciel czołgów M36 pod względem sposobu przechowywania amunicji był zbudowany praktycznie tak samo jak M10- w M36 spośród 47 naboi do armaty M3 kalibru 90 mm, 36 naboi znajdowało się we wnętrzu sponsonów, a 11 we wnętrzu niszy wieży. M36 nie miał opancerzonych pojemników na amunicję, nie miał też mokrych komór amunicyjnych. Jestem skłonny uznać że zarówno niszczyciel czołgów M10, jak i M36, wypadał pod względem palności podobnie do Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Od 1942 roku do 1943 roku wyprodukowano ponad 6,7 tysiąca niszczycieli czołgów M10. Od 1944 roku do 1945 roku powstało ponad 2,3 tysiąca niszczycieli czołgów M36.

Składowanie amunicji w Shermanie, część 2

Składowanie amunicji w Shermanie, część 1

M4A4_Sherman_ammo_m

Rysunek przedstawiający składowanie amunicji armatniej z czołgu M4A4 Sherman, jest to wariant z pierwotnym suchym typem składowania amunicji. Na czerwono zaznaczono pojemniki z amunicją umieszczone w sponsonach, na zielono pojemnik z amunicją umieszczony na dnie kadłuba, na niebiesko pojemnik z amunicją podręczną znajdujący się na podłodze kosza wieży, a na żółto podręczne naboje armatnie umieszczone pionowo na obwodzie kosza wieży.

 

Dzisiejszy wpis rozpoczyna serię wpisów dotyczącą składowania amunicji armatniej w amerykańskim drugowojennym czołgu średnim Sherman. Pierwsza część serii dotyczyć będzie Shermanów suchych. Ale najpierw terminologia. Początkowo Shermany uzbrojone w armatę miały główny zapas amunicji armatniej umieszczony we wnętrzu sponsonów, a jednocześnie amunicja ta nie była umieszczona we wnętrzu pancernych pojemników. Niektórzy tego typu Shermany określają mianem wczesnych Shermanów, ale ja uważam że lepiej pasuje tutaj określenie Shermany z pierwotnym suchym typem składowania amunicji. Uważam tak, bowiem jedne z ostatnich Shermanów wyposażonych w pierwotny suchy typ składowania amunicji  to wozy wyprodukowane w lipcu 1943 roku- według mnie Shermany z lipca 1943 roku słabo pasują do określenia wczesny Sherman. Następny typ składowania amunicji w Shermanach z armatą to typ gdzie główny zapas amunicji armatniej nadal umieszczony był we wnętrzu sponsonów, ale jednocześnie pojemniki z amunicją były opancerzone. Niektórzy tego typu Shermany określają mianem średnich Shermanów, ja jednak wolę określenie Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji. Według mnie zarówno Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji, jak i Shermany ze zmodyfikowanym suchym typem składowania amunicji, można wrzucić do wora z napisem suche Shermany. Ostatni typ składowania amunicji w Shermanach z armatą to typ mokry, przy czym czasami Shermany z mokrym sposobem składowania amunicji określane są mianem późnych Shermanów. W mokrych Shermanach amunicja armatnia umieszczona była w pancernych pojemnikach, zastosowano mokre komory amunicyjne zawierające wodę zmieszaną z glikolem etylowym (stąd owa mokrość), a dodatkowo główny zapas amunicji armatniej umieszczony był na dnie kadłuba. Dotychczas pisałem o Shermanach z armatą- lecz nie wszystkie Shermany uzbrojone były w armatę. Istniały również Shermany uzbrojone w haubicę M4 kalibru 105 mm. Ich sposób składowania amunicji był jednak inny niż Shermanów z armatą, stąd też uważam że dotychczasowe określenia (pierwotny suchy typ składowania amunicji, zmodyfikowany suchy i mokry) pasują do Shermanów z armatą, lecz nie do Shermanów z haubicą. Poniżej przedstawiam dokładniejszy opis tego jak składowano amunicję w suchych Shermanach.

Najpierw Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Taki sposób składowania amunicji przedstawiony został na tytułowej grafice tego wpisu. W Shermanach z takim sposobem składowania amunicji w przedniej części prawego załogowego sponsonu  (załogowy sponson to wymyślony przeze mnie termin odnoszący się do tej części sponsonu która znajduje się we wnętrzu przedziału załogi) umieszczony był pojemnik mieszczący 17 naboi armatnich, w tylnej części prawego załogowego sponsonu znajdował się pojemnik mieszczący 15 naboi armatnich. Jeśli idzie o sponson lewy, to w jego przedniej części umieszczono pojemnik mieszczący 15 naboi armatnich (wyjątek stanowiły Shermany M4A1, tak więc wozy z pancerzem odlewany, w nich ten pojemnik mieścił 8 naboi armatnich). Na dnie kadłuba umieszczony był pojemnik mieszczący 30 naboi armatnich. Na podłodze wieży znajdował się pojemnik mieszczący 8 podręcznych naboi armatnich. Na obwodzie kosza wieży umieszczono pionowo 12 podręcznych naboi armatnich. W Shermanach z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji bardzo duża część naboi armatnich umieszczona była w górnej części kadłuba, a jednocześnie naboje armatnie umieszczone były w nieopancerzonych pojemnikach. Jednocześnie znane mi statystyki wskazują że górna część kadłuba czołgu była w okresie drugiej wojny światowej bardzo często trafiana przez wrogie pociski przeciwpancerne. Ergo, pocisk przeciwpancerny przebijający pancerz Shermana z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji miał spore szanse po przebiciu pancerza trafić na istotną ilość Shermanowskiej amunicji armatniej składowanej w nieopancerzonych pojemnikach. Stąd też Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji były najpewniej najbardziej palne wśród Shermanów z armatami. W okresie drugiej wojny światowej wyprodukowało około 44 tysiące Shermanów z armatą (pomijam na razie Shermany z haubicą M4), wśród nich około 20 tysięcy stanowiły wozy z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Choć produkcję Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji zakończono w drugiej połowie 1943 roku, wozy z tym typem składowania amunicji używane były bojowo po 1943 roku. Przykładowo, podczas walk o Monte Cassino (1944 rok) podobno wszystkie używane przez Polaków czołgi Sherman miały pierwotny suchy typ składowania amunicji. Praktycznie wszystkie Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji uzbrojone były w armatę M3 kalibru 75 mm. Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji miały pełny nieszkieletowy kosz wieży. To znaczy, podłogą wieży dysponowali wszyscy członkowie załogi wieży, a jednocześnie kosz wieży miał ściany wykonane z metalowych siatek, stąd też pobieranie amunicji armatniej ze sponsonowych pojemników było możliwe jedynie przy niektórych pozycjach wieży (te pozycje przy których okna kosza wieży były ustawione kompatybilnie ze sponsonowymi pojemnikami na amunicję armatnią).

Następny tym składowania amunicji w Shermanie to typ zmodyfikowany suchy. Jeśli idzie o rozmieszczenie naboi armatnich, ten typ składowania amunicji zbliżony był do typu pierwotnego suchego. Główna różnica polegała na tym że w typie zmodyfikowanym suchym pojemniki z amunicją zostały osłonięte blachami pancernymi o grubości ¼ cala (6,35 mm), a jednocześnie usunięte zostały podręczne naboje armatnie umieszczone pionowe na obwodzie kosza wieży (na wstępnej grafice zaznaczone kolorem żółtym). To są różnice wewnętrzne. Istnieją jednak również różnice zewnętrzne. Otóż Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji miały łaty (pancerz applique) na bocznych górnych płytach pancernych kadłuba. Owe łaty znajdowały się na tych fragmentach bocznego górnego pancerza kadłuba za którymi umieszczone były pojemniki z amunicją, stąd też na prawej górnej płycie pancernej kadłuba umieszczono dwie łaty, a na bocznej lewej płycie jedną łatę. Łaty miały grubość 1 cala (25,4 mm), a zasadniczy boczny pancerz kadłuba Shermana miał grubość 1,5 cala (38,1 mm). Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji produkowane były od sierpnia 1943 roku. Jednocześnie od lipca 1943 roku do września 1943 roku produkowano zestawy umożliwiające przekształcenie Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji w Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji. Wyprodukowano około 20 tysięcy zestawów (co wskazuje że wyprodukowano mniej więcej tyle Shermanów z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji). Wspomniane zestawy określane były mianem Quick Fix kits, choć podobno jakiś brytyjski oficer uznał że modyfikacja przeprowadzana przy ich pomocy nie była ani Quick (szybka), ani Fix (naprawiająca), bowiem nie dość że jej przeprowadzenie wymagało 140 roboczogodzin i zdjęcia wieży czołgu, to jeszcze po przeprowadzeniu tej modyfikacji znaczna część amunicji armatniej nadal znajdowała się w górnej części kadłuba czołgu (tak więc w miejscu mocno narażonym na trafienie). Podobno istniały Shermany z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji w których modyfikacja przeprowadzana była nie do końca zgodnie z zalecanym sposobem jej przeprowadzenia. To znaczy, istniały Shermany gdzie pojemniki z amunicją opancerzano, ale jednocześnie pozostawiano zaczepy na podręczne naboje armatnie umieszczone pionowo na obwodzie kosza wieży (choć zaczepy na te naboje powinny zostać usunięte podczas modyfikacji). Najpewniej taki sposób przeprowadzania modyfikacji wynikał z tego że załogi czołgów chciały mieć pod ręką dużą ilość naboi armatnich. Podobnie w niektórych Shermanach owa modyfikacja przeprowadzana była w sposób szczątkowy. Mam na myśli to że w niektórych Shermanach pozostawiano pierwotny suchy typ wnętrza, ale dokładano łaty na boczne górne płyty pancerne kadłuba. Z kolei taki sposób przeprowadzania modyfikacji wynikał najpewniej z tego że łatwiej było dospawać dodatkowe płyty pancerne, niż zdjąć wieżę czołgu i zmodyfikować jego wnętrze. Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji miały pełny szkieletowy kosz wieży- wszyscy członkowie załogi wieży dysponowali podłogą wieży, a jednocześnie kosz wieży nie miał ścian wykonanych z metalowych siatek. Wśród 44 tysięcy Shermanów z armatą, około 10 tysięcy miało fabrycznie stosowany zmodyfikowany suchy sposób składowania amunicji. Pomijam tutaj Shermany które zostały wyprodukowane jako wozy z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji, a następnie zostały przekształcone do sposobu zmodyfikowanego suchego. Praktycznie wszystkie Shermany ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji uzbrojone były w armatę M3 kalibru 75 mm.

Na zakończenie dzisiejszego wpisu, gdybym miał siedzieć we wnętrzu sperforowanego Shermana, wolał bym siedzieć we wnętrzu wozu ze zmodyfikowanym suchym sposobem składowania amunicji, niż we wnętrzu wozu z pierwotnym suchym sposobem składowania amunicji. Jednak z drugiej strony, nie spotkałem się z żadnymi danymi wskazującymi że Shermany ze zmodyfikowanym suchym typem składowania amunicji paliły się rzadziej niż Shermany z pierwotnym suchym typem składowania amunicji. Spotkałem się natomiast z informacjami że wśród suchych Shermanów około 60-80 procent sperforowanych czołgów spłonęło, a wśród mokrych Shermanów około 10-15 procent. Jestem więc skłonny uznać że suche Shermany faktycznie często zapalały się w wyniku przebicia pancerza, ale jednocześnie uważam że mokre Shermany były wozami wręcz bardzo trudnopalnymi. Dodam że według mnie nawet suche Shermany nie były jakimś łatwopalnym ekstremum wśród drugowojennych czołgów. Wręcz przeciwnie, uważam że multum drugowojennych czołgów łatwo zapalało się w wyniki perforacji pancerza, również jeśli idzie o wozy nieamerykańskie. Uważam tak między innymi z tego względu że występujący w suchych Shermanach sposób składowania amunicji (wiele naboi armatnich umieszczonych w górnej części kadłuba), spotykany był nie tylko w Shermanach, lecz również w wielu czołgach niemieckich. Nawet sposób składowania amunicji armatniej występujący w pierwotnych suchych Shermanach (wiele naboi armatnich w górnej części kadłuba, brak pancernych pojemników na amunicję) nie był jakimś amerykańskim ewenementem– zbliżony sposób składowania amunicji zastosowano choćby w niemieckiej Panterze. No i na sam koniec- wbrew dość często spotykanej opinii, łatwe zapalanie się suchych Shermanów nie miało nic wspólnego z paliwem jakie przewoziły te czołgi. Co prawda zdecydowana większość Shermanów to były wozy napędzane silnikiem benzynowym, ale nawet jeśli przyjąć że benzyna faktycznie łatwiej zapala się w wyniki perforacji pancerza niż olej napędowy (według mnie to teza naciągana), to jednocześnie zaryzykuję stwierdzenie że największe zagrożenie pożarowe w czołgu stanowi amunicja armatnia, a nie paliwo. Tym bardziej że Sherman miał wszystkie zbiorniki paliwa umieszczone we wnętrzu przedziału napędowego, co było bezpiecznym rozwiązaniem. Dodam że istniały dieslowskie Shermany (wozy M4A2), ale nie spotkałem się z informacjami aby były one bardziej trudnopalne niż Shermany benzynowe. W następnym wpisie tej serii postaram się dość dokładnie opisać mokre Shermany.

Składowanie amunicji w Shermanie, część 1

Składowanie amunicji w czołgu, część 1

Dzisiejszy wpis poświęcony będzie składowaniu amunicji armatniej we wnętrzu czołgu. We wpisie tym postaram się opisać najczęściej stosowane sposoby składowania armatniej amunicji czołgowej. Pisząc o sposobach składowania, mam na myśli nie konstrukcję pojemników i stelaży służących do przechowywania amunicji, ale miejsca przeznaczone na składowanie amunicji armatniej. Ogólnie rzecz biorąc, postaram się opisać które miejsca we wnętrzu czołgu były i są najczęściej stosowane do przechowywania amunicji armatniej.

 

 

Amunicja armatnia w sponsonach

tiger_ii_ammo_stowage

Składowanie amunicji armatniej we wnętrzu niemieckiego drugowojennego czołgu ciężkiego Panzer VI B Königstiger (Tygrys Królewski). Na czerwono zaznaczono główny zapas amunicji umieszczony w sponsonach, przy czym należy zaznaczyć że narysowany czołg ma w sponsonach mniejszą ilość amunicji od ilości nominalnej. Kolorem żółtym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną w niszy wieży.

 

W okresie drugiej wojny światowej wiele czołgów miało główny zapas amunicji armatniej przechowywany we wnętrzu sponsonów (pod pojęciem sponsony mam na myśli te fragmenty górnej części kadłuba, które wystają poza szerokość dolnej części kadłuba, a tym samym znajdują się nad gąsienicami czołgu). Rozwiązanie to miało zarówno zalety, jak i wady. Jeśli amunicja armatnie zostanie umieszczona w sponsonach, to będzie znajdować się w górnych partiach kadłuba, co powinno ułatwić pracę ładowniczemu. Z drugiej jednak strony, jeśli amunicja armatnia zostanie umieszczona stosunkowo wysoko w kadłubie, to można uznać że wzrastają szanse na to że w razie przebicia pancerza (perforacji pancerza) zostanie trafiona przez pocisk który dokonał przebicia pancerza. Tutaj dodam że znane mi dane wskazują że w okresie drugiej wojny światowej bardzo duży procent trafień przypadających na pancerz czołgu to były trafienia w boczny górny pancerz kadłuba, tak więc trafienia w pancerz chroniący sponsony. Dobrze też zauważyć że o ile Amerykanie we wczesnych i średnich czołgach średnich M4 Sherman stosowali magazyny amunicji umieszczone w sponsonach, to w późnych Shermanach zastosowali magazyn amunicji umieszczony na dnie kadłuba. Zmiana ta miała związek z chęcią zmniejszenia palności wozu po wystąpieniu perforacji pancerza. Jednocześnie znane mi dane wskazują że późne Shermany faktycznie paliły się zdecydowanie rzadziej przy wystąpieniu perforacji pancerza od Shermanów wczesnych i średnich (choć dobrze zaznaczyć że przeniesienie magazynu amunicji na dno kadłuba wiązało się jednocześnie z zastosowaniem mokrych komór amunicyjnych, co też mogło mieć wpływ na spadek palności wozu). Czołgi z amunicją armatnią składowaną we wnętrzu sponsonów to między innymi wczesne i średnie Shermany oraz niemieckie czołgi Panzer IV, Panzer V Panther (Pantera), Panzer VI Tiger (Tygrys) oraz Panzer VI B Königstiger (Tygrys Królewski). Dobrze zaznaczyć że najpewniej nie wszystkie wozy z amunicją składowaną w sponsonach paliły się równie dobrze po trafieniu. W mojej ocenie mogły występować różnice pomiędzy (przykładowo) czołgami gdzie umieszczona w sponsonach amunicja była przechowywana w nieopancerzonych pojemnikach/regałach/stelażach amunicyjnych (wczesne Shermany), a wozami gdzie umieszczona w sponsonach amunicja armatnia była przechowywana w pancernych pojemnikach/szafkach amunicyjnych (średnie Shermany). Wśród czołgów opracowanych po zakończeniu drugiej wojny światowej trudno znaleźć wóz z amunicją armatnią umieszczoną w sponsonach. Powodem takiej sytuacji może być to że wiele czołgów powojennych nie miało sponsonów (brak sponsonów to między innymi cecha radzieckich powojennych czołgów średnich i podstawowych, czego przykładem wozy rodziny T-54/T-55).

 

 

Amunicja armatnia na dnie kadłuba czołgu

t-34-85_ammo_stowage

Składowanie amunicji armatniej we wnętrzu radzieckiego drugowojennego czołgu średniego T-34/85. Na czerwono zaznaczono główny zapas amunicji składowany na dnie kadłuba (naboje umieszczone poziomo we wnętrzu metalowych pojemników). Kolorem niebieskim zaznaczono nieliczne naboje armatnie umieszczone pionowo w kadłubie. Kolorem żółtym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną we wnętrzu niszy wieży. Kolorem zielonym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną we wnętrzu wieży, na jej prawej ścianie.

 

Podczas drugiej wojny światowej wiele czołgów miało główny zapas amunicji armatniej umieszczony na dnie kadłuba (a konkretnie na dnie przedziału bojowego). Również to rozwiązanie miało zarówno zalety, jak i wady. Zaletą takiego rozwiązania jest spadek szans na to że wrogi pocisk po przebiciu pancerza trafi w główny magazyn amunicji. Tutaj zaznaczę że znane mi dane dotyczące występującego podczas drugiej wojny światowej rozkładu trafień czołgów wskazują że dolna część kadłuba czołgu była trafiana rzadziej od górnej części kadłuba (stąd też wiele wozów miało przedni górny pancerz kadłuba bardziej odporny od przedniego dolnego, a boczny górny pancerz kadłuba bardziej odporny od bocznego dolnego). Mam co prawda wątpliwości czy takie rozwiązanie było dobre w przypadku najechania czołgu na minę przeciwpancerną, z drugiej jednak strony znane mi dane wskazują że podczas drugiej wojny światowej czołgi częściej były niszczone ogniem bezpośrednim prowadzonym z wrogich armat niż przez miny. Jednocześnie okres drugiej wojny światowej to mniejsza popularność przeciwpancernych min przeciwdennych niż obecnie, a w mojej ocenie miny tego typu stanowią raczej większe zagrożenie dla magazynu amunicji umieszczonego na dnie przedziału bojowego względem zagrożenia stwarzanego przez miny przeciwgąsienicowe. Dobrze też zauważyć że w czołgach o typowej konstrukcji przed przedziałem bojowym znajduje się przedział kierowania, tym samym istnieją szanse że mina przeciwdenna wybuchnie nie pod przedziałem bojowym, a pod przedziałem kierowania. Jednocześnie w czołgach z amunicją składowaną na dnie kadłuba amunicja armatnia zazwyczaj znajdowała się na dnie przedziału bojowego, a nie na dnie przedziału kierowania. Zakładam że wybuch miny przeciwdennej następujący pod przedziałem kierowania powinien stanowić mniejsze zagrożenia dla magazynu amunicji zlokalizowanego na dnie przedziału bojowego od wybuchu miny przeciwdennej następującego bezpośrednio pod przedziałem bojowym. Za wadę magazynu amunicji umieszczonego na dnie wozu można uznać utrudnione pobieranie amunicji armatniej z dna kadłuba przez ładowniczego, stąd też wiele wozów z głównym magazynem amunicji umieszczonym na dnie kadłuba miało oprócz głównego magazynu amunicji również niewielki magazyn podręczny zlokalizowany w partiach wozu położonych wyraźnie wyżej niż dno kadłuba. Przykładowo, radziecki drugowojenny czołg średni T-34/76, oprócz głównego magazynu amunicji umieszczonego na dnie przedziału bojowego, miał również niewielką ilość naboi armatnich umieszczoną na ścianach przedziału bojowego. Ta niewielka ilość naboi armatnich znajdująca się na ścianach przedziału bojowego była podręcznym zapasem amunicji. Podobnie było w T-34/85, choć tam podręcznym zapasem amunicji była przede wszystkim amunicja armatnia umieszczona w wieży czołgu. Wśród czołgów z głównym magazynem amunicji umieszczonym na dnie kadłuba stosowano zarówno rozwiązanie polegające na umieszczeniu amunicji armatniej pionowo, rozwiązanie polegające na umieszczeniu amunicji armatniej poziomo, jak i rozwiązanie polegające na umieszczeniu amunicji armatniej skośnie (ani poziomo, ani pionowo). Mam wrażenie że przy umieszczonych pionowo nabojach armatnich ładowniczy miał ułatwione zadanie jeśli chciał pobrać nabój armatni z dna kadłuba. Z drugiej jednak strony, naboje armatnie umieszczone pionowo mogły powodować wzrost wysokości magazynu amunicji znajdującego się na dnie kadłuba, a tym samym wzrost szans na to że w razie perforacji pancerza wrogi pocisk trafi umieszczony na dnie kadłuba główny zapas amunicji. Znajdujący się na dnie kadłuba główny magazyn amunicji zawierający naboje armatnie umieszczone pionowo to rozwiązanie zastosowane między innymi w amerykańskich późnych (mokrych) Shermanach z armatą M3 kalibru 75 mm. Jednocześnie jeśli czołg miał główny zapas amunicji umieszczony na dnie kadłuba, a naboje należące do tego zapasu umieszczone poziomo, to takie rozwiązanie mogło jak dla mnie utrudniać pracę ładowniczemu, ale jednocześnie zmniejszać wysokość magazynu amunicji znajdującego się na dnie kadłuba, a tym samym zmniejszać szanse na to że znajdujący się na dnie kadłuba zapas amunicji zostanie trafiony. Umieszczony na dnie kadłuba główny zapas amunicji zawierający naboje armatnie umieszczone poziomo to rozwiązanie zastosowane między innymi w radzieckim czołgu T-34. Zastosowanie amunicji umieszczonej skośnie (ani poziomo, ani pionowo) powinno z jednej strony nie utrudniać pracy ładowniczemu, a z drugiej strony rozwiązanie takie mogło umożliwić opracowanie dennego magazynu amunicji charakteryzującego się względnie niewielką wysokością. Takie rozwiązanie zastosowano między innymi w mokrych Shermanach z armatą M1 kalibru 76 mm. Różnice pomiędzy sposobem składowania amunicji w dennym magazynie amunicji mokrych Shermanów z armatą M3 kalibru 75 mm (naboje armatnie umieszczone pionowo) a sposobem składowania amunicji w dennym magazynie mokrych Shermanów z armatą M1 kalibru 76 mm (naboje armatnie umieszczone skośnie) mogły wynikać z tego że naboje armatnie do armaty M1 miały większą długość od naboi armatnich do armaty M3. Główny magazyn amunicji umieszczony na dnie kadłuba czołgu utrudnia zastosowanie podłogi wieży. Co prawda podłogę zastosować można, ale podłoga może utrudniać ładowniczemu pobieranie amunicji znajdującej się na dnie wozu. Stąd też o ile we wczesnych i średnich amerykańskich czołgach średnich M4 Sherman stosowano pełną podłogę wieży przeznaczoną dla wszystkich wieżowych członków załogi, to większość późnych Shermanów miało jedynie połowę podłogi wieży (podłogą dysponował dowódca i działonowy, lecz nie ładowniczy). Dobrze też zauważyć że następca Shermana, czołg M26 Pershing, w ogóle nie miał podłogi wieży (Pershing, podobnie jak późne Shermany, miał główny zapas amunicji na dnie kadłuba). Czołgi z głównym magazynem amunicji umieszczonym na dnie przedziału bojowego to między innymi drugowojenne czołgi radzieckie (T-34, IS-2) oraz późne drugowojenne czołgi amerykańskie (M26 Pershing, M24 Chaffe oraz późne czołgi M4 Sherman). Istniały również wozy gdzie na dnie kadłuba zlokalizowana była jedynie niewielka część amunicji armatniej, umieszczana w takim a nie innym miejscu aby sensownie wykorzystać puste (nie zajmowane przez różnego rodzaju urządzenia) miejsce zlokalizowane na dnie kadłuba. Do wozów w których jedynie niewielka ilość amunicji armatniej zlokalizowana była na dnie kadłuba zalicza się między innymi niemiecka drugowojenna Pantera (główny zapas amunicji tego wozu znajdował się w sponsonach). Mam wrażenie że po zakończeniu drugiej wojny światowej nastąpił spadek popularności rozwiązania polegającego na umieszczeniu głównego zapasu amunicji na dnie kadłuba. W mojej ocenie miało to między innymi związek z występującą (przynajmniej u niektórych producentów czołgów) tendencją do projektowania czołgów charakteryzujących się możliwie małą wysokością. W niskim czołgu podłoga wieży (bądź stopy czołgistów, jeśli wóz nie ma podłogi wieży) może znajdować się tuż nad dnem kadłuba, a w takiej sytuacji raczej nie ma miejsca aby umieścić amunicję armatnią na dnie przedziału bojowego. Innym powodem spadku popularności magazynu amunicji umieszczonego na dnie kadłuba było być może wzrastające rozpowszechnienie min przeciwdennych, choć mam co do tego wątpliwości, bowiem jeden z najbardziej popularnych sposobów składowania amunicji w powojennych czołgach, magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy, również nie wydaje mi się zbyt dobrym rozwiązaniem w przypadku wybuchu miny przeciwdennej. Według mnie współcześnie dodatkowym czynnikiem zmniejszającym sens magazynu amunicji umieszczonego na dnie kadłuba są przeciwpancerne pociski kierowane (PPK) wyposażone w opcję top attack (możliwość rażenia czołgu od góry). W mojej ocenie PPK wykorzystujący opcję top attack ma znacznie większe szanse spowodować bezpośrednie trafienie przez strumień kumulacyjny amunicji umieszczonej na dnie kadłuba od PPK atakującego klasycznie. Przy czym PPK z opcją top attack pojawiły się dopiero pod koniec zimnej wojny, a spadek popularności magazynu amunicji umieszczonego na dnie kadłuba czołgu to w mojej ocenie okres zdecydowanie wcześniejszy. Spośród zimnowojennych czołgów które przewożą istotną część amunicji armatniej na dnie kadłuba wymienić można radziecki czołg podstawowy T-72. W wozie tym na dnie kadłuba znajduje się amunicja umieszczona w obrotowym magazynie automatu ładującego. Mam jednak wrażenie że w przypadku tego pojazdu amunicja armatnia znalazła się na dnie kadłuba nie ze względu na chęć zmniejszenia palności wozu w razie perforacji, ale jedynie ze względu na konstrukcję automatu ładującego. Uważam tak, bowiem o ile w T-72 amunicja umieszczona w magazynie automatu ładującego znajduje się na dnie kadłuba wozu, to amunicja drugiego rzutu umieszczona jest w różnych zakamarkach czołgu, również w tych zakamarkach które znajdują się w górnych partach wozu. Dodam że według niektórych opinii czołg T-72 przewożący amunicję jedynie w magazynie automatu ładującego jest bezpieczniejszy w razie perforacji od czołgu T-72 przewożącego pełny zapas amunicji (amunicja w magazynie automatu ładującego oraz amunicja drugiego rzutu).

 

 

Amunicja armatnia obok kierowcy

t-44_ammo_stowage

Składowanie amunicji armatniej we wnętrzu radzieckiego czołgu średniego T-44 z końca drugiej wojny światowej. Na czerwono zaznaczono główny zapas amunicji umieszczony z przodu kadłuba, po prawej stronie kierowcy. Kolorem niebieskim zaznaczono naboje armatnie przymocowane do lewej i prawej ściany przedziału bojowego. Kolorem żółtym zaznaczono amunicję podręczną znajdującą się we wnętrzu niszy wieży. Kolorem zielonym zaznaczono amunicję podręczną umieszczoną we wnętrzu wieży, na jej prawej ścianie.

 

Podczas drugiej wojny światowej wiele czołgów miało oprócz umieszczonego w przedniej części kadłuba stanowiska kierowcy, znajdujące się obok niego drugie stanowisko, przeznaczone dla strzelca kadłubowego karabinu maszynowego. Strzelec kadłubowego kaemu w wielu czołgach zajmował się również obsługą radiostacji. Co ciekawe, istniały pojazdy pancerne gdzie kadłubowego karabinu maszynowego nie było, ale i tak zastosowano kadłubowe stanowisko przeznaczone dla żołnierza siedzącego obok kierowcy (pojazdem takim był między innymi amerykański niszczyciel czołgów M10 Wolverine z okresu drugiej wojny światowej). Po zakończeniu drugiej wojny światowej dość szybko przestano stosować umieszczone z przodu kadłuba stanowisko przeznaczone dla żołnierza siedzącego obok kierowcy. Najwyraźniej uznano że obsługą radiostacji może zajmować się dowódca czołgu oraz że kadłubowy karabin maszynowy nie jest bronią zbyt skuteczną. Skoro przestano stosować kadłubowe stanowisko znajdujące się obok kierowcy, to obok kierowcy pojawiło się miejsce, które można było na coś wykorzystać. Stąd też wiele czołgów opracowanych po drugiej wojnie światowej ma znajdujący się obok kierowcy główny magazyn amunicji. Magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy może mieć różną postać, między innymi w zależności od tego czy kierowca siedzi na środku przedziału kierowania, czy może po lewej bądź prawej stronie przedziału kierowania. Jeśli kierowca znajduje się na środku przedziału kierowania, to przy takim rozwiązaniu magazyn amunicji można umieścić zarówno na lewo, jak i na prawo od kierowcy. Takie rozwiązanie zastosowane zostało między innymi w amerykańskim zimnowojennym czołgu M60 (wóz zaliczany do czołgów serii Patton). Natomiast jeśli kierowca znajduje się po lewej bądź prawej stronie kadłuba, to przy takim rozwiązaniu magazyn amunicji można umieścić po prawej (jeśli kierowca siedzi po lewej stronie przedziału kierowania) bądź po lewej (jeśli kierowca siedzi po prawej stronie przedziału kierowania) stronie kierowcy. Magazyn amunicji umieszczony po prawej stronie kierowcy to między innymi radzieckie zimnowojenne czołgi serii T-54/T-55. Co ciekawe, w T-55 (choć nie w T-54) magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy jest jednocześnie zbiornikiem paliwa (gniazda na naboje armatnie znajdują się we wnętrzu zbiornika paliwa). Magazyn amunicji umieszczony po lewej stronie kierowcy to między innymi niemiecki zimnowojenny czołg Leopard 1. Zazwyczaj jeśli magazyn amunicji znajduje się na prawo od kierowcy, to ładowniczy siedzi po prawej stronie wieży (sytuacja występująca między innymi w czołgach serii T-54/T-55), natomiast jeśli magazyn amunicji umieszczony jest na lewo od kierowcy, to wtedy najczęściej ładowniczy siedzi po lewej stronie wieży (sytuacja występująca w czołgu Leopard 1). Jeśli stanowisko ładowniczego znajduje się po lewej stronie wieży, to taka sytuacja powinna jak dla mnie ułatwiać ładowanie armaty osobom praworęcznym, które stanowią większość społeczeństwa. Z drugiej jednak strony, stanowisko ładowniczego umieszczone po prawej stronie wieży było całkiem popularne, nie tylko w przypadku czołgów radzieckich (T-34, T-44, T-54/T-55, T-62, IS-2, IS-3, T-10). Takie rozwiązanie stosowano między innymi w niemieckich czołgach drugowojennych (Panzer III, Panzer IV, Panzer V Panther, Panzer VI Tiger, Panzer VI B Königstiger). Istnieją wyjątki od reguły zgodnie z którą magazyn amunicji umieszczony po lewej stronie kierowcy oznacza ładowniczego po lewej stronie wieży, a magazyn amunicji umieszczony po prawej stronie kierowcy oznacza ładowniczego po prawej stronie wieży. Przykładowo francuski zimnowojenny czołg AMX-30 ma kierowcę umieszczonego po lewej stronie przedziału kierowania, magazyn umieszczony po prawej stronie kierowcy, a ładowniczego umieszczonego po lewej stronie wieży. Mam wrażenie że rozwiązanie zastosowane w czołgu AMX-30 może utrudniać ładowniczemu pobieranie amunicji z magazynu amunicji umieszczonego obok kierowcy. Dobrze jednak zauważyć że w czołgach które mają magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy, amunicja zlokalizowana obok kierowcy często pełni rolę amunicji drugiego rzutu, natomiast rolę amunicji pierwszego rzutu (amunicja podręczna) pełnią naboje armatnie zlokalizowane w innych, łatwiej dostępnych dla ładowniczego miejscach czołgu (przykładowo naboje armatnie umieszczone w niszy wieży). Uważam że główny magazyn amunicji zlokalizowany obok kierowcy to rozwiązanie które ma większy sens w czołgach z odpornym przednim pancerzem kadłuba niż w czołgach których przedni pancerz kadłuba nie zapewnia dobrego poziomu ochrony pancernej. Jeśli czołg ma odporny przedni pancerz kadłuba, a jednocześnie magazyn amunicji armatniej umieszczony obok kierowcy, to wtedy przedni pancerz kadłuba umieszczony tuż przed magazynem amunicji zapewnia sensowną ochronę magazynu amunicji, zakładając że wóz stoi przodem bądź przednim rogiem do wroga. Natomiast jeśli czołg ma przedni pancerz kadłuba charakteryzujący się słabą odpornością, to wtedy przedni pancerz zlokalizowany tuż przed magazynem amunicji raczej nie będzie dobrze chronił magazynu amunicji. Stąd też według mnie magazyn amunicji umieszczony w przedniej części wozu, obok kierowcy, ma większy sens w czołgu Leopard 2, niż we wcześniejszym czołgu Leopard 1. Leopard 2 ma przedni pancerz kadłuba oferujący sensowny poziom ochrony pancernej, podczas gdy w mojej ocenie przedni pancerz Leoparda 1 nie oferował dobrego poziomu ochrony pancernej nawet wtedy kiedy Leopard 1 dopiero został wprowadzony do uzbrojenia. Uważam również że magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy może być podatny na wybuchy min. Magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy to rozwiązanie bardzo popularne do dzisiaj, bowiem wiele współczesnych czołgów ma układ konstrukcyjny zbliżony do Leoparda 2. Mam na myśli układ konstrukcyjny gdzie amunicja umieszczona obok kierowcy pełni rolę amunicji drugiego rzutu, a rolę amunicji podręcznej pełnią naboje armatnie umieszczone w odizolowanym od załogi magazynie amunicji ze słabymi panelami, który znajduje się w niszy wieży. Tutaj zaznaczę że nie kojarzę czołgu w którym magazyn amunicji umieszczony obok kierowcy był by jednocześnie odizolowanym od załogi magazynem amunicji ze słabymi panelami, a to tego typu magazyny amunicji są najbardziej bezpiecznym sposobem składowania amunicji armatniej.

 

 

m60a1_ammo_stowage

Składowanie amunicji armatniej we wnętrzu amerykańskiego zimnowojennego czołgu M60. Na czerwono zaznaczono amunicję armatnią umieszczoną z przodu kadłuba, na lewo i na prawo od kierowcy. Kolorem żółtym zaznaczono amunicję umieszczoną we wnętrzu niszy wieży. Kolorem niebieskim, zielonym i fioletowym zaznaczono resztę amunicji armatniej.

Składowanie amunicji w czołgu, część 1