Awtomat Kałasznikowa- z peemu w karabinek

Dziś wpis o Awtomacie Kałasznikowa (AK), a konkretnie wpis na temat polskich oznaczeń tej broni. Otóż Kałasznikow jest w polskiej terminologii klasyfikowany jako karabinek automatyczny. Czy jednak Kałasznikow był od zawsze karabinkiem w polskim nazewnictwie? Okazuje się że nie. Otóż wiele lat temu Kałasznikow był w Polsce określany mianem pmK. Skrótowiec ten oznaczał pistolet maszynowy Kałasznikowa. Czyli wiele lat temu, w Polsce, Kałach figurował jako pistolet maszynowy (peem). Poniżej fragment polskiej instrukcji do Kałasznikowa– instrukcja z 1961 roku:

 

AK_pmK_m

 

Oznaczenie po jakimś czasie zmieniono na kbkAK, co znaczyło karabinek AK. Kiedy Kałasznikow został w Polsce przechrzczony z peemu na karabinek? Najpewniej miało to miejsce w latach 60. Uważam tak, bowiem w napisanej przez Michała Kochańskiego książce, zatytułowanej Współczesna broń strzelecka, Awtomat Kałasznikowa figuruje jeszcze jako pistolet maszynowy. Książka ta została wydana w 1963 roku. Jednocześnie w następnej wersji tej książki, zatytułowanej Broń strzelecka wojsk lądowych, Awtomat Kałasznikowa jest już karabinkiem. Broń strzelecka wojsk lądowych wydana została w 1968 roku.

Tutaj pewna uwaga odnosząca się do Kałasznikowów z kolbą składaną. Otóż w ZSRR, karabinek AK z kolbą składaną, nosił oznaczenie AKS. Litera „S” miała oznaczać so składywajuszczimsja prikładom (ze składaną kolbą) bądź składnoj (składany). Jednocześnie, według posiadanych przeze mnie informacji, oznaczenie AKS nie było w Polsce stosowane na istotną skalę. Podobnie nie stosowano w Polsce oznaczenia pmKS. Ot, we wczesnej fazie eksploatacji Kałasznikowa w siłach zbrojnych PRL, pisano po prostu pistolet maszynowy Kałasznikowa z metalową kolbą składaną.

 

Kałasznikow to jednak nie tylko wersja zwykła, lecz również wersja zmodernizowana, zwana AKM. Przy czym litera „M” oznacza modernizirowannyj. AKM i jego odmiany od początku eksploatacji w ludowym Wojsku Polskim określane były mianem karabinek. Co ciekawe, o ile w przypadku zwykłego AK z kolbą składaną, oznaczenie AKS nie zyskało w Polsce popularności, to w przypadku AKM z kolbą składaną (AKMS), oznaczenie AKMS było w Polsce popularne.

 

W tym momencie ktoś może zadać następujące pytanie- ale czemu „Kałasznikow” najpierw nazywany był pistoletem maszynowym, a później karabinkiem? Cóż, karabinek Kałasznikowa to broń która łączy cechy pistoletów maszynowych i karabinów. Przykładowo, Kałasznikow strzela amunicją pośrednią. Jest to amunicja słabsza niż karabinowa (stosowana w karabinach), ale silniejsza niż pistoletowa (stosowana w pistoletach maszynowych). Ujmując to inaczej- pocisk wystrzelony z AK ma energię kinetyczną (energię wylotową) wynoszącą około 2000 jouli. Pocisk wystrzelony z pistoletu maszynowego ma około 500-600 jouli energii. Natomiast pocisk wystrzelony z karabinu może mieć energię kinetyczną wynoszącą ponad 3000 jouli. Zastosowanie amunicji pośredniej powoduje że strzelanie seriami z Awtomatu Kałasznikowa ma sens (gdyby AK strzelał amunicją karabinową, odrzut najpewniej był by zbyt duży, aby strzelanie seriami miało sens). Pod tym względem AK przypomina pistolety maszynowe. Jednocześnie amunicja pośrednia powoduje że Kałasznikow ma znacznie większą donośność skuteczną od pistoletów maszynowych- tak jak karabiny. Stąd też problemy terminologiczne.

 

Dodam że problemy terminologiczne związane z wprowadzeniem karabinka automatycznego (indywidualnej, samoczynno-samopowtarzalnej bądź samoczynnej broni, strzelającej nabojem pośrednim), występowały nie tylko w Polsce. Przykładowo, w okresie drugiej wojny światowej, niemieckie prototypowe karabinki automatyczne Mkb 42(W) i Mkb 42(H), miały w oznaczeniu litery „Mkb”, które znaczyły Maschinenkarabiner, co w języku polskim znaczy karabinek maszynowy. Produkowany seryjnie niemiecki drugowojenny karabinek automatyczny, początkowo nosił oznaczenie MP.43, które później zmieniono na MP.44. Litery „MP” oznaczały Maschinenpistole, czyli pistolet maszynowy. Ostatecznie nazwę broni zmieniono na StG.44, przy czym litery „StG” oznaczały Sturmgewehr, co można przetłumaczyć na karabin szturmowy. Dodam że termin Sturmgewehr stał się protoplastą anglojęzycznego terminu assault rifle, który to jest odpowiednikiem polskiego terminu karabinek automatyczny.

 

Na zakończenie, jeszcze nie tak dawno temu byłem przekonany, że obecnie nikt w Polsce nie pamięta oznaczenia pistolet maszynowy Kałasznikowa (pmK), poza miłośnikami broni strzeleckiej. Okazuje się jednak że nawet dzisiaj niektórzy oznaczenie to pamiętają. Poniżej współczesna wypowiedź Lecha Wałęsy, byłego prezydenta Polski:

 

Tego kto przysłał mi dziś 04-03-2019 r kulę [nabój od broni PMK z oświadczeniem że mam 7 dni życia jeśli się nie wycofam z działalności politycznej informuję że takie teksty tylko i wyłącznie mnie wzmacniają w dalszej działalności .Nigdy nikt mnie nie zastraszył i nie zastraszy .Do zobaczenia bohaterze.Ja tylko boję się PANA BOGA i trochę mojej żony .

 

W mojej ocenie, zastosowany przez Lecha Wałęsę termin „broni PMK”, najpewniej oznacza pmK, czyli pistolet maszynowy Kałasznikowa. Lech Wałęsa odbywał zasadniczą służbę wojskową w latach 1963-1965, czyli w czasach kiedy to oznaczenie pmK było w Polsce stosowane.

Reklamy
Awtomat Kałasznikowa- z peemu w karabinek

Półautomatyczna broń strzelecka

Dziś wpis na temat broni strzeleckiej, a konkretnie na temat półautomatycznej broni strzeleckiej. Wpis będzie tyczyć się tego, czy istnieje jakaś półautomatyczna broń strzelecka. Na początek jednak pewna uwaga terminologiczna- otóż w polskiej terminologii, termin broń półautomatyczna, znaczy co innego, niż anglojęzyczny termin semi-automatic firearm. Otóż odpowiednikiem terminu semi-automatic firearm, jest polski termin broń samopowtarzalna.

 

Ujmując to inaczej, w polskiej terminologii broń automatyczna dzieli się na samopowtarzalną, samoczynną i samoczynno-samopowtarzalną. Broń samopowtarzalna to taka, gdzie aby oddać następny strzał, należy jedynie ponownie ściągnąć spust. Taką bronią jest przykładowo pistolet Glock 17. Zgodnie z polską terminologią, Glock 17 nie jest bronią półautomatyczną, lecz bronią automatyczną (a konkretnie automatyczną bronią samopowtarzalną). Natomiast zgodnie z terminologią anglojęzyczną, Glock 17 to semi-automatic firearm. Można w mojej ocenie przyjąć, że jeśli w mediach głównego nurtu słyszymy stwierdzenie broń półautomatyczna, to tak naprawdę chodzi o broń samopowtarzalną (termin semi-automatic firearm często tłumaczony jest niepoprawnie na broń półautomatyczna).

Broń samoczynna (automatyczna broń samoczynna) to taka, która po ściągnięciu spustu strzela, dopóki nie zwolnimy spustu. Taką bronią jest przykładowo radziecki uniwersalny karabin maszynowy PK. Innymi słowami- PK ma jedynie tryb ogień ciągły. Jedyny sposób na oddanie pojedynczego strzału, to odpowiednio krótkie ściągnięcie spustu.

Istnieje również broń samoczynno-samopowtarzalna (automatyczna broń samoczynno-samopowtarzalna). W broni tego typu mamy najczęściej przełącznik rodzaju ognia z trybem do prowadzenia ognia pojedynczego i trybem do prowadzenie ognia ciągłego. Przykładowo, w karabinku Kałasznikowa, jeśli przełącznik rodzaju ognia ustawimy na tryb ogień pojedynczy, to wtedy karabinek Kałasznikowa będzie działać jak broń samopowtarzalna (konieczne ponowne ściągnięcie spustu aby oddać następny strzał). Natomiast jeśli przełącznik rodzaju ognia ustawimy na tryb ogień ciągły, wtedy Kałasznikow będzie strzelać dopóki nie zwolnimy spustu (no, ewentualnie dopóki nie skończą się naboje w magazynku).

 

No dobra, czym jednak w takim razie jest broń półautomatyczna? Otóż broń półautomatyczna to taka, gdzie część cyklu wykonana jest ręcznie, a część automatycznie. Broń półautomatycznie to głównie broń artyleryjska. Przykładowo, armata F-34, stanowiąca uzbrojenie główne czołgu T-34, to broń półautomatyczna. W przypadku armaty F-34 należy ręcznie załadować nabój do komory nabojowej (czyli wyjąć nabój armatni z jakiegoś stelaża/pojemnika/uchwytu i włożyć go do komory nabojowej). Po włożeniu naboju do komory nabojowe zamknięcie zamka odbywa się automatycznie, a po oddaniu strzału następuje automatyczne wyrzucenie łuski. Jednak aby oddać następny strzał, należy kolejny nabój armatni ręcznie włożyć do komory nabojowej. Czyli część cyklu wykonana została ręcznie (włożenie naboju do komory nabojowej), a część automatycznie (zamknięcie zamka, wyrzucenie łuski).

 

Podany powyżej przykład to armata, czyli broń artyleryjska. Czy jednak istnieją jakieś półautomatyczne konstrukcje strzeleckie? Otóż okazuje się że tak, przy czym liczba wzorów (modeli) półautomatycznej broni strzeleckiej jest bardzo mała.

Przykładowo, półautomatyczną bronią strzelecką jest nominalnie radziecki karabin przeciwpancerny PTRD z okresu drugiej wojny światowej. Zgodnie z instrukcją obsługi, w karabinie PTRD należy ręcznie włożyć nabój do komory nabojowej i ręcznie zamknąć zamek, jednak po oddaniu strzału wyrzucenie łuski powinno odbywać się automatycznie. Czyli mamy część cyklu pracy wykonaną ręcznie (włożenie naboju do komory nabojowej, zamknięcie zamka), a część automatycznie (wyrzucenie łuski). Tyle teoria. W praktyce PTRD nie za bardzo chciał samoczynnie wyrzucać łuski- więcej na ten temat napisałem tutaj. Dodam że radziecki karabin przeciwpancerny PTRD to przykład na to, że dobrze jest rozróżniać broń półautomatyczną od broni samopowtarzalnej. Uważam tak, bowiem w okresie drugiej wojny światowej, oprócz PTRD, Sowieci używali również karabinu przeciwpancernego PTRS. Karabin PTRS to automatyczna broń samopowtarzalna. Innymi słowami- w okresie drugiej wojny światowej Sowieci mieli dwa powszechnie spotykane wzory (modele) karabinu przeciwpancernego, z czego jeden był nominalnie półautomatyczny (PTRD), a drugi samopowtarzalny (PTRS).

No dobra, mamy PTRD- ale to raptem jeden wzór, który zresztą miał półautomatykę działającą nie do końca tak, jak należy. Przydał by się jeszcze jakiś wzór półautomatycznej broni strzeleckiej. Takim wzorem jest niemiecki karabin przeciwpancerny Panzerbüchse 38 z okresu drugiej wojny światowej. Był on, tak jak późniejszy PTRD, bronią półautomatyczną. Spotkałem się też z opinią, według której półautomatyczną bronią strzelecką jest granatnik rewolwerowy Milkor MGL. Mam jednak co do tej tezy wątpliwości (link).

 

Półautomatyczna broń strzelecka

Oznaczenie AK-47 raz jeszcze

Jakiś czas temu napisałem wpis o karabinku Kałasznikowa, tyczący się popularnego na zachodzie oznaczenia AK-47. W ów wpisie postawiłem tezę że oznaczenie AK-47 to nie jest zachodni wymysł, lecz oznaczenie które występowało na pewną skalę w ZSRR. Dałem też do zrozumienia że w polskiej instrukcji obsługi czołgu średniego T-34-85M (instrukcja z 1962 roku) występuje oznaczenie pmK-47 (pmK od pistolet maszynowy Kałasznikowa), co oznacza że istnieje polskie źródło z czasów PRL, w którym Kałasznikow jest łączony z liczbą 47.

Ostatnio zastanawiałem się czy istnieje poza polską instrukcją obsługi czołgu T-34-85M, jakiekolwiek polskie źródło z czasów PRL, w którym występuje oznaczenie zbliżone do słynnego AK-47. Ujmując to innymi słowami, czy w PRL było jakieś inne źródło w którym Kałasznikow był łączony z liczbą 47. Okazuje się że tak.

Tuż przed napisaniem tego wpisu, wpadł mi w ręce magazyn Strzał.pl, numer z lipca 2018 roku. W magazynie natrafiłem na artykuł Zbigniewa Gwoździa o 7,62 mm karabinku-granatniku wzór 1960. Wspomniana broń to polska odmiana Kałasznikowa dostosowana do miotania granatów nasadkowych. Zgodnie z artykułem, polski Kałasznikow dostosowany do miotania granatów nasadkowych, początkowo nosił oznaczenie 7,62 mm pmK-GN (pmK od pistolet maszynowy Kałasznikowa, GN od Granat Nasadkowy), a dopiero po pewnym czasie nazwę broni zmieniono na 7,62 mm karabinek-granatnik wz. 60. Jak na razie nic przesadnie zaskakującego, zwykłe Kałasznikowy też początkowo określane były w Polsce mianem pistolet maszynowy Kałasznikowa (pmK), a dopiero później zaczęto określać je mianem karabinek AK. Teraz jednak najważniejsza informacja- otóż do pmK-GN powstała tablica szkoleniowa na której występuje oznaczenie pmK – GN wz. 47/60. Według autora artykułu, ów tablica szkoleniowa pochodzi z 1961 roku. W artykule zamieszczony został wizerunek wspomnianej tablicy szkoleniowej i faktycznie, widnieje na niej niewielki napis PISTOLET MASZYNOWY KAŁASZNIKOWA (pmK – GN wz. 47/60) z założonym granatem przeciwpancernym PGN – 60.

Jak widać, instrukcja obsługi czołgu T-34-85M, to nie jedyne polskie źródło z okresu PRL, w którym występuje oznaczenie zbliżone do AK-47.

Oznaczenie AK-47 raz jeszcze

Wyrzucanie łuski w karabinie PTRD

Dzisiejszy wpis będzie o broni strzeleckiej. Zacznę jednak dość nietypowo- od pewnego zdarzenia które miało miejsce grubo ponad rok temu. Otóż odwiedził mnie znajomy, który tak jak ja, interesuje się między innymi bronią strzelecką. Rozmowa między mną i znajomym zeszła na radziecki karabin przeciwpancerny PTRD (Protiwotankowoje Rużjo Diegtiariowa) z okresu drugiej wojny światowej. Ja stałem na stanowisku że PTRD był typowym przykładem broni półautomatycznej (nie mylić z bronią samopowtarzalną), to znaczy, że był bronią gdzie należy ręcznie włożyć nabój do komory nabojowej, a jednocześnie gdzie po oddaniu strzału następuje samoczynne wyrzucanie łuski. Znajomy stał natomiast na stanowisku że PTRD łuski samoczynnie nie wyrzucał. Aby sprawdzić kto ma rację, najpierw postanowiliśmy znaleźć w sieci jakiś film na którym widać strzelanie z PTRD. Znaleźliśmy taki film. Na filmie broń nie wyrzuciła samoczynnie łuski, jednak po oddaniu strzału nastąpiło samoczynne częściowe odryglowanie zamka. Samoczynne odryglowanie nastąpiło bowiem rączka zamkową karabinu współpracowała z krzywką stanowiącą część broni. Biorąc pod uwagę że film był nakręcony współcześnie, uważałem że brak samoczynnego wyrzucenia łuski mógł wynikać z użycia amunicji niepełnej mocy. Ot, istniała możliwość że strzelano amunicją słabszą niż oryginalna, aby zmniejszyć ryzyko uszkodzenia zabytkowej broni. No i film wykazał że jednak po oddaniu strzału z PTRD następuje jakieś samoczynne działanie mechanizmów broni- a konkretnie następuje samoczynna współpraca rączki zamkowej i krzywki.

 

PTRD_pol_ma

Rysunek karabinu przeciwpancernego PTRD z polskiej instrukcji obsługi. Na czerwono zaznaczyłem rączkę zamkową (oryginalnie „rączka zamka”), na niebiesko krzywkę z którą rączka zamkowa współpracuje (oryginalnie „występ półokrągły do otwierania zamka”).

 

 

PTRD_tyl

Rysunek z radzieckiej instrukcji obsługi. Na niebiesko zaznaczyłem krzwykę karabinu PTRD z którą współpracuje rączka zamkowa tej broni.

 

Tuż po obejrzeniu filmu przypomniałem sobie o tym że posiadam reprint polskiej instrukcji obsługi do radzieckich karabinów przeciwpancernych z okresu drugiej wojny światowej. Pełny tytuł instrukcji brzmi 14,5 mm RUSZNICE PRZECIWPANCERNE wzór 1941 roku, systemu Simonowa i Diechtiarewa, OPIS I PIELĘGNACJA. Oryginalna instrukcja została wydana przez Wojskowy Instytut Naukowo – Wydawniczy w 1945 roku. W instrukcji, odnośnie karabinu PTRD, można znaleźć taką wzmiankę:

W jednostrzałowej rusznicy ppanc. (rys. 10) siła odrzutu wykorzystywana jest do otwierania zamka i wyrzucania łusek. Przy odchodzeniu części ruchomych (lufa – 1, komora zamkowa – 6 i zamek – 7) do tyłu, rączka zamkowa (8) naciska na występ półokrągły (9) rury kolby i w ten sposób obraca zamek w lewo.

W końcowym ruchu, zamek (7) oddziela się od lufy (1) i wyciąga z komory nabojowej łuskę, którą wyrzutnik wyrzuca przez dolny otwór komory zamkowej, następnie zamek zatrzymuje się w tylnym położeniu.

 

Po zajrzeniu do reprintu instrukcji obsługi i przeczytaniu powyższej wzmianki, znajomy przyznał mi rację, pochwalił też moje źródło. Zgodziliśmy się również że to pewnie użycie amunicji niepełnej mocy doprowadziło do tego że na obejrzanym filmie karabin nie wyrzucił samoczynnie łuski. Sprawa wydawała się zamknięta. Do czasu.

Sporo ponad rok po zakończenia dyskusji zajrzałem na forum strzelecka.net. W jednym z tematów toczyła się dyskusja na temat tego czy karabin PTRD samoczynnie wyrzucał łuskę po oddaniu strzału. Dyskusja zakończyła się konsensusem że w praktyce PTRD nie wyrzucał łuski samoczynnie. To znaczy, nawet w oryginalnej, radzieckiej instrukcji obsługi, można znaleźć wzmiankę o samoczynnym wyrzucaniu łuski. Dodatkowo broń ma krzywkę z którą współpracuje rączka zamkowa karabinu, co sugeruje że PTRD był bronią półautomatyczną. Jednak materiał filmowy, również archiwalne filmy z okresu drugiej wojny światowej, wskazuje że po oddaniu strzału nie następowało samoczynne wyrzucenie łuski. Podobnie współczesne strzelania z PTRD, również takie z użyciem oryginalnej, radzieckiej amunicji, potwierdzają tezę zgodnie z którą PTRD samoczynnie łuski nie wyrzucał. Link do dyskusji na forum strzelecka.net.

Jak to więc było z PTRD? Cóż, według mnie projektując karabin zakładano że będzie on samoczynnie wyrzucał łuskę. W praktyce samoczynne wyrzucenie łuski nie następowało, ale pozostawiono krzywkę z którą rączka zamkowa współpracuje po oddaniu strzału, bowiem dzięki tej krzywce, po strzale, następowało przynajmniej samoczynne częściowe odryglowanie zamka, co ułatwiało nieco pracę strzelcowi.

W sumie mocno zastanawia mnie to że zarówno polska, jak i radziecka instrukcja obsługi, zawierają błędną informację zgodnie z którą karabin ma samoczynnie wyrzucać łuskę. Może radziecka instrukcja obsługi powstała jeszcze w fazie prac nad bronią, kiedy wydawało się że PTRD będzie samoczynnie wyrzucał łuskę po oddaniu strzału, a później instrukcji nie modyfikowano. Natomiast polska instrukcja obsługi powstała najpewniej na bazie instrukcji radzieckiej.

Uważam że przypadek PTRD był zbliżony do przypadku radzieckich półautomatycznych armat kalibru 45 mm. Armaty te miały półautomatykę, ale nie działała ona poprawnie przy niektórych typach amunicji. Armaty te czasami określano mianem armat ćwierćautomatycznych. Mam wrażenie że określenie ćwierćautmat pasuje również do karabinu przeciwpancernego PTRD. Więcej o półautomatyce armat kalibru 45 mm napisałem tutaj.

Dodam że po przeczytaniu dyskusji na forum strzelecka.net niezwłocznie skontaktowałem się ze znajomym i przyznałem mu rację. Jednak ów forumową dyskusję przeczytałem sporo ponad rok po dyskusji ze znajomym, tym samym znajomy dowiedział się o tym że miał rację dopiero po ponad roku. Morał z tej historii jest taki że trzeba ostrożnie podchodzić do słowa pisanego, nawet jeśli idzie o słowo pisane znajdujące się w instrukcji obsługi przeznaczonej do radzieckich karabinów przeciwpancernych z okresu drugiej wojny światowej.

Wyrzucanie łuski w karabinie PTRD

Oznaczenie AK-47

Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie karabinka Kałasznikowa, a konkretnie powszechnie spotykanego oznaczenia AK-47. Otóż wiele lat temu spotkałem się z tezą że oznaczenie to jest amerykańskim wymysłem. Uznałem że teza ta jest prawdziwa, bowiem AK został wprowadzony do uzbrojenia w 1949 roku, a na dodatek nie kojarzyłem żadnej polskiej wojskowej instrukcji obsługi gdzie padło by oznaczenie AK-47. Później z kolei spotkałem się z tezą że oznaczenie AK-47 było stosowane przez Sowietów, ale jedynie w odniesieniu do broni prototypowej, bądź w odniesieniu do broni serii próbnej. W każdym bądź razie zgodnie z tą tezą oznaczenie AK-47 nie było stosowane dla broni produkowanej seryjnie. Tezę tą uznałem za prawdziwą, zmieniłem więc zdanie i swego czasu byłem przekonany że Sowieci stosowali oznaczenie AK-47, ale jedynie w odniesieniu do broni która nie była produkowana seryjnie. Teraz jednak dochodzę do wniosku że chyba oznaczenie AK-47 było stosowane przez Sowietów również w odniesieniu do broni produkowanej seryjnie, a przynajmniej było tak na początku eksploatacji karabinka Kałasznikowa. Poniżej kilka skanów wskazujących że chyba jednak oznaczenie AK-47 było stosowane w ZSRR na większą skalę niż mi się kiedyś wydawało.

Pierwsze dwa skany pochodzą z radzieckiej instrukcji do karabinka Kałasznikowa. Instrukcja ta pochodzi z 1949 roku. Nie jest to może idealny argument za tezą że oznaczenie AK-47 było stosowane przez Sowietów w odniesieniu broni produkowanej seryjnie, bowiem instrukcję obsługi można wydać również dla broni serii próbnej, ale jednak poniższe skany wydają mi się interesujące:

AK-47_instrukcja_1

AK-47_instrukcja_2P

Powyższe skany wskazują że oznaczenie AK-47 występowało przynajmniej w jednej instrukcji obsługi przeznaczonej do karabinka Kałasznikowa. Przy czym oznaczenie AK-47 to nie tylko powyższa instrukcja, lecz również wiele radzieckich instrukcji odnoszących się do czołgów i wozów bojowych. Przykładowo, oznaczenie AK-47 można znaleźć w radzieckiej instrukcji do czołgu T-55 (instrukcja z 1969 roku). Poniżej fragment owej instrukcji obsługi czołgu T-55:

T-55_instrukcja_AK-47P

Jak widać na powyższym skanie, w radzieckiej instrukcji do czołgu T-55, wydanej w 1969 roku, pada oznaczenie AK-47. Dodam że oznaczenie AK-47 można znaleźć między innymi w następujących radzieckich instrukcjach: instrukcja obsługi czołgu T-62, instrukcja obsługi czołgu T-64, instrukcja obsługi transportera opancerzonego BTR-60.

Czy jednak oznaczenie AK-47 padło w jakiejś polskiej wojskowej instrukcji obsługi? Cóż, w polskich instrukcjach nie spotkałem się z tym oznaczeniem, ale spotkałem się z oznaczeniem zbliżonym. Poniżej kolejny skan instrukcji obsługi. Tym razem polska instrukcja obsługi czołgu T-34-85M (powojenna modernizacja drugowojennego czołgu średniego T-34-85). Instrukcja została wydana w 1962 roku:

T-34-85M_instrukcja_AK-47P

Jak widać powyżej, w polskiej instrukcji obsługi czołgu T-34-85M pada oznaczenie pmK-47. Oznaczenie to odnosi się do karabinka Kałasznikowa. Przy czym w powojennej Polsce karabinek Kałasznikowa początkowo występował pod oznaczeniem pmK (pistolet maszynowy Kałasznikowa), dopiero później oznaczenie zmieniono na kbkAK (karabinek AK). W polskich instrukcjach obsługi odnoszących się do karabinka Kałasznikowa nie spotkałem się z oznaczeniem pmK-47, stąd też mam wrażenie że autor polskiej instrukcji obsługi czołgu T-34-85M połączył polskie pmK z radzieckim AK-47. Możliwe że polska instrukcja obsługi czołgu T-34-85M bazowała na instrukcji radzieckiej.

Na zakończenie, według mnie można uznać że oznaczenie AK-47 było w ZSRR stosowane między innymi w odniesieniu do broni produkowanej seryjnie- wątpię aby autorzy instrukcji obsługi przeznaczonych do czołgów i innych wozów bojowych pisząc o AK-47 mieli na myśli broń serii próbnej. Tym samym oznaczenie AK-47 chyba jest poprawne. Jeśli ktoś chce poczytać więcej a ten temat, oto link do dyskusji jaka toczyła się na forum strzelecka.net odnośnie oznaczenia AK-47.

 

 

 

Oznaczenie AK-47

Czołgowa amunicja pierwszego i drugiego rzutu

Czytając internetowe dyskusje o broni pancernej można spotkać się z terminem amunicja pierwszego rzutu oraz z terminem amunicja drugiego rzutu. Pojęcia te dotyczą armatniej amunicji czołgowej. Co oznaczają? Termin amunicja pierwszego rzutu dotyczy amunicji która jako pierwsza ma zostać załadowana do armaty czołgowej. Jeśli czołg nie ma automatu ładującego amunicję, lecz ładowniczego, amunicja pierwszego rzutu zazwyczaj umieszczona jest tak, aby ładowniczy mógł względnie łatwo ładować przy jej pomocy armatę. Przykładowo w wielu czołgach amunicja pierwszego rzutu znajduje się w niszy wieży, skąd może zostać względnie łatwo pobrana przez ładowniczego. Zamiast terminu amunicja pierwszego rzutu można zastosować termin podręczny zapas amunicji, jednak pisanie o podręcznym zapasie amunicji niezbyt dobrze pasuje w mojej ocenie do czołgów wyposażonych w automat ładujący armatę, przynajmniej jeśli brać pod uwagę najczęściej występujące typy automatów ładujących. Tutaj zaznaczę że w czołgach z automatem ładującym amunicja pierwszego rzutu znajduje się we wnętrzu magazynu automatu ładującego (w przeciwieństwie do amunicji drugiego rzutu, która w powszechnie spotykanych rozwiązaniach nie jest pobierana przez automat ładujący). Czego dotyczy natomiast termin amunicja drugiego rzutu? Termin ten dotyczy amunicji armatniej która ma być pobierana do ładowania armaty dopiero po wyczerpaniu się amunicji pierwszego rzutu. Stąd też amunicja drugiego rzutu może być umieszczona gorzej pod względem ergonomii ładowniczego, ale lepiej pod względem zapewnienia względnego bezpieczeństwa w przypadku przebicia pancerza wozu. Przykładowo amunicja drugiego rzutu może być umieszczona na dnie kadłuba czołgu. Takie rozwiązanie utrudnia ładowniczemu pobieranie amunicji drugiego rzutu, jednak zmniejsza szanse na to że wrogi pocisk po przebiciu pancerza trafi w amunicję drugiego rzutu (a przynajmniej zmniejszało w czasach kiedy większość czołgów niszczona była przez wrogie armaty strzelające ogniem bezpośrednim). Przechodząc ponownie do amunicji pierwszego rzutu, aby mogła ona zostać łatwo pobrana przez ładowniczego, często umieszczona jest stosunkowo wysoko (przykładowo w wspomnianej już niszy wieży czołgu). Jeśli założyć że wrogie pociski najczęściej trafiają górną część kadłuba bądź wieżę, to można również założyć że umieszczona wysoko amunicja pierwszego rzutu ze sporym prawdopodobieństwem zostanie trafiona przez wrogi pocisk jeśli przebije on pancerz czołgu. Stąd też w tych czołgach które nie mają odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami, często spotykane rozwiązanie to względnie niewielka ilość amunicji pierwszego rzutu znajdująca się w wieży i znacznie większa ilość amunicji drugiego rzutu znajdująca się w dość bezpiecznym miejscu kadłuba. Tym samym magazyn amunicji drugiego rzutu stosunkowo często jest głównym (największym) magazynem amunicji armatniej w czołgu. Jednocześnie trafienie przez wrogi pocisk zapasu amunicji pierwszego rzutu liczącego kilka bądź kilkanaście naboi armatnich powinno stanowić dla załogi czołgu mniejsze zagrożenie od trafienia przez wrogi pocisk zapasu amunicji liczącego kilkadziesiąt naboi armatnich (główny magazyn amunicji). Aby zmniejszyć szanse na to że magazyn amunicji drugiego rzutu (główny magazyn amunicji) zostanie trafiony przez pocisk któremu udało się dokonać przebicia pancerza, poza umieszczeniem amunicji drugiego rzutu na dnie kadłuba, stosowane jest między innymi rozwiązanie polegające na umieszczeniu magazynu amunicji drugiego rzutu (głównego magazynu amunicji) tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewo bądź na prawo od kierowcy (zależnie od tego czy kierowca czołgu siedzi po prawej, czy po lewej stronie kadłuba). Przy takim rozwiązaniu, zakładając żę wrogie pociski będą miały trudności z przebiciem przedniego pancerza kadłuba, jeśli już nastąpi przebicie pancerza kadłuba, to raczej będzie to przebicie pancerza bocznego. Jednocześnie jeśli pocisk przebije pancerz boczny kadłuba, to raczej nie trafi głównego magazynu amunicji znajdującego się tuż za przednim pancerzem kadłuba (zakładam czołg stojący przednim rogiem do wroga). Dobrze też zauważyć że czołgi zimnowojenne, tak więc wozy wyposażone w potężne armaty, a tym samym wieże charakteryzujące się dużym wymiarami, stosunkowo często trafiane są przez wroga w wieżę, a nie w kadłub. Pocisk który przebił pancerz wieży raczej nie powinien trafić głównego magazynu amunicji znajdującego się tuż za przednim pancerzem kadłuba.

 

Powyższe przemyślenia dotyczą czołgów bez odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami. Jak jednak wygląda zagadnienie amunicji pierwszego i drugiego rzutu w czołgach z odizolowanym od załogi magazynem amunicji ze słabymi panelami? Otóż większość czołgów z tego typu magazynem amunicji ma amunicję pierwszego rzutu znajdującą się w niszy wieży, przy czym amunicja ta znajduje się w magazynie ze słabymi panelami. Nawet jeśli tego typu magazyn amunicji zostanie trafiony, to znajdująca się w nim amunicja nie powinna stanowić zagrożenia dla załogi, bowiem spalające się ładunki miotające bądź wybuchające pociski powinny odrzucić umieszczone na dachu wieży słabe panele magazynu amunicji, co z kolei umożliwia energii powstałej podczas spalania się bądź wybuchu amunicji, ujście na zewnątrz czołgu, bezpieczne dla załogi. Jednocześnie większość czołgów wyposażonych w wieżowy magazyn amunicji ze słabymi panelami, zawierający amunicję podręczną (pierwszego rzutu), ma również kadłubowy magazyn amunicji, pozbawiony słabych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji najczęściej zawiera amunicję drugiego rzutu. Zazwyczaj kadłubowy magazyn amunicji znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewą bądź na prawo od kierowcy (zależnie od tego czy kierowca siedzi po prawej, czy po lewej stronie kadłuba). Jeśli w wyniku przebicia pancerza nastąpi zapłon bądź wybuch amunicji drugiego rzutu, znajdującej się w kadłubowym magazynie amunicji bez słabych paneli, to zjawisko takie będzie groźne dla załogi. Inaczej sytuacja wygląda w czołgu gdzie zarówno amunicja pierwszego rzutu, jak i drugiego rzutu, znajduje się w magazynie ze słabymi panelami. W tego typu wozie ani zapłon bądź wybuch amunicji pierwszego rzutu, ani zapłon bądź wybuch amunicji drugiego rzutu, nie powinien stanowić zagrożenia dla załogi. Teraz czas na przykłady z życia. Pierwszy przykład to zachodnioniemiecki zimnowojenny czołg Leopard 2. Wóz ten ma znajdujący się w niszy wieży magazyn amunicji ze słabym panelem. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 15 naboi armatnich pierwszego rzutu. Jednocześnie Leopard 2 ma kadłubowy magazyn amunicji pozbawiony słabych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji zawiera 27 naboi armatnich drugiego rzutu. Tym samym jednostka ognia Leoparda 2 wynosi 42 naboje armatnie, przy czym głównym (największym) magazynem amunicji jest magazyn kadłubowy zawierający amunicję drugiego rzutu. Kadłubowy magazyn amunicji znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewo od kierowcy (kierowca siedzi po prawej stronie kadłuba). Leopard 2 nie ma automatu ładującego armatę, armata ładowana jest przez ładowniczego. Drugi przykład to amerykański zimnowojenny czołg Abrams w wersji M1A1. Wóz ten ma znajdujący się w niszy wieży magazyn amunicji ze słabymi panelami. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 34 naboje armatnie pierwszego rzutu. M1A1 ma również kadłubowy magazyn amunicji ze słabymi panelami zawierający 6 naboi armatnich drugiego rzutu. Tym samym jednostka ognia czołgu M1A1 wynosi 40 naboi armatnich, przy czym największym (głównym) magazynem amunicji jest magazyn wieżowy zawierający amunicję pierwszego rzutu. Czołg M1A1 nie ma automatu ładującego armatę, armata ładowana jest przez ładowniczego. Abrams to obecnie jedyny seryjny czołg w którym cały zapas amunicji armatniej znajduje się w odizolowanych od załogi magazynach amunicji ze słabymi panelami. Następny przykład to francuski czołg AMX Leclerc wprowadzony do uzbrojenia po zakończeniu zimnej wojny. Pojazd ten ma umieszczony w niszy wieży magazyn amunicji ze słabymi panelami. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 22 naboje armatnie pierwszego rzutu i współpracuje z automatem ładującym armatę (AMX Leclerc nie ma ładowniczego). Oprócz wieżowego magazynu amunicji ze słabymi panelami, AMX Leclerc ma również kadłubowy magazyn amunicji, pozbawiony słanych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji zawiera 18 naboi armatnich drugiego rzutu. Magazyn kadłubowy znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na prawo od kierowcy (kierowca siedzi po lewej stronie wozu). Kadłubowy magazyn amunicji nie współpracuje z automatem ładującym armatę. Jeśli skończy się amunicja pierwszego rzutu, to aby ponownie korzystać z automatu ładującego, należy ręcznie przenieść amunicję z kadłubowego magazynu amunicji do wieżowego magazynu amunicji. Jednostka ognia czołgu AMX Leclerc wynosi 40 naboi armatnich.

 

Wcześniej napisałem że w czołgach które nie mają odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami często spotykane rozwiązanie to mała ilość amunicji armatniej pierwszego rzutu umieszczona w miejscu mało bezpiecznym (przykładowo nisza wieży) i duża ilość amunicji armatniej drugiego rzutu znajdująca się w miejscu stosunkowo bezpiecznym (przykładowo dno kadłuba). Istnieją jednak wyjątki. Taki wyjątek to między innymi radziecki zimnowojenny czołg T-72 oraz czołgi na nim bazujące (między innymi rosyjski T-90 i polski PT-91 Twardy). Czołg T-72 nie ma magazynu amunicji ze słabymi panelami. 22 sztuki amunicji pierwszego rzutu znajdują się nisko, na dnie kadłuba, w magazynie współpracującym z automatem ładującym armatę (T-72 nie ma ładowniczego). Natomiast 19 sztuk amunicji drugiego rzutu znajduje się w różnych zakamarkach czołgu, między innymi w zakamarkach znajdujących się stosunkowo wysoko (górna część kadłuba i wieża). Stąd też w T-72 to amunicja pierwszego rzutu umieszczona jest w sposób bardziej bezpieczny od amunicji drugiego rzutu. Jednostka ognia czołgu T-72 wynosi 39 sztuk amunicji. Piszę o sztukach amunicji, bowiem T-72 strzela amunicją rozdzielnego ładowania. Tutaj warto dodać że podczas drugiej wojny w Czeczenii podobno rosyjskie załogi czołgów T-72 często jadąc do walki miały w czołgach jedynie amunicję pierwszego rzutu, stąd też podczas drugiej wojny czeczeńskiej rzekomo wielu rosyjskich czołgistów służących na czołgach T-72 przeżyło przebicie pancerza swojego wozu. Dodam też że o ile usunięcie z czołgu T-72 amunicji drugiego rzutu być może ma wyraźny pozytywny wpływ na przeżywalność załogi w razie przebicia pancerza, to mam wątpliwości czy tego typu manewr miał by dobrą skuteczność w radzieckich zimnowojennych czołgach T-64 i T-80. Czemu tak uważam? Jak już napisałem, w T-72 amunicja pierwszego rzutu znajduje się nisko, na dnie kadłuba. Natomiast w czołgach T-64 i T-80 amunicja pierwszego rzutu znajduje się wyraźnie wyżej niż w czołgu T-72. Nawet jeśli T-64 bądź T-80 będzie przewoził jedynie amunicję pierwszego rzutu, to i tak przebicie pancerza z dużym prawdopodobieństwem skończy się bezpośrednim trafieniem amunicji przez pocisk bądź strumień kumulacyjny. Różnice wynikają z tego że magazyn amunicji automatu ładującego czołgu T-72 ma inną konstrukcję od magazynu amunicji automatu ładującego zastosowanego w czołgach T-64 i T-80. W T-72 magazyn automatu ma pociski i ładunki miotające umieszczone w pozycji poziomej, natomiast w T-64 i T-80 magazyn automatu ma pociski znajdujące się w pozycji poziomej, a ładunki miotające umieszczone w pozycji pionowej.

 

Na zakończenie poruszę zagadnienie dotyczące tego jak wygląda sytuacja w czołgu po wystrzeleniu amunicji armatniej pierwszego rzutu. Otóż w przypadku wielu czołgów występuje założenie zgodnie z którym jeśli skończy się amunicja w magazynie pierwszego rzutu, to należy przeładować amunicję z magazynu drugiego rzutu do magazynu pierwszego rzutu, a następnie ponownie ładować armatę korzystając z magazynu pierwszego rzutu. Założenie takie występuje między innymi z tego względu że w wielu czołgach trudno osiągnąć sensowną szybkostrzelność praktyczną ładując armatę bezpośrednio z magazynu drugiego rzutu. Szczególnie dobrze jest to widoczne w czołgach wyposażonych w automat ładujący, gdzie powszechnie spotykane rozwiązanie to takie w którym automat ładujący pobiera jedynie amunicję umieszczoną w magazynie pierwszego rzutu. W czołgach z automatem ładującym można co prawda ładować armatę ręcznie amunicją drugiego rzutu, ale strzelając w ten sposób można osiągnąć jedynie bardzo niską szybkostrzelność praktyczną. Choć tutaj należy dodać że istnieją czołgi z ładowniczym (bez automatu ładującego) które również nie nadają się zbyt dobrze do ładowania armaty bezpośrednio amunicją drugiego rzutu. Jednocześnie można w mojej ocenie postawić tezę że przeładowanie amunicji drugiego rzutu do magazynu amunicji pierwszego rzutu trwa dłużej w czołgach z automatem ładującym, niż w czołgach z ładowniczym (bez automatu ładującego). Jak widać, układ z automatem ładującym armatę i jednocześnie brakiem ładowniczego, nie ma tylko i wyłącznie zalet.

Czołgowa amunicja pierwszego i drugiego rzutu

Karabinki maszynowe

Dzisiejszy wpis poświęciłem karabinom maszynowym na nabój nabój pośredni, tak więc broni które zgodnie z terminologią zapisaną w Polskiej Normie nosi nazwę karabinek maszynowy (kbkm). Na wstępie wyjaśnię czym jest nabój pośredni. Otóż nabój pośredni to nabój silniejszy od pistoletowego, a jednocześnie słabszy od karabinowego. Tego typu amunicja dobrze nadaje się do broni indywidualnej, bowiem broń indywidualna (obsługiwana przez jednego żołnierza) zazwyczaj nie służy do strzelania na tak duże odległości, aby wykorzystana została siła amunicji karabinowej. Często za pierwszą produkowaną seryjnie broń na nabój pośredni uważany jest amerykański drugowojenny samopowtarzalny karabinek M1 na nabój 7,62×33 mm (.30 Carbine), jednak według mnie dobrze pamiętać o tym że karabinek M1 nie został opracowany po to aby stać się podstawową indywidualną bronią strzelecką amerykańskich sił zbrojnych, ale po to aby stać się bronią przeznaczoną dla tych żołnierzy, którym wadził by pełnowymiarowy karabin M1 na nabój karabinowy 7,62×63 mm (30-06). Karabinek M1 miał więc pełnić rolę broni określanej dzisiaj mianem PDW (Personal Defence Weapon). Karabinek M1 nie miał być zatem w amerykańskich siłach zbrojnych tym czym są we współczesnych siłach zbrojnych karabinki automatyczne na nabój pośredni. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku niemieckiego drugowojennego karabinka automatycznego StG.44 na nabój pośredni 7,92×33 mm. StG.44 został opracowany aby być podstawową indywidualną bronią strzelecką niemieckich sił zbrojnych, tym samym aby zostąpić (a przynajmniej zastąpić w znacznym stopniu) karabiny powtarzalne, karabiny samopowtarzalne i pistolety maszynowe. StG.44 miał zatem pełnić w Wehrmachcie taką rolę jaką (przykładowo) pełnił później w siłach zbrojnych Układu Warszawskiego karabinek Kałasznikowa. Choć zarówno Amerykanie, jak i Niemcy, produkowali podczas drugiej wojny światowej indywidualną broń na nabój pośredni, to nie produkowali karabinu maszynowego strzelającego nabojem pośrednim. Pierwszym wprowadzonym do uzbrojenia karabinem maszynowym na nabój pośredni był radziecki RPD (Rucznyj Pulemiot Diegtiarowa) strzelający nabojem pośrednim 7,62×39 mm. RPD był jedną z trzech radzieckich konstrukcji strzeleckich na nabój 7,62×39 mm wprowadzonych do uzbrojenia pod koniec lat 40. Pozostałe konstrukcje to karabinek samopowtarzalny SKS (Samozariadnaja Karabina Simonowa) i karabinek automatyczny AK (Awtomat Kałasznikowa). RPD należy do karabinków maszynowych opracowanych od podstaw jako broń wsparcia ogniowego pododdziału, stąd też strzela z zamka otwartego oraz zasilany jest przy pomocy taśmy amunicyjnej. RPD produkowany był między innymi w Polsce. Tutaj zaznaczę że kiedy w Polsce produkowany był RPD, nie istniała jeszcze współczesna polska terminologia zgodnie z którą każda broń długa na nabój pośredni to karabinek, stąd też oficjalne polskie oznaczenie karabinka maszynowego RPD to rkmD (ręczny karabin maszynowy Diegtiarowa), a nie kbkm D. Następcą karabinka maszynowego RPD stał się w armii radzieckiej karabinek maszynowy RPK (Rucznyj Pulemiot Kałasznikowa) opracowany pod koniec lat 50. Przy czym o ile RPD opracowany został od podstaw jak broń wsparcia ogniowego pododdziału, to RPK powstał na bazie karabinka automatycznego AKM (Awtomat Kałasznikowa Modernirizowannyj). Tym samym RPK strzela z zamka zamkniętego i zasilany jest przy użyciu wymiennych magazynków. Magazynki stosowane w AK, AKM i RPK są ze sobą wymienne, jednak o ile w AK i AKM standardowo stosowane są magazynki łukowe na 30 naboi, to do RPK przeznaczone są magazynki bębnowe na 75 naboi i magazynki łukowe na 40 naboi. W porównianiu do AK i AKM, RPK ma dłuższą, bardziej masywną lufę, standardowo zaopatrzoną w dwójnóg. RPK strzela nabojem 7,62×39 mm, natomiast jego następca, RPK-74, strzela nowszym radzieckim małokalibrowym nabojem pośrednim 5,45×39 mm. Opracowany w latach 70. karabinek maszynowy RPK-74 ma się mniej więcej tak do karabinka automatycznego AK-74, jak karabinek maszynowy RPK do karabinka automatycznego AKM. Są jednak różnice, bowiem o ile RPK mógł być zasilany z magazynka bębnowego na 75 naboi, to magazynków bębnowych nie stosowano w RPK-74 (RPK-74 standardowo zasilany jest z magazynków łukowych na 45 naboi, albo, awaryjnie, z magazynków łukowych na 30 naboi pochodzących z AK-74). RPK i RPK-74 to nie jedyne karabinki maszynowe opracowane na bazie karabinka automatycznego. Tego typu broń występowała również na zachodzie, czego przykładem brytyjski karabinek maszynowy L86, spokrewniony z karabinkiem automatycznym L85. Można w mojej ocenie uznać że zazwyczaj karabinki maszynowe opracowane na bazie karabinków automatycznych charakteryzują się mniejszą szybkostrzelnością praktyczną względem karabinków maszynowych opracowanych od podstaw jako broń wsparcia ogniowego pododdziału. Z drugiej jednak strony, karabinki maszynowe opracowane na bazie karabinków automatycznych zazwyczaj są blisko spokrewnione z podstawową indywidualną bronią strzelecką danej armii, co ułatwia szkolenie. Wcześniej opisałem radzieckie karabinki maszynowe, jednak ZSRR nie był jedynym państwem znajdującym się po wschodniej stronie żelaznej kurtyny w którym opracowano tego typu broń i wprowadzono ją do uzbrojenia. Istnieje również opracowany we wczesnych latach 50. czechosłowacki karabinek maszynowy ZB vz. 52 strzelający czechosłowackim nabojem pośrednim 7,62×45 mm. ZB vz. 52 został opracowany od podstaw jako broń wsparcia ogniowego pododdziału, stąd też strzela z zamka otwartego, ma szybkowymienną lufę oraz zasilany jest z dostawianych od góry magazynków wymiennych na 25 naboi lub taśmy amunicyjnej. Na bazie ZB vz. 52 opracowano zmodyfikowaną wersję broni dostosowaną do radzieckiej amunicji pośredniej 7,62×39 mm, wersja ta nosi oznaczenie ZB vz. 52/57. Nadmienię że we wczesnych latach 50. opracowano nie tylko karabinek maszynowy na nabój 7,62×45 mm, lecz również karabinek samopowtarzalny vz. 52 strzelający tą amunicją. Podobnie jak karabinek maszynowy, karabinek samopowtarzalny vz. 52 również został przekonstruowany do radzieckiej amunicji pośredniej 7,62×39 mm (karabinek samopowtarzalny vz. 52 dostosowany do naboju 7,62×39 mm nosi oznaczenie vz. 52/57). Karabinek samopowtarzalny vz. 52/57 zastąpiony został przez czechosłowacki karabinek automatyczny Sa vz. 58 strzelający nabojem pośrednim 7,62×39 mm, natomiast karabinek maszynowy vz. 52/57 zastąpiony został przez czechosłowacki uniwersalny karabin maszynowy vz. 59 strzelający rosyjskim nabojem karabinowym 7,62×54 R mm. Oczywiście, podczas zimnej wojny karabinki maszynowe opracowane od podstaw jako broń wsparcia ogniowego pododdziału istniały również na zachodzie, czego przykładem belgijski FN Minimi strzelający nabojem 5,56×45 mm i jego amerykańska wersja znana jako M249. Na zakończenie dodam że choć karabiny maszynowe na nabój pośredni (karabinki maszynowe) wydają się dobrym pomysłem, to jednak w mojej ocenie nie tak dobrym jak indywidualna broń na nabój pośredni. Uważam tak, bowiem o ile można bez większego problemu znaleźć siły zbrojne które prawie całkowicie przezbroiły się z broni indywidualnej strzelającej nabojem karabinowym na broń indywidualną strzelającą nabojem pośrednim (prawie, bowiem pozostaje wyjątek pod postacią broni wyspecjalizowanej, takiej jak broń snajperska i wyborowa), to trudno znaleźć siły zbrojne które prawie całkowicie przezbroiły się z karabinów maszynowych (nabój karabinowy) na karabinki maszynowe (nabój pośredni). Można w mojej ocenie postawić tezę że karabinki maszynowe zazwyczaj nie zastępują całkowicie karabinów maszynowych, lecz je uzupełniają.

Karabinki maszynowe