Czołgowa amunicja pierwszego i drugiego rzutu

Czytając internetowe dyskusje o broni pancernej można spotkać się z terminem amunicja pierwszego rzutu oraz z terminem amunicja drugiego rzutu. Pojęcia te dotyczą armatniej amunicji czołgowej. Co oznaczają? Termin amunicja pierwszego rzutu dotyczy amunicji która jako pierwsza ma zostać załadowana do armaty czołgowej. Jeśli czołg nie ma automatu ładującego amunicję, lecz ładowniczego, amunicja pierwszego rzutu zazwyczaj umieszczona jest tak, aby ładowniczy mógł względnie łatwo ładować przy jej pomocy armatę. Przykładowo w wielu czołgach amunicja pierwszego rzutu znajduje się w niszy wieży, skąd może zostać względnie łatwo pobrana przez ładowniczego. Zamiast terminu amunicja pierwszego rzutu można zastosować termin podręczny zapas amunicji, jednak pisanie o podręcznym zapasie amunicji niezbyt dobrze pasuje w mojej ocenie do czołgów wyposażonych w automat ładujący armatę, przynajmniej jeśli brać pod uwagę najczęściej występujące typy automatów ładujących. Tutaj zaznaczę że w czołgach z automatem ładującym amunicja pierwszego rzutu znajduje się we wnętrzu magazynu automatu ładującego (w przeciwieństwie do amunicji drugiego rzutu, która w powszechnie spotykanych rozwiązaniach nie jest pobierana przez automat ładujący). Czego dotyczy natomiast termin amunicja drugiego rzutu? Termin ten dotyczy amunicji armatniej która ma być pobierana do ładowania armaty dopiero po wyczerpaniu się amunicji pierwszego rzutu. Stąd też amunicja drugiego rzutu może być umieszczona gorzej pod względem ergonomii ładowniczego, ale lepiej pod względem zapewnienia względnego bezpieczeństwa w przypadku przebicia pancerza wozu. Przykładowo amunicja drugiego rzutu może być umieszczona na dnie kadłuba czołgu. Takie rozwiązanie utrudnia ładowniczemu pobieranie amunicji drugiego rzutu, jednak zmniejsza szanse na to że wrogi pocisk po przebiciu pancerza trafi w amunicję drugiego rzutu (a przynajmniej zmniejszało w czasach kiedy większość czołgów niszczona była przez wrogie armaty strzelające ogniem bezpośrednim). Przechodząc ponownie do amunicji pierwszego rzutu, aby mogła ona zostać łatwo pobrana przez ładowniczego, często umieszczona jest stosunkowo wysoko (przykładowo w wspomnianej już niszy wieży czołgu). Jeśli założyć że wrogie pociski najczęściej trafiają górną część kadłuba bądź wieżę, to można również założyć że umieszczona wysoko amunicja pierwszego rzutu ze sporym prawdopodobieństwem zostanie trafiona przez wrogi pocisk jeśli przebije on pancerz czołgu. Stąd też w tych czołgach które nie mają odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami, często spotykane rozwiązanie to względnie niewielka ilość amunicji pierwszego rzutu znajdująca się w wieży i znacznie większa ilość amunicji drugiego rzutu znajdująca się w dość bezpiecznym miejscu kadłuba. Tym samym magazyn amunicji drugiego rzutu stosunkowo często jest głównym (największym) magazynem amunicji armatniej w czołgu. Jednocześnie trafienie przez wrogi pocisk zapasu amunicji pierwszego rzutu liczącego kilka bądź kilkanaście naboi armatnich powinno stanowić dla załogi czołgu mniejsze zagrożenie od trafienia przez wrogi pocisk zapasu amunicji liczącego kilkadziesiąt naboi armatnich (główny magazyn amunicji). Aby zmniejszyć szanse na to że magazyn amunicji drugiego rzutu (główny magazyn amunicji) zostanie trafiony przez pocisk któremu udało się dokonać przebicia pancerza, poza umieszczeniem amunicji drugiego rzutu na dnie kadłuba, stosowane jest między innymi rozwiązanie polegające na umieszczeniu magazynu amunicji drugiego rzutu (głównego magazynu amunicji) tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewo bądź na prawo od kierowcy (zależnie od tego czy kierowca czołgu siedzi po prawej, czy po lewej stronie kadłuba). Przy takim rozwiązaniu, zakładając żę wrogie pociski będą miały trudności z przebiciem przedniego pancerza kadłuba, jeśli już nastąpi przebicie pancerza kadłuba, to raczej będzie to przebicie pancerza bocznego. Jednocześnie jeśli pocisk przebije pancerz boczny kadłuba, to raczej nie trafi głównego magazynu amunicji znajdującego się tuż za przednim pancerzem kadłuba (zakładam czołg stojący przednim rogiem do wroga). Dobrze też zauważyć że czołgi zimnowojenne, tak więc wozy wyposażone w potężne armaty, a tym samym wieże charakteryzujące się dużym wymiarami, stosunkowo często trafiane są przez wroga w wieżę, a nie w kadłub. Pocisk który przebił pancerz wieży raczej nie powinien trafić głównego magazynu amunicji znajdującego się tuż za przednim pancerzem kadłuba.

 

Powyższe przemyślenia dotyczą czołgów bez odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami. Jak jednak wygląda zagadnienie amunicji pierwszego i drugiego rzutu w czołgach z odizolowanym od załogi magazynem amunicji ze słabymi panelami? Otóż większość czołgów z tego typu magazynem amunicji ma amunicję pierwszego rzutu znajdującą się w niszy wieży, przy czym amunicja ta znajduje się w magazynie ze słabymi panelami. Nawet jeśli tego typu magazyn amunicji zostanie trafiony, to znajdująca się w nim amunicja nie powinna stanowić zagrożenia dla załogi, bowiem spalające się ładunki miotające bądź wybuchające pociski powinny odrzucić umieszczone na dachu wieży słabe panele magazynu amunicji, co z kolei umożliwia energii powstałej podczas spalania się bądź wybuchu amunicji, ujście na zewnątrz czołgu, bezpieczne dla załogi. Jednocześnie większość czołgów wyposażonych w wieżowy magazyn amunicji ze słabymi panelami, zawierający amunicję podręczną (pierwszego rzutu), ma również kadłubowy magazyn amunicji, pozbawiony słabych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji najczęściej zawiera amunicję drugiego rzutu. Zazwyczaj kadłubowy magazyn amunicji znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewą bądź na prawo od kierowcy (zależnie od tego czy kierowca siedzi po prawej, czy po lewej stronie kadłuba). Jeśli w wyniku przebicia pancerza nastąpi zapłon bądź wybuch amunicji drugiego rzutu, znajdującej się w kadłubowym magazynie amunicji bez słabych paneli, to zjawisko takie będzie groźne dla załogi. Inaczej sytuacja wygląda w czołgu gdzie zarówno amunicja pierwszego rzutu, jak i drugiego rzutu, znajduje się w magazynie ze słabymi panelami. W tego typu wozie ani zapłon bądź wybuch amunicji pierwszego rzutu, ani zapłon bądź wybuch amunicji drugiego rzutu, nie powinien stanowić zagrożenia dla załogi. Teraz czas na przykłady z życia. Pierwszy przykład to zachodnioniemiecki zimnowojenny czołg Leopard 2. Wóz ten ma znajdujący się w niszy wieży magazyn amunicji ze słabym panelem. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 15 naboi armatnich pierwszego rzutu. Jednocześnie Leopard 2 ma kadłubowy magazyn amunicji pozbawiony słabych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji zawiera 27 naboi armatnich drugiego rzutu. Tym samym jednostka ognia Leoparda 2 wynosi 42 naboje armatnie, przy czym głównym (największym) magazynem amunicji jest magazyn kadłubowy zawierający amunicję drugiego rzutu. Kadłubowy magazyn amunicji znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na lewo od kierowcy (kierowca siedzi po prawej stronie kadłuba). Leopard 2 nie ma automatu ładującego armatę, armata ładowana jest przez ładowniczego. Drugi przykład to amerykański zimnowojenny czołg Abrams w wersji M1A1. Wóz ten ma znajdujący się w niszy wieży magazyn amunicji ze słabymi panelami. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 34 naboje armatnie pierwszego rzutu. M1A1 ma również kadłubowy magazyn amunicji ze słabymi panelami zawierający 6 naboi armatnich drugiego rzutu. Tym samym jednostka ognia czołgu M1A1 wynosi 40 naboi armatnich, przy czym największym (głównym) magazynem amunicji jest magazyn wieżowy zawierający amunicję pierwszego rzutu. Czołg M1A1 nie ma automatu ładującego armatę, armata ładowana jest przez ładowniczego. Abrams to obecnie jedyny seryjny czołg w którym cały zapas amunicji armatniej znajduje się w odizolowanych od załogi magazynach amunicji ze słabymi panelami. Następny przykład to francuski czołg AMX Leclerc wprowadzony do uzbrojenia po zakończeniu zimnej wojny. Pojazd ten ma umieszczony w niszy wieży magazyn amunicji ze słabymi panelami. Wieżowy magazyn amunicji zawiera 22 naboje armatnie pierwszego rzutu i współpracuje z automatem ładującym armatę (AMX Leclerc nie ma ładowniczego). Oprócz wieżowego magazynu amunicji ze słabymi panelami, AMX Leclerc ma również kadłubowy magazyn amunicji, pozbawiony słanych paneli. Kadłubowy magazyn amunicji zawiera 18 naboi armatnich drugiego rzutu. Magazyn kadłubowy znajduje się tuż za przednim pancerzem kadłuba, na prawo od kierowcy (kierowca siedzi po lewej stronie wozu). Kadłubowy magazyn amunicji nie współpracuje z automatem ładującym armatę. Jeśli skończy się amunicja pierwszego rzutu, to aby ponownie korzystać z automatu ładującego, należy ręcznie przenieść amunicję z kadłubowego magazynu amunicji do wieżowego magazynu amunicji. Jednostka ognia czołgu AMX Leclerc wynosi 40 naboi armatnich.

 

Wcześniej napisałem że w czołgach które nie mają odizolowanego od załogi magazynu amunicji ze słabymi panelami często spotykane rozwiązanie to mała ilość amunicji armatniej pierwszego rzutu umieszczona w miejscu mało bezpiecznym (przykładowo nisza wieży) i duża ilość amunicji armatniej drugiego rzutu znajdująca się w miejscu stosunkowo bezpiecznym (przykładowo dno kadłuba). Istnieją jednak wyjątki. Taki wyjątek to między innymi radziecki zimnowojenny czołg T-72 oraz czołgi na nim bazujące (między innymi rosyjski T-90 i polski PT-91 Twardy). Czołg T-72 nie ma magazynu amunicji ze słabymi panelami. 22 sztuki amunicji pierwszego rzutu znajdują się nisko, na dnie kadłuba, w magazynie współpracującym z automatem ładującym armatę (T-72 nie ma ładowniczego). Natomiast 19 sztuk amunicji drugiego rzutu znajduje się w różnych zakamarkach czołgu, między innymi w zakamarkach znajdujących się stosunkowo wysoko (górna część kadłuba i wieża). Stąd też w T-72 to amunicja pierwszego rzutu umieszczona jest w sposób bardziej bezpieczny od amunicji drugiego rzutu. Jednostka ognia czołgu T-72 wynosi 39 sztuk amunicji. Piszę o sztukach amunicji, bowiem T-72 strzela amunicją rozdzielnego ładowania. Tutaj warto dodać że podczas drugiej wojny w Czeczenii podobno rosyjskie załogi czołgów T-72 często jadąc do walki miały w czołgach jedynie amunicję pierwszego rzutu, stąd też podczas drugiej wojny czeczeńskiej rzekomo wielu rosyjskich czołgistów służących na czołgach T-72 przeżyło przebicie pancerza swojego wozu. Dodam też że o ile usunięcie z czołgu T-72 amunicji drugiego rzutu być może ma wyraźny pozytywny wpływ na przeżywalność załogi w razie przebicia pancerza, to mam wątpliwości czy tego typu manewr miał by dobrą skuteczność w radzieckich zimnowojennych czołgach T-64 i T-80. Czemu tak uważam? Jak już napisałem, w T-72 amunicja pierwszego rzutu znajduje się nisko, na dnie kadłuba. Natomiast w czołgach T-64 i T-80 amunicja pierwszego rzutu znajduje się wyraźnie wyżej niż w czołgu T-72. Nawet jeśli T-64 bądź T-80 będzie przewoził jedynie amunicję pierwszego rzutu, to i tak przebicie pancerza z dużym prawdopodobieństwem skończy się bezpośrednim trafieniem amunicji przez pocisk bądź strumień kumulacyjny. Różnice wynikają z tego że magazyn amunicji automatu ładującego czołgu T-72 ma inną konstrukcję od magazynu amunicji automatu ładującego zastosowanego w czołgach T-64 i T-80. W T-72 magazyn automatu ma pociski i ładunki miotające umieszczone w pozycji poziomej, natomiast w T-64 i T-80 magazyn automatu ma pociski znajdujące się w pozycji poziomej, a ładunki miotające umieszczone w pozycji pionowej.

 

Na zakończenie poruszę zagadnienie dotyczące tego jak wygląda sytuacja w czołgu po wstrzeleniu amunicji armatniej pierwszego rzutu. Otóż w przypadku wielu czołgów występuje założenie zgodnie z którym jeśli skończy się amunicja w magazynie pierwszego rzutu, to należy przeładować amunicję z magazynu drugiego rzutu do magazynu pierwszego rzutu, a następnie ponownie ładować armatę korzystając z magazynu pierwszego rzutu. Założenie takie występuje między innymi z tego względu że w wielu czołgach trudno osiągnąć sensowną szybkostrzelność praktyczną ładując armatę bezpośrednio z magazynu drugiego rzutu. Szczególnie dobrze jest to widoczne w czołgach wyposażonych w automat ładujący, gdzie powszechnie spotykane rozwiązanie to takie w którym automat ładujący pobiera jedynie amunicję umieszczoną w magazynie pierwszego rzutu. W czołgach z automatem ładującym można co prawda ładować armatę ręcznie amunicją drugiego rzutu, ale strzelając w ten sposób można osiągnąć jedynie bardzo niską szybkostrzelność praktyczną. Choć tutaj należy dodać że istnieją czołgi z ładowniczym (bez automatu ładującego) które również nie nadają się zbyt dobrze do ładowania armaty bezpośrednio amunicją drugiego rzutu. Jednocześnie można w mojej ocenie postawić tezę że przeładowanie amunicji drugiego rzutu do magazynu amunicji pierwszego rzutu trwa dłużej w czołgach z automatem ładującym, niż w czołgach z ładowniczym (bez automatu ładującego). Jak widać, układ z automatem ładującym armatę i jednocześnie brakiem ładowniczego, nie ma tylko i wyłącznie zalet.

Czołgowa amunicja pierwszego i drugiego rzutu

Wygoda w radzieckich czołgach

Czytając internetowe dyskusje o broni pancernej wielokrotnie spotykałem się z tezą zgodnie z którą radzieckie czołgi, w tym wozy drugowojenne, były wręcz ekstremalnie niewygodne w porównaniu do swoich zachodnich odpowiedników. Czy jednak faktycznie radzieckie czołgi były bardzo niewygodne względem wozów zachodnich? Cóż, według mnie informacje zawarte w radzieckiej książce „Osnowanija Projektirowanija Worużjenija Samochodno-Artiłjerierijskich Ustanowok i Tankow” (Podstawy projektowania uzbrojenia dział samobieżnych i czołgów) powinny pomóc w odpowiedzi na to pytanie. Książkę napisał inżynier pułkownik M. F. Samusenko. Książka została wydana w 1951 roku (jedynie kilka lat po zakończeniu drugiej wojny światowej), zawiera więc między innymi informacje dotyczące czołgów z okresu drugiej wojny światowej. Poniżej dwie tabele opracowana na podstawie tabeli zamieszczonej książce Samusenki.

 

czołg

liczba
członków załogi w wieży

średnica
pierścienia oporowego wieży

szerokość
stanowiska działonowego

wymiary
stanowiska ładowniczego

wysokość
przedziału bojowego

T-34/85

3

1570 mm

500 mm

500 mm x 900 mm

1560 mm

IS-2

3

1800 mm

520 mm

600 mm x 1000 mm

1600 mm

Panzer III (armata kalibru 50 mm)

3

1530 mm

500 mm

600 mm x 900 mm

1670 mm

Panzer IV

3

1600 mm

500 mm

500 mm x 750 mm

1440 mm

Panzer V Panther

3

1630 mm

560 mm

500 mm x 900 mm

1600 mm

Panzer VI Tiger

3

1800 mm

520 mm

670 mm x 1000 mm

1580 mm

Cromwell

3

1450 mm

500 mm

400 mm x 800 mm

1665 mm

Churchill (armata 6 funtowa)

3

1380 mm

460 mm

380 mm x 700 mm

1700 mm

M4A2 Sherman

3

1730 mm

600 mm

600 mm x 900 mm

1570 mm

 

czołg

objętość
przedziału bojowego w metrach sześciennych

objętość
kadłuba w metrach sześciennych

objętość
wieży w metrach sześciennych

przestrzeń
zajmowana przez załogę i urządzenia (w metrach sześciennych)

T-34/85

5,2

3,2

2,0

3,8

IS-2

Panzer III (armata kalibru 50 mm)

4,8

3,3

1,5

4,4

Panzer IV

Panzer V Panther

7,3

5,0

2,3

5,4

Panzer VI Tiger

9,6

6,2

3,4

7,8

Cromwell

4,9

3,0

1,9

Churchill (armata 6 funtowa)

M4A2 Sherman

6,9

5,1

1,8

5,2

 

Jeśli bazować jedynie na danych zawartych w powyższych tabelach, można mieć wątpliwości czy radzieckie drugowojenne czołgi wypadały jakoś szczególnie źle pod względem komfortu załogi względem wozów zachodnich. Przykładowo, powyższe informacje wskazują że przedział bojowy radzieckiego drugowojennego czołgu średniego T-34/85 był mniej przestronny niż przedział bojowy amerykańskiego drugowojennego czołgu średniego M4A2 Sherman, ale jednocześnie na podstawie powyższych informacji można mieć wątpliwości czy przedział bojowy czołgu T-34/85 był mniej przestronny od przedziału bojowego niemieckiego drugowojennego czołgu średniego Panzer IV bądź przedziału bojowego brytyjskiego drugowojennego czołgu Cromwell. Podobnie na podstawie powyższych tabeli można mieć wątpliwości czy radziecki drugowojenny czołg ciężki IS-2 miał mniej przestronny przedział bojowy od przedziału bojowego niemieckiego drugowojennego czołgu ciężkiego Panzer VI Tiger (Tygrys). Oczywiście, trudno wysnuwać daleko idące wnioski na podstawie informacji zawartych w dwóch tabelach, jednak powyższe informacje według mnie dają do myślenia. Więcej informacji na temat wygody oferowanej przez drugowojenne wozy bojowe można znaleźć na blogu Archive Awareness i na blogu Jurija Paszoloka.

Wygoda w radzieckich czołgach

Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego

Właśnie przeczytałem książkę „Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego”. Jest to książka o tyle ciekawa, że zawiera ona napisane przez porucznika Jerzego Podoskiego podręczniki strzeleckie z okresu międzywojennego. Tym samym książka ta pozwala spojrzeć na broń strzelecką i strzelectwo oczami osoby żyjącej w okresie międzywojennym. Jednocześnie broń strzelecka nie rozwinęła się tak bardzo od okresu międzywojennego aby wszystkie porady zawarte w podręcznikach Jerzego Podoskiego stały się przestarzałe. Wręcz przeciwnie, spora część porad Jerzego Podoskiego jest aktualna do dzisiaj. Jednak wpis postanowiłem poświęcić tym poradom Jerzego Podoskiego, które z mojej, XXI wiecznej perspektywy, wydają się nie przystawać do dzisiejszych czasów. Wpis ten nie jest w żadnym wypadku krytyką Jerzego Podoskiego, zdaję sobie sprawę z tego że coś co wydaje się słabym rozwiązaniem z perspektywy wczesnego okresu XXI wieku, niekoniecznie wydawało się słabym rozwiązaniem z perspektywy lat 20. i 30. XX wieku. Wpis ten powstał nie po to aby krytykować Jerzego Podoskiego, ale po to aby zobaczyć jakie zmiany zaszły w podejściu do broni strzeleckiej przez kilkadziesiąt lat.

 

Na początek cytaty z podręcznika „Karabinki małokalibrowe i ich użycie”. Podręcznik ten został wydany w 1926 roku.

 Broni małokalibrowej o dostatecznej precyzji dla strzelania na zawodach nie udało się dotąd zbudować, ponieważ broń niezaryglowana musi być zawsze mało precyzyjną, zaś systemu ryglowania nie można dostosować do tak słabej amunicji.

Teza że broń niezaryglowana musi być zawsze mało precyzyjną to według mnie, z dzisiejszej perspektywy, teza nieprawdziwa. Brak ryglowania zamka występuje między innymi w niemieckim samopowtarzalnym karabinie snajperskim PSG-1. Tutaj zaznaczę że choć broń działająca na zasadzie odrzutu zamka półswobodnego (między innymi PSG-1) ma element bądź elementy opóźniające ruch zamka do tyłu we wczesnej jego fazie, to opóźnianie nie jest ryglowaniem. Jednocześnie nawet jeśli odnieść słowa autora o braku ryglowania jedynie do broni działającej na zasadzie odrzutu zamka swobodnego (taka zasada działania dominuje w samopowtarzalnych karabinkach na nabój bocznego zapłonu), to również nie uważam aby broń działającą na zasadzie odrzutu zamka swobodnego była z automatu niecelna.

 

O ile strzelamy z broni bez przyspiesznika, palec wskazujący należy umieścić od razy w kabłąku, nie dotykając spustu, po złożeniu się, opieramy go lekko o spust pierwszym lub drugim członem, zależnie od długości ręki.

   Spusty z przyspiesznikami wymagają wielkich ostrożności, toteż, aby nie spowodować przedwczesnego wypału, podczas składania się, palec powinien być oparty o kabłąk, ale nie wchodzić do kabłaka.

Powyższy cytat jest w mojej ocenie bardzo interesujący, bowiem świadczy o tym że tendencja aby unikać trzymania palca na spuście bez wyraźnej potrzeby (pisząc o wyraźnej potrzebie mam na myśli między innymi chęć oddania strzału), bądź nawet wkładania palca do wnętrza kabłąka spustu, nie istniała od zawsze. Choć Podoski w swoich podręcznikach porusza tematykę bezpieczeństwa, to jednocześnie wręcz zachęca aby w broni pozbawionej przyspiesznika wkładać palec do wnętrza kabłąka spustu (choć warto zauważyć że Podoski odradza wkładanie palca do wnętrza kabłąka spustu w broni z przyspiesznikiem). Obecnie natomiast wkładanie palca do wnętrza kabłąka spustu bez wyraźnej potrzeby, a tym bardziej trzymanie palca na spuście, uważane jest za błąd, niezależnie od tego czy broń ma mechanizm spustowy z przyspiesznikiem, czy bez przyspiesznika.

 

Poniżej cytaty z podręcznika „Pistolet w sporcie i samoobronie”. Podręcznik ten został wydany w 1928 roku.

Nie ulega wątpliwości, że rewolwer jest bronią pewniejszą od pistoletu.

Powyższa teza nie dziwi mnie biorąc pod uwagę że autor pisał swoją książkę w latach 20. XX wieku. Powyższa teza spotykana jest również obecnie. Mam jednak wątpliwości czy obecnie można uznać rewolwer za broń pewniejsza od pistoletu, jeśli założyć użycie pewnej amunicji dającej znikomy odsetek niewypałów. Co ciekawe, już na przełomie XIX i XX wieku odbywały się testy sugerujące że rewolwer niekoniecznie musi być pewniejszy od pistoletu, czego przykładem między innymi testy pistoletu Colt M1900.

 

Pistolet jest stale napięty i wymaga zabezpieczenia. Oprócz bezpiecznika w rączce (należy uważać go za zupełnie niezbędny) może istnieć dodatkowy – zasuwany – raczej szkodliwy, i powinien być zastosowany tzw. bezpiecznik samocznny, polegający na tym, że nie można wystrzelić, o ile po wyjęciu z magazynka, zapomnieliśmy nabój w lufie. To ostatnie zapomnienie jest przyczyną prawie wszystkich wypadków z bronią.

Zgodnie z powyższym cytatem, autor uważał bezpiecznik chwytowy (bezpiecznik w rączce) za niezbędny, bezpiecznik nastawny (zasuwany) za szkodliwy, a bezpiecznik magazynkowy (bezpiecznik samocznny, polegający na tym, że nie można wystrzelić, o ile po wyjęciu z magazynka, zapomnieliśmy nabój w lufie), za przydatny. Rozwój pistoletów nie poszedł jednak w kierunku zgodnym z opinią Podoskiego. Obecnie istnieje wiele pistoletów wyposażonych w bezpiecznik nastawny, a jednocześnie pozbawionych bezpiecznika chwytowego. W sumie nie zdziwił bym się gdyby bezpiecznik nastawny można było uznać za częściej spotykane urządzenie we współczesnych pistoletach od bezpiecznika chwytowego. Oczywiście, taka a nie inna opinia Podoskiego mogła mieć związek z tym na jakim etapie rozwoju były pistolety w latach 20. XX wieku. Dodam że zdziwiła mnie pozytywna opinia Podoskiego o bezpieczniku magazynkowym. Czytając współczesne opinie o tym urządzeniu odnoszę wrażenie że obecnie bezpiecznik magazynkowy uważany jest za mało przydatny.

 

Aby mieć broń długą, – dubeltówkę, lub karabin w zupełnym pogotowiu, najlepiej nosić, ją w obu rękach przed ciałem z prawą ręką na spuście i bezpieczniku.

Powyższa cytat kolejny raz dowodzi że tendencja aby nie trzymać palca na spuście bez wyraźnego powodu jest całkiem współczesnym wynalazkiem.

 

W ostatnich latach ukazało się sporo pistoletów półsamoczynnych, o których doskonałości technicznej wynalazcy prawią dziwne cuda. Kurek podnosi się samoczynnie po nacisku na spust, powtarzać można bez pomocy drugiej ręki, bezpiecznik jest tak urządzony, że przełamuję iglicę przez „pół, zabezpieczając zupełnie itd.”

   Wszystko to wygląda bardzo pięknie, tylko nie mówi się o jednej drobnej sprawie: te udosnonalone pistolety mają kilkanaście drobniutkich sprężynek, części, kawałków i sztuczek, które bardzo łatwo można zgubić lub złamać, a wtedy nie tylko cudowne udoskonalenia nie działają, ale w ogóle cały pistolet jest do niczego.

   Trzymajmy się broni prostych, pewnych i dobrze wypróbowanych, zostawiając te wątpliwe udoskonalenia dla takich amatorów, którzy lubią, broń posiadać, ale nigdy jej nie noszą i nie używają dla własnego bezpieczeństwa, lepiej nie ryzykować życia z powodu jednej sprężynki.

Ogólny wydźwięk powyższego cytatu, zgodnie z którym należy trzymać się broni prostych, pewnych i dobrze wypróbowanych, jest według mnie sensowny również dzisiaj. Jednak warto zauważyć że Podoski uznał za wątpliwe udoskonalenie samonapinanie (kurek podnosi się samoczynnie po nacisku na spust) zastosowane w pistolecie samopowtarzalnym (półsamoczynnym), choć mam wrażenie że opinia Podoskiego o samonapinaniu w rewolwerze nie była aż tak negatywna. Z drugiej jednak strony, Podoski napisał swoją książkę w 1928 roku, były to czasy kiedy rewolwery z samonapinaniem nie były ewenementem, a jednocześnie były to czasy sprzed Walthera PP, który był chyba pierwszym masowo używanym pistoletem z samonapinaniem. Tutaj zaznaczę że obecnie mechanizm spustowy z samonapinaniem jest w pistoletach bardzo często spotykanym rozwiązaniem.

 

Poniżej cytaty z podręcznika „ABC strzelania”. Podręcznik ten pochodzi z 1928 roku.

Istnieją również i karabiny automatyczne, nie stosuje się jednak automatycznych karabinów wojskowych, dlatego, że mechanizm broni automatycznej musi być delikatny, złożony z wielu części, i nie wytrzymałby zabrudzenia i złego obchodzenia się w polu, z drugiej zaś strony żołnierz w walce strzelałby zbyt prędko i bezładnie, marnując naboje do celu.

Podoski w powyższym cytacie daje do zrozumienia że karabin automatyczny (samoczynny bądź samopowtarzalny) był by zbyt delikatny do celów wojskowych. Taka opinia według mnie nie powinna dziwić jeśli przyjrzeć się wzorom karabinów automatycznych (samoczynnych bądź samopowtarzalnych) istniejących w latach 20. XX wieku. Jednak co mnie nieco zaskoczyło, Podoski daje między innymi do zrozumienia że jeśli uzbroić żołnierza w karabin automatyczny, tak więc w broń o dużej szybkostrzelności praktycznej, to będzie on marnował amunicję strzelając zbyt prędko i bezładnie. Podejrzewam zresztą że w latach 20. XX wieku Podoski nie był odosobniony w swojej opinii na temat szybkostrzelnej broni indywidualnej piechoty. Opinia ta okazała się błędna, już podczas drugiej wojny światowej powszechnie używano karabinów samopowtarzalnych (choć jedynie amerykańskie siły zbrojne prawie całkowicie przezbroiły się z karabinów powtarzalnych na samopowtarzalne), a i w Polsce okresu międzywojennego pracowano nad karabinami samopowtarzalnymi. Tutaj zauważę że opracowany przez Jerzego Maroszka w międzywojennej Polsce karabin samopowtarzalny wzór 1938M został wyprodukowany w serii próbnej liczącej według niektórych źródeł około 150 egzemplarzy.

 

Należy zawsze starać się widzieć najwyraźniej cel. Muszka jeszcze dość odległa od oka, będzie wyraźna, zaś krawędzie szczerbiny, chociaż zamglone, są jeszcze dość widoczne, aby można było wyrównać nimi muszkę.

Powyższa porada bardzo mnie zdziwiła. Zazwyczaj spotykałem się z opiniami według których podczas strzelania należy dążyć do tego aby ostro widzieć przyrządy celownicze, a szczególnie muszkę, a nie cel. Pisząc o opiniach nie mam na myśli opini jakiegoś pierwszego lepszego strzelca, ale między innymi opinie zawarte w wydanej w 2007 roku książce „Celność broni strzeleckiej” Jerzego Ejsmonda.

 

…pistolet automatyczny (nosimy, przypis autora bloga) z pełnym magazynkiem, lecz bez naboju w lufie, z nabojem w lufie można nosić tylko te pistolety, które posiadają sprężynowy bezpiecznik w garści zaciskany automatycznie przy objęciu kolby, gdyż wszelkie inne nie zabezpieczają przed przypadkowym strzałem w kieszeni, a z drugiej strony możemy zapomnieć je odsunać w chwili strzału.

Powyższa opinia nie jest według mnie dziwna jeśli przyjrzeć się pistoletom występującym w Polsce lat 20. XX wieku, z drugiej jednak strony, warto zauważyć że dzisiaj istnieją pistolety pozbawione bezpiecznika chwytowego (sprężynowy bezpiecznik w garści zaciskany automatycznie przy objęciu kolby), które można bezpiecznie nosić z nabojem w komorze nabojowej. Oczywiście, trudno mieć pretensje do Podoskiego że pisząc książkę w Polsce lat 20. XX wieku bazował na pistoletach występujących w Polsce lat 20. XX wieku, a nie na pistoletach istniejących obecnie.

 

Zdziwimy zapewne większość naszych Czytelników oświadczając, że tak zwane podwójne działanie czyli możność podnoszenia kurka w rewolwerach, drogą nacisku na spust niczego nie służy, uniemożliwia jakąkolwiek celność i nie powinno być używane nawet przy największym pośpiechu.

Powyższy cytat również ma według mnie taką, a nie inną treść, ze względu na broń obecną w Polsce lat 20 XX wieku. Najpewniej używane wtedy rewolwery (między innymi rewolwer Nagant wzór 1895) charakteryzowały się tak dużą siłą spustu podczas strzelania z samonapinania, że nie dało się według autora skutecznie prowadzić z nich ognia używając samonapinania. Opinia ta, choć najpewniej nie bezpodstawna w latach 20. XX wieku, jest opinią którą w mojej ocenie trudno odnosić do współczesnych rewolwerów.

 

Na zakończenie cytat z podręcznika „Strzelanie”. Podręcznik ten został wydany w 1934 roku.

Prawidłowe celowanie odbywa się w następujący sposób.

  1. „Włożyć” muszkę w szczerbinę, widząc ostro szczerbinę, a nieco mniej ostro – muszkę, nie zwracając uwagi na cel. Wówczas, sprawdzić, czy broń nie jest skręcona.
  2. „Przestawić” oko tak, aby widzieć ostro cel. Wówczas zespół: muszka-szczerbina stanie się nieco mglisty i niewyraźny. Nic to nie szkodzi, nie należy na to zwracać uwagi. Muszka została umieszczona prawidłowo w szczerbinie i tak pozostaje.

Powyżej kolejny cytat zgodnie z którym podczas strzelania należy ostro widzieć cel, a nie przyrządy celownicze. Podczas gdy z tego co wiem obecnie występuje tendencja aby ostro widzieć przyrządy celownicze, szczególnie muszkę, a nie cel.

Podręczniki strzeleckie por. Jerzego Podoskiego

Czołgowy napęd przedni

czolg_naped_przedni_1

Rysunki oznaczone cyfrą 1, 2, 3, 4, 5 przedstawiają czołgi z „czołgowym napędem przednim” (silnik z tyłu, skrzynia biegów biegów, przekładnie boczne, koła napędowe z przodu). Rysunek oznaczony cyfrą 6 przedstawia czołg z „czołgowym napędem tylnym” (zblokowany układ napędowy umieszczony z tyłu wozu). Fragmenty zaznaczone na czerwono przedstawiają te elementy pancerza które umożliwiają dostęp do skrzyni biegów (bądź skrzyni biegów i przekładni bocznych).

 

Dzisiejszy wpis będzie o czołgowym napędzie przednim. Pod pojęciem czołgowy napęd przedni mam na myśli rozwiązanie w którym silnik czołgu znajduje się w tylnej części kadłuba, a skrzynia biegów, przekładnie boczne i koła napędowe znajdują się z przodu kadłuba. Pisząc o czołgowym napędzie przednim nie mam na myśli rozwiązania znanego z transporterów opancerzonych, bojowych wozów piechoty, czy izraelskiego czołgu Merkava, gdzie zastosowano zblokowany układ napędowy umieszczony z przodu kadłuba (silnik, skrzynia biegów, przekładnie boczne i koła napędowe umieszczone z przodu wozu). Jeśli przyjąć że prawdziwy czołg to pojazd wyposażony w obrotową wieżę, to należy uznać że czołgowy napęd przedni nie jest starszym rozwiązaniem niż czołgowy napęd tylny (pisząc o czołgowym napędzie tylnym mam na myśli zblokowany układ napędowy umieszczony z tyłu kadłuba). Już francuski pierwszowojenny czołg Renault FT, pierwszy produkowany seryjnie czołg wyposażony w obrotową wieżę, charakteryzował się zblokowanym układem napędowym umieszczonym z tyłu kadłuba (silnik, skrzynia biegów, przekładnie boczne i koła napędowe umieszczone z tyłu wozu). Oczywiście, czołgowy napęd tylny to nie tylko pierwszowojenny czołg Renault FT, ale również sporo czołgów z okresu międzywojennego, wiele czołgów z okresu drugiej wojny światowej, znaczna większość czołgów zimnowojennych i praktycznie wszystkie czołgi opracowane po zakończeniu zimnej wojny. Kiedy więc czołgowy napęd przedni był najbardziej popularny? Cóż, czas największej popularności czołgowego napędu przedniego to bez wątpienia okres międzywojenny i okres drugiej wojny światowej. Czołgowym napędem przednim charakteryzował się między innymi polski czołg lekki 7TP, radziecki czołg lekki T-26 (wóz polski i radziecki bazowały na brytyjskim czołgu Vickers E), czechosłowacki czołgi lekki LT vz. 38, francuskie czołgi lekkie Renault R-35 i Hotchkiss H-35, praktycznie wszystkie niemieckie czołgi używane podczas drugiej wojny światowej (Panzer I, Panzer II, Panzer III, Panzer IV, Panzer V Panther, Panzer VI Tiger), znaczna większość drugowojennych czołgów amerykańskich (lekkie M3/M5 Stuart i M24 Chaffe, średnie M3 Lee/Grant i M4 Sherman). Jakie były zalety czołgowego napędu przedniego? Cóż, w mojej ocenie zalety czołowego napędu przedniego związane były w dużej mierze ze skrzynią biegów umieszczoną z przodu, blisko kierowcy. Jeśli skrzynia biegów znajduje się blisko kierowcy, nie ma konieczności stosowania bardzo długich cięgieł pomiędzy dźwignią zmiany biegów a skrzynią biegów. Brak długich cięgieł powinien natomiast ułatwiać lekkie i precyzyjne włączanie biegów. Miało to według mnie szczególnie duże znaczenie jeśli dany pojazd wyposażony był w mało nowoczesną skrzynię biegów (przykładowo w skrzynię biegów z przesuwnymi kołami zębatymi) i jednocześnie nie miał układu wspomagającego włączenie biegów (przykładowo hydraulicznego bądź pneumatycznego). Jednocześnie czołgowy napęd przedni sprzyja w mojej ocenie centralnemu umieszczeniu pierścienia oporowego (brak wyraźnego przesunięcia pierścienia oporowego wieży do przodu bądź do tyłu). Centralne umieszczenie pierścienia oporowego wieży sprzyja dobremu wyważeniu czołgu. Dla porównania, czołgi które mają czołgowy napęd tylny i jednocześnie silnik umieszczony wzdłużnie (a spośród czołgów drugowojennych prawie wszystkie wozy miały silnik umieszczony wzdłużnie) często charakteryzują się pierścieniem oporowym wieży przesuniętym do przodu kadłuba, co sprzyja sytuacji w której czołg jest ciężki na dziób. Czołgowy napęd przedni ma jednak wady, które spowodowały że układ ten prawie całkowicie zanikł tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Otóż jeśli czołg ma skrzynię biegów i przekładnie boczne umieszczone z przodu kadłuba, to problematyczne może być zapewnienie dostępu do tych elementów w celu dokonywania napraw bądź wyjmowania elementów z wnętrza czołgu. Jeśli czołg ma przedni pancerz ukształtowany tak jak przód niemieckiego drugowojennego czołgu średnim Panzer IV (na wstępnej grafice rysunek oznaczony cyfrą 1), to dostęp do elementów układu przeniesienia napędu można zapewnić poprzez luk bądź luki umieszczone na poziomej (bądź prawie poziomej) płycie pancernej znajdującej się pomiędzy przednią górną a przednią dolną płytą pancerną. Takie rozwiązanie nie powinno mieć negatywnego wpływu na poziom ochrony pancernej, bowiem zakładając że czołg najczęściej jest celem dla wrogich armat przeciwpancernych i wrogich czołgów, to wtedy małe są szanse na wystąpienie sytuacji w której wrogi pocisk trafi w poziomą (bądź prawie poziomą) płytę pancerną. Jednak przód ukształtowany tak jak w czołgu Panzer IV oznacza pionowe (bądź prawie pionowe) przednie płyty pancerne, co nie jest optymalnym rozwiązaniem jeśli chcieć zapewnić jak najlepszy poziom ochrony pancernej. Jednocześnie jeśli zastosować pochyły przedni pancerz, to wtedy sprawa dostępu do umieszczonych z przodu kadłuba skrzyni biegów i przekładni bocznych może się skomplikować. Przy pochyłym przednim pancerzu i skrzyni biegów umieszczonej z przodu wraz z przekładniami bocznymi można zastosować rozwiązanie zbliżone do tego z amerykańskiego drugowojennego czołgu średnim M4 Sherman (na wstępnej grafice rysunek oznaczony cyfrą 2), gdzie cała przednia dolna część pancerza kadłuba była mocowanym przy pomocy śrub elementem który można było odłączyć od reszty pancerza. Takie rozwiązanie miało jednak mniejszy bądź większy negatywny wpływ na wytrzymałość przodu kadłuba na ostrzał, a jednocześnie to przedni pancerz czołgu zazwyczaj jest projektowany tak aby być jak najbardziej odpornym na ostrzał. Inne rozwiązanie zastosowano z kolei w niemieckim drugowojennym czołgu średnim Panzer V Panther (Pantera), który miał zarówno pochyły przedni pancerz, jak i czołgowy napęd przedni. Pantera miała na tyle długi kadłub że udało się w jej przypadku wygospodarować miejsce na właz umożliwiający między innymi wyjmowanie skrzyni biegów z wnętrza czołgu. Właz ten znajdował się na dachu kadłuba, pomiędzy przednią górną płytą kadłuba a pierścieniem oporowym wieży. Zakładając że czołg najczęściej jest celem dla wrogich dział przeciwpancernych i wrogich czołgów, można założyć że dach kadłuba raczej nie jest miejscem mocno narażonym na ostrzał. Jednak rozwiązanie zastosowane w Panterze, przy mocnym nachyleniu przedniej górnej płyty pancernej, wymagało dość długiego kadłuba, a duża długość kadłuba oznacza dużą masę wozu. Stąd też Pantera charakteryzowała się słabym stosunkiem masy do poziomu ochrony pancernej. Rozwiązanie zastosowane w Panterze (luk na dachu kadłuba umieszczony pomiędzy przednią górną płytą pancerną a pierścieniem oporowym wieży) można by najpewniej zastosować bez kadłuba charakteryzującego się dużą długością, ale wymagało by to najpewniej albo zmniejszenia nachylenia przedniej górnej płyty kadłuba, albo zastosowania przedniego pancerza ukształtowanego tak jak przedni pancerz radzieckiego zimnowojennego bojowego wozu piechoty BWP-1 bądź amerykańskiego zimnowojennego czołgu Abrams (na wstępnej grafice rysunek oznaczony cyfrą 4). Przy czym mniejsze nachylenie przedniej górnej płyty pancernej to mniejsza korzyść z nachylonego pancerza, a pancerz przedni ukształtowany tak jak w BWP-1 bądź Abramsie to raczej rozwiązanie niespotykane w druwojennych czołgach przednionapędowych (mam zresztą wątpliwości czy Pantera stała by się lżejsza gdyby jej przedni pancerz ukształtować tak jak w BWP-1 bądź Abramsie, nawet zakładając że dzięki takiemu rozwiązaniu udało by się uzyskać krótszy kadłub). Innym przykładem na to jak można zapewnić dostęp do skrzyni biegów w czołgu przednionapędowym jest niemiecki drugowojenny czołg ciężki Panzer VI Tiger (na wstępnej grafice rysunek oznaczony cyfrą 5). Wóz ten miał co prawda przód kadłuba ukształtowany podobnie do przodu kadłuba czołgu średniego Panzer IV, jednak mimo tego aby wyjąć z wnętrza Tygrysa skrzynię biegów, należało najpierw zdjąć wieżę czołgu, po czym skrzynię biegów wyjąć przez pierścień oporowy wieży. Rozwiązanie takie utrudniało ewentualną naprawę czołgu. Dla porównania, jeśli czołg ma zblokowany układ napędowy umieszczony z tyłu kadłuba (na wstępnej grafice rysunek oznaczony cyfrą 6), to zapewnienie dostępu do skrzyni biegów i przekładni bocznych nie powinno stanowić problemu, bowiem umieszczenie luku na płycie nadsilnikowej (ta część dachu kadłuba która znajduje się nad przedziałem napędowym) bądź na tylnej płycie kadłuba nie zmniejszy istotnie poziomu ochrony pancernej, zakładając że czołg najczęściej trafiany jest w przedni i boczny pancerz, a nie w pancerz górny i tylny. Podobnie poziom ochrony pancernej nie powinien ulec istotnej redukcji jeśli zapewnić możliwość demontażu płyty nadsilnikowej i tylnej płyty kadłuba. Wady czołgowego napędu przedniego to nie tylko możliwość wystąpienia problemów z zapewnieniem dostępu do skrzyni biegów i przekładni bocznych. Dość często za wadę czołgowego napędu przedniego uchodzi konieczność skonstruowania na tyle wysokiego czołgu, aby pod podłogą wieży (bądź pod samymi stopami czołgistów siedzących w wieży, jeśli czołg podłogi wieży nie ma) zmieścił się wał napędowy. Jednak według mnie czołgowy napęd przedni jedynie w niektórych sytuacjach wymusza skonstruowanie wyższego czołgu niż w przypadku czołgowego napędy tylnego. Przykładowo, jeśli jakiś tylnonapędowy czołg ma podłogę wieży (bądź same stopy czołgistów siedzących w wieży, jeśli wóz podłogi wieży nie ma) znajdującą się tuż nad dnem kadłuba (na poniższej grafice rysunek oznaczony cyfrą 1), to gdyby taki wóz przekonstruować do czołgowego napędu przedniego, to wysokość czołgu najpewniej musiała by ulec zwiększeniu, aby możliwe było wygospodarowanie miejsca pod podłogą wieży (bądź pod samymi stopami wieżowych czołgistów) na wał napędowy. Jednak jeśli jakiś tylnonapędowy czołg ma pod podłogą wieży (bądź pod samymi stopami wieżowych czołgistów) przestrzeń wykorzystywaną na przechowywanie czegoś (przykładowo na przechowywanie pojemników z amunicją), to wtedy przekonstruowanie takiego wozu do czołgowego napędu przedniego najpewniej nie musiało by się wiązać ze wzrostem wysokości czołgu, bowiem przestrzeń znajdującą się pod podłogą wieży (bądź pod samymi stopami wieżowych czołgistów) można by wykorzystać dla wału napędowego. Sytuację w której pod podłogą wieży znajduje się przestrzeń wykorzystywana na przechowywanie czegoś przedstawia umieszczony na poniższej grafice rysunek oznaczony cyfrą 2 (na niebiesko zaznaczono ewentualny wał napędowy). Tutaj zaznaczę że wiele czołgów drugowojennych, również tych tylnonapędowych, miało przestrzeń pod podłogą wieży (bądź pod samymi stopami wieżowych czołgistów) wykorzystywaną na przechowywanie czegoś (tym czymś często była amunicja armatnia). Przykładowo, spośród drugowojennych wozów tylnonapędowych, zarówno radzieckie czołgi T-34 i IS-2, jak i amerykański czołg M26 Pershing, miały pojemniki z amunicją armatnią umieszczone na dnie kadłuba, pod stopami czołgistów siedzących w wieży. Tym samym choć były to wozy tylnonapędowe, to możliwe że w ich przypadku dało by się wygospodarować miejsce na wał napędowy bez zwiększenia wysokości czołgu (choć pewnie w przypadku tych wozów trzeba by zmniejszyć ilość amunicji armatniej przechowywanej na dnie przedziału bojowego aby wygospodarować miejsce na wał napędowy). Na zakończenie dodam że choć czołgowy napęd przedni ma zalety, to jednak okazał się wyraźnie gorszym rozwiązaniem od czołgowego napędu tylnego. Czołgowy napęd przedni zanikł prawie całkowicie tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Jednym z ostatnich czołgów charakteryzujących się czołgowym napędem przednim był japoński czołg Typ 61 produkowany od lat 60., jednak już jego następca, japoński czołg Typ 74 produkowany od lat 70., miał zblokowany układ napędowy umieszczony z tyłu.

 

czolg_naped_przedni_2

Rysunek oznaczony cyfrą 1 przedstawia czołg z podłogą wieży znajdującą się tuż przy dnie kadłuba. Rysunek oznaczony cyfrą 2 przedstawia czołg który ma pod podłogą wieży przestrzeń wykorzystywaną na przechowywanie czegoś (przykładowo na przechowywanie pojemników z amunicją armatnią). Na rysunku numer 2 kolorem niebieskim zaznaczono „ewentualny” wał napędowy przechodzący pod podłogą wieży.

Czołgowy napęd przedni

Podłoga wieży w czołgu

Wielokrotnie czytając internetowe dyskusje o broni pancernej spotykałem się z tezą według której wadą radzieckiego drugowojennego czołgu średniego T-34 był brak podłogi wieży. Postanowiłem stworzyć więc wpis dotyczący występowania podłogi wieży w czołgach, z naciskiem na czołg T-34 i inne wozy drugowojenne. Czołg T-34 podłogi wieży nie miał, co jednak było powodem braku tego elementu w T-34? Według mnie głównym powodem dla którego zarówno T-34/76, jak i T-34/85, nie miały podłogi wieży, było umieszczenie w obu wozach głównego zapasu amunicji armatniej na dnie kadłuba. Tutaj dodam że według mnie umieszczenie głównego zapasu amunicji armatniej na dnie kadłuba to dobre rozwiązanie jeśli chcieć zapewnić załodze duże szanse przeżycia przy przebiciu (perforacji) pancerza przez pocisk przeciwpancerny, bowiem szanse na to że pocisk przeciwpancerny po przebiciu pancerza trafi w amunicję umieszczoną na dnie kadłuba, są małe. Co prawda jeśli główny zapas amunicji armatniej znajduje się na dnie kadłuba czołgu, to zazwyczaj pojedyncze naboje armatnie znajdują się wyżej, pełniąc rolę amunicji podręcznej (amunicji pierwszego rzutu). Inaczej problematyczne było by osiągnięcie zadowalającej szybkostrzelności praktycznej (pobieranie amunicji armatniej umieszczonej na dnie kadłuba raczej nie jest zbyt wygodne). Przykładowo czołg T-34/76 miał pojedyncze naboje armatnie umieszczone na ścianach przedziału bojowego, natomiast czołg T-34/85 miał podręczny zapas amunicji armatniej umieszczony w wieży. Jednak zaryzykuję stwierdzenie że pojedyncze podręczne naboje armatnie nie stanowią tak dużego zagrożenia jak główny zapas amunicji armatniej, stąd też umieszczenie głównego zapasu amunicji armatniej na dnie kadłuba czołgu i pojedynczych podręcznych naboi armatnich zdecydowanie wyżej niż dno kadłuba czołgu, uważam za sensowny kompromis pomiędzy chęcią zapewnienia załodze dużych szans na przeżycie perforacji wozu a chęcią umożliwienia załodze prowadzenia ognia z dużą szybkostrzelnością praktyczną. Jednak jeśli umieścić główny zapas amunicji armatniej na dnie kadłuba czołgu i jednocześnie zastosować podłogę wieży, to wtedy podłoga wieży najpewniej utrudni pobieranie naboi armatnich należących do głównego zapasu amunicji. Stąd też T-34 podłogi wieży nie miał. Podobnie było w radzieckim drugowojennym czołgu ciężkim IS-2, który tak jak T-34 miał główny zapas amunicji armatniej umieszczony na dnie kadłuba i jednocześnie charakteryzował się brakiem podłogi wieży. Aby ocenić czy brak podłogi wieży jest sensownym rozwiązaniem według mnie dobrze przytoczyć jak wyglądała ewolucja amerykańskich drugowojennych czołgów średnich. Otóż wczesne i średnie egzemplarze amerykańskiego czołgu średniego M4 Sherman miały główny zapas amunicji umieszczony w sponsonach i jednocześnie charakteryzowały się pełną podłogą wieży. Aby zmniejszyć szanse na zapalenie się Shermana w przypadku przebicia pancerza przez pocisk przeciwpancerny, a tym samym zwiększyć przeżywalność załogi w razie sperforowania wozu, w późnych Shermanach (zwanych mokrymi Shermanami) główny zapas amunicji umieszczono na dnie kadłuba, w mokrych zasobnikach amunicyjnych napełnionych roztworem składającym się z wody i glikolu etylenowego (Shermany bez mokrych zasobników amunicyjnych, tak więc Shermany wczesne i średnie, zwane są suchymi Shermanami). Shermany z mokrymi zasobnikami amunicyjnymi uzbrojone w armatę M3 kalibru 75 mm miały co prawda pełną podłogę wieży z lukami przez które można było pobierać amunicję armatnią znajdującą się na dnie kadłuba, jednak większość mokrych Shermanów stanowiły wozy uzbrojone w potężniejszą armatę M1 kalibru 76 mm, które z kolei miały jedynie połowę podłogi wieży. Tutaj dodam że w mokrych Shermanach z armatą M1 podłoga znajdowała się pod dowódcą i działonowym, natomiast nie dysponował nią ładowniczy. Dodam również że według mnie podłoga wieży najbardziej przydaje się ładowniczemu, bowiem ładowniczy podczas swojej pracy zazwyczaj nie korzysta z przymocowanego do wieży siedzenia. Natomiast dowódca i działonowy podczas swojej pracy korzystają, albo chociaż mogą korzystać, z przymocowanych do wieży siedzeń, które obracają się wraz z wieżą. Dodam też że w niektórych pozbawionych podłogi wieży czołgach dowódca bądź działonowy mogą podczas swojej pracy korzystać nie tylko z przymocowanego do wieży siedzenia, ale również z przymocowanego do wieży podnóżka, który obraca się wraz z wieżą. Ogólnie rzecz biorąc, według mnie mokre Shermany z armatą M1 pod względem podłogi wieży (bądź jej braku) bardziej przypominały czołg T-34, tak więc wóz bez podłogi wieży, niż wczesne i średnie Shermany wyposażone w pełną podłogę wieży przeznaczoną między innymi dla ładowniczego. Co ciekawe, wprowadzony do uzbrojenia pod koniec drugiej wojny światowej następca Shermana, amerykański czołg M26 Pershing, nie miał podłogi wieży w ogóle. Było to najpewniej spowodowane tym że M26 Pershing, podobnie jak mokre Shermany, miał główny zapas amunicji umieszczony na dnie kadłuba. Inne amerykańskie wozy bez podłogi wieży to drugowojenny czołg lekki M24 Chaffe oraz powojenne czołgi średnie M46 Patton i M47 Patton. Co ciekawe, w internetowych dyskusjach o broni pancernej stosunkowo często spotykałem się z argumentem według którego zaletą Shermana względem radzieckiego czołgu T-34 było zastosowanie w Shermanie podłogi wieży. Według mnie argument ten jest bardzo słaby, skoro w Shermanie amerykanie przeszli od układu z pełną podłogą wieży (suche Shermany oraz część mokrych Shermanów) do układu bez podłogi wieży dla ładowniczego (większość mokrych Shermanów), a następca Shermana, czołg M26 Pershing, nie miał jakiejkolwiek podłogi wieży. Na zakończenie napiszę że w mojej ocenie zastosowanie podłogi wieży nie jest rozwiązaniem złym. Podłoga wieży jest według mnie szczególnie przydatna jeśli chcieć zapewnić dobrą ergonomię na stanowisku ładowniczego. Nie uważam jednak aby zastosowanie podłogi wieży było konieczne aby stworzyć dobry czołg. Uważam też że podłoga wieży oprócz zalet ma również wady, widoczne szczególnie wyraźnie w tych czołgach które mają główny zapas amunicji armatniej umieszczony na dnie kadłuba. Stąd też w mojej ocenie brak podłogi wieży to sensowne rozwiązanie w tych wozach które mają główny zapas amunicji armatniej znajdujący się na dnie kadłuba, a do wozów z tak umieszczoną amunicją zalicza się między innymi radziecki czołg średni T-34.

Podłoga wieży w czołgu

Zasilanie taśmowe, część 1

tasma

Powyższy grafika przedstawia różne typy taśmy amunicyjnej widoczne od tyłu. Rysunek oznaczony cyfrą „1” przedstawia taśmę sztywną (tackę). Rysunek oznaczony cyfrą „2” przedstawia taśmę półsztywną (kilka elastycznie połączonych ze sobą „tacek”). Rysunek oznaczony cyfrą „3” przedstawia taśmę elastyczną.

 

Obok wymiennych magazynków, zasilanie przy pomocy taśmy amunicyjnej jest jednym z najczęściej spotykanych rozwiązań w automatycznej broni strzeleckiej. Postanowiłem stworzyć więc wpis dotyczący zasilania taśmowego. Taśma amunicyjna może występować pod postacią taśmy sztywnej (tak zwana tacka), półsztywnej (kilka elastycznie połączonych ze sobą tacek), bądź elastycznej. Taśmy sztywne i półsztywne zanikły już wiele lat temu, od dawna dominują taśmy elastyczne. Wczesne taśmy elastyczne były taśmami parcianymi (taśmy wykonane z materiału), jednak już wiele tat temu taśmy parciane zostały wyparte przez taśmy metalowe. Elastyczne taśmy amunicyjne mogą być ciągłe, segmentowe, bądź rozsypne. Elastyczna taśma ciągła podczas strzelania wychodzi przez okno wylotowe taśmy, przy czym jeśli taśma ciągła nie zostanie całkowicie zużyta, to przy przenoszeniu załadowanej broni zużyty (pusty) odcinek taśmy wystający z okna wylotowego taśmy będzie ciągnął się za bronią. Stąd też ciągła taśma amunicyjna może mieć negatywny wpływ na ergonomią przy przenoszeniu broni. Taśmy parciane zazwyczaj były taśmami ciągłymi, istnieją również metalowe ciągłe taśmy amunicyjnej. Taśma segmentowa składa się natomiast z dwóch lub więcej ciągłych odcinków (segmentów) połączonych ze sobą przy pomocy naboju. Stąd też jeśli broń zasilana jest przykładowo z taśmy segmentowej złożonej z dwóch odcinków po 50 naboi każdy, to po wystrzeleniu 50 pocisków zużyty 50 nabojowy odcinek odpadnie od broni, co ułatwi przenoszenie załadowanej broni. Taśmy segmentowe zazwyczaj są taśmami metalowymi. Istnieją również taśmy rozsypne, gdzie każdy nabój ma własne ogniwko łączone z innym ogniwkiem przy pomocy naboju. Stąd też podczas strzelania z broni zasilanej taśmą rozsypną przez okno wylotowe taśmy wylatują jedynie zużyte ogniwka. Taśma rozsypna bardzo ułatwia przenoszenie załadowanej broni, bowiem za bronią nie ciągnie się ani zużyta taśma amunicyjna (sytuacja występująca przy taśmie ciągłej), ani zużyty segment taśmy amunicyjnej (sytuacja występująca przy taśmie segmentowej). Taśmy rozsypne często traktowane są jako taśmy jednorazowe. Zużytą taśmę segmentową można poskładać i użyć ponownie, ale wtedy wzrasta ryzyko zacięć. Taśmy amunicyjne, niezależnie od tego jaki typ taśmy elastycznej reprezentują, mogą mieć ogniwka otwarte bądź zamknięte. Jeśli taśma ma ogniwka otwarte, to możliwe że tego typu taśma przeznaczona jest do broni o dosyłaniu bezpośrednim (choć dobrze pamiętać że istnieją wzory broni o dosyłaniu pośrednim wykorzystujące taśmę amunicyjną o ogniwkach otwartych). Natomiast jeśli taśma ma ogniwka zamknięte, to tego typu taśma na pewno przeznaczona jest do broni o dosyłaniu pośrednim. Elastyczna taśma amunicyjna może być puszczona luzem, bądź znajdować się w pojemniku na taśmę, przy czym pojemnik na taśmę może być przymocowany do broni, bądź położony obok broni. Zazwyczaj pojemniki na taśmę o mniejszych wymiarach mocowane są do broni (przykładowo 100 nabojowa skrzynka amunicyjna radzieckiego uniwersalnego karabinu maszynowego PK), a pojemniki o większych wymiarach stawiane są obok broni (przykładowo 200 nabojowa skrzynka amunicyjna do ukaemu PK). Pojemnik na taśmę może mieć zarówno postać metalowej bądź plastikowej skrzynki, jak i worka wykonanego z elastycznego materiału. Najczęściej stosowane pojemniki na taśmę mają kształt prostopadłościenny bądź owalny (bębnowy). Zazwyczaj w pojemnikach prostopadłościennych taśma ułożona jest wężowato, natomiast w pojemnikach owalnych ułożona jest spiralnie. Co ciekawe, przy wężowatym ułożeniu naboi w pojemniku zastosowanym przy broni z dosyłaniem bezpośrednim, podczas układania taśmy w skrzynce trzeba tak taśmę układać, aby po położeniu taśmy na donośniku broni taśma znajdowała się otwartą częścią ogniwek do dołu. Jeśli broń ma dosyłanie bezpośrednie a taśma będzie położona na donośniku broni otwartą częścią ogniwek do góry, to zamek nie będzie w stanie pobrać naboju z taśmy, co uniemożliwi działanie broni. Pojemnik na taśmę z wężowatym ułożeniem naboi ma tutaj sporo do rzeczy, bowiem jeśli taśma zostanie ułożona w takim pojemniku w nieprawidłowy sposób, to może być trudne ułożenie taśmy na donośniku broni tak, aby znajdowała się otwartą częścią ogniwka do dołu. Zasilanie taśmowe komplikuje konstrukcję broni względem zasilania z wymiennych magazynków, jednak zasilanie taśmowe ma pewne zalety, szczególnie dobrze widoczne w broni o dużej szybkostrzelności praktycznej. Jedna z zalet taśmy amunicyjnej to względna łatwość skonstruowania pojemnika na taśmę o dużej pojemności. Skonstruowanie praktycznego pojemnika mieszczącego taśmę na 100 bądź 200 naboi nie stanowi dużego problemu, natomiast trudno skonstruować sensowny magazynek wymienny mieszczący 100 naboi. Jednocześnie magazynki o dużej pojemności, przykładowo magazynki bębnowe bądź talerzowe, często charakteryzują się skomplikowaną konstrukcją i dużą masą. Inna istotna zaleta taśmy amunicyjnej to dobry stosunek pojemności do masy. Przykładowo 500 naboi przenoszone w taśmach amunicyjnych będzie miało najpewniej mniejszą masę niż 500 naboi przenoszone w wymiennych magazynkach. Stąd też broń zasilana taśmowo to najczęściej broń w której istotna jest duża szybkostrzelność praktyczna, przykładowo karabiny maszynowe. Inne typy broni w których powszechnie stosowane jest zasilanie taśmowe to małokalibrowe armaty automatyczne (działka) stanowiące uzbrojenie pojazdów i granatniki maszynowe (konstrukcje takie jak amerykański Mk 19 i radziecki AGS-17).

 

 

tasma_ogniwka_1m

Ogniwko otwarte taśmy amunicyjnej i ogniwko zamknięte taśmy amunicyjnej. Grafika pochodzi z napisanej przez Stanisława Toreckiego książki „Broń i amunicja strzelecka LWP” (rok wydania 1985).

 

 

tasma_ogniwka_2m

Taśma amunicyjna z ogniwkami zamkniętymi i taśma amunicyjna z ogniwkami otwartymi. Grafika pochodzi z książki „Broń i amunicja strzelecka LWP”.

 

 

skrzynka_amunicyjna_1

Prostopadłościenne skrzynka amunicyjna z „wężowatym” ułożeniem taśmy amunicyjnej. Grafika pochodzi z książki „Broń i amunicja strzelecka LWP”.

 

 

skrzynka_amunicyjna_2m

Owalna skrzynka amunicyjna ze spiralnym ułożeniem taśmy amunicyjnej. Grafika pochodzi z książki „Broń i amunicja strzelecka LWP”.

 

Zasilanie taśmowe, część 1

Duża wysokość Shermana?

PZ4_M4_T-34

Od lewej: widoczna od przodu sylwetka niemieckiego czołgu średniego Panzer IV, widoczna od przodu sylwetka amerykańskiego czołgu średniego Sherman w wersji M4A3 z armatą M1 kalibru 76 mm, widoczna od przodu sylwetka radzieckiego czołgu średniego T-34/85.

 

Zgodnie z często spotykaną tezą, amerykański czołg średni M4 Sherman z okresu drugiej wojny światowej, charakteryzował się bardzo dużą wysokością. Jednak od jakiegoś czasu spotykam się z opiniami według których mitem jest teza o nadzwyczajnej wysokości Shermana. Postanowiłem więc stworzyć wpis w którym postaram się sprawdzić czy teza o nadzwyczajnej wysokości Shermana jest prawdą, czy może mitem. Sherman był czołgiem średnim z okresu drugiej wojny światowej, tym samym według mnie aby ocenić czy faktycznie był bardzo wysoki, należy porównać go do innych czołgów średnich z okresu drugiej wojny światowej. Najpierw ustalę więc wysokość Shermana. Pozbawiony wieżyczki obserwacyjnej Sherman wyposażony w armatę M3 kalibru 75 mm miał 274 centymetry wysokości. Natomiast wyposażony w wieżyczkę obserwacyjną* Sherman z armatą M1 kalibru 76 mm miał 297 centymetrów wysokości (wysokość liczona łącznie z wieżyczką obserwacyjną). Odpowiednikiem Shermana z armatą M3 kalibru 75 mm był między innymi radziecki czołg średni T-34/76 w wersji bez wieżyczki obserwacyjnej dowódcy. Wysokość czołgu T-34/76 w wersji bez wieżyczki obserwacyjnej dowódcy wynosiła 245 centymetrów, tym samym Sherman z armatą M3 (wersja bez wieżyczki obserwacyjnej dowódcy) był o około 30 centymetrów wyższy niż jego radziecki odpowiednik. Natomiast odpowiednikiem Shermana wyposażonego w armatę M1 kalibru 76 mm i wieżyczkę obserwacyjną dowódcy był radziecki czołg średni T-34/85. Wysokość czołgu T-34/85 to 272 centymetry (wysokość liczona łącznie z wieżyczką obserwacyjną dowódcy). Sherman z armatą M1 i wieżyczką obserwacyjną dowódcy był więc o około 20 centymetrów wyższy niż jego radziecki odpowiednik. Oczywiście, podczas drugiej wojny światowej czołgi produkowano nie tylko w USA i ZSRR. Według mnie można uznać że podczas drugiej wojny światowej głównymi graczami w broni pancernej, oprócz Amerykanów i Sowietów, byli również Niemcy i Brytyjczycy. Tym samym należy w mojej ocenie porównać również wysokość Shermana do odpowiadających mu czołgów niemieckich i brytyjskich. Odpowiednikiem Shermana był w mojej ocenie niemiecki czołg średni Panzer IV. Jego wysokość to 268 centymetrów (wysokość liczona łącznie z wieżyczką obserwacyjną dowódcy). Sherman był więc wyższy od czołgu Panzer IV, zarówno jeśli brać pod uwagę uzbrojonego w armatę M3 Shermana bez wieżyczki obserwacyjnej dowódcy, jak i jeśli brać pod uwagę uzbrojonego w armatę M1 Shermana z wieżyczką obserwacyjną dowódcy. Kolejny niemiecki czołg średni który może zostać wykorzystany jako skala porównawcza dla Shermana to Panzer V Panther (Pantera). Wysokość Pantery to 298 centymetrów liczone łącznie z wieżyczką obserwacyjną, tym samym wysokość Pantery była zbliżona do wysokości Shermana z armatą M1 i wieżyczką obserwacyjną. Spośród czołgów brytyjskich które dobrze nadają się na skalę porównawczą dla Shermana, wybrałem Cromwella i Cometa. Cromwell miał 249 centymetry wzrostu, natomiast Comet 267 centymetry wzrostu. Sherman był więc wyższy od obu brytyjskich wozów, niezależnie od tego czy oba brytyjskie wozy porównać do uzbrojonego w armatę M3 Shermana bez wieżyczki obserwacyjnej dowódcy, czy do uzbrojonego w armatę M1 Shermana z wieżyczką obserwacyjną dowódcy. Co ciekawe, uzbrojony w armatę M1 Sherman z wieżyczką obserwacyjną dowódcy był wyższy nawet od swojego następcy, czołgu M26 Pershing, którego wysokość wynosiła 278 centymetrów (liczone łącznie z wieżyczką obserwacyjną dowódcy). Zaznaczę że armata M3 kalibru 90 mm stanowiąca uzbrojenie główne czołgu M26 Pershing była potężniejsza od armaty M1 kalibru 76 mm zastosowanej w Shermanie, a jednocześnie zakres ruchu uzbrojenie głównego w pionie nie był w czołgu M26 Pershing wyraźnie mniejszy niż zakres ruchu uzbrojenie głównego w pionie jaki występował w Shermanie z armatą M1. Stąd też wieża Pershinga była wyższa od wieży zastosowanej w Shermanie z armatą M1. Ogólnie rzecz biorąc, uważam że teza zgodnie z którą Sherman był bardzo wysokim czołgiem, jest tezą prawdziwą, a nie mitem. Sherman nie był co prawda wyższy od niemieckiej Pantery, ale Pantera była jednym z najwyższych czołgów średnich z okresu drugiej wojny światowej. Jednocześnie Sherman był wyższy, albo wręcz wyraźnie wyższy, od innych niż Pantera produkowanych masowo drugowojennych czołgów średnich. Oczywiście, można dyskutować czy duża wysokość Shermana była istotną wadą tego wozu, warto jednak zauważyć że duża wysokość Shermana brała się z pewnej cechy konstrukcyjnej tego pojazdu, która to cecha konstrukcyjna nie dość że praktycznie całkowicie zanikła wraz z Shermanem, to i w czasach Shermana była poniekąd ewenementem. Skąd więc wzięła się duża wysokość Shermana? Zgodnie z dość popularną tezą Sherman był wysoki ze względu na zastosowanie w niektórych wersjach tego pojazdu silnika gwiazdowego. Silnik gwiazdowy był wysoki, stąd też konieczne miało być zastosowanie wysokiego kadłuba, co z kolei miało spowodować że Sherman miał dużą wysokość. Teza ta nie jest jednak według mnie prawdziwa. Amerykański drugowojenny niszczyciel czołgów (przeciwpancerna działo samobieżne) M18 Hellcat również napędzany był silnikiem gwiazdowym (tym samym który napędzał niektóre wersje Shermana), ale jednak kadłub niszczyciela czołgów M18 był wyraźnie niższy od kadłuba Shermana (cały niszczyciel czołgów M18 też był wyraźnie niższy od Shermana). Skąd więc wzięła się duża wysokość Shermana? Otóż amerykański czołg średni M4 Sherman odziedziczył stosunkowo wąską dolną część kadłuba po amerykańskim drugowojennym czołgu średnim M3 Lee/Grant. Jednocześnie w Shermanie chciano zastosować pierścień oporowy wieży o wystarczająco dużej średnicy aby czołg mógł otrzymać trzyosobową wieżę z armatą kalibru 75 mm (czołg M3 Lee/Grant miał armatę kalibru 75 mm zamontowaną w kadłubie i armatę kalibru 37 mm zamontowaną w wieży). Tutaj zaznaczę że w czołgach o typowej konstrukcji bardzo często pierścień oporowy wieży ma średnicę nie większą niż wynosi szerokość dolnej części kadłuba, bowiem jeśli zastosować górną część kadłuba o typowej dla czołgów (stosunkowo małej) wysokości, to wtedy utrudnione było by wykorzystanie pierścienia oporowego charakteryzującego się większą średnicą niż szerokość dolnej części kadłuba. Istnieją co prawda czołgi które nie mają bardzo wysokiej górnej części kadłuba, a jednocześnie mają pierścień oporowy wieży o średnicy większej niż wynosi szerokość dolnej części kadłuba (między innymi czołgi IS-2, T-62, AMX-30), ale jak już wspomniałem, przy takim rozwiązaniu utrudnione jest pełne wykorzystanie całej średnicy pierścienia oporowego. Amerykanie natomiast chcąc pogodzić stosunkowo wąską dolną część kadłuba Shermana z chęcią pełnego wykorzystania pierścienia oporowego o dużej średnicy (większej niż szerokość dolnej części kadłuba Shermana), zmuszeni byli zastosować w Shermanie bardzo wysoką górną część kadłuba. Dzięki temu rozwiązaniu pierścień oporowy wieży o średnicy większej niż szerokość dolnej części kadłuba mógł być w pełni wykorzystany, co z kolei umożliwiło podczas projektowania Shermana wykorzystanie dolnej części kadłuba pochodzącej z czołgu M3 Lee/Grant przy jednoczesnym zastosowaniu w Shermanie trzyosobowej wieży uzbrojonej w armatę kalibru 75 mm. Bardzo wysoka górna część kadłuba Shermana skutkowała dużą wysokością całego kadłuba, a tym samym dużą wysokością czołgu. Jestem praktycznie pewien że gdyby nie chęć opracowania Shermana na bazie czołgu M3 Lee/Grant, to Sherman nie otrzymał by tak nietypowego rozwiązania. Jestem tego tym bardziej pewien że następca Shermana, czołg M26 Pershing, miał pierścień oporowy wieży o średnicy nie większej niż szerokość dolnej części kadłuba.

 

*Shermany z armatą M1 kalibru 76 mm miały inną, większą wieżę, niż Shermany z armatą M3 kalibru 75 mm. Jednocześnie zarówno Shermany z armatą M3, jak i Shermany z armatą M1, występowały zarówno w wersjach bez wieżyczki obserwacyjnej dowódcy, jak i w wersjach z wieżyczką obserwacyjną dowódcy. Abu uprościć porównanie postanowiłem wziąć do porównania uzbrojonego w armatę M3 Shermana bez wieżyczki obserwacyjnej i uzbrojonego w armatę M1 Shermana z wieżyczką obserwacyjną. Pominąłem tym samym uzbrojonego w armatę M3 Shermana z wieżyczką obserwacyjną dowódcy i uzbrojonego w armatę M1 Shermana bez wieżyczki obserwacyjnej dowódcy. Pominąłem również Shermany uzbrojone w haubicę M4 kalibru 105 mm.

 

Duża wysokość Shermana?